KAMIEŃ (Okres Kamienia).

Zaprzeczyć się nie da, że niegdyś człowiek wyrabiał z kamienia broń i narzędzia do użytku domowego służące. Wszak i dziś jeszcze, pomimo wygórowanej oświaty, po zapadłych wioskach zachodniej nawet Europy przekłada się kamień nad żelazo w domowem użyciu.

W artykule niniejszym idzie nam wszakże o to, czy był kiedy czas, w którymby posługiwano się tylko kamieniem z wyłączeniem wszelkich metalów, czyli innemi słowy, czy istniał kiedy dla Europy rzeczywisty okres kamienia.

Na pytanie to odpowiedzieć musimy twierdząco. O ile bowiem archeologia przemawia za najodleglejszą starożytnością przemysłu metalurgicznego w innych częściach świata, takich np. jak Azya lub Afryka, o tyle znów taż archeologia stwierdza brak znajomości tego przemysłu u pierwszych przybyszów na terytorya zachodniej Europy.

Niema wprawdzie dowodów na to, aby człowiek zszedł kiedykolwiek w Europie na ten stopień cywilizacyjnego upadku, na którym się dziś znajdują niektóre współczesne nam ludy, a który to stopień cywilizacyjnego niemowlęctwa chętnieby wyzyskali zwolennicy ewolucyonizmu na korzyść teoryi o zwierzęcem pochodzeniu człowieka. Przeciw takiej teoryi energicznie protestują archeologiczne odkrycia (ob. art. Człowiek). Lecz czemu zaprzeczyć się nie da, to bezwątpienia temu, że liczne fakta stwierdzają nieznajomość użycia metalu u pierwotnych mieszkańców zachodniej Europy.

Na poparcie tego twierdzenia, które podług ewolucyonistów nie potrzebuje dowodów, zwolennicy istnienia epoki przedhistorycznej wskazują na olbrzymią mnogość przedmiotów, zapełniających dziś europejskie muzea, a wyrabianych niegdyś z kamieni rozmaitego gatunku, szczególniej z krzemienia. Szczerze mówiąc, taki argument wcale nas nie przekonywa, albowiem ponieważ kamień od niepamiętnych czasów był w użyciu codziennem i do dziś nawet miejscami ma zastosowanie, nic przeto dziwnego, że wyrabiane z niego przedmioty przechowały się w ziemi do dziśdnia. I nie tyle nas zastanawia wielka przedmiotów tych mnogość, ile raczej względna ich w wykopaliskach rzadkość. Trzeba bowiem uwzględnić, że podczas gdy przedmioty metalowe, zwłaszcza żelazne, przez oksydowanie się mogły znikać powoli w łonie ziemi, przedmioty kamienne natomiast wolne od chemicznego przetwarzania się, musiały wszystkie przejść do naszych czasów. A tymczasem, cóż to znaczy ta garść wykopalisk, zebranych po muzeach świata, wobec olbrzymiego szeregu ludzkich pokoleń, które przeszły przed nami choćby tylko w granicach tradycyjnej chronologii? Więcej aniżeli wszystkie inne odkrycia zwracają na się uwagę rzadkie wypadki stratygraficzne, które nam odsłaniają warstwy wyrobów różnego przemysłu ludzkiego, jedne na drugich poukładane (superpozycya) W jednem miejscu, w porządku widocznie chronologicznym; najdawniejszą warstwę tych wyrobów cechuje wyłącznie używanie kamienia.

Trzeba nam z góry powiedzieć, że wypadki tego rodzaju wykopalisk stratygraficznych nie są znów tak bardzo zwykłe, jak to utrzymują zwolennicy epoki przedhistorycznej. Gdzie-nie-gdzie tylko spotyka się wykopaliska z tak klasyfikowanymi przedmiotami przemysłu, a tam gdzie one się znajdują, jeśli mają stwierdzać teorye prehistoryków o trzech odrębnych okresach przedhistorycznych, to w superpozycyi poszczególnych rodzajów przemysłu powinienby być zachowany porządek, jakiego wymaga rzeczona teorya. Przytoczę tu naprzód kilka podobnych wypadków, gdzie wyroby metalowe znajdowano ściśle odgraniczone i poukładane ponad warstwą przedmiotów z kamienia.

