PEWNOŚĆ MORALNA.

Wyrazom tym nadają rozmaite znaczenia. W mowie potocznej znaczą one często pewne praktyczne bezpieczeństwo, oparte na wielkich prawdopodobieństwach. Tak pojęta pewność moralna nie jest prawdziwą pewnością, gdyż nie wyklucza ona wszelkiej wątpliwości. Niektórzy filozofowie nazywają pewność moralną pewnością prawdziwą, która wszakże wymaga pewnego moralnego usposobienia, zależącego od naszej woli. Taką pewnością jest podług nich pewność prawd porządku moralnego i religijnego. I rzeczywiście, doświadczenie przekonywa, że prawd tych nie przyjmują ci, co nie są usposobieni do ich przyjęcia. A zatem, nie sprzeciwia się nauce Kościoła przyznawanie pewnego wpływu woli i moralnego usposobienia na przyzwolenie ze strony człowieka na te prawdy; i owszem, Sobór Watykański orzekł, że akt wiary jest wolny.

Ale jakkolwiek przyzwolenie nasze na to, czego nas uczy religia, zależy w pewnej mierze od woli naszej i od naszego usposobienia, to jednak błędnie by sądził razem z niektórymi pozytywistami ten, ktoby przypuszczał, że wiara jest tylko jakiemś mniej lub więcej pożytecznem złudzeniem, albo ktoby z pewnym krytykiem współczesnym mniemał, że ona jest jakimś „szałem umysłowym,“ i pewnym rodzajem szaleństwa, w którem „myśl wysila się na wynalezienie pobudek czynienia tego co człowiek czyni, i zapewnienia tego co on zapewnia i wyrobienia sobie o tem przekonania.“ I rzeczywiście, wola dla tego tylko powinna się skłaniać do wierzenia w prawdy wiary, że rozum widzi oczywiste dowody na to, żeśmy wierzyć powinni.

To też Sobór Watykański, zanim zaczął twierdzić, że wiara jest wolna, stara się uprzedzić nas, że ona również opiera się na rozumie. Zresztą, wszyscy teologowie nauczają, że objawienia dowodzą fakta zewnętrzne, i że u człowieka wykształconego wiara nie istnieje zazwyczaj bez znajomości dowodów faktu objawienia.

Wiadomo również, że tenże Sobór Watykański potępił tradycyonalistów, którzy obniżali znaczenie rozumu, i orzekł przeciw nim, że rozum siłą przyrodzonego swego światła może udowodnić istnienie i główne przymioty Boga.

Dla tego też możemy powiedzieć z Ollé-Laprune'm1: „Prawda albo jest jedna, albo jej wcale niema. Jest ona zatem dla wszystkich umysłów jedna. Cóż my czynimy zależnem od usposobienia każdego człowieka? Czy samo istnienie prawdy? Wcale nie. Czynimy zależnem od usposobienia każdego poznanie czyli wiadomość, jaką o tej prawdzie mieć można. Nie mówimy przecież: prawda będzie; lecz powiadamy: prawda będzie poznana, podług usposobienia każdego. A to jest wielka różnica.“ „Gdy prawdy wymagają jednocześnie przyzwolenia woli i zgodzenia się rozumu, to nie znaczy, aby one od ślepego upodobania oczekiwały tego, czego nie mogłyby otrzymać od rozumnego sądu: należąc do każdego człowieka, wymagają one przyzwolenia ze strony każdego człowieka. Twierdzenie zatem nie ma swej zasady jedynie tylko w poszczególnem usposobieniu tego, kto twierdzi. Pobudki twierdzenia, obowiązek twierdzenia istnieją dla wszystkich i są widzialne dla wszystkich, skoro pewne przedwstępne warunki bywają spełnione; w skutek tego, samo twierdzenie ma swą zasadę przedmiotowo wystarczającą, i ma znaczenie dla każdego, kto jest obdarzony rozumem.“

Wreszcie, wyraz pewność moralna miewa jeszcze trzecie znaczenie. Przeciwstawiają go pewności metafizycznej, która ma za przedmiot to, co nie może nie istnieć, i pewności fizycznej, która się opiera na istnieniu i stałości praw świata fizycznego. Tak rozumiana, pewność moralna jest ta pewność, która się wspiera na prawach porządku moralnego, podług których ludzie się rządzą.

