KAPŁAŃSTWO U HEBRAJCZYKÓW.

Od Abrahama do Mojżesza niema w Biblii żadnego śladu kapłaństwa, jako oddzielnego stanu w narodzie bożym; co składali ofiary Panu, byli-to starsi i naczelnicy rodzin. Lecz w prawodawstwie mojżeszowem wszystko się zmienia i organizuje: pokolenie Lewi zostaje umyślnie przeznaczone na obsługę przybytku. Jednakże nie wszyscy lewici czyli synowie Lewi'ego są kapłanami; kapłaństwo zostaje zastrzeżone dla jednej tylko rodziny tego pokolenia, mianowicie dla rodziny Aarona, a głowa tej rodziny zostaje najwyższym kapłanem. Tym więc sposobem arcykapłan, kapłani i lewici to trzy klasy, a każdy z potomków Lewi z prawa urodzenia do jednej z nich należy. Gdy się po przeczytaniu w Pentateuchu historyi o ustanowieniu i organizacyi kapłaństwa hebrajskiego przegląda inne księgi Starego Testamentu, znajduje się ten system zawsze w użyciu, w czem widzimy nowy dowód autentyczności i prawdomówności Pentateuchu. — Inne atoli jest zdanie racyonalistów; odmawiając Mojżeszowi ułożenia Pentateuchu, początek praw rytualnych kapłaństwa kładą oni na czas po niewoli. System ich pod tym względem da się sprowadzić do trzech następujących twierdzeń, które kolejno odeprzemy: 1-o organizacya stanu kapłańskiego nie sięga czasów Mojżesza; stan rzeczony nie odrazu się ukazał, lecz wytworzył się powoli; 2-o kapłaństwo, urabiając się w ten sposób, nie było przywiązane wyłącznie do jednej jakiejś rodziny; pomimo to stan kapłański, raz ustanowiony, usiłował wyrobić wiarę w swe boskie pochodzenie, nazywając siebie pokoleniem Lewi, wybranem przez Boga do sprawowania kultu religijnego; 3-o wreszcie podział na kapłanów i zwykłych lewitów w stanie kapłańskim nie jest wcześniejszy od niewoli.

  1. Aby okazać, że Mojżesz nie był organizatorem kapłaństwa u Żydów, nie dosyć jest odmówić Pentateuchowi prawdomówności i natchnienia, lecz trzeba nadto,- o ile według zasad krytyki, na którą ustawicznie powołują się racyonaliści,— dowodów tak silnych, iżby zrównoważyły tak dawną i tak powszechną tradycyę jak tradycya, która Mojżesza podaje za organizatora kapłaństwa, a brata jego, Aarona, za pierwszego arcykapłana. Tymczasem dowody, na których się opierają racyonaliści, wcale takiej doniosłości nie posiadają; streszczają się one w tym jednym dowodzie: w księgach historycznych, podających wypadki bezpośrednio za Mojżeszem idące, nie dostrzega się tej organizacyi kapłańskiej, która powinnaby przecież się objawiać w owej epoce czasu, gdyby pochodziła od Mojżesza. Owszem, widzimy, że kapłaństwo, jako stan, powstaje i rozwija się powoli i stopniowo.—Idźmy za racyonalistami w rozwijaniu tego dowodu:

1-o „W częściach stanowiących zawiązek księgi Sędziów, powiada racyonalista Wellhausen, nie spotykamy się nigdy oko w oko z żadną osobistością, której powołaniem byłaby cześć boska. Po dwakroć składają się tam ofiary — przez Gedeona i Manue'go; ale żaden kapłan nie bierze w nich udziału.” Przedewszystkiem zrobimy uwagę, że Wellhausen zaczyna od przykładów z epoki zanadto spóźnionej: wszak przed historyą Sędziów posiadamy historyę podboju ziemi Chanaan (Księga Jozue), a w tym historycznym dokumencie wielokrotnie spotykamy wzmiankę o kapłaństwie: kapłani, naprzykład, niosą arkę przy przejściu Jordanu (Joz. III, 3 nst.)

