OFIARA. (Powszechność Ofiary).

Ofiara, właściwie zwana, jest-to oddanie bóstwu jakiegoś przedmiotu, należącego do tego, kto go ofiaruje, połączone ze zniszczeniem tego przedmiotu, albo też z obróceniem go na inny cel religijny, przez co ofiarujący pozbywa się swej własności. Zasadniczy cel ofiary jest podwójny: 1) uznanie władzy najwyższej, najwyższego panowania bóstwa, i zapewnienie sobie tym sposobem jego opieki i względów; 2) otrzymanie przebaczenia grzechów, obrażających Boga lub bogów, w których się wierzy.

Wobec starożytności i powszechności zwyczaju składania ofiar, który to zwyczaj czyni z tej ofiary jakoby jeden z warunków istnienia ludzkości, niepodobna zaprzeczyć, aby ofiara, pomimo iż mogła być pierwszemu człowiekowi objawiona przez Boga, nie była naturalnym sposobem przez człowieka poznana jako rzecz konieczna, jako potrzeba jego życia. Może być, że początkowo, w religii objawionej i w woli bożej, przedstawiała ona ofiarę Chrystusową i w niej miała główny powód swego istnienia; ale ludzkość, która do tego stopnia zatraciła pamięć czasów pierwotnych, że cześć oddawała naturze, zapomniała już o tej prawdzie, a ofiara miała dla niej pochodzenie naturalne i wartość wewnętrzną, bez żadnego względu na przyszłą ofiarę Zbawiciela ludzi, nieznanego wówczas powszechnie. Człowiek wierzył, i dziś jeszcze na tysiącznych miejscach kuli ziemskiej wierzy, że ofiara jego sama przez się ma moc łagodzenia niebios i sprowadzania łask na ziemię. Historya stwierdza, że ofiara była zwyczajem powszechnym. Gdyby zaś w każdej epoce czasu były niegdyś albo i teraz jeszcze pewne jakieś ludy dzikie, którymby ten zwyczaj powszechny był obcy, dowodziłoby to jedynie, że obniżenie się intelligencyi tego ludu przyczyniło się do zatracenia w nim uczucia tej konieczności i postawiło go niejako po za ludzkością.

Zwłaszcza ludy z pewną cywilizacyą powinny tu służyć za przykład i okazywać, czem jest człowiek na mocy swej natury. Natura upadła nie jest naturą. Jakoż, u wszystkich starożytnych cywilizowanych ludów, do jakiejkolwiek sięgnęlibyśmy epoki ich dziejów, znajdujemy ofiarę już ustaloną i spełnianą podług tak dawnych już niekiedy obrzędów, że nie znano już dokładnie ani ich pochodzenia ani znaczenia. Nie możemy tu wymieniać wszystkiego, co o tem mówi historya, ani też przechodzić kolejno wszystkich ludów; dosyć będzie wymienić główniejsze ludy w najdawniejszych znanych nam epokach czasu:

Grecy. Poezye Homera przepełnione są opisami ofiar. Przypomnijmy tylko niektóre szczegóły: Odyseja (IX, 553). Ulisses w ucieczce od Cyklopów składa ofiarę Jowiszowi, aby się uwolnił od gniewu Poseidona. (Jbid. VI, 308), Theano składa w ofierze Athenie kosztowną szatę, aby pozyskał jej opiekę przeciw Diomedesowi; Ibid. X. 371; Ulisses składa Athenie łupy, zdobyte na Dolonie, jako dziękczynienie za pomoc, jakiej mu udzieliła; Ibid. XIX, 260, złożono ofiarę bogom na potwierdzenie złożonej przysięgi.

Rzymianie. Nie możemy tak daleko sięgać w ich dzieje, jak w historyę Greków, ale odkąd znamy Rzymian, widzimy ich zawsze przywiązujących największą wagę do kultu zewnętrznego i do ofiar. Już przed Numą widzimy t. zw. Feriae latinae, w których krew skazanego na śmierć zbrodniarza musiała zrosić ołtarz Jowisza (Tit. Liv. I. 55, II. 40 i t. d.); później owo Ver sacrum, ceremonia w której latynowie składali bogom ofiarę z tego, co mieli najdroższego, i owe Oscilla, małe lalki, które zawieszano na drzewach zamiast ludzi, których już nie ofiarowywano (Ob. Tit. Liv. XXII, 9, 10). — Festus in Mamertini. Numa pomnożył ceremonie i ofiary, okazując w ten sposób, ze Sabinowie mieli ich bardzo dużo.