Archeolog francuski Adryan Arcelin natrafił w miejscowości Boz, leżącej na lewym brzegu Saony, na stacyę gallo-rzymską w głębokości jednego metra pod powierzchnią ziemi, a jeszcze o jeden metr głębiej znalazł takąż stacyę neolityczną, obejmującą wyroby z kamienia gładzonego. We wszystkich swych poszukiwaniach na brzegach tej rzeki francuski uczony spotykał ustawicznie wyroby rzymskie i metalowe w głębokości dwóch metrów pod ziemią, a wyroby kamienne — w głębokości od dwóch do pięciu metrów.

W sławnej grocie d’Arcy-sur-Cure (Yonne) markiz de Vibraye natrafił na trzy różne warstwy. Zwierzchnia warstwa nie zawierała metalów, ale natomiast resztki gatunków zwierząt współczesnych, które wskazują na dosyć niedawną formacyę pokładu. Pod spodem zaś tego pokładu znaleziono tylko krzemień łupany i kości zwierzęce zaginionych gatunków w rodzaju reniferów i wielkich niedźwiedzi.

Widownią wielu odkryć podobnych była miejscowość Charente. W jednej z grot, zwanej Fadets, w gminie Vilhonneur, znaleziono pod pokryciem, pochodzącem z epoki rzymskiej, zabytki najpierwotniejszych wyrobów w rodzaju krzemiennych żeleści i niezgrabnych urn czy garnków.

Znajdująca się w tejże gminie grota du Placard zawierała szereg pokładów, na większą jeszcze zasługujących uwagę. Pokładów tych naliczono około ośmiu, przedzielonych wapieniem i zawierających przedmioty kamienne, w rozmaity sposób obrabiane, bez żadnego śladu metalu.

Jakkolwiek rzadkie są tego rodzaju odkrycia, sądzimy wszakże, iż liczba ich wystarcza, by przekonać o istnieniu okresu kamienia. Toż samo powiedzieć można nie tylko o Francyi, ale o całej Europie, gdyż wszędzie lub prawie wszędzie, a szczególnie w Anglii i w Danii napotykano pokłady z podobną klassyfikacyą przedmiotów, o jakiej przed chwilą wspominaliśmy lub nawet jeszcze bardziej zastanawiające.

Mamy jeszcze inny dowód, aczkolwiek tylko negatywny, ale jednak w danej sprawie nie bez pewnego znaczenia. Znamy już liczne wykopaliska. gdzie, obok skamieniałych szczątków rozmaitego gatunku zaginionych w krajach północnej Europy zwierząt, spotykano wyroby ludzkiego przemysłu: jakoż, przypuszczamy, że nigdzie dotąd w takich wykopaliskach nie natrafiono na przedmioty z metalu. Otóż właśnie zdaje się, że ta okoliczność może stanowić dowód, iz w tej względnie odległej epoce, którą nazywają epoką czwartorzędową, a która zamyka czasy geologiczne, człowiek w naszej strefie żyjący, ograniczał się rzeczywiście tylko na wyłącznem używaniu kamienia, drzewa i kości.

Jeszcze jedna uwaga. Pewne fakta dozwalają przypuszczać, że były—nie już jeden, ale dwa okresy kamienia, ściśle: od siebie odgraniczone: jeden mogący się odnieść do epoki czwartorzędowej, drugi, któryby się zaliczał już do epoki dzisiejszej. Oba te okresy miałyby swoje odrębne cechy: jeden — cechę kamienia łupanego, drugi—kamienia gładzonego, szlifowanego.

