PROTOEWANGELIA.
Pierwsze proroctwo messyaniczne przytoczone jest w III rozdz. Księgi Rodzaju. Zwraca się ono do pierwszych rodziców naszych bezpośrednio po ich upadku. Zaledwie wygłoszony został wyrok, natychmiast osłodziła go obietnica o zesłaniu Odkupiciela. Nie chciał Bóg w miłosiernych wyrokach swoich ani na chwilę pozostawić ludzkości bez nadziei. Była-to pierwsza Dobra nowina, udzielona człowiekowi upadłemu. Słusznie też Ojcowie święci nazwali ją Proto-ewangelią. Nazwa ta pozostała nazawsze.
Zauważyć wszakże trzeba, że Opatrzność nie chciała raz jeden tylko objawić ludzkości tego wszystkiego, co dotyczyło Messyasza. Aby nie naruszać wolności ludzkiej i dać człowiekowi czas do rozpoznania Odkupiciela, zapowiadany On był początkowo w sposób ogólny i jakoby pod zasłoną, następnie w miarę posuwania się wieków, w miarę zbliżania się dni Messyaszowych, ciemności się rozpraszały, proroctwa stawały się jaśniejszemi, dokładniejszemi; powoli się uzupełniały. Wreszcie, gdy wizerunek Messyasza i cechy Jego charakteru w całości przedstawione w proroctwach zostały, ujrzano ukazującego się Messyasza i usłyszano głos Przesłańca Jego, który wołał na puszczy: „Gotuycie drogę pańską i proste czyńcie ścieżki jego” (Mat. III, 3); „abowiem przyblizyto się królestwo niebieskie” (Mat. III, 2): Messyasz ma się ukazać na świecie. Niemasz przeto nic w tem dziwnego, że pierwsza obietnica o Odkupicielu jest nieco ciemna, że zawiera tylko rysy ogólne. Tak a nie inaczej musiało być w zamiarach Opatrzności. Pierwsi rodzice nasi ujrzeli Odkupiciela zdaleka, nie rozumiejąc jeszcze wszystkich rysów Jego; mogli się jednak przekonać, że o Nim Bóg mówił, a nie o kimś innym; w miarę rozwijania się ludzkości i posuwania się po drodze czasu, ludzkość ta coraz lepiej przy świetle proroctw rozróżniała Odkupiciela, który do niej przychodził.
Na to nie chce się zgodzić racyonalizm. Zdaniem jego, historya upadku człowieka i obietnica Odkupiciela jest prostym mitem. W oczach Philipsona wąż rajski jest zwykłym symbolem naturalnej skłonności człowieka ku złemu; w oczach Bunsena jest-to symbol rozkoszy; tak samo już dawniej rozumiał Philon w sensie allegorycznym; gorzej jest jeszcze zdaniem Nort'a, Donaldsona, Inmana, Sorensena1, którzy upatrują w tem jeden z owych bezwstydnych symbolów, jakie znikły razem z pogaństwem. Zaś Rosenmüller2, Reuss3 i wielu innych widzą w wężu kusicielu jakąś subtelną allegoryę, pod obsłoną której chciał Mojżesz pouczyć, że wiedza czyli oświecony rozum jest najzgubniejszym z darów i przyczyną wszystkich nieszczęść skutkiem nadużycia tego rozumu przez człowieka. Podług zdania tych ostatnich pisarzy, pierwsi nasi rodzice byli szczęśliwi w stanie swej niewinności dopóty, dopóki rozum ich się nie zbudził; ale raz doszedłszy do całkowitego rozwoju rozumu, raz stawszy się podobnymi Bogu przez poznanie dobrego i złego, stali się nieszczęśliwymi, wydanymi na łup wszelkich trosk i pojmującymi wszelkie nieszczęścia życia.
Prawda, że niektórzy Doktorowie Kościoła, należący zwłaszcza do szkoły Aleksandryjskiej, opowiadanie Mojżesza albo przynajmniej niektóre jego części tłómaczyli allegorycznie. Ale napróżno chciałby się na nich opierać racyonalizm, gdyż znaczenie allegoryczne, jakie przyjmują Ojcowie Kościoła, zachowuje nietkniętą naukę o grzechu pierworodnym i o wynikającej zeń obietnicy. Tłómaczenie to nie ma nic wspólnego z tłómaczeniem racyonalistowskiem. Co do nas zresztą, to wcale się nie zgadzamy na powyższe allegoryczne tłómaczenie. Naszem zdaniem, tak samo jak zdaniem św. Efrema, św. Augustyna i św. Jana Chryzostoma, wąż kusiciel jest prawdziwym wężem, którym posługiwał się szatan, jakby narzędziem jakiem do kuszenia niewiasty. To też św. Jan nazywa tego węża starym wężem, jak-to później obaczymy. Obietnice tego węża są obietnicami szatana, a kara nań zesłana, aczkolwiek dotknęła i narzędzie, była jednak przedewszystkiem karą szatana, i jego to, a nie węża głowę zetrze syn niewiasty, przyszły Odkupiciel, krusząc potęgę ducha ciemności, który dzierżył świat w więzach błędów i zbrodni bałwochwalstwa.
Ale zanim dalej pójdziemy, dajmy opis omawianego wydarzenia tak, jak nam go podaje Mojżesz.
„1. Ale y wąż był chytrszy nad inne wszystkie zwierzęta ziemne, które był Pan Bóg4 stworzył. Który rzekł do niewiasty: czemu wam Bóg przykazał, żebyście nie iedli z każdego drzewa rajskiego? 2. Któremu odpowiedziała niewiasta: Z owocu drzew, które są w raiu, pożywamy. 3. Ale z owocu drzewa, które jest wpośrzód raiu, roskazał nam Bóg, abyśmy nie iedli y niedotykali się go, byśmy snać nie pomarli. 4. Y rzekł wąż do niewiasty: żadną miarą nie umrzecie śmiercią. 5. Bo wie Bóg, iż któregokolwiek dnia będziecie jeść z niego, otworzą się oczy wasze5 i będziecie jako bogowie6 wiedząc dobre y złe. 6. Ujrzała tedy niewiasta, że dobre było drzewo ku jedzeniu y piękne oczom y na wejźreniu rozkoszne: y wzięła z owocu jego, y jadła, y dała mężowi swemu, który jadł. 7. Y otworzyły się oczy obojga, a gdy poznali, że byli nagimi, pozszywali liście figowe y poczynili sobie zasłony. 8. A gdy usłyszeli głos Pana Boga przechodzącego się po raiu na wiatrku z południa, skrył się Adam y żona jego od oblicza Pana Boga między drzewa rajskie7. 9. Y zawołał Pan Bóg Adama y rzekł mu: gdzieżeś? 10. Który odpowiedział: Usłyszałem twoj głos w raiu y zlękłem się przeto żem był nagi, y skryłem się. 11. Któremu rzekł: a któż ci pokazał, żeś jest nagim, jedno żeś jadł z drzewa, z któregom ci roskazał abyś nie jadł? 12. Y rzekł Adam: Niewiasta, którąś mi dał za towarzyszkę, dała mi z drzewa y jadłem. 13. Y rzekł Pan Bóg do niewiasty: Czemuś to uczyniła? Która odpowiedziała: wąż mię zwiódł y jadłam. 14. Y rzekł Pan Bóg do węża: Iżeś to uczynił, przeklętyś jest8 między wszystkimi zwierzęty y bestiami ziemskimi: na piersiach swych czołgać się będziesz, a ziemię jeść będziesz po wszystkie dni żywota twego. 15. Położę nieprzyjaźń między tobą a między niewiastą: y między nasieniem twym a nasieniem jej: ona zetrze głowę twoję, a ty czyhać będziesz na piętę jej.”