Persowie. Awesta podaje nam dużo odnośnych danych. Największej uwagi godne jest wyrażenie bardzo często powtarzane o ofiarach dawnych bohaterów, którzy bogom składali w ofierze prawdziwe hekatomby (Ob. np. Yesht V, 21 ust; IX, 2 ust;). Całe zresztą Yeschty przepełnione są temi wyliczaniami (np. Yesht V, IX, XV, XVI, XVII i t. d.).

Indye. Zbyteczna rzecz prawie zastanawiać się nad ofiarami hinduskiemi; wszak księgi Wedów są przeważnie tylko rytuałem ofiar. Jedna z kast kapłańskich wyróżniała się nazwą hotar, ofiarnicy. Przytoczmy choćby tylko ten urywek: „Z tego drzewa i z tego masła składam ci ofiarę, a Agni, abyś zwiększył mą siłę, abym odniósł stokrotną korzyść. (Rig-Ved. III, 18, 3). — Atharvan Veda znów urządza ofiary ludzkie (ob. Sanh. 30). Wierny wyznawca wedyjski sam składa często swe własne ciało w ofierze (tanoant).

Azya Mniejsza. Tu mamy przed sobą daleko bardziej jeszcze starożytne świadectwa. Księga Rodzaju, uważana już tylko jako zwykła księga historyczna, dostarcza nam świadectw dawniejszych, aniżeli jakiekolwiek inne. Znajdujemy tam naprzód ofiarę Melchizedecha (XIV, 18), ofiarę Abrahama (XXII, 13), złotego cielca Izraelitów, który nam jednocześnie dowodził, że zwyczaj składania ofiar istniał w Egipcie.

Chaldea. Religia chaldejska i babilońsko-assyryjska zawierała zwyczaj składania ofiar.

Chiny. Ten sam zwyczaj znajdujemy w Chinach w czasach najdawniejszych, o jakich pamięć przechowano dotychczas. Fohi ok. r. 3000 rozkazał wybrać zwierzęta i ofiarować je Panu nieba; Chin-nong, ok. r. 2900 ustanowił ofiarę na 12 miesiąc dla podziękowania niebu za jego dobrodziejstwa i t. p. (Ob. Tong-kien-kong-men, za panowania tego króla).

Ameryka. Gdy Hiszpanie dostali się do Ameryki, znaleźli tam wszędzie zaprowadzony zwyczaj składania ofiar. Codex Vaticanus który na tablicach hieroglificznych podaje roczniki państwa meksykańskiego, na różnych tablicach przedstawia nam ofiary krwawe. W 1555 r. w skutek rokoszu ludności gubernator hiszpański kazał ściąć drzewa święte, pod któremi rokoszanie składali ofiary (Prw. Antiquities of Mexico, pl. XI, p. 169; pl. X, p. 168, IV). Meksykanie ofiarowywali swe własne ciało przez umartwienie, nacinanie i t. p.

W powszechnem też użyciu były ofiary niekrwawe. W Peru zarówno jak w Meksyku w dni świąteczne ofiarowywano bogom ubranie przez oddawanie go ubogim. Jeśli zaś od tych ludów przejdziemy do afrykańskich murzynów, to znajdziemy w Dahomeju np. tak samo zupełnie rozwiniętą wiarę w konieczność ofiary. Liczne szczegóły odnoszące się do tego zwyczaju znaleść można w książce X. Bouche’a La côte des esclaves (pp. 104 — 134). Z tąż samą łatwością i pewnością możnaby wskazać odnośne rysy w innych częściach świata. Ale to, co się wyżej rzekło, wystarcza aby okazać, że zwyczaj ofiary w kulcie bożym był powszechny i że jest on przeto oparty na samej naturze rzeczy. (C. de Harlez).