RELIGIA EGIPSKA.
Ze wszystkich ludów starożytnych Egipcyanie byli ludem najbardziej religijnym. Tak o tem mówi historyk starożytności Maspero 1: „Egipcyanie byli ludem pobożnym: w każdym zjawisku we wszechświecie widzieli Boga; w nim i dla niego żyli. Ilość rękopismów, ocalonych od powszechnej zaguby ich cywilizacyi, mówi tylko o przedmiotach religijnych, a w innych pomnikach historycznych na każdym kroku, a nieraz w wierszu każdym dostrzedz się dają alluzye jakieś mitólogiczne.“ Wszyscy albo prawie wszyscy egiptologowie uznają, że najdawniejszą religią egipcyan było jedynobóstwo. Może sam tylko wspomniany Maspero, a za nim Tiele, utrzymuje, że pierwotną formą ich religii był politeizm, który się powoli oczyszczał tak, iż w końcu doszedł do monoteizmu, przechowanego nam w napisach piramid i w rękopismach owych czasów. Wspomniani jednak pisarze mają na poparcie swej opinii samą tylko systematyczną negacyę, opartą na teoryach a priori sformułowanych. Ciekawa rzecz naprzykład czytać takie zdanie Maspero, żadnym dowodem nie poparte: „Religia egipska pochodzi od wcześniejszego poganizmu“ 2, albo słyszeć Tielego, z całą powagą nas upewniającego, że pierwszą formą religii egipskiej musiał być poganizm, animizm i t. p. To zaś dlatego być musiało, że Tiele jest przekonany, iż animizm był pierwszem religijnem pojęciem ludzkości. Późno dopiero rozpoznano monoteizm religii egipskiej, gdyż wyłania się on z obsłony najwyuzdańszego politeizmu. Ze wszystkich mitologii żadna nie przewyższa mitologii egipskiej mnóstwem i różnorodnością osób boskich, i niepodobna było w początkach badań mitologicznych zrozumieć natury symbolów, jakie osłaniają głębię wierzeń egipskich. Dokonano tego dopiero wówczas, gdy stwierdzono, z jednej strony, że owe osoby boskie, których ilość przechodzi wszelkie pojęcie, były w rzeczywistości tylko przymiotami i właściwościami, albo raczej czynnościami Boga jednego, a z drugiej strony, kiedy stwierdzono, że słońce i wszystko, co się doń odnosi, uwzględnione jest w teologii i kulcie egipskim nie dlatego, żeby było bóstwem, ale dlatego, że jest symbolem bóstwa. To właśnie wyraża Pierret w trafnym i energicznym napisie, jaki położył na szkicu mitologii egipskiej: „Numina nomina“, i to też skłoniło go do zaznaczenia, że często rozmaite nazwy służyły do oznaczenia jednego i tego samego bóstwa, względnie do miejscowości, w jakiej mu cześć oddawano, że tym sposobem naprzykład bóstwa Ptah z Memfisu, Num w okolicach katarakt Nilowych, Tum w Heliopolis różniły się tylko nazwą. Tak samo się rzecz ma z bóstwem Ammon w Tebach, Theni w Abydos i z innemi wielu.
A zatem Bóg pierwotnej religii egipskiej był bytem jedynym, nieskończonym, wiecznym. Teksty hieroglificzne przedstawiają go jako stwórcę wszechrzeczy, przedwiecznego, niepojętego, niezbadanego, nieskończonego, niewidzialnego, obdarzonego przymiotem wszechbytności, wszechmocnego i miłosiernego. Według brzmienia tych tekstów, ludzie nie znają ani formy jego ani jego imienia. Jedyny, sam w sobie, ma on liczne nazwy, liczne święte i tajemnicze formy, jest duszą świętą, bogów rodzącą, a bogowie ci są formami w nim zamkniętemi. Sam siebie ukształtował; on jest początkiem formy, a sam nie był uformowany. Bóg ten zrodził sam siebie od wieków; w swej doskonałości niezmienny, zawsze obecny zarówno w przeszłości jak przyszłości, Bóg ten wypełnia sobą wszechświat; obdarzony rozumem nieskończonym, nie może być zrozumiany; żadnego pojęcia o nim wyrobić sobie nie można.
