O. RICCI i zniesienie zakonu Jezuitów.

O. Ricci był ostatnim generalnym przełożonym zakonu Jezuitów przed zniesieniem ich za Klemensa XIV. Człowiek ten, tak samo jak jego zakon, jest przedmiotem licznych nieprzychylnych sądów w kołach liberalnych i rzeczy nieświadomych. Dla obrony prawdy, pozwolimy sobie przedmiotowo przedstawić fakt zniesienia zakonu Jezuitów, i wykazać, że bynajmniej nie rzekome niebezpieczeństwo tego zakonu dla Europy, jak głoszą przeciwnicy Kościoła, było przyczyną kassaty Towarzystwa Jezusowego.

Trzeba tedy przedewszystkiem zauważyć, ze jak powiada protestancki pisarz Fischer, na zniesienie Jezuitów wpływały czynniki, które w Kościele katolickim upatrywały swego naturalnego wroga. Przedewszystkiem był to „silnie rozbudzony duch nowoczesny, który się czuł krępowanym przez dawny, na łączności państwa z Kościołem oparty, porządek społeczny, a który w zakonie jezuitów upatrywał najsilniejszą tego porządku społecznego podporę;“ następnie, była to „coraz dotkliwiej czuć się dająca konieczność gruntownych reform..., które jednak znajdowały w Kościele katolickim, a szczególnie w jezuitach upartego i niebezpiecznego przeciwnika; wreszcie dążenie ministrów w państwach Burbońskich do nieograniczonego panowania w swych terytoryach...“—Słowem głównemi przyczynami zniesienia jezuitów były, zdaniem Hubera, wroga chrystyanizmowi oświata i krańcowy absolutyzm Burbonów.

Bliżej określa przedstawicieli tych „świeckich panujących“ protestancki pisarz Fischer: „Przypuściwszy nawet, że owi przeciw zakonowi występujący mężowie stanu byli zwierciadłami mądrości i cnoty, a o dobro swych państw gorąco się troszczyli, to jeszcze i w tym razie antypatya ich przeciw Zakonowi musi zasłużoną ściągnąć na się niechęć.“ Temu wszakże przypuszczeniu o cnotliwości rzeczonych mężów stanu sprzeciwia się historya, która wszystkich bez wyjątku prawie owych państwowych ministrów burbońskich przedstawia jako w najwyższym stopniu przebiegłych intrygantów, którym daleko bardziej leżało na sercu osiągnięcie jednostronnych politycznych celów, aniżeli powszechne dobro państwa1.

Inny znów protestant, pruski dyplomata, współczesny okresowi illuminatów, Schoell, w ten sposób nazywa rzecz po imieniu: „Około połowy XVIII W. rewolucyoniści, dążący do wywrócenia monarchii, chcieli przedewszystkiem obalić potęgę Kościoła, wiedzieli bowiem, że oddawna sprawy Kościoła ściśle były złączone z władzą monarchiczną... Atoli, aby złamać władzę Kościoła, trzeba ją było naprzód odosobnić przez odjęcie jej podpory, jaką znajdowała w owej świętej falandze, poświęconej obronie Stolicy papiezkiej, t. j. jezuitów. W tem spoczywa prawdziwa przyczyna nienawiści, z jaką prześladowano to Stowarzyszenie... Nienawiść i prześladowanie Zakonu, oddanego katolickiej wierze i tronowi, stanowiły wówczas dostateczny tytuł do miana filozofa“2.

Johan von Müller, również współczesny kassacie Zakonu jezuitów, między innemi rzeczami powiada: „Okazywało się niezwykłe jakieś niebezpieczeństwo, jak gdyby jakieś niebezpieczeństwo groziło władzy rządzącej ze strony duchowieństwa; wszędzie władza świecka ściągała wiadomości o pobudowanych klasztorach; wiele z nich zostało zniesionych; wszędzie rozluźniał się węzeł uległości względem generała Zakonu i względem papieża... Z pośród wszystkich projektów reformy najbardziej podobał się projekt konfiskaty dóbr duchownych... Klemens bez zasięgnięcia zgody kardynałów wydał bullę kassacyjną... Odtąd panujący posiedli większą władzę nad duchowieństwem, lecz... rozsądni ludzie widzieli niebawem, że przez to upadło wspólne przedmurze wszelkiej powagi“3.

Zgodnie z Müllerem powiada jeden z najznakomitszych historyków nowożytnych, Reumont4, który czasy Klemensa XIV wziął za przedmiot szczególnych studyów: „Dwudziestopięcioletni okres czasu, jaki upłynął od zniesienia Towarzystwa Jezusowego, udowodnił aż nadto, jakiego to rodzaju były dążności, które nietylko zwalczały rzekomo najgorsze rzeczy w jednym zakonie i ścigały to, co często bezpodstawnie nazywano fanatyzmem, ale nadto które zmierzały do zburzenia zasad zarówno religijnych jak monarchicznych.“