Tak brzmi opowiadanie Mojżesza. Niema potrzeby wyjaśniać wszystkich jego części, lecz samo tylko proroctwo, którem się opowiadanie kończy. W tym celu przedewszystkiem zapytać trzeba, co to jest wąż kusiciel, pierwszego upadku przyczyna, którego głowę zetrzeć ma potomek niewiasty.
Racyonalizm, z konieczności systemu swego odrzucając wszystko, co nosi na sobie znamię nadprzyrodzoności, utrzymuje stanowczo, że wąż ten jest jakiemś zwierzęciem mitologicznem, albo też jednem z tych zwierząt, które mówią i moralizują jak np. zwierzęta Ezopa lub La Fontaine'a. Nad ostatniem tem przypuszczeniem nawet nie warto się zatrzymywać. Pomiędzy Mojzeszem a bajkopisarzami zachodzi tak olbrzymia różnica, że na pierwsze wejrzenie odrazu widać całą niedorzeczność tego porównania. Jednakże wiele umysłów dało się porwać tej myśli, że początki dziejów Hebrajczyków, tak samo jak początki dziejów greckich lub rzymskich, egipskich, assyryjskich, perskich lub indyjskich, mogły być bajeczne. Ale zauważyć tu trzeba, że Grecy i Rzymianie posiadają cały system mitologiczny z całą hierarchią bogów i bogiń, półbogów i bohaterów oraz mnóstwo mitów tak dokładnych, iż dość przeczytać te opowieści, by się odrazu uczuć pogrążonym w mitologii. To też wszyscy ich dziejopisowie starannie odróżniają czasy bajeczne od czasów historycznych. Toż samo się dzieje z innymi ludami starożytnymi, przynajmniej o ile znamy takowe. Inaczej się zaś rzeczy mają z Hebrajczykami; w Biblii nie znajdziesz nawet cienia jakiegoś systemu mitologicznego. Ta święta księga żadnych nie zna dziwnych owych rodowodów, ani owych śmiesznych a bezwstydnych opowieści, ani owej metamorfozy bogów i bogiń, geniuszów dobrych i geniuszów złych, jakich mnóstwo przekazali nam greccy pisarze, i jakie pod inną postacią napotykamy w świętych księgach Persów i Hindusów.
Począwszy już od pierwszych wyrazów Księgi Rodzaju czujemy, że mamy przed sobą prawdziwą księgę dziejów. To też żaden z pisarzy hebrajskich nigdy nie rozróżniał czasów bajecznych od czasów historycznych: opowiadania Księgi Rodzaju stanowiły zawsze podstawę wiary Izraela. U podstawy swego prawodawstwa postawił Mojżesz dogmat o Bogu jednym i jedynym, wiecznym, wszechmocnym, stworzycielu świata i człowieka, o Bogu, który wszystkiem rządzi i chce być przez wszystko czczony. Symbol wiary Hebreów obejmował zawsze, oprócz wspomnianych powyżej dogmatów, także dogmat o stanie pierwotnej niewinności i sprawiedliwości, po którym nastąpił upadek dziedziczny, osłodzony jednak niebawem obietnicą Odkupiciela. Nie może być zatem ani mowy nawet w III rozdz. Genezy o jakimś wężu mitologicznym; trzeba tam szukać czegoś innego, aniżeli próżnej jakiejś baśni lub jakiegoś godła.
Prawda, że zarzucają nam w odpowiedzi na to baśń w ogrodzie Hesperyd, z jego drzewami o złotych jabłkach i strzegącym ich wężem. Nimfy, nagością do Ewy otaczające te drzewa wówczas, gdy Herkules zrywał owoce. Ale czemże jest ta baśń jeśli nie zeszpeconem wspomnieniem biblijnego opowiadania? Baśń ta nie tylko nie osłabia prawdziwej historyi, lecz owszem okazuje, że pamięć o tem wydarzeniu przeszła nawet do ludów pogańskich. Zabytki assyryjskie, około połowy bieżącego stulecia odkryte, zachowały nam, zdaje się, podobne wspomnienie w tych płaskorzeźbach londyńskiego British Museum, które przedstawiają drzewo pokryte owocami, a po obu jego stronach mężczyzna i kobieta zrywający owoce i na siebie poglądający, a za nimi wąż wspinający się na ogonie9. Wiadomo, że u Egipcyan wąż Apofiz był godłem ciemności walczących ze światłem. W Aweście wąż jest pierwszem ze stworzeń, przez które Aryman, pierwiastek złego, niszczy królestwo Vasja, czyli raj stworzony przez Ormuzda. Pamięć o raju ziemskim i o pierwotnym stanie niewinności przechowała się w złotym wieku poetów i w tradycyach wielu narodów. Wszystkie te wspomnienia, jakkolwiek wykrzywione, nietylko nie zachwiewają opowiadaniem Mojżeszowem, ale się przyczyniają raczej dziwnie do wzmocnienia go i dostatecznie wykazują, że są tylko przekształconym wyrazem prawdy, jaką same tylko księgi święte w całości nam zachowały.
Ale jeśli wąż nie jest jestestwem wyłącznie mitologicznem, to czemże on jest? Czy gadem prostym może? Tak mniema Reuss, gdy mówi: „Nie będziemy usiłowali dowodzić, że wąż jest zwierzęciem, gdyż sam autor Księgi Rodzaju wyraźnie to mówi, i że nie jest dyabłem, jak to utrzymują teolodzy (Sap. II, 20, 24; Apoc. XII, 9). Dyabeł nie chodzi na brzuchu i nie je ziemi. Dyabła nie zna Stary Testament”10.