Charakterystyczna jego nazwa jest Nuter, t. zn.: „ten który się odnawia,“ dlatego, że ustawicznie odnawia swą istotę, odwiecznie rodzi sam siebie i w skutek tego jest on ojcem, matką, synem, — trójcą symboliczną, która się istotowo różni od Trójcy chrześcijańskiej i w rzeczywistości wyraża tylko odwieczność istoty boskiej i niezmienność doskonałości tejże istoty. Tym sposobem stwarza on swe własne członki, to znaczy swe zwierzchnicze przymioty, które są bogami, i tym sposobem rodzi typy boskie, które wyrosły na mniemane bóstwa Egipcyan, i które zresztą za takie przez pospólstwo uważane były. Już Jamblicus (De Mysteriis III, 3) przyznawał, że tenże sam bóg jako stwórca nazywał się Ammon, jako rozum — Imhotep, jako wytwórca różnych rzeczy zręcznie obmyślanych — Ptah, a jako dobry i dobroczynny — Ozyrysem. W ten sposób jeden i ten sam typ boski otrzymywał wiele imion, pozornie oznaczających wielu bogów; w rzeczywistości zaś było przyjęte, że pomnażanie typów do nieskończoności wcale nie pomnażało Boga.
Bóg wytworzył świat, wydobywając go z pierwotnego chaosu (Num): „Powiedział (Bóg) do słońca: Pójdź, i słońce przyszło do niego. Z kolei potem Szu (pierwiastek światła) wyrównał ziemię i rozdzielił wody na dwie massy, jedną ziemską, a drugą niebieską.“ Bóg zaprowadza porządek i harmonię w świecie; ale złe czynniki bezustannie walczą, aby ją zniszczyć.
Słońce w przekonaniu Egipcyan było najświetniejszem objawianiem się bóstwa; było ono jego okiem; pod tą formą okazuje się ono, ukrywając zresztą swą istotę. Słońce nadto było dotykalnym znakiem wiecznego odnawiania się bóstwa, gdyż słońce to umiera i odradza się codziennie. Cały więc system streścić się daje w następujących słowach Pierret'a: „Bóg jedyny i ukryty objawia się przez słońce, które z kolei staje się bogiem i rodzi inne bóstwa, mające oznaczać kolejne fazy biegu słonecznego. Co się tyczy bogiń, te uosabiają albo światło gwiazdy, albo przestrzeń, w której się ona porusza. Bogini zresztą jest tylko odrębną postacią boga, gdyż te same ją zdobią oznaki co boga, a niekiedy boginie spełniają toż samo zadanie co bóg.“
Zamyka się tedy mitologia egipska przedewszystkiem w tem, co Pierret nazywa dramatem słonecznym, obejmującym następujące akty: narodzenie gwiazdy na wschodzie, przebieg całodzienny, zniknięcie jej na horyzoncie zachodnim, przebieg nocny w krainie podziemnej, ponowne ukazanie się na wschodzie. Wszystko to są rozmaite role, stanowiące panteon egipski, przy każdym bowiem akcie bóg zmienia swą nazwę, a nazwy te nabierają pozorów odrębnego bóstwa.
Boga, który rodził i samego siebie i swe czynności, przedstawiane jako typy boskie, obrazowano pod postacią wołu, zapładniającego swą własną matkę; stąd też pochodziła cześć wołu Apisa, w którym, zdaniem pospólstwa, było wcielenie bóstwa.
Słońce nazywało się Ra; było ono synem Ptah'a, boga nieskończonego; niekiedy jednak Ra oznaczał również boga rzeczywistego; również i Apis był synem Ptah'a. Tegoż Ptah'a nazywano także „mieszkaniem słońca;“ ponieważ poprzedzał on słońce, przeto bywał przedstawiany jako uosobienie słońca nocnego. Dlatego też nieraz bywa uważano go za jedno z Num, bogiem przepaści podziemnych.
Symbolika egipska miesza bezustannie z jednej strony źródło stworzenia i odnawianie się natury przez codzienny powrót słońca, z drugiej zaś — walkę światła z ciemnościami oraz dobra ze złem. W rozwoju tego symbolizmu znajdujemy naprzód Thot'a, który prowadzi słońce i pozwala mu zwyciężać swych nieprzyjaciół, powszechnie zwanych bogami żywiołowymi. Thot jest również rozumem, miarodawcą i oceniaczem wszechrzeczy, w mowie i nauce znanych; godłem jego jest Cynocefal czyli magot. Przedstawia on również księżyc.