Nawet Ranke, który skądinąd zniesienie jezuitów przedstawia niedokładnie i z historyczną prawdą niezgodnie, pisze następujące zdania: „W stosunkach wielkoświatowych państwa niekatolickie posiadały niezaprzeczoną przewagę, katolickie zaś państwa starały się raczej do nich przystosować, aniżeli je ku sobie pociągnąć. W tem właśnie, powiem, leży przedniejszy, najgłębszy powód zniesienia zakonu. Była to instytucya wojenna nieodpowiadająca już czasom pokoju (?)... Najbliższy skutek miało to jednak dla krajów katolickich. „Jezuici byli napastowani, obaleni przeważnie dla tego, że bronili najściślejszego pojęcia o zwierzchnictwie Stolicy Rzymskiej... Usiłowania opozycyi osiągnęły niewątpliwe zwycięstwo... Skoro wzięto zewnętrzne okopy, tem żywiej zacząć się musiał szturm na wnętrze twierdzy. Z dnia na dzień wzrastało ożywienie, a zdrada umysłów coraz szersze zakreślała kręgi“5. O kilka stronnic niżej dodaje tenże historyk: „Duch opozycyjny, który występował z wnętrza katolicyzmu, będącego w niezgodzie z samym sobą, utrwalał się coraz bardziej. Krok za krokiem postępował naprzód; wśród burzy roku 1789 doszedł do posiadania władzy, — władzy, która się uważała za powołaną do całkowitego zburzenia starego, a do wzniesienia nowego świata"6.

Stawiliśmy tedy przed oczy naszego czytelnika rezultaty badań poważnych nie-katolickich historyków, świadczących, że przy zniesieniu zakonu jezuitów, jako przedmurza wszelkiej powagi i władzy, pracowały też same wrogie chrystyanizmowi i Kościołowi czynniki, które w czasie rewolucyi srożyły się przeciw tronowi i ołtarzowi. Podobnie też jako pewny rezultat poszukiwań historycznych daje się udowodnić, że papież Klemens XIV po długiem ledwie ociąganiu się i tylko zmuszony moralnie zgodził się na zniesienie zakonu jezuitów drogą administracyjnego rozporządzenia.

Między innymi pisze Joh. v. Müller: „Często wstawiano wyższość umysłu Klemensa XIV, atoli w rzeczywistości uległ on tylko przemożnej sile okoliczności; inaczej trudno pomyśleć nawet, aby zechciał się dobrowolnie wyrzec wypróbowanej podpory swego panowania...“7. Henryk Leo, jakkolwiek protestant, chce nawet papieżowi robić zarzut z jego lenistwa; uległ „Klemens XIV, który nigdzie i nigdy nie powinien był dozwolić wymódz na sobie zniesienia zakonu duchownego, uległ wreszcie pogróżkom dworów burbońskich i Portugalii i dnia 23 lipca 1773 r. przez breve zniósł zakon jezuitów”8.

Również stanowczo wyraża się protestancki radca konsystorski w Prusach, Karol Adolf Menzel: „Papieżowi pomiędzy najistotniejszymi warunkami postawiono zniesienie jezuitów. Trzy lata opierał się Klemens, zanim przystał na to. Czuł on cały ciężar odpowiedzialności, jaki ściągał na siebie, gdyby Towarzystwo, które Kościołowi tak wielkie wyświadczyło usługi, wydał na łup wrogich Kościołowi dyplomatów... Teraz ustępował Klemens powoli naleganiom dworów“9. Reumont kończy swoje studyum o Klemensie XIV następującemi słowy: „Lorenzo Ganganelli był tylko narzędziem dokonania tego, co nie od niego wyszło, czego on raczej zewnętrzną aniżeli wewnętrzną konieczność uznawał, a czego jednak odwrócić nie był w możności“10.

Przedwstępne kroki przymusu, jaki wywierano na Klemensa XIV, w ten sposób maluje Ranke: „Odtąd rozwijać się zaczęło nieprzyjazne usposobienie dworów burbońskich. Bezpośrednio od prześladowania jezuitów przeszły one do napaści na Stolicę Rzymską... Męztwo Klemensa XIII było złamane. W początkach 1769 r. ukazywali się jeden po drugim: posłowie dworów burbońskich z żądaniem ostatecznego zniesienia całego zakonu... Zanadto groźne było stanowisko dworów, naleganie było zanadto silne, żeby te dwory nie chciały na mającem nastąpić konklawe przeprowadzić wyboru pożądanego dla siebie człowieka na godność papiezką. Wybór Ganganelliego został przeważnie przez Burbonów przeprowadzony...“11.

Podobnież wszystkie w ostatnich czasach ogłoszone a do Klemensa XIV i do jego czasów się odnoszące akta i dokumenta, jak np. francuskie i hiszpańskie, ogłoszone przez St. Priest'a12 i Theinera13, austryackie, ogłoszone przez Arneth'a14, portugalskie, ogłoszone przez Biker'a15 i Gromesa16 i t. d. podają niezaprzeczone fakta, że Klemens XIV zdecydował się na zniesienie jezuitów dopiero po niewypowiedzianych męczarniach i ponawianych groźbach ze strony dworów burbońskich i Portugalii, gdy już wszystkie środki pojednania rozbiły się o upór wrogich dyplomatów.