Zachodzi teraz pytanie, czy te dwa okresy, z których jeden nazwano paleolitycznym (od wyr. παλαίος starożytny i λίθος kamień), a drugi neolitycznym (νεός nowy) rzeczywiście są tak zupełnie między sobą różne, jak chcą niektórzy zwolennicy istnienia epoki przedhistorycznej? Czy rzeczywiście pierwszy z tych dwóch okresów nigdy nie wkracza w granice drugiego? Czy cechujące ich skamieniałe kości zwierzęce nie spotykają się nigdy razem z kamieniem gładzonym? Czy urny i sprzęty domowe należą wyłącznie do okresu neolitycznego? Żeby to móc twierdzić, trzebaby chyba zamknąć oczy na oczywiste fakta. W wielu razach, prawda, że natrafiano na pomieszczone obok siebie zwierzęta skamieniałe domowe, kamień łupany, kamień obrabiany i urny rozmaitego gatunku, ale każdy przyzna, że wielokrotne wypadki superpozycji czyli istnienia warstw przemysłu, poukładanych jedne nad drugiemi, same przez się nie popierają jeszcze teoryi podziału okresu kamienia na dwie części. Niech nam będzie wolno przytoczyć kilka przykładów.

W grocie Gourdan (Wyższa Garonna), tak drobiazgowo zbadanej przez niejakiego Piette'a, znaleziono ognisko z okresu kamienia gładzonego, oddzielnie od kości renifera, stanowiących główną zawartość wykopaliska.

Tenże sam uczony badacz wykazał w grocie Duruthy, w miejscowości Sordes (Landes) rozmaite jedne na drugich leżące pokłady, z których tylko pokład najwyższy zawierał przedmioty, odnoszące się do okresu kamienia obrabianego czyli gładzonego.

Tak samo się rzecz ma z archeologicznem odkryciem w grocie Placard w Vilhonneur (Charente). Tu dostrzeżono aż ośm ściśle od siebie odgraniczonych pokładów archeologicznych; otóż wszystkie one należały do okresu kamienia łupanego, z wyjątkiem jednego pokładu najświeższej daty, zawierającego przedmioty z kamienia obrabianego obok urn i kości zwierząt z gatunków jeszcze żyjących.

Słowem trzeba przyznać, że na poparcie podziału wieków przedhistorycznych na dwa okresy kamienne stratygrafia przedstawia bardzo mało danych; ale za to inne szczegóły mogą się przyczynić do uzasadnienia tego podziału. To naprzykład jest godne uwagi, że kamień łupany napotyka się najczęściej razem ze szczątkami zwierząt z gatunków wygasłych lub zaginionych, jak mamuta, nosorożca, renifera, podczas gdy kamień obrabiany bardzo rzadko odnajduje się w takiem otoczeniu. Obecność w tych wykopaliskach zwierząt domowych, a przynajmniej gatunków żyjących, jak również obecność urn świadczy o świeżem pochodzeniu tych wykopalisk.

Wszelako i tu potrzebna pewna ostrożność. Prawda, że nie można, zdaje się, wątpić o większej starożytności kamienia łupanego od kamienia obrabianego; ale czy warto rzeczywiście odnosić erę neolityczną do okresu kamienia? Naszem zdaniem możnaby na to dać przeczącą odpowiedź. W miarę postępu wiedzy coraz bardziej przekonywają się uczeni, że większość wykopalisk i zabytków starożytności, odnoszonych pierwotnie do okresu kamienia obrabianego, w istocie odnosi się do okresu metalu. Do takich zabytków przeszłości należą dolmeny (kurchany) i zabytki megalityczne. Dokonywane w ostatnich czasach poszukiwania wykazały, że większość tych zabytków, nawet wynajdywanych w Bretanii, a uważanych za najstarożytniejsze, należy w rzeczywistości do okresu metalu. O wykopaliskach zaś, zawierających bronz, nawet się nie wspomina już dzisiaj.