Co do nas, to zgadzamy się z Reussem, że w opowiadaniu Mojżesza rzeczywiście jest mowa o prawdziwym wężu, który się czołga po ziemi i ziemią się karmi, jak wszystkie płazy tegoż samego gatunku. Przyznajemy nawet chętnie, że przydomek „chytrzejszy,” podług wyrażenia Pisma św. doskonale mu odpowiada. Atoli samo to nie wystarcza do wyjaśnienia Mojżeszowego opowiadania. Trzeba się zgodzić na to, że dyabeł był wewnątrz tego węża. Podobnie jak w opętaniach dyabelskich, któremi przepełnione są Ewangelie, dyabeł skłaniał tego węża do działania i do mówienia; on to w rzeczywistości mówił i działał przez węża, który z dopuszczenia bożego stał się do pewnego stopnia narzędziem dyabelskiem do kuszenia niewiasty. Bez takiego współudziału szatana niepodobna zrozumieć opowiadania Księgi Rodzaju. Zrozumieli to doskonale teologowie chrześcijańscy w ślad za wielkimi Doktorami Kościoła. Dziś wąż nie mówi, i nie można przypuszczać, aby miał kiedykolwiek dar słowa. Skoro zaś wąż biblijny przemawiał, to znaczy, że dyabeł w nim siedział. Gdyby wąż biblijny był tylko płazem i niczem więcej, to cóżby mógł mieć w tem, aby do złego pociągać człowieka, aby go wieść do buntu przeciw Bogu, do naruszenia Jego rozkazu? I cóżby wówczas znaczyła owa czysto duchowa kara, wyrażona w wierszu 15? Tymczasem, jak zobaczymy, wszystko doskonale się wyjaśnia w nauce teologów, nic się zaś nie tłómaczy w systemie racyonalistowskim.
Prawdą jest to, co powiada Reuss, że dyabła nie znano w Starym Testamencie. Odpowiadamy na to, że dość aby był znany w Nowym, który jest wyjaśnieniem Starego. W Nowym zaś Testamencie widzimy szatana spełniającego wobec Chrystusa toż samo zadanie kusiciela, jakie spełniał wąż wobec Ewy; widzimy szatana opętującego nie tylko już istoty obdarzone rozumem, ale nawet zwierzęta; wdziera się on w te ostatnie tak, jak się wdarł do wnętrzności węża; uniesione przezeń, całe stado wieprzów rzuciło się w morze Galilejskie (Mat. VIII, 32). Zdaje się nawet, że święty Paweł jakby chciał przeciąć wszelką drogę do wykrętów przyszłym racyonalistom, gdy mówił: „Lecz się boję, by jako wąż oszukał Ewę chytrością swą...” (II Kor. XI, 3), „Jako przez jednego człowieka (Adama) grzech na ten świat wszedł, a przez grzech śmierć...” (Rzym. V, 12). „Chrystus... przez śmierć zepsował tego, który miał władzę śmierci, to jest dyabła” (Żyd. II, 14). To też, gdy św. Jan w Apokalipsie widzi szatana prześladowcą potomstwa niewiasty, nie nazywa go inaczej, tylko wężem starodawnym: „Y rzucon jest ów smok wielki, wąż starodawny, którego zową dyabłem y szatanem, który zwodzi wszystek świat...” Anioł... „uchwycił smoka węża starego, kióry jest dyabeł y szatan, y związał go na tysiąc lat” (Apok. XII, 9; XX, 2). Wreszcie sam Chrystus potwierdza tę prawdę, mówiąc o szatanie: „Wy z ojca dyabła jesteście... On był mężobójcą od początku...” (Jan VIII, 44). Słusznie zatem teologowie i najlepsi egzegeci katoliccy widzą w wężu biblijnym coś innego aniżeli zwykłego gada; oświeca ich pod tym względem Nowy Testament, który rzuca na Stary Testament światło, przyniesione przez samego Chrystusa.
To wszystko jednak nie wystarcza dla Reussa; odrzuca on naukę teologów dla tego, że „dyabeł nie jest znany w Starym Testamencie.” Ale czyż to argument uzasadniony? Czyż to nie jest jedno z tych zuchwałych twierdzeń, jakie niekiedy wygłasza racyonalizm, by się uwolnić od argumentów poważnych? Osądzimy to niebawem. Przyznajemy, że Mojżesz, mówiąc o wężu, nie wymienia nazwy szatana, podczas gdy wymienia anioła, który pobudzał do czynu oślicę Balaama; przyczyną tego milczenia Mojżesza jest ta okoliczność, że prawodawca żydów nie lubił Izraelitom mówić o szatanach, których oni czcić byli skłonni (Lev. Deuter. XXXI, 17). Ogranicza się tu Mojżesz na opowiedzeniu faktu takiego, jaki był, bez żadnych komentarzy. Nie potrzebowali ich zresztą Hebrajczycy. Mówi tu Mojżesz tak samo o wężu, nie wyjaśniając kim on był, jak dalej nieco mówi o trzech osobach, które się ukazały Abrahamowi: a nie wyjaśnia, że to byli aniołowie. Hebrajczycy znali z tradycyi naukę o dobrych lub złych aniołach. Jak pamiętali o aniołach, posłanych do Abrahama i do Sodomy, jakoteż tajemniczą ową drabinę Jakóba z wstępującymi po niej i zstępującymi aniołami, tak również przypominali sobie o pokusie pierwszych naszych rodziców, podsuniętej im przez anioła złego i pociągającej ich do upadku. W duchu tej samej tradycyi mówił też znacznie później autor Księgi Mądrości: „a z nienawiści dyabelskiej weszła śmierć na okrąg ziemie” (Sap. II, 24). Wszak pisarz tej księgi nie należy do Nowego Testamentu, lecz do Starego, a przecież świadectwo jego nie mogłoby być dokładniejsze. Zresztą, cokolwiekby mówił Reuss, nie jednego tylko takiego świadectwa dostarcza nam Stary Testament. Księga Joba ukazuje nam szatana ze wszystkiemi złemi własnościami, jakie przywykliśmy przypisywać szatanowi; toż samo znajdujemy w księdze proroctw Zacharyasza (Job. I, 7; II, 2 ust.; Zach. III, 1—2). W innem znów miejscu popycha Dawida do pychy, jak kusił pierwszych naszych rodziców (I Paral. XXI, 1). A jaką rolę odgrywa on w księdze Tobiasza? Wiem wprawdzie, że Reuss wyrzuca księgę Tobiasza i księgę Mądrości ze swego kanonu ksiąg świętych. Ale choćby nawet miał słuszność pod tym względem, czego mu wcale nie przyznajemy, to i w tym razie nawet nie mniej prawdziwem będzie, że obie te księgi są świadectwami—i to bardzo starożytnemi—żydowskich wierzeń religijnych.