Już za Klemensa XIII usiłowano groźbami, przekupstwami i wszelkiego rodzaju gwałtami wymódz na papieżu zniesienie jezuitów. W połowie 1767 r. stanęła pomiędzy burbońskimi dworami a Portugalią umowa z wyraźnym celem zmuszenia papieża do zniesienia zakonu17. Widać z listu Choiseul’a do francuskiego posła w Rzymie, markiza d’Aubeterre (1 Czerwca 1767), że papiezki maggiordomo miał otrzymać po 100,000 talarów od Francyi i Hiszpanii, gdyby się okazał przychylnym żądaniom Hiszpanii zniesienia zakonu jezuitów18. Dnia 8 Lipca 1767 r. zawiadamia poseł d’Aubeterre swego szefa: Co do zniesienia jezuitów żadnego się nie doczekamy rezultatu, jeśli go na papieżu nie wymożemy. „Wskutek ociągania się papieża, okazuje się dla króla konieczność zajęcia hrabstwa Venaissin“19 aby „mieć w ręku jakiś zastaw, zwrot którego możnaby uczynić zależnym od całkowitego zniesienia Towarzystwa Jezusowego“20. Dnia 11 Czerwca 1768 r. zajęła Francya papiezkie miasto Avignon i hrabstwo Venaissin, a Neapol zagarnał hrabstwa Beneventu i Pontecorvo. Markiz d’Aubeterre dnia 30 Września zażądał od Choiseul'a przysłania 20 francuskich batalionów, aby Rzymowi wszelki dowóz żywności przeciąć, a wtedy lud zgłodniały miałby zmusić papieża do zniesienia jezuitów21.

Klemens XIII okazał się niewruszonym. Następcą jego obrany został za wpływem burbońskich ministrów i Pombala22 Kardynał Ganganelli; ten juz w Maju 1767 r. jak to pod największą tajemnicą donosi dnia 26 Maja 1767 r. Choiseul'owi poseł francuski w Rzymie, d’Aubeterre, oświadczył się zupełnie prywatnie za zniesieniem jezuitów. Pomimo to jednak potrzeba było wielu lat ustawicznych pogróżek ze strony połączonych absolutystycznych ministrów, by mogli wreszcie przeprowadzić swą wolę23. Przed ogłoszeniem kasacyjnego breve zażądał papież, aby mu zwrócono Avignon i Benevent. „Atoli sprzeciwiły się temu żądaniu dwory burbońskie pod pozorem, że zwrot taki musiałby nawet dla samej Kuryi Rzymskiej sprowadzić najgorsze komentarze; miałoby to bowiem pozór, jak gdyby Stolica Święta poświęciła zakon jezuitów swej żądzy odzyskania Avignonu i Beneventu“24. Papież zastosował się do tej myśli.

Kościołowi wrogie i rewolucyjne czynniki zmusiły papieża do zniesienia zakonu jezuitów. Już choćby w tym jednym fakcie leży najoczywistszy dowód przeciw zarzutowi o niebezpieczeństwie zakonu jezuitów w czasach jego zniesienia. Prawdy tej nie zmieni nawet pismo papiezkie. — Dekret kasacyjny nazywają przeciwnicy Bullą, wówczas gdy jest on tylko Brevem25. Widocznie pragnął Klemens wydać swe postanowienie z jak można najmniejszą uroczystością. Następnie, zdaniem niektórych, dekret ten ma być nieomylnem orzeczeniem ex cathedra; ale zdanie to jest najzupełniej bezpodstawne. Jeśli Kościół w rzeczywistości znosi ten albo ów zakon, zależy to po większej części od czysto praktycznych względów i powodów. Orzeczenie zaś o tych praktycznych powodach jest rzeczą administracyi Kościoła; żadnemu zaś oświeconemu katolikowi nie przyjdzie do głowy bronić nieomylności papiezkiej z powodu papiezkich czy kościelnych środków administracyjnych, a tem bardziej same środki administracyjne nic wspólnego nie mają z zasadami wiary.