Rzecz pewna, że w tych zabytkach archeologicznych, jak w ogólności we wszystkich wykopaliskach odnoszonych do okresu neolitycznego, przeważa kamień, ale wystarcza choć najmniejsza, autentycznie stwierdzona cząsteczka metalu w tych wykopaliskach, by już nie można było ich odnieść do okresu kamienia.

W obec tego dyrektor muzeum w Saint-Germain-en-Laye, Alexander Bertrand, zdaje się mieć słuszność, gdy proponuje połączenie w jeden okres i utożsamienie dwóch mniemanych okresów: okresu kamienia obrabianego czyli gładzonego i okresu bronzu, — przynajmniej dla wykopalisk, odnajdywanych na przestrzeni Galii. I rzeczywiście, te dwa okresy zdają się tworzyć jeden—pierwszy z dzisiejszej epoki geologicznej. Początkowo w okresie tym: zapewne prawie wyłącznie używano kamienia, co byłoby nawet bardzo zrozumiałe u ludu świeżo zdala przybyłego, zmuszonego do pośpiesznego zapobiegania najpilniejszym swoim potrzebom, a mogącego w długiej tułaczce zatracić słowo i tajniki wyrobów metalurgicznych. Lecz że tajników tych nie mógł całkowicie zatracić lud cały, umiał je przeto łatwo w swem łonie odnaleść, gdy stawszy się spokojnym posiadaczem zajętych przestrzeni, zaczął powoli rozwijać swe urządzenia domowe.

Mówiąc prawdę, owe ludy napływowe, które pochłonęły i odparły na północ i na południe plemiona czwartorzędowe, a razem wprowadziły do Europy zachodniej kamień obrabiany i bronz, należały prawdopodobnie do tej wielkiej rodziny aryjskiej, indo-europejskiej czyli Jafetowej, do której my należymy na równi z olbrzymią większością ludności europejskiej. Stanowiły one niewątpliwie odrośl celtycką, żyjącą jeszcze za dni naszych na zachodzie Francyi i na wyspach Brytyjskich.

Aczkolwiek nie łatwa to rzecz w podobnym, jak ten, przedmiocie oznaczyć pewne terminy czasu, to jednak przypuszczać można z wielu archeologami i historykami—historya bowiem aż do owych granic rozciąga swe mgliste nieco panowanie,—że napływ do Europy tej pierwszej grupy aryjskiej przypada na wiek XII do XIV przed erą chrześcijańską.

Znacznie później, bo około V w. nowi z kolei przybysze, przez jednych Gallami albo Galatami, przez innych zaś Kymrami zwani, będący odroślą tegoż samego szczepu aryjskiego, wyparli swych poprzedników do mniej dostępnych okolic Galii, na zachód i na południe, i wprowadzili nowy przemysł — żelazny, z którego wyroby odnajdujemy w grobowcach (tumulus) Wschodniej Francyi i środkowej Europy. Istotnie grobowce mogą być uważane za dzieło charakterystyczne i właściwe tej nowej rasie ludu, podczas gdy dolmeny i menhiry (kamienie stawiane) i inne prawdziwie megalityczne zabytki pochodziłyby od ludów dawniejszych. Jakoż zabytki tego ostatniego rodzaju napotykamy tylko w zachodniej, środkowej i południowo-zachodniej Francyi, gdy przeciwnie grobowcami zasłana jest cała wschodnia strona Francyi i środkowa Europa. Pierwsze więc zabytki byłyby pochodzenia celtyckiego, drugie—gallijskiego.

