OFIARY U HEBRAJCZYKÓW.
Biblia nas uczy, że ofiary, istniejące u Żydów na długo przed ukazaniem się Mojżesza, były przezeń uznane za ważne, że Mojżesz oznaczył dokładnie naturę, czas, ceremonie zewnętrzne rozmaitych ofiar, składanych Jehowie. Ale racyonaliści nie chcą uznać w Mojżeszu prawodawcę Hebrajczyków; w ich oczach rytuał (Księga Kapłańska) powstał dopiero po powrocie z niewoli, i powinien być przypisany Ezdraszowi. Twierdzenia tego, wyraźnie Biblii przeciwnego, dowieść usiłują okazując, że rozmaite przypisywane Mojżeszowi szczegóły rytuału ogólnie poznano i w powszechny zwyczaj wprowadzono dopiero po niewoli; odnośne poglądy racyonalistów roztrząsamy w artykułach Świątynia, Święta, Kapłaństwo (ob. te art.); tu zaś badamy ich system odnośnie do ofiary. Według nich, a w szczególności według Wellhausena, takie ofiary, jakie są opisane w księdze Kapłańskiej, zaczęły obowiązywać dopiero od Ezdrasza: jeśli się zaś, powiadają, uważnie przejrzy dokumenta dawniejsze od tej historycznej osobistości, to się będzie w nich wprawdzie widziało ofiary, ale najzupełniej różne od ofiar rytuału kapłańskiego. Przejrzyjmy zatem w ślad za Wellhausenem, księgi święte, aby się przekonać o wartości tych argumentów.
1-o.
Przedewszystkiem krytyka stwierdza, że w całym Pentateuchu sama tylko księga Kapłańska, to jest rytualne prawa Mojżeszowe „przywiązują odrębną wagę do kwestyi, odnoszących się do rozmaitego rodzaju ofiar i ich rytuału...“ W księdze przymierza (Wyjś. XX — XXIII) niema mowy o rytuale, tylko się zaleca „nie składać ofiar innemu bogu prócz Jahweh... Aczkolwiek wydano pewne przepisy negatywne odnośnie do bóstw pogańskich, to przecież żadnego niema śladu przepisów pozytywnych o rytuale, jakiego się trzymać należy.“ Z tego widać, do czego Wellhausen prowadzi: a mianowicie—do wniosku, że Księga Wyjścia (XX — XXIII) jest daleko dawniejsza, aniżeli autor Księgi Kapłańskiej, jedna przedstawia Hebreów przed niewolą, druga po niewoli. A wszystko zaś to dla tego, że Mojżesz nie mówi w Księdze Wyjścia tego samego, co mówi w Księdze Kapłańskiej! Przy takiej logice i my też moglibyśmy zawnioskować, że autor Ogniem i mieczem np. nie jest tym samym pisarzem, co autor Quo vadis, bo dwie te księgi nie są napisane ani w tym samym przedmiocie, ani w tym samym celu.
2-o.
Nowy argument ma dodać nieco siły pierwszemu, który jej skądinąd potrzebuje: jehowistyczne pismo ukazuje nam wiele ofiar przed Mojżeszem: Noe, Abraham, Izaak i Jakób składali ofiary, a Kain i Abel także już ofiarowywali swe ofiary Panu. Przeciwnie zaś w księdze Kapłańskiej niema mowy o tych starożytnych ofiarach; Mojżesz zaś zajmuje się tylko przyszłemi ofiarami, a nie troszczy się o te, które mogły być przedtem. „Uderzający-to kontrast,“ powiada Wellhausen, i ma wielką słuszność. Ale w czem? W tem, że jest „uderzający kontrast“ pomiędzy opowiadaniem historycznem, jakiem jest Księga Rodzaju, która zajmuje się opowiadaniem przeszłości, a księgą prawną, jaką jest księga Kapłańska, która zajmuje się urządzeniem przyszłości; właściwie należałoby dowieść przedewszystkiem, że Mojżesz nie mógł ani jednej ani drugiej napisać księgi.