Miał więc słuszność św. Augustyn, gdy w traktacie swym o Księdze Rodzaju mówił, że szatan tak samo posługiwał się wężem w raju, jak posługuje się ludźmi w opętaniach dyabelskich. „Wąż, powiada ten doktor Kościoła, przemawiał do człowieka tak, jak przemawiała doń oślica Balaama, z tą wszakże różnicą, że gdy w pierwszym razie przemawiał szatan, w drugim przemawiał anioł. (De Gen. ad litt. XI. 27 — 29).” Myśl zaś tę w ten sposób wyjaśnia. „Dyabeł mówił przez „węża, posługując się nim jakoby narzędziem, działając na tę zwierzęcą naturę zgodnie z właściwościami jej i z własnościami swemi w tym celu, aby wyrazić te słowa i znaki zewnętrzne, któreby mogły wytłómaczyć niewiaście wolę tego, który usiłował tę niewiastę przekonać. Wąż nie rozumiał słów, jakie zwracał do niewiasty, nie można bowiem przypuszczać, aby zwierzęca jego dusza zmieniła się w duszę rozumną, gdyż ludzie nawet, których natura przecież jest rozumna, nie wiedzą sami co mówią, gdy szatan w nich mówi w stanie opętania, wymagającym modłów egzorcysty. A w Mieście Bożem tenże św. Augustyn tak mówi: „Gdy anioł pychy strącony był z nieba i stał się przez to zazdrosnym, z przewrotną chytrością usiłował wedrzeć się w zmysły człowieka i doprowadzić go przez zazdrość do podobnegoż upadku. W raju ziemskim, gdzie razem z mężczyzną i kobietą mieszkały zwierzęta ziemne, wybrał z pośród nich węża, zwierzątko bardzo ruchliwe i zwinne, i mocą swej wyższej natury anielskiej i złośliwego swego rozumu podbił je sobie; posługując się nim jakby narzędziem, z kłamliwym podstępem przemówił do Ewy”11. Zachodzi pytanie, czemu Ewa nie uciekła na głos węża, kiedy doskonale wiedzieć musiała, jak to widać z historyi stworzenia, że wielka zachodziła różnica pomiędzy zwierzętami bez rozumu i mowy, a człowiekiem rozumnym i mową obdarzonym? Św. Tomasz tak na to odpowiada. Ewa wiedziała, że wąż nie mówi; mogła wszakże przypuszczać, że anioł jakiś skłaniał go do mówienia: nie zwracała zaś uwagi na to, czy to dobry był czy zły anioł. (2 Sent. Dist. 21) Paru wyrazami wyjaśnia to wszystko Bossuet w Ses Elévations: „Aniołowie rozmawiali z człowiekiem w taki sposób, na jaki Bóg pozwalał, i pod postacią zwierząt. Nie dziwiła się więc Ewa, gdy widziała węża mówiącego, tak samo jak się nie dziwiła, gdy widziała samego Boga, ukazującego się pod postacią widzialną.” Wyjaśniliśmy zatem, że opowiadanie Księgi Rodzaju mówi o wężu, który nie jest zwykłym tylko gadem, lecz narzędziem przez szatana kusiciela używanem. To przypuściwszy, łatwo już wyjaśnić przekleństwo, zawarte w wierszu 14 i proroctwo w wierszu 15. Bóg przeklina węża i zwraca się do niego w te słowa: „I rzekł Pan Bóg do węża: Iżeś to uczynił, przeklętyś jest między wszystkiemi zwierzęty y bestiami ziemskimi: na piersiach twoich czołgać się będziesz, a ziemię jeść będziesz po wszystkie dni żywota twego.” —Rzeczą jest pewną, jak mówi św. Augustyn, że słowa te powiedziane były do węża; prawda historyczna nie dozwala tego zaprzeczać; ale do kogo słowa te się odnosiły — czy do węża, będącego nieświadomem narzędziem pokusy, czy też do szatana, który działał przez węża, czy wreszcie do obydwóch razem? Na ten szczegół nie zgadzają się Ojcowie Kościoła i katoliccy tłómacze, i jak mówi św. Augustyn, mogą się ze sobą niezgadzać, gdyż pod tym względem Kościół zostawia swobodę sądu: „Libero lectoris intellectui relinquuntur, utrum proprie an figurate accipi debeant.” (De Genes. ad litt. XI. 36).
Dla krótkości ograniczymy się na zaznaczeniu zdania, które zdaje się nam prawdziwem i które do rzędu swych obrońców zalicza św. Efrema, Tostata, Pererius'a, Bonfrerius'a, Korneliusza a Lapide, Mgr. Meignan'a i innych. Podług tego zdania, przekleństwo rzeczone odnosi się do węża w znaczeniu właściwem. On to jest przeklęty przed wszystkiemi innemi zwierzętami, jakiekolwiek byłyby one, domowe i oswojone czy dzikie; on to skazany jest na pełzanie po ziemi i takowej jedzenie. Zarzuci kto zapewne, że wąż jako nierozumne zwierzę nie mógł grzeszyć, a tem samem nie zasługiwał na potępienie. Odpowiadamy na to, że wąż był narzędziem szatana w pokusie, a to samo już wystarcza, by został skarany przez Boga. Przykładów tego rodzaju pełno w Piśmie św. Zwierzęta za czasów Noego nie więcej były winne od węża rajskiego, a jednak zniszczył je Bóg tak samo jak ludzi. W pożarze Sodomy razem z dorosłymi ludźmi zginęły także dzieci jeszcze niewinne. Prawo Mojżeszowe rozkazuje zabijać wołu, który uderzeniem rogów stał się winnym mężobójstwa. (Exod. XXI. 28). Podobnież zwierzę, które służyło za narzędzie grzechu przeciwnego naturze, musiało być zabijane. (Lev. XX. 15—16). A w takiem właśnie położeniu znajdował się wąż biblijny. Z drugiej znów strony, jak uważa św. Jan Chryzostom, uważamy za rzecz zupełnie naturalną, gdy wydzieramy miecz z ręki zabójcy i łamiemy go na znak naszego obrzydzenia dla zbrodni. Ale dajmy tu głos św. Efremowi Syryjskiemu, zanadto mało może znanemu wykładaczowi Pisma św.: „Ponieważ wąż był dla rodzaju ludzkiego przyczyną śmierci, przeto został skazany na karę, aby tym sposobem wzbudzić zbawienną obawę w tych, którzy mu dali swe przyzwolenie i aby ich pouczyć, że skoro zwierzę, które działa niedobrowolnie, zostaje przecież skarane, to tem bardziej karana być winna wolna wola, będąca panią swych czynów. Podobnie jak Bóg nie dlatego rozkazał zabijać zwierzę, którego człowiek nadużył przeciw naturze, iżby się na grzech zgodziło, lecz dlatego, że było przyczyną czyli narzędziem grzechu, tak samo również tu wąż skarany został dla tego, że był przyczyną śmierci. A niechże kto powie naprzykład, co zawiniły dzikie zwierzęta i ptaki, które zginęły w czasie potopu? Jakiej zbrodni były winne liczne owe stada zwierząt sprawiedliwego Joba, które zginęły w płomieniach? Jaką zbrodnię popełniły woły, barany, synogarlice, które za lud na ofiarę składano? Tłucze się naczynie, w którem się zawierała trucizna; tak samo było z wężem biblijnym. Jak król nie zadawalnia się skazaniem na śmierć rabusia, który zamordował jego syna, lecz łamie nadto miecz, który był narzędziem mordu, tak samo też działa Pan Bóg”12.