Samo nawet Breve kasacyjne zawiera w sobie dowody zewnętrznego przymusu. Treść jego jest w skróceniu następująca: Aczkolwiek zakony wobec dobra Kościoła zajmują pierwszorzędne stanowisko, pomimo to jednak rozmaici papieże podług pewnych zasad ograniczali ich liczbę. Patrząc na te przykłady, staraliśmy się obecnie dobrze poznać początek, rozwój i dzisiejszy stan zakonu, zwanego Towarzystwem Jezusowem. Nigdy nie zbywało temu zakonowi na najcięższych oskarżeniach, wskutek których powstawało wiele utyskiwań i sporów. Jakkolwiek papieże ostro powstawali przeciw tym oskarżeniom, jednak coraz to inne nowe podnoszono. Żadnej w tem zmiany nie sprowadziły ani środki przedsiębrane przez niektórych papieży przeciw Towarzystwu, ani najnowsza bulla potwierdzająca, wydana przez Klemensa XIII na korzyść Towarzystwa26. Nastąpiły nowe burze i rozdraźnienia, tak, iż nawet dawni protektorowie Towarzystwa, królowie Francyi, Hiszpanii, Portugalii i Obojga Sycylii ujrzeli się zmuszeni do wypędzenia jezuitów ze swych posiadłości. Ponieważ rzeczeni królowie uważali to wydalenie za niedostateczne, najusilniej przeto nastawali na Nas o zniesienie całego zakonu27. Ze względu na utrzymanie pokoju, a przytem ponieważ Towarzystwo niewiele albo nawet wcale już nie może przynosić tych korzyści, dla jakich zostało ustanowione, jako też z innych jeszcze powodów, jakie w Naszem Sercu przechowujemy, za przykładem Naszych poprzedników, zwłaszcza Grzegorza X na Soborze Lyońskim, znosimy niniejszem rzeczone Towarzystwo. Pojedynczych członków mogą biskupi spożytkowywać w duszpasterstwie i w szkole, zaś ani prywatnie ani publicznie członkowie ci nie powinni być wyszydzani albo prześladowani28.

Jak widać, pismo to nie zawiera najmniejszej nagany ani dla reguły ani dla nauki zakonnej. „Breve, powiada protestant Schoell, „nie potępia ani nauki, ani obyczajów, ani karności jezuitów; skargi dworów przeciw zakonowi są jedynemi, jakie papież przytacza, pobudkami zniesienia zakonu, a i samo to zniesienie usprawiedliwia papież powołaniem się na poprzednio zniesione zakony”29. Przy sądzeniu zaś poszczególnych przeciw niemu podnoszonych oskarżeń trzeba to mieć na uwadze, że oskarżenia te nie są skutkiem jakiegoś prawnie prowadzonego procesu, wiadomo bowiem, że, jak się wyraża inny protestancki historyk, zakon zniesiony został „bez uprzedniego śledztwa i bez przesłuchiwania oskarżonych“30. Przyznać musi każdy, co zna okoliczności zewnętrzne, w jakich Breve zostało wydane, że ono dla osądzenia lub potępienia zakonu „jako dokument historyczny nie ma najmniejszego znaczenia“31. Wszak nawet sam Klemens XIV na cztery lata przed podpisaniem kasacyjnego Breve dał dowód swej łaskawości dla Towarzystwa w wydanem przez się Breve dnia 12 Lipca 1769 r., w którem to piśmie oznacza jezuitów, jako ludzi, „którzy z miłości Boga i ludzi dla dobra religii chrześcijańskiej z całą gorliwością pracują nad dusz zbawieniem“32.

Ze ostatnie te wyrazy były doskonałem określeniem ówczesnego Towarzystwa, i że żadnej mowy być nie może o jakiejś przewrotności lub niebezpieczeństwie publicznem ówczesnego zakonu, na to posiadamy liczne, pod względem krytycznym nie pozostawiające nic do życzenia, świadectwa.

Zanim przytoczymy te świadectwa, dobrze będzie jasno sobie uprzytomnić omawiane zagadnienie. Rozróżnić tu trzeba dwa pytania; 1) Czy istniały w Towarzystwie Jezusowem za czasów jego zniesienia braki i wykroczenia, jakie się dziać zwykły w każdem z ludzi—choćby najlepszych nawet—złożonem Stowarzyszeniu? Czy braki te były tego rodzaju, że mogły jakkolwiek usprawiedliwić rozwiązanie tego Towarzystwa, albo być uważane za właściwą tego rozwiązania przyczynę? Otóż, jeśli na pierwsze pytanie dajemy bez namysłu odpowiedź twierdzącą, to na drugie z całą stanowczością odpowiadamy przecząco33.

Przedewszystkiem sami jezuici mogli najlepiej znać prawdziwy stan swego zakonu, a po jego zniesieniu ustępowała wszelka przyczyna ukrywania prawdy, gdyby ta prawda niekorzystnie wypadała dla zakonu; zohydzenie Jezuitów było przecież najmilszą melodyą dla ówczesnych oświeconych potentatów; nadto wszak nie przynosiło to eks-jezuitom ówczesnym żadnej korzyści, gdy zakonowi swemu dobre wystawiali świadectwo. A pomimo to jednak eks-jezuici, zarówno ci co zaledwie lat kilka spędzili w zakonie, jak ci co należeli doń przez lat 30, 40 i 50, najpiękniejsze złożyli świadectwa na korzyść zniesionego zakonu. Również i te wynurzenia eks-jezuitów posiadają niezaprzeczoną siłę dowodową, które wcale nie były przeznaczone dla ogółu czytelników.