3-o.
Rzeczony racyonalistowski krytyk chce przyjąć tak dokładny i tak szczegółowy rytuał księgi Kapłańskiej tylko jako kult scentralizowany. Otóż, nie wchodząc w wartość tego argumentu, zauważymy tylko, że zwraca się on przeciw samemu autorowi, albowiem zewnętrzny kult Hebreów, począwszy od Mojżesza, miał zawsze za prawowitą podstawę jedność świątyni (ob. t. art.).
4-o.
Po tych przedwstępnych argumentach Wellhausen zaniechał szukania innych dowodów w Pentateuchu, którego układ jest przecież dla niego omawianą kwestyą sporną: bierze więc inne księgi historyczne i stara się z nich udowodnić, że począwszy od Mojżesza aż do zajęcia Jerozolimy nie znano rytuału, przypisywanego dziś Mojżeszowi. Na potwierdzenie swego założenia przytacza. a) Gedeona, którego ofiarę omówiliśmy na innem miejscu, gdyśmy wykazywali jej prawomocność (ob. art. Gedeon); b) Saula,—tymczasem epizod, do którego czyni alluzyę Wellhausen (I Reg. XLV, 34), żadną miarą nie jest ofiarą, tylko zwykłą ucztą, i bardziej jeszcze dowodzi, że za czasów Saula znano pewne przepisy rytualne. Jest inna jeszcze ofiara, od tamtej prawdziwsza, złożona przez Saula (XIII), ale ponieważ złożona była wbrew pewnym zakazom rytualnym, przeto Pan Bóg odrzucił Saula; dla czegóż-to krytyk o tej ofierze nie wspomina wcale? c) Naamana: Syryjczyk ten mówi o składaniu ofiar podług rodzinnego rytuału syryjskiego (IV Król. V, 17); nie dowodzi to wszakże bynajmniej, aby Hebrajczycy nie mieli własnego odrębnego rytuału. Słowem, Wellhausen aby dowieść, że za Sędziów i Królów Hebrajczycy nie znali rytuału ofiarnego, powołuje się na takie tylko szczegóły, które albo wcale nie są ofiarami, albo które nie pochodzą od ludu hebrajskiego: bardzo zaś wyraźne przykłady zupełnie przemilcza, ograniczając się na gołosłownem twierdzeniu, że one pochodzą z „późniejszych przeróbek.“
5-o.
Po historykach przychodzi kolej na proroków: według Wellhausena, polemika tych ostatnich polega na zwalczaniu zamieszania, jakie się wówczas tworzyło pomiędzy kultem zewnętrznym, a religią; przywiązywano już więcej wagi do praktyk zewnętrznych, aniżeli do uczuć wewnętrznych; prorocy zaś zmniejszają doniosłość pierwszych, a wynoszą znaczenie drugich. Razem z krytykiem przyznajemy, że prorocy często ganią to usposobienie Hebrajczyków do pomnażania ilości czynów zewnętrznych i do uważania się następnie za zwolnionych od cnót wewnętrznych; za natchnieniem bożem trzymali się w tem hasła, jakie im zostawił jeden z ich przodków: więcej warte posłuszeństwo aniżeli ofiara. Ale gdzie Wellhausen się myli, to przedewszystkiem, gdy z tego wnioskuje, że Hebreowie nie uważali wówczas praktyk kultu religijnego za instytucyę boską. Prawda, że ofiary te, aczkolwiek pochodziły od Jehowy, same przez się nic nie były warte, jeśli się nie przyczyniały do wzbudzania w duszy Hebreów uczuć czci, poszanowania i posłuszeństwa, jakie ci winni byli Bogu; jeśli ofiary tych skutków nie sprowadzały, wówczas były tylko czynnościami obojętnemi, a nawet złemi, w tem mianowicie znaczeniu, że kazały przypuszczać pewne poszanowanie, pewną uległość, które rzeczywiście w sercach nie istniały.
