PESSYMIZM.
Pessymizmem nazywamy teoryę, która utrzymuje, że summa złego we wszechświecie jest większa, niż summa dobrego. W art. Opatrzność dowodzimy, że złe jest tylko przypadkiem na ziemi, że świat, jakkolwiek nie jest najlepszym z tych, jakie Bóg stworzyć był mocen, posiada wszakże pewną doskonałość, odpowiednią do natury składających go istot, i że dobro panuje na nim wszędzie, nawet tam, gdzie spotyka się złe; wyłożymy tu zatem i postaramy się odeprzeć główniejsze argumenta, na których się wspiera pessymizm.
I.
Że błąd ten szczególny wyznawany przez święte księgi buddyjskie, mógł znaleźć na Zachodzie swych poetów, jak Leopardi i Goethe, zrozumieć łatwo, bo dusza poety może tak żywo odczuwać boleści życia, iż świat wydaje się jej być tylko łez padołem; ale co trudno zrozumieć, to, że błąd ten stał się podstawą całego systemu filozoficznego, który się narzucił dzisiejszemu wiekowi, i zaczął stanowić tło jego ogólne. Istnieje cała szkoła pessymistyczna, która zwolennikami swymi zapełnia Niemcy, czyni wielkie postępy w Rossyi, a której przedstawiciele: Schopenhauer i Hartmann, liczą się do najbardziej ulubionych filozofów wieku.
Pessymiści opierają swoją doktrynę na pewnych zasadach a priori wziętych i na faktach doświadczalnych.
Zgodnie z zasadami Kanta, rozróżniają w rzeczach tego świata to, co nazywają noumen i to co nazywają fenomen. Noumen jest-to stała i nieświadoma sobie podstawa, istniejąca pod objawami zewnętrznymi, fenomen zaś jest-to objaw zewnętrzny, przejściowy i nam się dostrzegać dający. Noumen, zdaniem Schopenhauera, jest-to podstawa wszechrzeczy, jest-to ślepa jakaś wola, która wszystkie jestestwa pobudza do działania, jak instynkt pobudza do działania zwierzęta. Hartmann znów mniema, że wola ta nie jest ślepa, gdyż wszystkie zjawiska we wszechświecie następują po sobie podług pewnych praw dziwnie logicznych, tylko że, jeśli ta wola ma zrozumienie tego, czego chce, to zrozumienie to jest nieświadome siebie. Stąd pochodzi tytuł głównego jego dzieła: Filozofia nieświadomego. Jakkolwiek jest zresztą, wola ta uprzedmiotowia się, to znaczy, że okazuje się w istnieniu zjawisk, wytwarzając jestestwa materyalne i osobniki obdarzone świadomością. Wszystkie te zatem jestestwa, mają za wspólną podstawę wolę. Noga twoja jest wolą chodzenia, ręka twoja jest wolą chwytania, życie twoje jest wolą życia, — wszystko ze świadomością.
Ponieważ zaś wszystkie znane nam jestestwa są-to poprostu chcenia, ponieważ nadto wszelkie chcenie, w przekonaniu pessymistów, jest pewnym wysiłkiem, a wszelki wysiłek jest bolesny, przeto boleść jest podstawą wszelkich znanych nam istnień, a summa złego przewyższa summę dobrego. Niemniej jednak przypuszcza Hartmann, że świat jest możliwie najlepszy, albowiem jest on możliwie najdoskonalszem urzeczywistnieniem absolutu; ale to urzeczywistnienie jest z konieczności tak niedoskonałe, że summa naszych nieszczęść znacznie przewyższa summę naszych przyjemności, jakkolwiekby one były pozytywne i prawdziwe. Jest-to wprawdzie pessymizm umiarkowany, ale zawsze pessymizm.
Dla udowodnienia swych wniosków, powołują się pessymiści na doświadczenie. Prawda, że człowiek lubi życie i chociaż cierpi, podoba w niem sobie, — ale pomieszanie to i te oscylacye od przyjemności do boleści i od boleści do przyjemności wyjaśniają ukrytą jakąś i stałą walkę woli absolutnej z wolą siebie samej świadomą. Jest-to jakoby jakiś wybieg woli absolutnej, która chce, abyśmy kochali życie, i daje nam złudzenie przyjemności; jest-to jakieś ocknienie się woli świadomej siebie, które nam daje niesmak istnienia i odsłania nam w niem nieszczęścia zanadto rzeczywiste. Zresztą, by dowieść drogą doświadczenia, iż rzeczywistą podstawą istnienia jest zło, Hartmann przeprowadził mnóstwo obliczeń, które wszystkie prowadzą go nieodwołalnie do tego wniosku, że summa złego przewyższa summę dobrego. Podajemy je tu w streszczeniu.