Ogólne zdanie o tej sprawie wypowiada Cordara, który przez swój dłuższy pobyt w Rzymie, przez swe rozległe i poważne stosunki, a także przez stanowisko swe, jako historyk zakonu, był w tem położeniu, że mógł lepiej niż kto inny wytworzyć sobie sprawiedliwe zdanie o tych sprawach. Ten tedy Cordara powiada: Boga i wszystkich świętych powołuję na świadectwo, że w ciągu 50 lat przeszło, jakie spędziłem w Towarzystwie, dostrzegałem wprawdzie błędy w jednym albo w drugim, ale w ogólnym kierunku i w karności zakonnej to tylko mogłem zauważyć, co prowadziło do pokory, do zamiłowania ubóstwa, do pogardy rzeczy ziemskich, słowem, do chrześcijańskiej i zakonnej doskonałości. I o sobie samym zeznaję, że byłem wprawdzie bardzo daleki od świątobliwości, ale też było to jedynie moją winą, gdyż upomnienia ze strony przełożonych, przykłady moich współbraci i środki rozbudzania pobożności, ciągle w życiu będące, pobudzały mnie do świętości życia34.

Inny eks-jezuita Cornova, na którego przeciwnicy jezuitów często się powołują z powodu jego surowego piętnowania poszczególnych wykroczeń, składa nie mniej korzystne świadectwo jezuitom w Czechach35. Odnośnie do karności zakonnej powiada on: „Ale nie poprzestawano na teoretycznem wpajaniu zasad bezinteresowności i poświęcenia; cnoty te opierano na mądrem przyzwyczajaniu do niedostatku: nowicyusz miewał wszystkie potrzeby prawdziwe, zmyślonych uczył się łatwo, a nawet z pewnem weselem pozbywać.“ Przytacza następnie, że nowicyusze wogóle nie otrzymywali żadnego śniadania, „ale każdemu nowicyuszowi wolno było prosić magistra nowicyuszów o pozwolenie brania rano zupy do siebie. I aczkolwiek pozwolenie to dawano zawsze bez najmniejszej trudności, to jednak bardzo rzadko o nie proszono: pomiędzy 90 młodymi ludźmi, jacy razem ze mną przez dwa lata byli w nowicyacie, wypadek taki zauważyłem nie więcej nad cztery do pięciu razy... To niegwałtowne nawykanie do niedostatku było prawdziwem dobrodziejstwem dla młodego jezuity. Tak przyzwyczajony, wolał on następnie raczej odmawiać sobie wszystkiego, aniżeli wszystkiego poszukiwać na drogach nie dosyć szlachetnych.“ Na innych znów miejscach wychwala eks-jezuita bezinteresowność, wszechstronne wspieranie ubogich, zapał młodych jezuitów dla szkoły i wiedzy. Niektórzy przełożeni Cornovy zostawili w nim niezatarte wspomnienie wielkiego serca i poświęcenia. Prowincyała swego. O. Reysky'ego, nazywa on „opiekunem budzących się talentów.“ Nigdy nie wyrzeknę nazwiska Reysky’ego, żeby mi nie przyszły na myśl uczucia wdzięczności36. O zniesieniu zakonu tak mówi: „..nie myślę sądzić o powodach naszego zniesienia. Słyszałem pewnego razu jednego ze wszech mi godnego męża — ówczesnego Dyrektora Teologii, O. Franciszka Hoffmanna (jezuitę), który w przemowie do jezuitów Kollegium w Kommotau w przeddzień uroczystości Św. Franciszka Xawerego 1740 r. odezwał się: „jeśli spokój Kościoła wymaga zniesienia Towarzystwa — co należy zostawić uznaniu najwyższego Pasterza, to każdy prawdziwy jezuita nawet tę ofiarę bez szemrania ponieść powinien“37.

Sławny biskup Regensburgski, Michał Sailer, który ledwie lat kilka przebył w zakonie gdy wyszło Breve kasacyjne, z powodu napaści na jezuitów niejakiego Nicolai'ego z Berlina, w 1778 r. pisze: „Niniejszem uroczyście zeznaję, że ja w ciągu trzech lat pobytu między jezuitami nie byłem nauczany żadnej najmniejszej z tych nikczemnych zasad, jakie im przypisują, i żadnej z nich, nawet najmniejszej, pomiędzy jezuitami nie zauważyłem, owszem, słowem i przykładem „przyzwyczajali“ mnie do chrześcijańskiego zaparcia siebie, którego teraz mogę bardzo potrzebować.“