Ale znów powiadają nam, że św. Efrem, tak samo jak Józef Historyk i inni, przypuszcza, iż wąż chodził poprzednio na łapkach jak zwierzęta czworonożne. Tymczasem nauka nie dopuszcza tego pojęcia; wąż zawsze tak samo pełzał jak dziś; węże przedhistoryczne mają też same kształty co dzisiejsze. Odpowiadamy na to: „Tak zapewne, węże zawsze pełzały po ziemi i jadły proch z drogi, który Pismo św., by się zastosować do mowy ludowej, nazywa ich strawą13; Bóg tak samo nie zmienia przymiotów i naturalnych własności zwierząt z powodu grzechu, jakiemu za narzędzie służyły, jak nie zmienił natury człowieka lub aniołów, którzy zgrzeszyli. Tylko że to, co przed grzechem było przyrodzonem, po grzechu stało się karaniem. Czynność bowiem pełzania uczyniła węża nienawistnym, wstrętnym, odpychającym i przedmiotem obrzydzenia, czego właśnie przed grzechem nie było. Tak samo zupełnie jak nagość, wspaniały ten płaszcz człowieka w stanie jego niewinności, po upadku stała się dlań przyczyną wstydu i ucieczki przed Bogiem w raju.
Wszelako jakkolwiek przekleństwo to w właściwem znaczeniu odnosi się do węża, w znaczeniu przenośnem doskonale stosować się może do szatana, który był w wężu, który przezeń działał i mówił. I owszem cielesna kara węża w zamiarach bożych wyraźnie znaczy poniżenie anioła pychy i nikczemnych jego popędów, dążących do upodlenia, człowieka zwłaszcza na jego ciele. To też w 15 wierszu tego rozdz. Genezy nie zwraca się już Bóg do zwierzęcia widzialnego, ale „do istoty niewidzialnej, w wężu ukrytej, mówiącej i działającej.”
„... położę nieprzyjaźń między tobą a między niewiastą, y między nasieniem twym a nasieniem jej, ona zetrze głowę twoję, a ty czyhać będziesz na piętę jej.”
Oto jest pierwsza przyniesiona światu dobra nowina, którą nazwano Proto-Ewangelią. Jakież jest tedy znaczenie tej obietnicy, uczynionej pod obsłoną proroctwa? Wszyscy Ojcowie Kościoła widzieli w niej zapowiadanego Odkupiciela, nie jednakowo wszakże rozumieli niniejszy tekst biblijny. Jedni chcą upatrywać w nim zapowiedź Messyasza w znaczeniu dosłownem, inni zaś tylko w znaczeniu allegorycznem, figurycznem czyli duchowem, opartem na allegoryi, podług której Ewa jest figurą Maryi Panny, a zatem Chrystus, podług wyraźnej nauki św. Pawła, jest drugim Adamem. Tego duchowego znaczenia racyonalizm uznać nie chce, pomimo że św. Paweł powiedział o Izraelitach, iż „Omnia in figura contingebant illis,” i pomimo że Ojcowie św. nauczają, iż Stary Testament jest figurą Nowego. Nie będziemy walczyli z nimi dowodami wziętymi ze znaczenia duchowego, lecz tylko zauważymy, że tych nauczycieli kościelnych, którzy to duchowe znaczenie powyższego tekstu przyjmują, nie można uważać za obrońców znaczenia racyonalistycznego dla tego jedynie powodu, że ci nauczyciele kościelni nie stosowali tego tekstu do Messyasza w znaczeniu dosłownem. Tak naprzykład św. Jana Chryzostoma a po nim Bonfreriusza nie można zaliczać do obrońców racyonalizmu, gdy przez nieprzyjaźń, o jakiej wspomina tekst biblijny, rozumieją naturalną odrazę człowieka do węża, w ich bowiem rozumieniu odraza ta jest proroczą figurą owej duchowej nieprzyjaźni, jaka miała istnieć pomiędzy Odkupicielem a szatanem, i skutkiem której Odkupiciel zetrze głowę, to znaczy, potęgę szatana; w rozumieniu więc tych nauczycieli kościelnych tekst rzeczony zawiera obietnice Odkupiciela, czego właśnie racyonalizm nie przypuszcza. Dodajmy i to jeszcze, że Ojcowie Kościoła mieszają nieraz znaczenie metaforyczne ze znaczeniem allegorycznem, i skutkiem tego nie dość wyraźnie okazują, na którem z obu tych znaczeń opierają swe zdanie. Wypowiedziawszy tedy powyższe uwagi, które przecinają wiele szczegółowych trudności, przystąpmy do wyjaśnienia samego tekstu; zbadamy go podług zasad egzegezy, poddamy go pod ścisłą krytykę i spodziewamy się przez to każdemu bezstronnemu umysłowi wykazać, że tekst omawiany zawiera najdawniejszą obietnicę Odkupiciela.