Zbyteczna dodawać, że w czasach przedhistorycznych i inni także przybysze mogli docierać do terytoryów gallijskich. Śródziemnomorskie naprzykład wybrzeża gallijskie wskutek łatwiejszego zetknięcia z ludami wschodu, mogły wcześniej przyjąć zarodki cywilizacyi, aniżeli środkowe przestrzenie Europy. Wiemy, że Marsylia założona na 600 lat przed Chrystusem, w epoce, kiedy głębię krajów galijskich zalegały najgrubsze ciemności, a kraje te jeszcze w cztery wieki później dla Greków i Rzymian były terra incognita.

Fenicyanie też zapewne w odległych podróżach swych do wysp Kassyterydzkich (Sorlingues) i do Kornwalii, dokąd jeździli po cynę do wyrabiania bronzu, zarówno dla żywności jak dla braku busoli zmuszeni trzymać się brzegów stałego lądu, musieli wchodzić w stosunki z mieszkańcami wybrzeży i zostawiać tu i owdzie wyroby swego przemysłu. W ogólności jednak dla oryentowania się w ciemnym labiryncie czasów przedhistorycznych, wystarczają wskazane przez nas powyżej dwie wielkie wędrówki ludów ku zachodnim krańcom Europy. To też trzymając się tej nici Ariadny, archeolog słuszną obierze drogę w badaniu i podziale tak zagmatwanych a licznych, przez zamierzchłe wieki nam przekazanych zabytków. Przedstawią się oczom jego w kolei wieków trzy narodowe grupy, każda ze swą odrębną cywilizacyą i ze swymi do dziś dnia żyjącymi przedstawicielami. I tak, naprzód w okresie kamienia łupanego ludność rzadko osiadła, pochodzenia może iberyjskiego, żyjąca z myślistwa i rybołóstwa, — obok zwierząt, z których takie jak słoń, nosorożec i renifer wyginęły już na terytoryum zachodniej Europy. Jesli to prawda, co mówiono w ostatnich czasach, że mojżeszowy potop nie był powszechny, to pierwotna ta ludność mogłaby być uważana za pochodzącą w prostej linii od Adama z pominięciem Noego, któremu może była współczesna. Ostatnimi jej przedstawicielami byliby Baskowie, zamieszkujący Pireneje, oraz Finnowie, wygnańcy na kresach północnej Europy. W każdym razie godne to zastanowienia, że języki obu tych ludów mają w naturze swej coś pierwotnego, co żadną miarą nie pozwala ich mieszać z wielką rodziną języków indo-europejskich.

Później przybyliby Celtowie; ci już przynajmniej byliby potomkami Noego. Od ich przybycia zaznaczałby się początek okresu neolitycznego czyli kamienia obrabianego, który to okres łączy się bezpośrednio z okresem bronzu. Wreszcie przybywają właściwi Gallowie, którzy odpychają swych poprzedników ku zachodowi i uzupełniają przemysł metalurgiczny, wprowadzając żelazo, najpożyteczniejszy, jeśli nie najcenniejszy z metali.

Jeśli te rzeczy nie odbywały się w tym samym, jakeśmy wskazali, porządku, to przynajmniej można powiedzieć, że ten porządek odpowiada wszystkim słusznym wymaganiom wiedzy o epoce przedhistorycznej, a przytem jest zgodny z pozytywnemi danemi historycznemi. Niepodobna żądać pewniejszych danych w tak niepewnym, jak wypadki przedhistoryczne, przedmiocie.

Źródła.

O okresie kamienia pisali: Mortillet, Matériaux pour l'histoire primitive et naturelle de l'homme (miesięcznik, założony r. 1865 przez Mortillet'a). — De Nadaillac, Les premiers hommes et les temps préhistoriques, (Masson. 1881. Paryż). — Alex. Bertrand, Archéologie celtique et gauloise (1876) i tegoż La Gaule avant les Gaulois. 1884. Paryż. — Szczególnie zaś Hamard, Etudes critiques d’Archéologie préhistorique. 1880. Paryż, i tegoż: L'age de la pierre et l'homme primitif. 1883. Paryż. (Hamard).