Pewien równie znany i szlachetny mąż, jak Sailer, eks-jezuita, Michał Denis, naszkicował obraz życia swego zakonu, który to szkic pozostanie zawsze jednym z najpiękniejszych dokumentów dla historyi Towarzystwa Jezusowego, a zwłaszcza dla austryackiej prowincyi zakonnej. Denis wstąpił do nowicyatu u Sw. Anny w Wiedniu pod koniec roku 1747. Było tam oprócz braci laików 61 nowicyuszów, „kwiatu młodzieży, wielu szlachetnego urodzenia młodzieńców, wszyscy wielkich zdolności ludzie, austryacy, węgrzy, kroaci, dalmaci, sztyryjczycy, karyntyanie, kraińcy,“ pomiędzy nimi niektórzy głośnych niebawem nazwisk, jak Pilgram, Wurz, Apfalter, Biwald, Storchenau i t. d. Cel do którego dążyli ci nowicyusze temi słowy przedstawia Denis: Boga zawsze mieć przed oczyma, rzeczy ziemskie uczyć się cenić podług ich rzeczywistej wartości, żyć nie dla własnej korzyści, lecz dla pożytku wielu, bliźniego słowem i przykładem wspomagać, przez to opanowywać nieporządne skłonności do zmysłowości, wyniosłości, gniewu, przygotowując się do stawiania czoła wszystkim przeciwnościom, wolę własną poddawać pod wolę innych, przełożonym chętnie ulegać, samotność i milczenie zamiłować, zawsze bardzo umiarkowanie o sobie i sprawach własnych myśleć i mówić, przykre postępowanie innych cierpliwie znosić, zazdrości się nigdy nie dopuszczać, a czci bliźniego nie uchybiać, na małem poprzestawać i wszystko wogóle, co uczy chrześcijańskiej mądrości życia, to wszystko zawsze mi stało przed oczyma mego ducha, w tem starałem się wyrabiać podczas częstych moich w zakonie rozmyślań38. Eks-jezuita Denis w pamiętnikach swoich i w całem swem życiu przedstawiał jezuitów XVIII w. jako „mężów, żyjących wyłącznie dla chwały Boga i dusznego zbawienia bliźnich“39, a zakon swój całe życie tak wysoko cenił i czcił, że na przygotowanym przez się dla siebie samego nagrobku jako jedyny tytuł, zaszczyt mu przynoszący, napisał: „Extinctae S. J. Sacerdos.“ (Zniesionego Tow. Jez. Kapłan40).

Z pośród mnóstwa podobnych świadectw niech nam będzie wolno przytoczyć jeszcze jedno świadectwo tego, który najlepiej był powiadomiony o stanie Tow. Jez. w chwili jego zniesienia. Złożył on to świadectwo w sposób najuroczystszy, bo na łożu śmiertelnem w przeddzień swej śmierci.

Skoro eks-generał jezuitów, O. Ricci, poczuł się blizkim skonu, na pięć dni przed śmiercią, dnia 19 Listopada 1775 r. prosił o udzielenie mu ostatnich Sakramentów św. Zanim przyjął Komunię św., wobec pomocnika naczelnika twierdzy, wobec wielu oficerów i żołnierzy41 zamku św. Anioła, przeczytał uroczyste oświadczenie, w którem między innemi powiadał42: „Wobec tego, że niebawem stanę przed stolicą Sędziego nieomylnej Prawdy i Sprawiedliwości, długo i gruntownie rozważałem a pokornie mego miłosnego Odkupiciela i surowego Sędziego prosiłem, aby nie dopuścił, iżbym przy składaniu świadectwa prawdzie i niewinności dał się porwać jakiejkolwiek namiętności, zwłaszcza przy jednej z ostatnich czynności mego życia; — ani rozgoryczeniu serca, ani żadnej innej ujemnej skłonności lub złemu zamiarowi, lecz iżbym się w tem rządził jedynie poczuciem obowiązku. Dlatego też oświadczam i uroczyście zapewniam:

Popierwsze, oświadczam i zaręczam, że zniesione Towarzystwo Jezusowe nie dało żadnego powodu do swego zniesienia. Oświadczam zaś to i poręczam z tą moralną pewnością, jaką mieć może o stanie swego zakonu dobrze powiadomiony przełożony.

Powtóre, oświadczam i zaręczam, żem najmniejszego nie dał powodu do mego uwięzienia; oświadczam zaś to i zaręczam z tą najwyższą pewnością i oczywistością, jaką ma każdy człowiek o własnych czynach. Tylko dla tego podnoszę ten drugi protest, że zaręczenia tego wymaga koniecznie cześć zniesionego Towarzystwa Jezusowego, którego byłem generalnym przełożonym43.

Powyższe to świadectwo eks-jezuity o stanie zakonu zgadzało się ze zdaniem i przekonaniem całego ówczesnego katolickiego świata, o ile to zdanie nie było krępowane i przeszkodzone przez popleczników kassaty zakonu. Ranke pewnego razu powiedział: „Z trudnością pojąć można, że ani sami Jezuici, ani inni z nimi połączeni wierni w obronie ich nie napisali ani jednej oryginalnej a skutecznej książki, podezas gdy roboty ich przeciwników cały świat zasypywały i urabiały opinię publiczną“44. Dziś już ów podziw Rankego w całej swej rozciągłości nie byłby uzasadniony, ale zawsze jeszcze nieco prawdy-by w sobie zawierał: jeden z powodów, wyjaśniających nam to milczenie jezuitów wobec stawianych im zarzutów i potwarzy, znajdujemy w Pamiętnikach Cordary. Ten bowiem opowiada co następuje: Gdy Pombal wygnał jezuitów z Portugalii i w imieniu króla biskupom polecił, aby przeciw jezuitom wydali do wiernych listy pasterskie, zaczęli biskupi całego świata słać listy do papieża, pełne uwielbienia dla Towarzystwa, — naprzód biskupi hiszpańscy, później francuscy, niemieccy, belgijscy, itd. Listy te, których odpisy otrzymali jezuici, chciał Cordara imieniem swem ogłosić pod skromnym napisem: „Sąd zbiorowego Kościoła o stanie obecnym Towarzystwa Jezusowego.“ Dobra ta myśl jednak nie otrzymała zezwolenia przełożonych Zakonu, a to dlatego, że dopatrywali w tem pewnej niedyskrecyi względem biskupów45.