Nieco dalej Jozue przeznacza Gabaonitów do pełnienia najniższych posług materyalnych przy obsłudze ołtarza: mają oni drwa rąbać i wodę nosić, potrzebną do sprawowania czci boskiej; otóż dziwną ta rzecz byłaby, gdyby nizkie te obowiązki powierzano osobom określonym, a obowiązki daleko wyższego rzędu, stanowiące właściwą cześć boską, nie miały wcale osób wskazanych (IV, 27). Arcykapłan wskazany jest imiennie, a mianowicie Eleazar: lewici zaś wyliczeni są podług rodzin z oznaczeniem miast danych im na mieszkanie (XXI). Wreszcie, ostatnie wyrazy księgi mówią o śmierci arcykapłana i wyraźnie wskazują miejsce, na którem został pochowany. Wygodna to rzecz odmawiać powagi tym świadectwom przez odrzucenie autentyczności księgi Jozuego; ale to nie wystarcza; trzeba udowodnić, czego właśnie racyonaliści nie czynią, że księga ta nie jest prawdziwie historyczna, że ona ułożona została tylko w duchu stronnictwa, i że hebrajczycy byli tak ciemni i ograniczeni, iż pozwolili sobie narzucić jako bardzo dawne i najzupełniej historyczne pismo, które w rzeczywistości istniało ledwie od wczoraj i któreby zostawało w sprzeczności z ich ustnemi i pisanemi tradycyami. A teraz, by zejść z Wallhausenem do epoki Sędziów, przeciwstawiamy jego twierdzeniu następujące uwagi: a) ofiara Gedeona (Ob. ten art.) ponieważ złożona była na rozkaz anioła Pańskiego, przeto tem samem była uprawniona; b) to samo stosuje się do ofiary Manuego, ojca Samsona (Ob. art. Manue); c) oprócz tych dwóch faktów jest jeszcze wiele innych bardziej charakterystycznych. Tak naprzykład, gdy Michas urządzał w swym domu odszczepieńczą i bałwochwalczą świątynię, mianował kapłanem najpierw swego syna, lecz gdy przechodził mimo jego domu pewien lewita, Michas skłonił go do zostania przy nim i zawołał: „teraz Bóg uczyni mi dobro, gdyż mam kapłana z pokolenia lewitów.” Nie wchodząc tu jeszcze w znaczenie wyrazu lewita, możemy co najmniej wnioskować, że za czasów Michasa istniało już kapłaństwo, że kapłani tworzyli oddzielny stan.

2-o. Racyonaliści dopiero w czasach bezpośrednio poprzedzających królestwo, za Samuela, dostrzegać zarysy stanu kapłańskiego. W epizodzie zwłaszcza z Betsamitami odnajduje Wellhausen przeciwieństwo między dwoma tymi stanami rzeczy. „Gdy arka Jehowy, mówi on, wróciła z kraju Filistynów na wozie, ciągnionym przez krowy, Betsamici, na których terytoryum zatrzymała się, porąbali wóz w kawałki i zarznęli krowy na wielkim kamieniu, który im służył za ołtarz. Gdy się to stało, nadeszli Lewici, którzy zdjęli arkę z wozu, poprzednio w kawały porąbanego, postawili ją następnie na tym samym kamieniu, na którym spełniono ofiarę!” Co za sprzeczności, jeżeli mamy wierzyć Wellhausenowi, i co za grube sprzeczności! Dziwić się należy, iż przy czytaniu tekstu św. nigdy ich nie zauważono; odszukajmy więc miejsce właściwe, a oto co tam znajdujemy: „Kamień tam był wielki: i zrąbali (Betsamici) drwa wozu i złożyli krowy na nie całopalenie Panu. A Lewitowie zestawili skrzynię Bożą... i postawili na kamieniu wielkim. A mężowie Betsamitowie ofiarowali całopalenia i ofiarowali ofiary panu dnia onego” (I Król. VI, 14—15). W słowach tych nie widzimy żadnego rysu sprzeczności: pisarz święty mówi nam o trzech rzeczach: a) o tem, że Betsamici złożyli na ofiarę jałowice, które przywiozły arkę. (Betsames było miastem lewickiem, Joz. XXI, 16, nic więc dziwnego, że byli tam kapłani); b) że Lewici zestawili arkę z wozu; nie masz tu żadnego przeciwieństwa ani współzawodnictwa między Betsamitami i Lewitami: poucza nas tylko pisarz święty, że z pomiędzy wszystkich Betsamitów, sami tylko zwyczajni Lewici zdjęli arkę z wozu, co było ich zadaniem; c) poucza nas wreszcie że w tym dniu złożono wiele innych jeszcze ofiar Panu. Takie więc jest opowiadanie biblijne, nadzwyczaj proste i jasne; nie jest ono wcale tak zaciemnione i pełne sprzeczności, jak w tłómaczeniu Wellhausena. Żeby wykazać jeszcze większą sprzeczność w opowiadaniu biblijnem, przypuszcza on, że arka i całopalenie były złożone na tym samym kamieniu: co, ściśle biorąc, byłoby możliwe, ale tekst święty o tem nie wspomina.