Dodajmy nadto, że od czasu schizmy dziesięciu pokoleń wiele z tych ofiar składano po za Jerozolimą. Niema przeto nic dziwnego w tem, na co się powołuje Wellhausen, a co wyrzekł Jehova do Izraelitów przez usta Amosa proroka: „Chodźcież do Bethel, a niezbożnie czyńcie: do Galgal, a rozmnażajcie przestępstwo: a przynoście poranu ofiary wasze, przez trzy dni dziesięciny wasze, —boście tak chcieli synowie Izraelscy.“ (Amos IV, 4, 5). Ze w wierszach powyższych Amos zdaje się uważać zwyczaje współczesnych sobie za „osobiste fantazye,“ to bynajmniej nie znaczy, aby Pan Bóg nigdy nie miał żądać ofiar i dziesięcin; i owszem, to znaczy, że zabronił Bóg wznosić licznych świątyń, i że pomimo to izraelici chodzili do Bethel i Galgal, gdzie do schizmy dołączali bałwochwalstwo. Dla tegoż samego powodu napisano nieco dalej: „Mam w nienawiści i odrzuciłem święta wasze: ani przyjmuję woni gromad waszych“ (Amos V, 21). A to dla czego?—głównie dlatego, że we wszystkich tych uroczystościach, zostały pogwałcone prawa rytualne przez Mojżesza ustanowione, — dla tego, że były tam same tylko ofiary, a nie było posłuszeństwa. „Izaliście mi ofiary i obiatę ofiarowali na puszczy przez czterdzieści lat domie Izraelski?“ Słowa te tłómaczy Wellhausen, jakoby Bóg powiedział: „Nie ofiarowaliście mi wówczas, to też i dziś mi nie ofiarujecie; podczas gdy, przeciwnie, słowa te w myśli proroka zawierają jedną więcej skargę przeciw Izraelitom, którzy do epoki Wyjścia z Egiptu odmawiali posłuszeństwa Bogu, by czcić bałwany: takie tłómaczenie jest starsze od tłómaczenia nowożytnej krytyki, znajdujemy je bowiem w mowie, jaką miał św. Szczepan do żydów. (Act. Ap. VII, 42; prw. Ps. XCIV, 10).
Skądinąd znów, żali się Jehova przez usta Ozeasza proroka: „Namnożył Ephraim ołtarzów ku grzeszeniu: stały mu się ołtarze na grzech. Napiszę mu rozliczne prawa moje, które były poczytane jako obce. Ofiary przynosić będą, a Pan nie przyjmie ich.“ (Oz. VII, 11, nst.). I tu także głównie z powodu mnóstwa ołtarzy i pogwałcenia rozlicznych przepisów Jehovy Pan nie przyjmuje ofiary Hebreów; są-to te same powody, jakie skłoniły Boga do powiedzenia przez Izaiasza: „Pełnem całopalenia baranów: łoju tłustego bydła.“ (Iz. I, 11). Jeśli prorok Micheasz mówi: „Izali mu ofiaruję całopalenia?... Izali Pan może być ubłagan (może sobie podobać) tysiącami baranów? Pokażę tobie człowiecze co iest dobro, i czego Pan chce po tobie: Zaiste żebyś czynił sąd“ (Mich. VI, 6 — 8); jeśli Jeremiasz z oburzeniem woła: „Dorzućcie wasze ofiary do waszych ofiar dziękczynnych i jedzcie ich mięso!“ — to zawsze dla jednego i tego samego powodu: dla tego mianowicie że Hebrajczycy do ofiar nie dołączali posłuszeństwa. Lecz oto inny znów prorok, Ezechiel, wyraźnie mówi o ofiarach i ich ceremoniach, w obrazie, przedstawiającym przyszłe odbudowanie świątyni Jerozolimskiej (Ez. XL — XLVIII). Trzeba więc było, aby Ezechiel znał księgę Kapłańską i aby tem samem ta ostatnia była wcześniejsza od upadku Judy; napróżno Wellhausen utrzymuje, że prorok nigdyby nie usiłował wznieść tego obrazu, gdyby istniał już przed jego oczyma w tej Księdze Kapłańskiej ten pierwowzór, jaki on przedstawić zamierzał. Niektóre szczegóły dowodzą, że w proroctwie Ezechiela jest mowa o idealnem, nie zaś o czysto materyalnem, odnowieniu świątyni; obraz ten więc miał cel odrębny, nie mniej jednak liczne jego podobieństwa do księgi Kapłańskiej dowodzą, że ta ostatnia była już znana, gdy się okazało proroctwo Ezechiela.