Zamiar Cordary częściowo przynajmniej przeprowadził później Ravignan. Ogłosił mianowicie w dodatku do swego dzieła „Klemens XIII i Klemens XIV“ cały szereg listów biskupich z Portugalii, Hiszpanii, Włoch, Francyi, Niemiec, Węgier, Polski i t. d., które to pisma nie nadługo przed zniesieniem jezuitów składają wspaniałe świadectwo o dobrym ówczesnym stanie zakonu46. Trudno się oprzeć chęci przytoczenia choćby jednego tego rodzaju głosu biskupiego na korzyść jezuitów. Mamy przed sobą słowa, jakie Kard. Migazzi, arcybiskup wiedeński, pod dn. 29 Kwietnia 1773 r. zwrócił do cesarzowej Maryi Teresy: „Nie mogę nie oddać im (jezuitom) sprawiedliwości, że nietylko w katedralnym kościele św. Stefana, ale i w innych kościołach, w których zlecono im urząd kaznodziejski, są świetnymi głosicielami Ewangelii. W konfesyonałach znajdują wiele zaufania, a w kościołach swych starannie prowadzą nabożeństwo obok rozmaitych i licznych czynności kościelnych; we wszystkich tych czynnościach przebija powaga, porządek, zbudowanie wiernych.“ — „Całe miasto zaświadczy, z jaką miłością i ochoczą pilnością towarzyszą chorym i umierającym, a ja wiem najlepiej, ile owoców bogobojności i pokuty przynoszą ich missye po wsiach odbywane.“ — „Wychowywanie młodzieży, dobre obyczaje, ćwiczenie młodzieży w naukach, stanowią przedniejszą część zajęć, obowiązków i powołania kapłanów tego Towarzystwa. W tych tak koniecznych dla religii i państwa zatrudnieniach ćwiczą się oni przedewszystkiem, i trudno zaprzeczyć, aby we wszystkich czasach nieprzerwanie między sobą nie posiadali znakomitych przedstawicieli wszelkiego rodzaju nauk, gdyż wydawane przez nich po wsze czasy dzieła i oddawane światu naukowe przysługi aż nadto przekonywająco przemawiają za nimi“47.

Obok biskupów wyrażają się w ten sam najbardziej stanowczy sposób inni jeszcze zarówno świeccy jak duchowni. Mnóstwo przykładów przytacza współczesna zniesieniu jezuitów korespondencya. Maryan von Molitor. świecki urzędnik z Passawy, pisze pod d. 12 Września 1773 r.: „Jutrzejszy dzień przeznaczony na ogłoszenie papiezkiego Breve: smutny-to i opłakany dzień, który mnie samemu łzy z oczu wyciska, gdy o tem pomyślę. Myślę zawsze, iż to rzecz niemożliwa, aby już więcej nie było na świecie Towarzystwa Jezusowego. Ubocznie mówiąc, najważniejszy to powód obawiania się, abyśmy wkrótce nie doświadczyli tych samych bezecnych następstw zniesienia tego Towarzystwa w Niemczech, jakie sie już dowodnie ukazały we Francyi, w Hiszpanii i w innych krajach“48. Podobnież pisze pod d. 9 Września 1773 r. Passawski tajny radca Ernest von Grueber: „Moje zdanie jest takie, że ta Suppresio Societatis w swoich następstwach będzie gwałtownym ciosem dla Kościoła i państwa; ale papież samemu sobie może więcej zaszkodzić, aniżeli jezuitom“49. Ostrzej jeszcze wyraża się o tem hrabia Antoni von Fugger w liście, pisanym z Innsbrucka d. 6 Września 1773 roku, w którym „ten casus“ nazywa, „scandalum dla całego katolickiego Kościoła“50. Panujący książe von Hohenlohe (Schillingsfürst) bardzo dokładnie w pewnem dłuższem nieco piśmie swem maluje następstwa, jakie to zniesienie zakonu musiało pociągnąć za sobą. Uważa on za zbyteczne mówić „o wielkich korzyściach, jakie od początku Towarzystwa czerpała zeń religia w Niemczech, jako też o wielkich zyskach, jakie z tegoż Towarzystwa odniosło państwo w skutek nauczania przez nie młodzieży“51.