Następnie Szu i Anhur są twórcami świata; oni podnoszą słońce i wytwarzają albo rozprzestrzeniają światło, Anhur uosabia wytwórczą siłę słońca, Harszeh jest jego świetlanym żarem, jak również Mentu. Samo słońce znów nazywa się Atum przed wschodem, Hor-em-Akhu-ti, gdy jest w biegu dziennym, Khopar w chwili swego wschodu, Ra, Szu, Anhur, Hor, o południu, Nofer-thum na zachodzie, Oziris podczas nocy.
Na horyzoncie ukazuje się ono spowite w zwojach węża Mehen — godle swego biegu, od milionów lat posuwa się na łodzi, prowadzone i otoczone przez bogi drugorzędne; Hor stoi na przedzie, czuwając nad jego pochodem; inny Hor stoi u rudla, Akhimu-Urdw i Seku wiosłują i zarządzają statkiem. Słońce idzie pod rozkazami swej matki, Nut (sklepienie niebieskie). Od chwili wyjścia z jej łona podnoszą się dwie jego siostry Izis i Neftys, i strzegą je w jego pochodzie. Jakkolwiek Oziris jest słońcem nocy, jest on również słońcem dziennem pod nazwą Unnowre, boga dobrego, rządzącego ziemią. Pozostaje on w odwiecznej wojnie z geniuszem złego, Set'em; każdego wieczoru szarpie go na strzępy Set i rozrzuca członki jego, by nie odrodziły się ponownie, lecz Oziris-Khent-ament, czyli słońce nocne, odradza się rano pod nazwą Harpe-Krud'a czyli Hor'a dziecięcia i walczy przeciw Set'emu, pokonywa go i ojca swego przyprowadza do życia. Tymczasem zaś Izis i Neftys zbierają rozproszone członki Ozirisa, nabalsamowane przez Anubis'a. Słońce nocne nazywa się także Sokari. Zanim się staje Harpe-Krud'em, jest Horus'em (starszym).
Przestrzeń, jaką przebiega słońce, uosabiają boginie: Nut, o której wspominaliśmy powyżej, Neit, matka bogów, która rodzi słońce a sama nie jest zrodzona, Izis, która rozpoczęła rodzenie, Mehurt będąca tem samem co bogini Maut, Thueris, matka karmicielka i t. p. — Hathor, jest niebem nocnem. Dwanaście różnych imion oznacza dwanaście godzin nocy.
Jak tryadę umieszczono w jednym bogu, tak samo słońce musiało mieć swoją tryadę. Odnawia się ono codziennie, rodząc samo siebie. W ten sposób miano Oziris'a, płodzącego Horus'a w łonie Izis'a, a ponieważ Izis zwano matką Oziris'a, tego ostatniego miano za „płododawcę swej matki.“ Imiona trzech osób tryady zmieniały się podług krajów. W Abydos był Oziris, Izis i Horus; w Tebach: Ammon, Maut i Khus; w Memfis: Ptah, Sekhet i Nofer-Thum; w Konossa: Mentu, Sati i Khem; w Esneh: Num, Nebunt i Khem.
Słońce w chwili ponownego ukazywania się swego nazywa się Khepra, ten, który się naprawia; gdy się już ukazało, nazywa się Nofer-Thum i Nofer-hotep, jak również Horus, Khus, Khem i Hika. Wszystkie te nazwy oznaczają Boga syna.
Musimy jeszcze zaznaczyć szczegółowo następujące nazwy: Seb, bóg ziemi, Neit, toż samo, lecz rodzaju żeńskiego, Uaj, bogini północy i Nekheb, bogini południa, Apap, wąż ciemności, Anubis, bogini pogrzebów, Safeckh, bogini prac piśmiennych, pomników i t. d., Ramen, bogini żniwa. Bóg Nil oznacza płodność boską.
Niektóre z bóstw są pochodzenia cudzoziemskiego, np. Baal i Supte, przedstawia straszną siłę słońca, Bes, bóg przyjemności, przedstawiany dziwacznym jakimś i śmiesznym sposobem, Astarte i niektóre inne mniej ważne.
