MONOTEIZM HEBRAJCZYKÓW.

Jedno z głównych założeń krytyków racyonalistowskich, jedno z tych założeń, któremi się najczęściej posługują przeciw Biblii, polega na tem, iż utrzymują, że Hebrajczycy nie byli od początku monoteistami, lecz że powoli i bardzo nawet późno, bo w epoce proroków, przeszli od politeizmu do czci jednego Boga. Mniemanie to daje racyonalistom możność zaprzeczania Objawienia boskiego, jako też uważania monoteizmu za naturalny skutek postępu umysłu ludzkiego; tylko że łatwiej to bywa twierdzić aniżeli udowadniać, i niebawem przekonamy się z rozbioru rozmaitych dowodów, przytaczanych przez rzeczonych krytyków na poparcie swego systemu, że system ten absolutnie na niczem nie jest oparty.

I.

Wszystkie ludy starożytne, powiada J. Soury, początkowo były politeistyczne; z tego powodu, tak samo jak Assyryjczycy, Arabowie, również i Hebrajczycy musieli koniecznie być naprzód bałwochwalcami a dopiero powoli się wznosić aż do monoteizmu. Dowód ten jest błędny w zasadzie: żaden naród nie wznosił się od politeizmu do monoteizmu, lecz przeciwnie, wszystkie, zdaje się, przechodziły od monoteizmu do politeizmu: wszystkie ludy dawne były przekonane, że religia ich była tem doskonalsza, im dalej wstecz posuwano się w ich dzieje, a powszechne to przekonanie potwierdza się z rozmaitych teogonii, które się psują w miarę jak się starzeją; z tego zaś faktu z pewnością trudno wyprowadzić wniosku o pierwotnym politeizmie. Ale więcej powiem, badanie najdawniejszych zabytków piśmiennictwa ludów semickich wyraźnie przekonywa, że większość tych ludów była monoteistyczna. Weźmy kilka przykładów zaczerpniętych z historyi ludów, które najwięcej miały stosunków z ludem hebrajskim.

1-o. W Egipcie, politeizm panujący za czasów Mojżesza, ale zabytki wcześniejsze, uczą, że w tych czasach religia była co do istoty monoteistyczna: fakt to niezaprzeczony od czasu poszukiwań znakomitych egiptologów: Mariette'a, de Rouge'go, Piere't'a, Ebers'a i t. d. Jeszcze później nawet pod pewnemi formułami odnajdujemy pojęcie jednego Boga, którego bóstwa egipskie są tylko uosobionymi przymiotami.

2-o. Co się tyczy Assyryjsko-chaldejskiej religii, to brak również dawnych zabytków. Nie pozwala nam to stwierdzić o jej pierwotnej naturze; ale z badania napisów wynika ten fakt, że pod skorupą politeizmu, w Assyryi tak samo jak w Egipcie, było zasadnicze pojęcie jedności boskiej. Jeśli zaś jednego tego Boga przemieniono w wielu, stało się to podług Maspero dla tego, że każdy czyn boski, uważano za czyn odrębną siłą wykonany przez Boga, i nadawano mu odrębną nazwę.

3-o. Politeizm zaś w Fenicyi, w Kanaanie, w Syryi, objaśnia się pozorami bałwochwalczymi. I tak, politeizm stał się potem religią tych ludów, że jedyny bóg, Baal, rozmnożył się w następstwie czasów: jeden i ten sam Baal, czczony w Tyrze, w Sidonie stał się Baal-tsur, Baal-sidon i t. d.; co więcej, uważany w swych rozmaitych przejawach, stał się bożkiem Tanit, i twarzą Baala, Astartą i t. d. Takie jest zdanie uczonych, bieglejszych w epigrafice fenickiej, takich jak: De Vogüé, F. Berger i t. d.

II.

Sądzilibyśmy, że powyższy dowód, choćby nawet był o tyle słuszny o ile jest błędny, nie mógłby wystarczyć na obronę politeizmu Hebrajczyków; to też Soury próbuje bezpośrednio dowieść politeizmu Hebrajczyków; w tym celu wyszukuje w Biblii ustępy, które na swój sposób tłómaczy, i które jego zdaniem dowodzą, że Hebrajczycy nie mieli jednego tylko Boga. Abyśmy mogli ocenić znaczenie tego nowego argumentu, zbadajmy różne ustępy, przytaczane przez Soury'ego.