Przede wszystkiem tedy hebrajski wyraz אֵיבָה Lbah, dokładnie przetłómaczony w Wulgacie przez nieprzyjaźń, podług stałego zwyczaju pisarzy świętych, używa się wyłącznie w znaczeniu moralnem: oznacza on zawsze nieprzyjaźń, jaka zachodzi między istotami rozumnemi, między dwoma nieprzyjaciółmi naprzykład, albo pomiędzy Bogiem a człowiekiem, nigdy zaś o prostej antypatyi lub wstręcie naturalnym. W ten sposób rozumie ten wyraz przekład syryjski, który często tak doskonale oddaje znaczenie wyrazów hebrajskich. Niema więc tu mowy o jakiejś odrazie lub wstręcie naturalnym, jaki budzić może wąż w człowieku, tem bardziej, że mówi o tem, jak o rzeczy przyszłej i wyjątkowej, którą ma sam uczynić; nie mówi bowiem „położyłem” lub „kładę,” ale „położę” nieprzyjaźń... Gdyby był chciał mówić o naturalnej jakiejś antypatyi, powiedziałby: „nieprzyjaźń będzie, istnieć będzie między tobą a niewiastą,” tak samo jak powiedział: „ziemię jeść będziesz.” Zresztą, znaczenie to potwierdzają wyrazy potem idące: „pomiędzy tobą a niewiastą.” Zauważmy, że nie mówi tu Bóg: „pomiędzy tobą a człowiekiem,” co należałoby powiedzieć, gdyby szło o mimowolną odrazę, jaką wąż w nas budzi; odraza ta bowiem jest wspólna rodzajowi ludzkiemu, zarówno mężczyźnie jak kobiecie. Mowa tu o antypatyi, o nieprzyjaźni, właściwej niewiaście. Przeciw komu zaś, jeśli nie przeciw wężowi zwraca się ta nieprzyjaźń? Może się ona zwracać jedynie przeciw szatanowi, który działał w wężu i przez węża; jest-to zatem nieprzyjaźń pomiędzy niewiastą a szatanem. Jakoż, nieprzyjaźń ta jest wskazana nie jako rzecz obecna, lecz przyszła; w przyszłości zatem dopiero, w przyszłości nieokreślonej, wszcząć się ma rzeczona nieprzyjaźń; nie w czasie obecnym też, nie teraz, wąż został przeklęty; obecnie skazany został na pełzanie, później zaś dopiero wzbudzona będzie nieprzyjaźń. Niewiastą zatem, która przyjść ma, i o której tu mówi Duch proroczy, nie jest wcale Ewa, która jest obecna. Wszak ona nie tylko nie jest nieprzyjaciółką szatana, lecz dobrowolnie stała się przez grzech jego niewolnicą, weszła „pod władzę jego i została nieprzyjaciółką Boga. Zresztą, skoro Bóg tylko skończył mówić z wężem, zaczął bezpośrednio potem mówić z Ewą i karę jej zapowiadać.
Jeśli zaś nie ma być Ewa tą niewiastą, to kimże jest ona? Czy może kobietą ogólnie wziętą? Nie zdaje się przecież, aby tu była mowa o kobiecie w ogólności, naprzód bowiem nie większa jest nieprzyjaźń pomiędzy szatanem a płcią żeńską, jak między szatanem a płcią męzką, a następnie, mówi się tu o synu tej niewiasty, który wywróci panowanie szatana. Nie może więc tu być mowy o płci niewieściej w ogólności. Jedno tylko pozostaje, aby ową niewiastą, przez Boga oznaczoną, była ta niewiasta jedyna, po nad wszystkie inne niewiasty znakomitsza, niewiasta καϑ' ἐξοχήν, jak powiadają teologowie Szkoły, niewiasta, pomiędzy którą a pomiędzy szatanem wzbudzi Bóg nieprzyjaźń taką, jakiej nie będzie nigdy pomiędzy wszystkiemi innemi niewiastami, jakkolwiek święte byłyby one. I nic nie wskazuje, aby ta nieprzyjaźń ustać kiedykolwiek miała; będzie ona zatem stała i wieczna. Szczególną łaską i na mocy zasług swego Syna zachowa Bóg tę błogosławioną niewiastę i dziewicę od zmazy pierworodnej, i począwszy od jej poczęcia aż do jej śmierci, utrzyma ciągłą nieprzyjaźń pomiędzy nią a wężem14.
Niektórzy biblijni przeciwnicy przeciwstawiają nam tekst hebrajski, w którym wyraz „niewiasta” jest poprzedzony przystawką ה (HS). Powiadają ci uczeni, że wyraz ten z przystawką oznacza płeć w ogólności, albo też kobietę jakąś oznaczoną. Jakoż w opowiadaniu poprzedzającem i następującem po tym wyrazie, wyraz „niewiasta” oznacza stale Ewę. O niej tylko jest mowa w całem tem opowiadaniu, i ktokolwiek bez powziętych z góry uprzedzeń czytać będzie ten wiersz biblijny, o niej tylko będzie mógł myśleć. A zatem mowa tu tylko o Ewie. — Co do nas, to nie możemy tego zdania podzielać. Jakkolwiek bowiem rzeczona przystawka w języku hebrajskim ma dwa wspomniane znaczenia, to niemniej jest prawdą, że ma ona jeszcze znaczenie trzecie, które znajduje zastosowanie także tam, gdzie się chce oznaczyć osobę lub rzecz w swoim rodzaju jedyną i bardzo szczególną. W tem znaczeniu naprzykład Izaiasz w sławnem proroctwie uczynionem Achazowi, nazywa Maryę Pannę Dziewicą העלמה15. Podobnież w proroctwie stosującem się do węża, Marya Panna jest nazwana „niewiastą,” to znaczy niewiastą, jedyną, niewiastą szczególną. Nic tu nie znaczą słowa, poprzedzające wyraz „niewiasta,” z tego bowiem, że niewiasta oznacza tu Ewę, bynajmniej wnioskować nie można, że w proroctwie, którem Bóg odsłania przyszłość, powinna być mowa o Ewie. Trzeba tu bowiem odróżnić proroctwo od opowiadania: proroctwo wygłasza się przy sposobności pokusy i upadku, przedmiotem zaś jego jest przyszłość; opowiadanie zaś przytacza to, co się zdarzyło w przeszłości. Nie jest to zatem uprzedzeniem z góry powziętem widzieć w tem proroctwie niewiastę inną aniżeli Ewę i zupełnie od niej różną, gdyż tekst biblijny nam mówi, że ona będzie nieprzyjaciółką węża, podczas gdy opowiadanie biblijne zajmuje się niewiastą, która się stała przyjaciółką węża. Co najmniej, wielkie to roztargnienie, gdy się przeocza, że w opowiadaniu i w proroctwie mowa jest o dwóch różnych niewiastach. Gdyby był Pan Bóg chciał tymi wyrazami oznaczyć Ewę, daleko prościej byłby to uczynił, gdy do niej przemawiał. Albowiem gdy mówił: „Rozmnożę nędze twoje,” łatwo było dodać: „Położę nieprzyjaźń między tobą a wężem.”
W proroctwie swojem powiada Bóg: „między nasieniem twym a nasieniem jej.” To miejsce często tłómaczą: „między plemieniem twem a plemieniem jej.” Tłómaczenie to wszakże rodzi błędne pojęcie, nie mówi się tu bowiem, jak to niebawem zobaczymy, o „plemieniu,” lecz o potomku, o synu niewiasty. Dla tego też wolimy tłómaczyć ten wyraz przez „potomstwo,” który można rozumieć zarówno o potomkach w ogólności, jak o jednym jakimś potomku. Słowa te są wielkiego znaczenia i potwierdzają nasze tłómaczenie. Wykazują one, że w proroctwie tem niema mowy o wężu i o niewiaście w ogólności. Gdyby bowiem wyraz „niewiasta” oznaczał płeć w ogólności i stosował się do wszystkich niewiast, wówczas nie byłoby potrzeby dodawać: „między potomstwem twem a potomstwem jej.”