3-o Zbliżamy się do epoki królów: Wellhausen twierdzi, że za czasów Saula kapłaństwo jest już dziedziczne i bardzo mnogie; ale stanowczo zaprzecza, żeby kapłani mieli już wówczas jakieś przywileje: „Każdy, mówi on, mógł zabić i ofiarować swą ofiarę; nawet gdzie się znajdowali kapłani niema żadnego śladu usuwania osób świeckich od czynności świętych, ani jakiejkolwiek obawy brania w nich udziału.” Dla umocnienia tego twierdzenia, pomieniony krytyk powołuje się na przykład Samuela, który sypiał w tem samem miejscu, gdzie stała arka; — na przykład Saula, który rozkazał złożyć na ofiarę woły (I Król. XIV, 34); — Dawida, który pożywał chleby pokładne (XXI). Żaden wszakże z tych przykładów nie ma tego znaczenia, jakie mu przypisuje Wellhausen. Odnośnie do Saula, niewiadomo, czy należy czyn jego brać za ofiarę, czy też za jakąś rozrywkę, towar z rabunku; zresztą Saul został odrzucony przez Boga, a odrzucony jedynie dla tego, że ośmielił się złożyć ofiarę (XIII). Co się zaś tyczy Dawida, to do jedzenia przezeń i przez towarzyszy jego chlebów pokładnych zmusiła ich ostateczna konieczność, w jakiej się znajdowali i jaka zwalniała ich od zachowania ustawy, wprawdzie wielkiej wagi, lecz czysto pozytywnego; dlatego powodu i Pan nasz w Ewangelii usprawiedliwia czyn Dawida (Mark. II, 26). Wellhausen twierdzi, że ta rzecz (chleby pokładne), w pierwotnem opowiadaniu, nie jest uważana za rzecz „zakazaną;” tymczasem zaś niema nic jaśniejszego nad różnicę, uczynioną przez Achimelecha kapłana pomiędzy chlebem pospolitym a chlebem poświęcanym; dla tego, że brakło chleba pospolitego, zgodził się on dać Dawidowi na pokarm chleby pokładne; owszem, krytyka racyonalistyczna niesłusznie ucieka się do tego argumentu, gdyż obraca się on przeciw niej samej, szacując, że „świeccy byli już wówczas usunięci od czynności świętych.” Pozostaje jeszcze przykład Samuela: „Samuel, z pokolenia Efraima, ze swego obowiązku co noc spał przy arce Jehowy, dokąd według księgi kapłańskiej (Lew. r. XVI), arcykapłan mógł tylko raz na rok wchodzić i to po najściślejszem przygotowaniu i po najbardziej drobiazgowych ceremoniach oczyszczenia. Sprzeczność między dwoma tymi faktami jest tak wielka, że nikt się dotąd nie ośmielił szczerze się nad nią zastanowić.”

Zginie atoli ta rzekoma sprzeczność, skoro sprostujemy dwie hypotezy wygłoszone przez tegoż samego krytyka: najpierw przyjmuje on za rzecz pewną, że Samuel pochodził z pokolenia Efraima; tymczasem nic zgoła za tem nie przemawia: prawda, że rodzina jego zamieszkiwała wzgórze Efraim (I Król. I. 1), lecz w różnych pokoleniach były miasta lewickie, i jedno z takich miast, Sichem, było właśnie położone na wzgórzu Efraim (Joz. XXI. 21); Samuel więc mógł być z pokolenia Lewi i jednocześnie zamieszkiwać Efraim i faktycznie, jego imię i imię jego ojca znajduje się na liście lewitów w I Paralip. VI, 23, 28. Powtóre, Wallhausen przypuszcza, że Samuel sypiał w miejscu Najświętszem przy samej arce; tymczasem nie to mówi tekst święty: „Samuel spał w kościele Pańskim, gdzie była skrzynia przymierza” (I Król. III, 3); ta zaś wzmianka dostatecznie się urzeczywistni, gdy przyjmiemy za rzecz pewną, że dziecię Samuel sypiało w izbach budynku, przylegających do domu Bożego.