1-o. „Biblia, powiada on, przedstawia nam wielokrotnie Abrahamitów, jako bałwochwalców i politeistów... w księdze Jozuego ojciec Abrahama, Terah, podany jest jako poganin i politeista, zarówno jak jego przodkowie... Rachel zabiera bożki swemu ojcu... Jakób grzebie pod dębem w okolicach Sichem bożki, talizmany i amulety, należące do sług jego domu.” Czegoż-to dowodzi? —oto tego, że w czasach, kiedy Izrael oddzielił się od Chaldejczyków, ci ostatni nie posiadali już w całej czystości pojęcia monoteistycznego, i że nawet sama rodzina Abrahama nie była wolna od błędu; ale to właśnie najzupełniej zgadza się z Biblią i tłómaczy, dla czego Bóg wybrał Abrahama i oddalił go od kraju jego, aby zeń uczynić ojca wierzących.

2-o. Od Abrahama aż do Jezusa Chrystusa Hebrajczycy, pod wpływem sąsiednich politeistycznych ludów i rozpustnych a do bałwochwalstwa prowadzących zwyczajów, często wpadali w bałwochwalstwo.—Atoli fakt ten przez wszystkich przyznawany, żadną miarą nie dowodzi założenia Soury'ego: Biblia przedstawia nam zawsze ten kult bałwochwalczy jako zbrodnię, jako cudzołóstwo i w najgorszych nawet czasach pozostaje zawsze część Izraelitów wierna prawdziwemu Bogu, podczas gdy przeniewiercy, ręką bożą dotknięci, rychło uznają swój błąd i powracają do Jehowy. Zauważmy wreszcie, że przywódcy narodu, ci którzy ten naród uosabiają, pozostają zazwyczaj monoteistami, przynajmniej aż do czasu schizmy, czyli aż do epoki właśnie, do której racyonalistowscy krytycy odnoszą powstanie monoteizmu u Hebrajczyków. Przeciw tej uwadze próbuje Soury przeciwstawić to, co nazywa bałwochwalstwem i wolnym politeizmem Dawida; przypuszczamy tu wszakże jakieś roztargnienie u Soury'ego, gdyż sam Dawid ze sto razy wspomina w swych psalmach o jedności Boga: „Któż Bogiem oprócz Pana?” woła on w psalmie XVII. „Niemasz Boga oprócz ciebie.” (2 Król. 7, 22).

3-o. Ludy semickie lubiły wprowadzać imiona swych bogów do nazw osób lub miejsc, jako części składowe tych imion własnych i tak np. w liście królów assyryjskich i babilońskich można odszukać wszystkich bogów chaldejskich: Assur w Assurbanipalu, Bel w Baltazarze, Adar w Adarpalassarze, Nebo w Nebukadnezarze etc.; toż samo w Fenicyi i w Egipcie. Z tego mamy jakoby wnioskować, że rozbiór imion hebrajskich dostarczy nam imion bóstw czczonych przez ten lud, i objaśni nas, czy hebreowie byli lub nie byli politeistami. Soury zajął się tym rozbiorem i powziął niby przekonanie, że politeizm był początkową religią Hebreów. Prawda, że imiona Jehowy El lub Jah wchodzą nader często w skład imion hebrajskich, nadawanych nawet królom bezbożnym, jak Achab lub królowie Izraelscy; ale w całej Biblii Soury odkrył trzy imiona, w skład których wchodzi nazwa Baala, i z tego wyprowadza wniosek, że Hebreowie czcili zarówno Baala jak Jehowę. Nam się wydaje, że te poszukiwania uwieńczone odnalezieniem trzech imion, mających niby wskazywać na bałwochwalstwo, przemawiają raczej na korzyść hebrajskiego monoteizmu aniżeli wielobóstwa. I jakież to zresztą są te imiona? „Jedno Esbaal należy do syna Saulowego; drugie Meribbaal jest nazwą wnuka tegoż króla, a przytem imię to znaczy: walka przeciw Baalowi; nareszcie trzecie Jerubbal jest przydomkiem nadanym Gedeonowi po zburzeniu przezeń ołtarza Baałowego i oznacza ściśle: walczący z Baalem; nie ma w tem zaiste nic, coby udawadniało kult Izraelitów dla Baala. Co do miasta Baalath-Beer, które również cytuje J. Soury, zaiste trzeba szczególnej zawziętości na Hebreów, by ich czynić odpowiedzialnymi za nazwę nadaną tej miejscowości jeszcze przed zajęciem Palestyny przez Jozuego. Możnaby i nas z równą słusznością obwiniać o pogaństwo, ponieważ używamy wyrazów piorun, ład, lub przechowujemy nazwy Żelgoszczy, Małogoszczy, Rusałek etc., które przecież były imionami bóstw pogańskich.