Cóż tedy rozumieć trzeba o potomstwie niewiasty? Hebrajski wyraz זֶרַע zera, semen, używa się dla oznaczenia bądź to czyjegoś potomstwa, bądź też poszczególnego jakiegoś potomka: oznacza on wszystkich w ogóle potomków, albo jednego szczególnego potomka. Dowodzić pierwszego znaczenia tego wyrazu byłoby zbyteczne; drugie jego znaczenie widzieć można w Księdze Rodzaju IV, 25, gdzie mowa jest o Secie, i w II Ks. Król. VII, 12, 13; I Paral. XVII, 11, 12, gdzie mowa o Salomonie. Gdy wyraz ten jest użyty w zbiorowem znaczeniu potomstwa, wówczas odnoszący się doń zaimek stawia się zazwyczaj w liczbie mnogiej16. Trzy tylko wyjątki znamy od tej zasady17. Tymczasem w tekście, który mamy przed sobą, hebrajski zaimek הוּא, który następuje po słowie jest w liczbie pojedynczej, podobnie jak sam wyraz. Podług tej zatem ogólnej zasady mowa tu o jednym tylko potomku, nie zaś o całem potomstwie. Zresztą, wyrazu tego nie można rozumieć w znaczeniu potomstwa albo potomków w ogólności, gdyż potomstwem niewiasty są wszyscy ludzie, cały rodzaj ludzki. Tymczasem zaś, gdy Pismo św. chce oznaczyć rodzaj ludzki, używa innych wyrażeń, naprzykład: „Ben-Adam, synowie Adama,” albo też „zrodzeni z niewiasty. To też Onkelos w swej chaldajskiej parafrazie tłómaczy wyraz „zera” przez syn, i mówi: „pomiędzy synem twym a synem jej.” Ten sam wyraz „zera” na oznaczenie Messyasza znajdujemy w innych proroctwach messyanicznych, uczynionych Abrahamowi i Izaakowi. A tu już przybywa nam na pomoc niezaprzeczona powaga to jest św. Paweł Ap., który w liście do Galatów (III. 16) powiada: „Abrahae dictae sunt promissiones et semini eius. Non dicit: Et seminibus, quasi in multis, sed quasi in uno; et semini tuo qui est Christus.” To zaś tłómaczenie św. Pawła odnosi się do dosłownego znaczenia błogosławieństwa, przyobiecanego Abrahamowi (Gen. XII 3, passim), nie zaś do znaczenia mistycznego, gdyż w obietnicy tej żadnego mistycznego znaczenia nie znamy.
Trzeba nadto zauważyć, z jaką-to dokładnością mówi tu Pan Bóg. Nie powiada: „potomstwo człowieka,” lecz „potomstwo niewiasty,” Chrystus bowiem miał się narodzić z Maryi Dziewicy, poczęty przez wszechmocne działanie Ducha św., bez żadnego współudziału ludzkiego.
Co się zaś tyczy wyrażenia „potomstwo węża albo szatana,” to ponieważ szatan nie rodzi, przeto nie może mieć potomków. Jest-to zatem wyrażenie przenośne, mające oznaczać grzeszników czyli bezbożnych. W tem to właśnie znaczeniu Chrystus Pan nazywa faryzeuszów „progenies viperarum,” plemię jaszczurcze, i mówi do żydów: „Wy z oyca dyabła iesteście”18. I nie można też tu powiedzieć, że ścisłość parallelizmu wymaga, aby tu była mowa o jednym tylko potomku, jak to jest o jednym tylko mowa ze strony niewiasty; w jednym razie bowiem wyraz ten jest wzięty w znaczeniu dosłownem, w drugim zaś razie w znaczeniu przenośnem.
Nasze tłómaczenie powyższe potwierdzają dalsze słowa proroctwa: „ona zetrze głowę twoię, a ty czyhać będziesz na piętę iey.” Wyraz „ona” w Wulgacie odnosi się do niewiasty. Takie a nie inne czytanie tych wyrazów stwierdzają dwa czy trzy rękopisma hebrajskie, rękopism Onkelosa i prawie wszystkie rękopisma łacińskie. Wszystkie inne jednak rękopisma hebrajskie, samarytańskie, chaldejskie i syryjskie, św. Efrem i wszyscy Ojcowie greccy, a nawet niektóre rękopisma Wulgaty mają w tem miejscu zamiast wyrazu „ona,” — „on,” i stosują go do potomka niewiasty, to jest do Messyasza. Co do nas, czytanie to przyjmujemy za prawdziwe. Sens zatem jest taki: „Potomek niewiasty zetrze głowę węża.” Czasownik שׁוּף suf, który tłómaczymy przez słowo „zetrzeć,” ma to znaczenie w księdze Joba, IX, 27. Indziej go nie napotykamy, chyba tylko w psalmie 139, w. 11, gdzie znaczy zetrzeć, przyciemniać. Siedmdziesięciu Tłómaczy, a za nimi Ojcowie greccy przełożyli to słowo przez τηρήσει, przestrzegać, uważać. Św. Hieronim zaś sądzi, że prawdziwe znaczenie tego słowa jest łamać, druzgotać. Nie może zaś tu być mowy o druzgotaniu głowy węża, gdyż zaraz potem się mówi, że wąż będzie kąsał czy druzgotał piętę potomka niewiasty, jest-to zatem, jak często w proroctwach bywa, mowa metaforyczna. Jakoż rzeczywiście, w Piśmie św. kruszyć siły, potęgę czyjąś, znaczy niezdolnym uczynić do szkodzenia lub pokonania kogoś. Sens zatem jest taki: potomek niewiasty, tej niewiasty jedynej, o której przed chwilą była mowa, skruszy twą potęgę, szatanie, zburzy tyrańskie twe panowanie, uwalniając człowieka od grzechu. Zdaje się, że św. Paweł myślał o tym tekście, gdy pisał do Rzymian: „a Bóg pokoiu niechaj zetrze szatana pod nogami waszemi prędko” (Rom. XVI, 20).