4-o U trzech pierwszych królów Wellhausen konstatuje ogólną dążność do pełnienia obowiązków kapłańskich, coby dowodziło, że stan kapłański nie miał jeszcze wyłącznych przywilejów. Mówiliśmy już o ofiarach Saula; co do Dawida i Salomona, to komentatorowie przypuszczają, że oni otrzymali co do swej osoby pewną władzę kapłańską, zapewne w nagrodę za to, co uczynili dla czci zewnętrznej. Lecz ta hypoteza nie jest koniecznie potrzebna: wszak bowiem powiedziano, że Dawid i Salomon błogosławili naród (II król., VI, 18; III król, VIII, 55), lecz błogosławieństwo samo w sobie nie jest czynnością wyłącznie kapłańską: rodzice błogosławią swe dzieci i takie błogosławieństwo ma głównie charakter ojcowski a nie kapłański. Podobnie też powiedziano, że Dawid i Salomon składali ofiary, atoli jest to wyrażenie, które doskonale może być użyte w mowie tak o człowieku świeckim, składającym ofiarę, jak i o kapłanie tę ofiarę Bogu składającym. To właśnie wyjaśnia naprzykład I Par., XVI, 1—2: gdzie rzeczywiście widzimy kapłanów ofiarujących Panu ofiary, gdzie też natychmiast dodano: „A gdy dokończył Dawid ofiarować całopalenia;” a zatem Dawid ofiarował, ale przez ręce kapłanów.

5-o Racyonalizm widzi wreszcie kapłaństwo ostatecznie ustalone z prawem dziedzictwa, w czasie oderwania się dziesięciu pokoleń; ale tenże racyonalizm ma jeszcze jedno zastrzeżenie, a mianowicie: że królowie zawsze posiadali władzę naznaczania kapłanów, pomimo dziedziczności kapłaństwa. Usiłuje tego dowieść: a) z przykładu Jeroboama, który uczyniwszy dwa złote cielce i umieściwszy je w Betel i w Dan, „uczynił ofiarowników (kapłanów) z poślednich ludu, którzy nie byli z synów Lewi” (III król., XII, 31); przykład ten niczego nie dowodzi, albowiem Jeroboam, gwałcąc prawo aż do ustanowienia odszczepieńczych przybytków i wyobrażenia Jehowy pod postacią cielca złotego, nie potrzebował już więcej skrupulizować w tem, co się odnosiło do kapłaństwa; b) racyonalizm usiłuje dowieść tego z postępowania Achaza, króla Judzkiego, który, pozostawiając kapłanowi Uriaszowi wielki ołtarz do jego użytku, zastrzegł sobie ołtarz miedziany do składania ofiar przez siebie (IV król., XVI, 10—18); z opowiadania biblijnego wynika, że król Judzki zarezerwował sobie ołtarz dla składania ofiar bożkom Assyryjskim, których przyjaźń chciał dla siebie pozyskać; a więc również z bezbożnego postępowania Achaza nie można wyprowadzać żadnego wniosku o istnieniu czy nieistnieniu praw, na które król ten zwracał tak mało uwagi.

II. Stopniowy postęp i bezustanny rozwój stanu kapłańskiego, jak je sobie wyobraża krytyka racyonalistyczna, nie pozwalają jej przypuszczać, aby kapłani byli potomkami Leviego i członkami jednego i tegoż samego pokolenia; i w rzeczywistości, racyonaliści nie przypuszczają tego pokrewieństwa między kapłanami różnych pokoleń Izraela: „Trzeba przedstawić sobie, mówi Wellhausen, stan duchowny (za czasów królestwa), jako stan pełen rozmaitości i mieszaniny: kapłani dziedziczni i niedziedziczni, wielka rozmaitość, równość prawa dla wszystkich, — oto charakterystyczna cecha czasu.” Lecz w tem przypuszczeniu, jakiego wymaga pierwszy zasadniczy punkt systemu racyonalistów, w jakiż sposób będą oni mogli wytłómaczyć ten fakt, że powszechnie, a przynajmniej, czego nikt nie przeczy, od niewoli, uważano kapłanów za potomków Levi'ego?