III.

Bóg Hebreów bywa nazywany w Biblii kilku odmiennemi imionami a głównie El i Jehovah; z tego J. Soury i inni podług niego, a ostatnio Eichthal wyprowadzają wielobóstwo u Żydów. Ale zwykłe to zjawisko nadawania wielu imion jednej osobie i dla usprawiedliwienia wniosku racyonalistów należałoby wykazać, że imiona, nadawane przez Hebreów bóstwu, nie były synonimami lecz oznaczały oddzielne osoby. To właśnie usiłują uczynić krytycy, twierdząc, że El i Jehovah „są u Hebreów bóstwa odmienne.”

1-o. El, podług J. Soury'ego, był Bogiem narodowym Hebreów aż do wyjścia z Egiptu, a ponieważ nazwę tę odnajdujemy w językach semickich pod formą Ilu, racyonalista francuski wnioskuje stąd, że ten Bóg był temże samem najwyższem bóstwem, jakie czcili Assyrowie, Chaldejczycy, Kananejczycy i inni. Przyznajemy, że Ilu znajduje się w języku ludów pogańskich, lecz to się objaśnia zupełnie naturalnie, ponieważ i Soury nie przeczy, owszem wyraźnie przyjmuje, że „pojęcie Boga po assyryjsku wyraża się przez Ilu.” Jeśli więc El czyli Ilu jest nazwą pospolitą bóstwa, a nie imieniem własnem, stosowanem do specyalnego boga dla wyróżnienia go od innych; podobnież jest rzeczą całkiem naturalną, że imię El odnajdujemy w języku wszystkich ludów, wierzących w istnienie Boga, bez względu na to, jaka była liczba i natura bóstw przez nich czczonych. Co większa, zwyczaj u Chaldeów dodawania imienia El do imion wszystkich ich bóstw: Samas, Sin etc., daje do zrozumienia, że to imię musiało pierwotnie oznaczać ich jedynego Boga, i tem samem popiera nie politeizm Hebreów, lecz monoteizm nawet Assyryjczyków. Zachodzi wszelako inna trudność: najczęściej w Biblii Bóg bywa nazywany nie El lub Eloah w liczbie pojedyńczej, lecz Elohim—w mnogiej; od tego dla Soury'ego krok tylko pozostawał do zawnioskowania o politeizmie u Izraelitów, — jakoż postawił on go. Lecz ten argument upaść musi wobec następnych uwag: a) w dawnej hebrajszczyznie znajdujemy Elohim wyłącznie in plurali; był to więc wyraz, jak tyle innych we wszystkich językach, którym brak liczby pojedyńczej, plurale tantum: dla czego? Bardzo prawdopodobnie, jak mówi racyonalista Fürst, dla oznaczenia ogółu doskonałości ו zawartych w pojęciu bóstwa, dla wyrażenia majestatu bożego. Cokolwiek bądź, nie da się stąd nic wysnuć przeciw jednobóstwu Hebreów. b) Kiedy biblia mówi Elohim w odniesieniu do bogów pogańskich, kładzie w liczbie mnogiej epitety do tego wyrazu się odnoszące, tudzież odnośne predykaty. Przeciwnie, kiedy jest mowa o Bogu, wyznawanym przez Hebreów, frazes w określnikach i orzeczeniu miewa formę pojedyńczą: na dwa tysiące z górą miejsc tej treści w biblii zaledwie cztery stanowią wyjątek, który zresztą łatwo się tłómaczy mimowolną i nader naturalną omyłką przepisywacza. c) Soury chce wmówić w nas, że aplikowanie liczby pojedyńczej do terminu Elohim jest poprawką wprowadzoną do biblii znacznie później po jej napisaniu. Ale przypuszczenie to jest niemożliwe wobec faktu, że Elohim używane jest jako atrybut (względnie predykat) do wyrazu Jehovah, niewątpliwie pojedyńczego. Mogło to być jedynie wskutek tego, że w wyrazie Elohim, acz będącym liczbą mnogą, Hebreowie zawierali również pojęcie Boga jedynego.

