PAPIESTWO („Nieograniczona władza“ Papiestwa).
Rozmaici apostaci kościelni, altkatolicy, protestanci i t. p. chętnie miotają przeciw papiestwu następujące lub tym podobne frazesy: „Samowolna, nieograniczona, bezwzględna, despotyczna władza papiestwa,“ „papieska wszechmoc i pełność władzy,“ „rzymska omnipotencya,“ „dążenie do panowania nad światem,“—i starają się tego rodzaju frazesy usprawiedliwić historyą. Atoli, ile słów tyle kłamstw w tem wszystkiem!
Żeby czytelnik mógł się gruntowniej przekonać o prawdzie ostatnich powyższych słów naszych, odsyłamy go do odnośnych traktatów w dziełach Hergenröthera (Kath. Kirche und christlicher Staat (wyd. nowe) str. 80 —86), i Dóllingera (Kirche und Kirchen, str. 38— 48), z których przeważnie zaczerpnęliśmy niżej podane uwagi.
Przedewszystkiem papież nie jest jedynym piastunem władzy kościelnej, lecz obok niego, jak to wyraźnie poucza Sobór Trydencki, mają biskupi własną władzę (ordinaria) prócz tej, którą im papież nadaje (delegata).
Podług zeznania takiego Alexandra III i Innocentego III, jak również podług ogólnego zdania teologów i kanonistów, papież jest bardzo ograniczony w wykonywaniu swej władzy właśnie z powodu wzniosłości tej władzy, albowiem nic nie może mieć ponad prawo boskie; krępuje go nadto poczucie wielkich obowiązków, stojących obok wielkich jego praw i przywilejów; również i zewnętrznie ograniczają papieża duch i zwyczaje Kościoła, poszanowanie należne uchwałom Soboru ekumenicznego, wzgląd na dawne postanowienia i zwyczaje, słuszne prawa godności biskupiej, stosunek do świeckich panujących, łagodny sposób rządzenia, od dawna na Stolicy Apostolskiej przyjęty a w samym celu i ustanowieniu prymatu („paś“) zaznaczony, nieodzowny wreszcie dla władzy duchownej wzgląd na ducha i opinię narodów.
Bardzo trafnie wyraża się o tem Döllinger (loc. cit. str. 38): „po za Kościołem katolickim weszło niemal w zwyczaj przedstawiać władzę duchowną, jako władzę nieograniczoną i absolutystyczną, żadnego prawa nad sobą nie uznającą. Mówi się często o rzymskiem wszechwładztwie, o niezarzuconem jeszcze dotąd dążeniu do powszechnego panowania. Nieraz słyszeć się daje, że Rzym nie dozwala nigdy upaść żadnemu uroszczeniu, jakie raz powziął, wstrzymuje się raczej odeń, aby przy pomyślniejszych warunkach znów je odświeżyć.“
Otóż, wszystkie te oskarżenia i wyobrażenia są niesłuszne i niesprawiedliwe. Władza duchowna jest zacieśniona bardziej, aniżeli przypuszczać można; przeznaczeniem jej bowiem jest przedewszystkiem, jak-to wielokrotnie stwierdzali papieże, strzedz praw i rządów kościelnych oraz wszelkie przeciw nim wykroczenia odpierać. Kościół zaś posiada oddawna stały swój rząd i własne, aż do najdrobniejszych szczegółów obmyślane prawodawstwo. Stolica Apostolska zatem powołana jest przedewszystkiem do starannego własnym przykładem zachowania postanowień kościelnych. Pod tym tylko warunkiem może ona liczyć na posłuszeństwo względem siebie poszczególnych Kościołów, na zaufanie i poszanowanie ze strony wiernych. Stąd też każdy gruntowny znawca kościelnego prawodawstwa z całą pewnością może w większości wypadków przewidzieć, jakie będzie w danym razie orzeczenie papieskie. Nadto, znaczna część urządzeń kościelnych opiera się, z katolickiego punktu widzenia, na przykazaniach boskich i jest wskutek tego dla każdej władzy, — nawet dla władzy papieskiej, nietykalna. Żaden papież nie może dyspensować w rzeczach, należących do zakresu prawa bożego. „Cóż więc powstrzymać może papieża? — zapytuje de Maistre. — Wszystko,—kanony kościelne, prawa, narodowe zwyczaje, monarchowie, sądy państwowe, sejmy, prawne przedawnienia i umowy polityczne, obowiązek, obawa, roztropność, a szczególniej owa królowa świata—opinia publiczna.“ W dalszym ciągu (str. 41 nst.) przedstawia Dóllinger cały szereg odezw papieskich lub ze zgodą papieża w nowszych czasach wydanych, a z gruntu wywracających rozpowszechnione w Niemczech, w Ameryce i w Anglii mniemanie, jakoby Stolica Apostolska dziś jeszcze przypisywała sobie władzę despotycznie samowolną.
Do tej sprawy odnoszą się również owe kłamliwe posądzenia, dotyczące stosunku papiestwa do władzy świeckiej, jakie niektórzy opierają na bulli „Unam Sanctam“ Bonifacego VIII z r. 1302. Przedewszystkiem bulla ta bywa często źle rozumiana, a znaczenie jej nadmiernie przeceniane. Bulla ta, którą zredagował prawdopodobnie Idzi Rzymianin (ob. Kraus. Oesterr. Viertelj. f. Theol. 1862, 1), zastrzega dla Stolicy Apostolskiej nie jakieś zwierzchnicze panowanie nad poszczególnemi państwami, lecz stawia tylko ogólne zasady, dotyczące stosunku władzy duchownej do świeckiej, a uznane wówczas powszechnie przez prawo publiczne i do wszystkich państw chrześcijańskich zastosować się dające. Tak dalece zaś bulla ta nie jest wynikiem osobistej „żądzy panowania“ Bonifacago VIII, że w głównej swej treści prawie dosłownie jest wzięta z dzieł średniowiecznych teologów1.
Jako miarę tych odezw papieskich przytaczamy tu następujący ustęp z odezwy Kard. Antonelli'ego, ówczesnego prefekta propagandy, wydanej dn. 23 Czerw. 1791 r. do arcybiskupów i biskupów katolickiego świata: „Trzeba starannie rozróżniać pomiędzy prawdziwemi prawami Stolicy Apostolskiej, a tem, co jej przypisują w najnowszych czasach ludzie, wrogo dla niej usposobieni. Stolica rzymska nigdy nie uczyła, żeby innowiercom należało niedochowywać wierności i wiary, albo żeby wolno było naruszać przysięgę złożoną królom, z katolicką jednością niezłączonym, albo też żeby papieżowi wolno było doczesne ich prawa i posiadłości naruszać.“
Pismo to przedrukowywano dość często (np. we franc. Ami de la réligion, t. XVIII, i u Dóllingera loc. cit. str. 46), ale zamykają nań oczy tysiączni „historycy,“ literaci i mówcy, aby tem łatwiej coraz dalej w świat popychać to stare a bezzasadne kłamstwo historyczne (ob. Geschichtsliigen, n. 9).
(X. W. S.).
Footnotes
-
Prw. Phillips, Kirchenrecht III, 256; Alzog, Kirchengesch. 10 wyd. not. 2. W. Wartens, Das Vaticanum und Bonifaz VIII. München 1888; Scheeben, Die Bulle Unam Sanctam u. ihr. neuester Gegner (monachijski starokatolicki professor Berchtold). „Katholik,“ Maj i Czerw. 1888, str. 449-561. ↩