1-o Przedewszystkiem racyonalistowscy krytycy przypuszczają, że kapłani chociaż pochodzeniem sobie obcy, dążyli do wspólnego zjednoczenia się, zorganizowania i wzajemnego podtrzymania, do utworzenia nawet, jak mówi Wellhausen, osobnego pokolenia, dla którego węzłem łączności były sprawy religijne, a nie sprawy krwi i pokolenia — Upatrują oni pewien ślad tej dążności w jednem miejscu Księgi Powtórzonego Prawa (Deuteronomium), gdzie Mojżesz mówi o kapłanie, który tak się odzywa o swym ojcu i o swej matce: „nie znam ich,” a o braciach swych: „nie wiem o was: i nie znali synów swoich” (XXXIII, 9). Wyrazy te, których znaczenie jest jasne i które tekst święty przypisuje Mojżeszowi, w oczach racyonalistów nabierają innego zupełnie znaczenia: ich zdaniem, pochodzą one z epoki rozdziału i oznaczają, że ten, który zostaje kapłanem, porzuca pokolenie, do którego z urodzenia należał, by wejść do nowego pokolenia, pokolenia kapłańskiego: „nie krew więc czyni kapłana, lecz zaparcie się krwi,” mówi Wellhausen.

2-o Stworzywszy w ten sposób pokolenie umówione i sztuczne, jakże zdołali kapłani uchodzić. za członków pokolenia naturalnego, mającego Levi'ego za ojca? Oto do jakich przypuszczeń ucieka się krytyka racyonalistyczna, by wyjaśnić to zagadnienie: że pokolenie Lewi musiało oddawna wygasnąć: „zgładzone jakąś katastrofą, której epoka może sięgać czasu Sędziów.” — Oto już jedna hypoteza; jakże ją więc uczynić prawdopodobną? — Właśnie przy pomocy innych hypotez: „przyczyną tego zniknięcia pokolenia Lewi'ego może być tylko jakaś zbrodnia, popełniona przeciw ludności chananejskiej.... Zemsta chananejczyków dałaby się odczuć dwom pokoleniom (Simeona i Lewi'ego), a bracia ich nie troszczyliby się o popieranie ich sprawy. Tym więc sposobem przyszłoby do rozproszenia i do zupełnego zaniku narodu.” Widzimy więc, Wellhausen mówi tu z wielkiem powątpiewaniem; nie mniej jednak uważa za rzecz pewną to dosyć raptowne zniknięcie pokolenia Lewi. Lecz gdyby tak było, to jakże wytłómaczyć ten fakt, że później jeszcze kapłani utrzymywali, iż należą do pokolenia Lewi? Rzeczy tedy w następujący musiały ułożyć się sposób: zauważono, że kapłani otrzymali nazwę wspólną, a mianowicie nazwę lewitów; dla czego zaś nosili oni tę nazwę? Wellhausen utrzymuje, że takie zestawienie nazw jest „w najwyższym stopniu zagadkowe,” jako też przypuszcza; że wytłómaczyć je można tylko przy pomocy następującej hypotezy: „raptowne rozproszenie pokolenia w epoce Sędziów miało zmusić poszczególnych Lewitów, którym brakło ziemi na wyżywienie, do szukania zarobku w zajęciach ofiarnych.” Być może również, ze ta nazwa lewitów, kapłanom nadana, pochodzi stąd, iż Mojżesz należał w rzeczywistości do pokolenia Lewi: „w rzeczywistości, zdaje się, że nazwa ta początkowo stosowana była do osób, uznających się za jego potomków. Później dopiero, użycie tej nazwy bardziej się rozpowszechniło.” Słowem, „mamy tu obszerne pole do hypotez;” a jedyną hypotezą, wykluczoną przez krytykę, jest właśnie ta hypoteza, która jest najnaturalniejsza i na tradycyi oparta, a mianowicie, że kapłani zwali się lewitami dla tego, iż byli synami Lewi. Takie rozwiązanie kwestyi sprzeciwia się założeniu racyonalistycznemu: to też odrzucają je krytycy i chcą, żeby kapłani nazwali się z początku lewitami jak gdyby przypadkowo, ale gdy nosili juz tę nazwę, bardzo łatwo przypuścić, że zaczęli mieć pokusę uchodzenia za potomków Lewi, za pokolenie Lewi.... Tak się oto pisze historyę! Dana jakaś księga, uważana za autentyczną i najzupełniej prawdomówną, twierdzi, że wypadki działy się w ten sposób; wtem przychodzi jakiś krytyk i robi odkrycie, że one mogłyby się dziać w inny sposób, i na tem koniec! Księga ta już nie posiada więcej powagi, a doraźna hypoteza staje się dogmatem!