Dobra uważane powszechnie za największe i najpożądańsze na świecie, jak zdrowie, młodość, dobrobyt, nie dają się nawet odczuć tym, którzy je posiadają. Posiadanie ich zatem nie jest dobrem, podczas gdy brak ich stanowi złe bardzo przykre. Niema przyjemności, któraby nie była połączona z jakąś boleścią. Przyjemności picia towarzyszy pragnienie, a przyjemności jedzenia — uczucie głodu. Wreszcie, jeśli się porówna doznawane przyjemności z boleściami, jakie je równoważą, łatwo się będzie przekonać, że potrzebna olbrzymia ilość przyjemności, aby te mogły zrównoważyć towarzyszące im cierpienia. Porównajcie męczarnie głodu i pragnienia z zadowoleniem pochodzącem z picia i jedzenia. „Jeśli się chcecie, powiada Schopenhauer, w mgnieniu oka o tem przekonać, porównajcie wrażenie zwierzęcia, które pożera inne zwierzę, z wrażeniem tego, które zostaje pożarte.“
Ponieważ zaś wszystkie znane nam jestestwa są-to poprostu chcenia, ponieważ nadto wszelkie chcenie, w przekonaniu pessymistów, jest pewnym wysiłkiem, a wszelki wysiłek jest bolesny, przeto boleść jest podstawą wszelkich znanych nam istnień, a summa złego przewyższa summę dobrego. Niemniej jednak przypuszcza Hartmann, że świat jest możliwie najlepszy, albowiem jest on możliwie najdoskonalszem urzeczywistnieniem absolutu; ale to urzeczywistnienie jest z konieczności tak niedoskonałe, że summa naszych nieszczęść znacznie przewyższa summę naszych przyjemności, jakkolwiekby one były pozytywne i prawdziwe. Jest-to wprawdzie pessymizm umiarkowany, ale zawsze pessymizm.
II. Odparcie.
Zbyteczna-to rzecz, coprawda, odpierać teorye, które się widocznie sprzeciwiają rozumowi i zdrowemu rozsądkowi. Pessymizm opiera się na trzech zasadniczych twierdzeniach: 1-o. Byt absolutny jest podstawą istnienia wszystkich bytów przypadkowych. 2-o. Byt absolutny jest wolą bez świadomości siebie, a istnienia przypadkowe są aktem tej woli. 3-o. Wszelki akt woli jest wysiłkiem bolesnym. Wszystkie te trzy twierdzenia są błędne. Odparcie dwu pierwszych znaleść będzie można w art. Stworzenie, Opatrzność, Panteizm, gdzie dowodzimy, że Bóg różni się od stworzeń, i że jest z istoty swej wolny i rozumny. Trzecie zaś twierdzenie jako zasadę ogólną stawia to, co sprawdza się w pewnych tylko aktach woli, w których z przykrością się na coś zgadzamy z powodu pobudek, jakie nas skłaniają w kierunku przeciwnym; ale gdy działamy bez tych sprzeczności wewnętrznych, wówczas chcemy bez wysiłku i bez boleści. Tym więc sposobem upadają wszystkie filary tego sztucznego rusztowania myśli.
Nie można też przyjąć owych dowodów na doświadczeniu opartych, którymi pessymiści mniemają dowieść, że summa naszych cierpień jest większa, aniżeli summa naszych przyjemności. Zauważmy tylko przedewszystkiem, że podług zasad pessymizmu, nie powinnoby być w życiu naszem żadnej przyjemności, gdyż wszystko w niem jest wysiłkiem, a skutkiem tego wszystko powinnoby być bolesne. Dodajmy nadto, że w obrachowaniach swych pessymiści biorą na uwagę same tylko zmysłowe dobra i cierpienia, pomijają zaś wszystkie dobra porządku moralnego, które są nieskończenie od tamtych wyższe. Człowiek cnotliwy chce raczej cierpieć, aniżeli swych obowiązków nie spełnić, a w przykrem dla siebie wypełnieniu obowiązków doświadcza tak silnej radości wewnętrznej, iż nie oddałby jej za wszystkie przyjemności zmysłowe. A co dopiero powiedzieć o dobrach życia przyszłego, których się spodziewa i których jakoby przedsmaku doznaje już tu na ziemi w szczęściu kochania Boga.
Nawet biorąc na uwagę same tylko cierpienia i przyjemności zmysłowe, należało na to zapytanie czy życie warto cierpień życia? odpowiedzieć, że tłem naszego istnienia są raczej wrażenia przyjemne, a cierpienia w niem są tylko chwilowemi przypadłościami. Jeśli człowiek nawyka do dobrobytu, to nawyka również do niewygód i cierpień; u większości jestestw przejściowo tylko istnieją głód, pragnienie i uczucie innych potrzeb życiowych, a odczuwać się one dają dlatego, aby nas zbliżyć ku temu dobru, w którem z kolei znajdziemy przyjemność. Wreszcie, jeśli sarna, którą lew pożera, cierpi nieskończenie więcej, aniżeli lew doznaje przyjemności, to cierpienia jej trwają krótko, a tę odrobinę cierpień obficie wynagradzają całe lata życia szczęśliwego.
A zatem, już nawet same tylko dobra zmysłowe życia bardzo są warte trudów życia.
Zresztą, jakkolwiek się ta rzecz przedstawia, to z chwilą, kiedy posiadamy duszę duchową, kiedy mamy przed sobą obowiązki i zadania nieśmiertelne, z chwilą kiedy Bóg nie jest żadną brutalną i tyrańską siłą, lecz sprawiedliwym i świętym Panem, z największą odrazą musimy odrzucić moralność pesymistyczną, gdyż nie można zmysłowych cierpień tego życia stawiać narówni z wartością obowiązku, z ceną cnoty i z radościami wieczności.
(J. M. A. Vacant).