Tych praw porządku moralnego nie należy brać za jedno z prawem moralnem; prawo moralne mówi to, cośmy powinni czynić, prawa zaś porządku moralnego wyrażają to, co czynimy i co czynić będziemy ze względu na dane naszej natury i naszego usposobienia. Te prawa porządku moralnego nie krępują naszego postępowania z bezwzględnością praw fizycznych, gdyż obdarzeni jesteśmy wolnością; nie mniej wszakże, pozwalają one w wielu okolicznościach odgadnąć pewne sprężyny i pobudki, które nas skłoniły do działania, z tą samą pewnością, jaką mamy naprzykład o przejściu człowieka tam, gdzie znajdujemy ślady stóp jego.

Pewność świadectwa ludzkiego jest pewnością moralną. Opiera się ona bowiem na prawach, które regulują postępowanie ludzi. Skoro pewność ta istnieje, dowód-to, że świadkowie, poświadczający fakt jakiś, ani się sami nie mylili, ani oszustami nie byli. Jakoż, widoczne to bywa w pewnych warunkach, których oznaczyć nie trudno. „Zeby świadkowie nie mogli się mylić, powiada O. Jaffre2, trzeba, aby fakta, o których nam opowiadają, były widzialne, publiczne, ważne; widzialne — aby można było łatwo za świadectwem zmysłów mieć pewność o nich; publiczne — aby wszyscy świadkowie mogli je sprawdzić; ważne —aby pobudzały do poważnego i pilnego badania. Żeby zaś świadkowie nie mogli chcieć nas w błąd wprowadzić, powinni być liczni, przeciwni sobie charakterem, dążnościami, namiętnościami, a zgodni przynajmniej co do samej istoty faktów.“

Znając zwykłe postępowanie ludzkie, skoro wszystkie te warunki będą spełnione, niepodobna przypuścić, aby rzeczeni świadkowie dali się omylić, lub żeby chcieli nas w błąd wprowadzić.

Wykazujemy w art. Cuda, że ta pewność moralna może istnieć nawet wówczas, gdy fakt, o którym mówi świadectwo, nie jest przyrodzony.

Powiedzieliśmy przed chwilą, że fakt objawienia chrześcijańskiego powinien być pewny, abyśmy mogli wierzyć z prawdziwą wiarą. Tu zaś dodajemy, że dla przeważnej większości ludzi pewność tego faktu może być tylko pewnością moralną, na świadectwie zewnętrznem opartą.

I rzeczywiście, objawienie jest faktem nadprzyrodzonym, który zależał od wolnej woli Boga. Tymczasem zaś faktu tego rodzaju nie można udowodnić dowodami, wykazującymi jego konieczność, gdyż on nie jest konieczny, a zatem, nie przypuszcza pewności metafizycznej. Przypuszcza on tylko pewność, opartą na świadectwie zmysłów lub na świadectwie ludzi. Jeśli zaś teraz pominiemy nie wielką ilość proroków, którym objawienie było udzielone bezpośrednio, oraz bardzo ograniczoną ilość tych, którzy byli naocznymi świadkami stwierdzających to objawienie cudów i wypełnienia się proroctw; jeśli, innemi słowy, uprzytomnimy sobie olbrzymią masę ludzi, jacy żyli od czasów Chrystusa Pana, zrozumiemy jasno, że ludzie ci nie mogli mieć fizycznej pewności dowodów objawienia, gdyż dowody te są także faktami przypadkowymi, spełniającymi się po za obrębem praw natury, i że, co zatem idzie, ci, którzy nie są tych faktów świadkami, nie mogą mieć o nich pewności fizycznej. A zatem, my możemy poznać te dowody jedynie drogą świadectwa.

A przeto ci wszyscy, którzy wymagają na korzyść faktu objawienia dowodów, podobnych do dowodów z zakresu geometryi lub nauk przyrodniczych, wymagają rzeczy, jakiej nie znosi natura faktu, który udowodnionym mieć pragną. Czego jedynie mają prawo wymagać, to tego, aby dowody objawienia opierały się na świadectwach pewnych, takich, jakich wymagamy w naukach historycznych. Wykazaliśmy zaś, że pewność moralna tych świadectw może być najzupełniejsza; z innych artykułów niniejszego Słownika możemy się przekonać, że pewność ta przedstawia rękojmie daleko pewniejsze, aniżeli te, jakie nam dać mogą wypadki najbardziej pewne.

(J. M. A. Vacant).

Footnotes

  1. Constit. dogm. Qui pluribus. z dn. 9 Listop. 1846 r.

  2. De la certitude morale, str. 342—345.