Takie jest tedy znaczenie tego proroctwa, uzasadnione ścisłemi prawami egzegezy. Ojcowie Kościoła, jakkolwiek niekiedy się różnią w wykładzie miejsca tego, widzą w niem wszakże zapowiedź Messyasza: w wężu widzą szatana, w niewieście—Najświętszą Maryę Pannę, w potomstwie Jej — Chrystusa, w potomstwie węża — przeciwników Chrystusowych: niewiernych, heretyków, ludzi przewrotnych, a nawet szatanów. Niech nam tu wolno będzie przytoczyć jednego z najdawniejszych Ojców Kościoła — św. Ireneusza, który się w ten sposób wyraża: „Chrystus odnowiciel wszystko w nim odnowił, wypowiadając wojnę wrogowi naszemu, krusząc tego, który nas w osobie Adama w niewolę obrócił, ścierając głowę jego pod swemi nogami, podług słów do węża powiedzianych w Genezie: Położę nieprzyjaźń między tobą a między niewiastą, y między nasieniem twem a nasieniem jej, ona zetrze głowę twoję, a ty czyhać będziesz na piętę jej. Tym sposobem ten, który miał się narodzić z niewiasty dziewicy, jakby drugi Adam, był zapowiedziany jako ścierający głowę węża. Ten-to jest potomek, o którym mówi Apostoł do Galatów, III, 19; IV, 4: „Postanowiony jest dla występków, ażby przyszło nasienie, któremu obiecał rozrządzony przez anioły...” a jeszcze wyraźniej: „gdy przyszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, uczynionego z niewiasty.” Wróg nie byłby skutecznie pokonany, gdyby zwycięzca nie był synem niewiasty”19.
Z tradycyą chrześcijańską zgadza się tradycya żydowska. Oprócz powagi Targumistów mamy jeszcze świadectwo Majmonidesa, który do swego symbolu wiary wstawił artykuł takiej osnowy: „Wierzę całą siłą mej wiary w przyjście Messyasza, który był przyobiecany od początku.” — Z tego wszystkiego widzieć można, jakiej nauki składa dowody Reuss, gdy ma odwagę pisać: „Dziwna-to bardzo aberracya egzegetyczna, co w plemieniu niewiasty, która z zaciekłością gonić będzie za głową plemienia węża, upatruje bądź Maryę Dziewicę (teologia łacińska), bądź jej Syna (teologia grecka i protestancka)”20. (T. J. Lamy). X. W. M.
Footnotes
-
Ob. Mgr. Meignan. Les prophéties messianiques. Paris. 1856, 205—286. J, Corluy. Spicilegium dogmatico-biblicum. Gandavi. 1844, t. I, 847—878, Patritius. Dissert. decas. Romae, 1877, 27—53. Lamy. Commentar. in Genes. Mechliniae. 1883, ad. h. l. ↩
-
Scholia in Genes. III. 1. ↩
-
La Bible, trad. nouvelle. 8-e partie. Pentat. et Josué. Paris, 1879. I, 296. ↩
-
W hebrajskim tekscie jest Jehovah albo „Jehovah Elohim.” Wyraz Jehovah znaczy tyle co „byt sam przez się,” אֶהְיֶה, jak przełożyli Siedmdziesięciu, nie zaś „Wieczny,” jak tłómaczy Reuss. Wieczność jest tylko jednym z przymiotów tego Bytu. ↩
-
Wyrażenie to jest przenośnią. Oczy ich nie były zamknięte, jak to niektórzy utrzymywali. Wszak Ewa, zanim zjadła owoce, widziała, iż był dobry. Tąż samą przenośnię znajdujemy w Ks. Rodz XVI, 19; IV Reg. IV, 17. ↩
-
Można także tłómaczyć podług przekładu Syryjskiego: będziecie jako Bóg. ↩
-
Czując się winnymi, ukryli się przed Bogiem, który albo sam przez się albo przez anioła ukazywał się im w sposób odpowiadający ich naturze. ↩
-
Tekst hebrajski mówi dosłownie: przeklętyś ty, co znaczy nie przekleństwo jakieś na przyszłość, lecz bezpośrednio następujące przekleństwo. ↩
-
Prw. Vigouroux. La Bible et les découvertes modernes, 2 wyd., t. I, 199. ↩
-
La Bible, tłóm. franc. 3 wyd. Pentateuque et Josue, Paryż 1879, 7. ↩
-
De Civ. Dei, XIV, 11; Do uwag św. Augustyna dodać można zdania św. Justyna Dial. c. Triph. 91, 112; św. Ireneusza Adv. Haeres. III, 28, V. 23; św. Teofila Antyochejskiego Ad Autol. II. 23, 28; Archelausza, Disp. c. Manet. 38; św. Antoniego. Epist. 18; św. Grzegorza z Nyssy, Hom. 9, Quod Deus non est autor malorum. 9; św. Epifanesa. Haer. 37. n. 1 i 8; św. Jana Chryz. Hom. 16, in Genes. I. 2; św. Cyrylla Alex. Glaphyra in Gen. I. 2; Contra Julian. 8, i wszystkich scholastyków. Niech czytelnik osądzi, czy powaga Reussa jest wyższa od powagi tych pisarzy. Do tych moglibyśmy jeszcze dodać zdanie uczonych protestanckich, takich jak Fr. Delitsch, Comoment. iiber die Genes. 4 wyd. Lipsk 1872. 137—139. ↩
-
Opp. Syr. lat. T. I. 186. Prw. J. Chrisost. Hom. 17 in Gen. I. ↩
-
Nie tylko tu ale u Izaiasza LXV, 25; Mich. VII. 17. ↩
-
Ob. Bullę orzekającą Niepokalane Poczęcie N. M. Panny, 8 grudn. 1854. ↩
-
Możemy przytoczyć też inne przykłady: wyraz יָם morze, używa się na oznaczenie morza Śródziemnego; כֹּהֵן kapłan, oznacza najwyższego arcykapłana; שָׁמָן przeciwnik, to znaczy szatan; נָחָשׁ wąż καϑ' ἐξοχήν. ↩
-
Prw. Gen. XV. 18; XVII. 8—9; Exod. XXX, 21 Lev, XXI. 17; IV Reg. X, 20; Nehem. IX. 2; Jerem. XXIII, 8; XXX, 10; XXXIII. 26; XLVI, 27; Lc. ↩
-
Gen XVI, 10, XXII, 17; XXIV, 69. ↩
-
Jan VIII, 44; Prw. Dz. Apost, XIII, 10. ↩
-
Contra Haer. III, 23; IV, 21, 40; V, 18, 19, 21. Prw. św. Justyn. Dialog. cum Triph. 100; Klemensa Alexan. Cohort. ad gent. I, 6. Tertul, De spectac. 18; Origenes. De principiis, III, 2; Cypriana. Contra Judaeos. II, 9; Chryzostoma Homil. 16. in Genes. 2; Epifanesa, Haer. 78, n. 19; św. Bazylego, Homil. quod. Deus non est auctor malorum, 9. Augustyna De Adam et Eva. ap. Mai. Nova Patr. bibl. I, 3, 4; Jana IDamasceń. De fide orthodoxa, II, 10. ↩
-
Reuss. Dzieło cyt. str. 298. ↩