Wellhausen nie zadawalnia się na ustanowieniu dwóch okresów w historyi ofiary, z których jeden rozpoczynał się od patryarchów, drugi od epoki Ezdrasza, nie zaś od Mojżesza; idzie on dalej i myśli oznaczyć cechy, po których rozróżnićby można ofiary pierwszego i drugiego okresu. Tak więc 1-o jego zdaniem, aż do Ezdrasza składanie ofiar nie było zastrzeżone dla rodziny Levi albo dla jakiejkolwiek innej uprzywilejowanej kasty; teoryę tę odpieramy w art. Kapłaństwo. 2-o. Mniema tenże krytyk, że przed Ezdraszem ofiara była zazwyczaj połączona z biesiadą, podczas gdy po nim przeważa całopalenie, a tem samem już niema uczty, gdyż całopalenie winno być spalone całe. Na poparcie swego systemu Wellhausen przytacza uczty z ofiarami przed epoką Ezdrasza; ale niema w tem nic dziwnego, gdyż prawo rozróżniało całopalenie od ofiar zapokojnych, których część mogła być spożyta. Pascha szczególnie posiadała cechę uczty; a zatem w historyi ofiar przed Ezdraszem niemasz nic, coby się nie zgadzało z istnieniem rytuału ofiar, i z drugiej znów strony, jeśli można podczas tego okresu czasu przytaczać ofiary połączone z ucztami, to można również doskonale wymienić całopalenia, jak np. złożone przez Saula (I Reg. XIII, 9), przez Salomona (III Reg. III, 4) i t. d. 3-o Nie będziemy zbytnio nalegali na ostatnią zaznaczoną przez Wellhausena, a żadnym dowodem nie popartą różnicę: „Odtąd (po Ezdraszu) powodem składania ofiar jest grzech a celem—przebłaganie. Chciano zapewne bogatemi ofiarami oddziaływać na wątpliwe i groźne usposobienie bóstwa; ale daleka była wówczas jeszcze myśl, że można spłacić jakąś karę przez złożenie pewnej określonej ofiary. Starożytność hebrajska nie umiała w ten sposób mierzyć i ważyć gniewu bożego.“ My zaś, przeciwnie, z całą stanowczością twierdzimy, że nietylko wiele ofiar wcześniejszych od Ezdrasza miało charakter przebłagalny, ale że wszędzie, nawet u ludów dzikich żyła myśl, iż wyrządzone bóstwu zniewagi można było naprawić ofiarami przebłagalnemi: tak np. Filistyni, zabrawszy i strzegąc arkę Pańską, nie oddają jej bez uprzedniego złożenia przebłagalnej ofiary (I Reg. VI); tak samo Jakób składał ofiary za grzechy, jakie synowie jego popełnić mogli. (Job. I, V), i t. d. Byłoby to zatem zastanawiające a nawet nieprawdopodobne, aby ludy przed Ezdraszem nie znali przebłagalnej ofiar, gdy jest to myśl, którą się odnajduje u wszystkich ludów i to w najodleglejszej starożytności. Trzebaby rzeczywiście daleko poważniejszych i bardziej uzasadnionych twierdzeń na to, aby w pył rozbić żydowsko-chrześcijańską tradycyę, która Mojżeszowi przypisuje prawodawstwo Księgi Kapłańskiej, a tem samem i ceremoniał ofiarny. (Duplessy).