III. Widzieliśmy od początku tego artykułu, że w prawodawstwie mojżeszowem jedną z głównych cech organizacyi kapłańskiej jest podział na lewitów zwyczajnych i na kapłanów: aby zostać kapłanem, trzeba było należeć nie tylko do pokolenia Lewi, lecz nadto do rodziny Aarona. Tymczasem w oczach racyonalistów, podział ten istniał dopiero w późniejszych czasach, i oto w jaki sposób podług racyonalistów winny się były te rzeczy układać: „Aż do epoki Jozyasza następstwem mnogości przybytków było wielorakie kapłaństwo. —Deuteronomiczny prawodawca (Jozyasz), dążąc do centralizacyi kultu bożego, przyznał lewitom prowincyonalnym prawo składania ofiary w świątyni Jerozolimskiej na równi z kapłanami, którzy tam dziedzicznie byli ustanowieni. Ale rzecz tę nie łatwo było urządzić. Synowie Sadoka, którzy spełniali obowiązki kapłańskie w Jerozolimie, nie chcieli dzielić się z kapłanami innych przybytków; zastrzegli sobie właściwe czynności kapłańskie, a przybyłemu z prowincyi duchowieństwu zostawili niższe posługi, słowem byli oni kapłanami, ci zaś lewitami. Urządzenie to stało się prawem w czasach niewoli; aby je usprawiedliwić, Ezechiel przypuszczał, że umniejszeni w ten sposób kapłani zasłużyli na takie wywłaszczenie jakimś wielkim występkiem, i w imieniu Jehowy tak mówi: „Lewitowie, którzy daleko odstąpili odemnie w błędzie synów Izraelskich, i zbłądzili odemnie za bałwany swemi, i nieśli nieprawość swoię, będą w świątynicy moićy stróżmi i wrotnymi bram domu, i sługami domu: oni będą bić całopalenia, i ofiary ludu, i oni stać będą przed nimi, aby im służyli... Lecz kapłani i Lewitowie synowie Sadok, którzy strzegli obrzędów świątynie moićy, gdy błądzili synowie Izraelowi odemnie, ci przystąpią do mnie, aby mi służyli, i stać będą przed oczyma memi, aby mi ofiarowali tłustość i krew... Ci wnidą do świątynie moićy, ci też przystąpią do stołu mego.” (Ezech. XLIV, 10 i nastep.).

Systemu tego, jakkolwiek byłby on zręczny, przyjąć niepodobna, albowiem a) sprzeciwia się tradycyi, a pod tym względem, jakeśmy już powiedzieli, wymaga na swe poparcie dowodów przekonywujących, nie zaś zwyczajnych tylko hypotez, zwyczajnej możebności; b) system ten opiera się na systemie mnogości przybytków za czasu królów, który to system na innem miejscu roztrząsamy (patrz art. Przybytek), c) przytaczany przez racyonalistów tekst Ezechiela najoczywiściej nie ma tego znaczenia, jakie mu nadają: jest w nim mowa o lewitach; którzy wzięli udział w rozdziale Izraela, i którzy za karę swego błędu będą odtąd pozbawieni najwyższych czynności, jakie zastrzeżono tym, co dochowali wierności; Ezechiel mówiąc o tych ostatnich, nazywa ich „kapłanami i lewitami,” co najwidoczniej dowodzi, że podział pokolenia Lewi na dwie połowy był już doskonale znany w tym czasie, który racyonaliści chcą uważać za początek tego podziału.

Słowem, co za dowody podają racyonaliści dla obalenia powagi Pentateuchu, a w szczególności dla obalenia powagi Księgi Kapłańskiej (Lewityku) w ważnym przedmiocie kapłaństwa u Hebrajczyków? Oto same tylko przypuszczenia, same hypotezy, które nie mogą iść w porównanie z nauką Biblii ani pod względem powagi, ani pod względem prawdopodobieństwa,—teksty źle przetłómaczone i opacznie w miejscach najważniejszych; -- krytyka dowolna, która, gdy miejsce jakie Pisma św: jej sprzyja, czyni z niego „tekst niezaprzeczalny,” a skoro jest jej niewygodne, ogłasza je za „bardzo podejrzane;” niedorzeczne wreszcie uprzedzenie, a priori odpychające wszystko to, co może wzmacniać religię żydowską, przyjmujące zaś chętnie i bez wyboru wszystko, co może służyć za pretekst do napadania na nią,—oto do czego dochodzi sztuka krytyki nowoczesnej, i to właśnie zmusza nas do jej odrzucenia nietylko ze stanowiska wiary, ale także ze stanowiska rozumu. (Ob. napaści Wellhausena w „Revue de l'histoire des religions,” Sept. 1880). (Duplessy).

(X. W. Ś.)