Kapłani egipscy używali za godła pewnych zwierząt. Tak np. lew oznaczał siłę promieni słonecznych; krogulec — bieg dzienny słońca; chrząszcz oznaczał odrodzenie; żaba — nieskończone trwanie; wąż — bieg jakiejś gwiazdy albo też Ureusz; wół — rodzenie; baran — rodzenie boskie i ludzkie; ibis i t. d. Sfinks, o ciele lwa i głowie człowieka oznaczał słońce; Pard przedstawiał się słońca. Co wyraźnie okazuje naturę tych godeł, to że przedstawiano nie tylko już same te zwierzęta, ale że głowy ich dawano ciałom ludzkim. Aby silniej rozbudzić wyobraźnię pospólstwa, kapłani niekiedy przedstawiali zwierzęta, jako obsłony bóstw, które się w nich ukrywały i z nich czuwały nad losami ludzi.
Symbolizm zresztą nie był zbyt jednolity. Dane jakieś zwierzę było czczone w Tebach, a zabijane w Memfis, biada wszakże cudzoziemcowi, któryby zwierzę takie, w danej okolicy czczone, poważył się zabić przez niewiadomość! Najgłośniejsze z nich są: wół Mnevis (dusza boga Ra) i feniks z Heliopolis, kozieł z Mendes (dusza Oziris'a) i wół Apis (Hapi) w Memfis.
Kult tych zwierząt był najbardziej kosztowny, a ceremonie religijne odprawiane były z bajeczną iście okazałością. Apis mieszkał w rodzaju kaplicy, gdzie odbierał cześć i wydawał wyrocznie. Nie sądzono, aby żył dłużej nad dwadzieścia pięć lat. Skoro przestał żyć, na jego miejsce kapłani stawiali innego, którego rozpoznawali po pewnych znakach, przez nich samych stwierdzonych: musiał być czarnej barwy, z białą trójrożną plamą na czole, z pewnym określonym znakiem na grzbiecie.
Antropologię Egipcyan znamy przedewszystkiem z Księgi umarłych, czyli z książki do nabożeństwa, jaką wkładano do trumny umarłych, aby mogli rozpoznać w życiu pozagrobowem swe obowiązki i szczęśliwie odbyć straszną próbę sądu.
Człowiek więc, według tej antropologii, składa się z rozumu (Khu), przez który zbliża się do Boga, i z ciała, które go przywiązuje do materyi. Khu jest naprzód rozumem czystym, który swobodnie przebiega i oddziaływa na jestestwa. Rozum ten nie jest zdolen połączyć się wprost z nędzną materyą. Żeby to połączenie osiągnąć, dobiera sobie dwóch pośredników: naprzód duszę (ba), a później przez nią tchnienie (nifuo), które jest jakoby pierwiastkiem życiowym. Zwierzę posiada tylko ciało i nifuo.
Skutkiem namiętności i skłonności, rozum i ciało pozostają w nieustannej walce; człowiek staje się dobrym lub złym zależnie od tego, czy idzie całkowicie za popędem rozumu czy też za popędem ciała. Po śmierci ciało się rozpada, jeśli nie będzie podtrzymywane przez zabalsamowanie, Khu zaś powraca do krainy duchów; dusza idzie przed sąd Ozirisa, gdyż słońce nocne, jednocześnie jest Bogiem świata podziemnego i umarłych. Oziris waży w szali swej czyny i życie duszy, które w całości odsłania jej sumienie. Duszę winną oddaje jej Khu, który ją skazuje na tysiączne męczarnie, dopóki ona nie dojdzie do posiadania jakiegoś ciała ludzkiego, które wówczas oddaje na łup wszystkich nieszczęść i wszystkich zbrodni. Gdy kara jej się skończy, dusza na nowo powraca do nicości. Dusza usprawiedliwiona przed najwyższym trybunałem sądowym, musi jeszcze poddać się tysiącznym doświadczeniom, dopóki, oczyszczona całkowicie, nie zostanie dopuszczona do krainy bogów, by rozważać Nieskończonego. Głównemi cnotami, które zbawiały dusze, były: pobożność, sprawiedliwość, prawdomówność i miłość.
Ciało sprawiedliwego nie ginęło na zawsze; na rozkaz Ozirisa ponownie wstępowała w nie dusza, a zmartwychwstanie stanowiło ważną część nagrody za cnotę. Umarłego nazywano przenośnie imieniem samego Ozirisa. Przez zmartwychwstanie sprawiedliwy mógł się odnawiać przez przeciąg milionów lat, tak samo jak ojciec jego Oziris. Dla Egipcyanina powrót na błogosławioną ziemię Nilu wcale nie był straszny.
(Harlez).