2-o. Co do Jehovah, lub poprawniej Jahveh, twierdzi Soury, że lubo wyraz ten oznaczał jedynego Boga, bóstwo to atoli było jednem z wielu, Elohim; bóstwem tem miało być światło, ogień, a wyobrażeniem jego — wół. To zapatrywanie przyjął także Eichthal w ogłoszonem niedawno studyum, drukowanem w Revue de l'histoire des religions. Jakież daje na to zapatrywanie dowody? Oto że Jehovah objawił się Mojżeszowi w krzaku ognistym, że ogłasza swe prawo wpośród płomieni etc. Jeżeli to mają być dowody, to doprawdy nie łatwiej jak i nas oskarżać o bałwochwalstwo: palimy świece, lampy, używamy żaru z węgli przy incenzacyi, święcimy ogień w obrzędach kościelnych.—Ale oto inny fakt rzekomo również stanowczy. „Jahveh —mówi d'Eichthal — jest w kolumnie ognistej, która poprzedza i prowadzi Izraelitów przez pustynię.” Owóż, ponieważ kolumna ta ognista we dnie staje się obłokiem, należałoby twierdzić, że Jehovah był dla Hebreów zarazem Bogiem-ogniem i Bogiem-wodą. Co do kultu wołu (cielca) sam krytyk przyznaje, i to nam wystarcza, że Biblia mówi o nim nie jako o przyjętym, ale jako o stanowiącym przedmiot zgrozy i wstrętu. —Powiedzmy wreszcie ostatni, rzekomo rozstrzygający w tej sprawie, tekst biblijny. Oto co pisze krytyk: „Prorok Ozea zapowiadając upadek królestwa, mówi, że porzucił Jahveh cielca Jerozolimy, który zostanie zniszczony, poszarpany w strzępy (VIII, 6). Czegoż dowodzić ma ten tekst? Jedynie, że Jehovah brzydzi się kultem cielca. Zresztą w tekście autentycznym, dokładnie oddanym przez Wulgatę, niema nawet wyrazu Jehovah.

Wogóle co do systemu racyonalistowskiego wysnutego z zastosowania wyrazu Jehovah zaznaczamy, że: 1-o teksty cytowane nie dowodzą niczego; 2-o jakim sposobem to „pojęcie politeistyczne Jehovah mogło było się przeistoczyć w pojęcie tak nawskroś odmienne Jehowy jedynego, nieskończonego, stworzyciela świata, które jednak Eichthal jest zniewolony uznać w księgach proroków? „Jest - to, mówi Eichthal, niezmiernie interesujące pytanie.” Tak jest, niezawodnie. Chodzi tu tylko o to, jakim sposobem Jehovah mógł się stać przeciwnym samemu sobie. Niestety, krytyka musi przyznać, że podniesienie kwestyi nie jest jeszcze jej rozstrzygnięciem. 3-o. Samo imię Jehovah dowodzi, że ono oznacza Boga jedynego. Eichthal przeczy, by miał być jakikolwiek związek etymologiczny między terminem Jehovah i wyrazami: eheie aszer eheie „jam jest który jest” (Exod. III, 14); zbijać tu przeciwnika, to przeciągać niepotrzebnie dyskusyę (patrz art. Jehowa). Zresztą, niezależnie od formuły, z jakiej podług biblii wynikł termin Jehovah (Jahveh), pewną jest rzeczą, że egzegeci w przeważnej liczbie wyprowadzają ten wyraz od czasownika havah (być). Sam Eichthal nie może wskazać na inne jego źródło i tak kończy: w tym wypadku będzie on znaczył: jest, lub raczej: sprawia że jest, a zatem będzie wyrażał byt Kaz’ ἐξοχὴν albo Stwórca. I jeden i drugi sens zawiera w sobie z konieczności pojęcie Boga jedynego.

Oto w streszczeniu ulubiona teza obecnej krytyki i rozbiór takowej: przeminie ona jak tyle innych i kiedyś jeszcze w odległej przyszłości dzieci chrześcijańskie będą się uczyły z ksiąg Hebreów tego, o czem zapomnieli wielcy uczeni dzisiejsi, „Będziesz czcił i miłował Boga jedynego.”

Patrz: Vigouroux, Bible et découvertes modernes t. III; J. de Rongé, Conférences sur la religion des anciens Égyptiens 1869; Robiou, Annales de philosophie Chrétienne, Paździer. 1882; ks. de Broglie, ibid. Listop. 1880. X, D. E.