Na ludność katolicką zniesienie zakonu zrobiło wprost przygnębiające wrażenie. Dobrze sądzi o tem protestant Huber: „Zniesienie, jak to było do przewidzenia, wywołało olbrzymie wrażenie; u kleru i ludu, gdzie zakon cieszył się wielkiem uznaniem, znalazło ono wieloraką naganę i potępienie“52. W Austryi Breve kasacyjne wzbudziło w ludności katolickiej powszechny smutek i współczucie, jak o tem wielokrotnie świadczą historycy austryaccy. „Towarzystwo Jezusowe,“ powiada Freiherr vom Helfert, „było popularne w całem znaczeniu tego wyrazu“53. Dyrektor gimnazyum w Grazu, Dr. Peinlich, w programie szkolnym z r. 1872 powiada: „Nikt nie może zaprzeczyć, że Jezuici w ziemiach austryackich byli lubiani i popularni"54. Arneth pisze: „Wszędzie poddawali się jezuici bez żadnego oporu losowi, jaki ich spotkał, i nigdzie z ich strony najmniejszego nie okazywano usiłowania do podburzenia ludu. Atoli, w pojedynczych miejscowościach nie obyło się jednak bez pewnych oznak niezadowolenia, jakie dostrzeżono w ludzie z powodu zniesienia zakonu“55. Powszechne prawie ówczesne usposobienie stwierdza Kardynał Leopold v. Firmian, biskup Passawski, gdy po zniesieniu jezuitów pisze w liście z Passawy: „Wiedziałem wprawdzie, że Jezuici lubiani byli w Passawie, alem sobie nigdy nie wyobrażał tego olbrzymiego przygnębienia, jakie okazuje cały tutejszy ogół“56.

Całe miasta, w których jezuici posiadali swoje kollegia, wyrażały uczucia smutku w uroczystych protestach na korzyść jezuitów. W samych południowych Niemczech tego rodzaju protesty ze strony rad miejskich zaszły w Augsburgu, Landshut, Straubing, Amberg, Ellwangen i t.d.57. Ojcowie tych miast wypowiadają swą wdzięczność zakonowi za pracę jego przez szereg pokoleń około szkoły, kościołów, szpitali, w dniach moru i zarazy58.

Dalszym dowodem przeciw rzekomemu niebezpieczeństwu zakonu jezuitów jest owo uznanie i opieka, jakiej doznali jezuici w chwili zniesienia ich zakonu ze strony panujących monarchów, takich jak Marya-Teresa cesarzowa austryacka, Katarzyna II cesarzowa rossyjska, Fryderyk II król pruski59 i wielu innych panujących książąt niemieckich. Niebezpiecznych dla ogółu osobników pewnieby tak energiczni panujący nie popierali, a tem mniej chwalili, na dawnych miejscach i posadach nie zostawiali, jak to było w Wiedniu60, w Monachium61, w Dreznie62 i w innych miejscowościach i krajach.

Koronę powyższych danych na korzyść jezuitów stanowią orzeczenia papieży, wypowiedziane na krótko przed zniesieniem zakonu. W r. 1748 Benedykt XIV w „Bulli złotej,“ polecając Stowarzyszenia Maryańskie Towarzystwa Jezusowego, najwyższe dla tego ostatniego wypowiada pochwały63. Na dziesięć lat niespełna przed zniesieniem zakonu, w r. 1764, Klemens XIII, powołując się na listy biskupów całego katolickiego świata, którzy jednozgodnie uznają i wysławiają wielkie korzyści (maximas utilitates), jakie dyecezye ich odniosły z pracy jezuitów64, powołując się dalej na wszystkich swych poprzedników, Klemens XIII, powiadam, w uroczystej Bulli wysławia zakon jezuitów jako bogobojną i świętą instytucyę, która wydała dotychczas tylu obrońców wiary, odważnych missyonarzy i wychowawców młodzieży65.

W tem to właśnie przekonaniu o doskonałości tego zakonu wypowiedział Klemens XIII, —a nie, jak baśń niesie, „uparty“ generał Ricci,—rozgłośne stanowcze słowo: Sint ut sunt, aut non sint. (Niech będą jak są, albo niech wcale nie będą). Chciał mianowicie Ludwik XV i parlament francuski, żeby jezuici we Francyi mogli utrzymać własnego francuskiego wikaryusza generalnego z władzą nieograniczoną. Generał Ricci przedstawił ten projekt do rozważenia swoim asystentom. Ci byli zdania, że w ważnej tej sprawie należy zostawić decyzyę papieżowi. Uważano wszakże, iż raczej życzyćby należało, aby we Francyi wcale nie było jezuitów, aniżeli żeby byli źli jezuici. Z tem poszedł Ricci do papieża, „który, spokojnie wszystko rozważywszy, był przekonania, że żądaniu królewskiemu należy w krótkich słowach odmówić, przyczem wypowiedział słowa: Aut sint ut sunt, aut non sint; tę właśnie odpowiedź dał Ricci posłowi królewskiemu, na czem całe te układy przerwano i zakończono“66.

Z tego wszystkiego, co się w tym artykule powiedziało, następujące jako fakta niezaprzeczone, wyprowadzamy wnioski: 1-o czynniki, Które popierały zniesienie Towarzystwa Jezusowego, były poczęści poplecznikami bezwzględnego i niemiłosiernego absolutyzmu osobistego i zasadniczego w ministrach burbońskich, a po części bezpośrednimi poprzednikami rewolucji przeciw tronowi i ołtarzowi; 2-o tylko zmuszony zewnętrznemi okolicznościami przystąpił papież Klemens XIV do zniesienia jezuitów; 3-o osnowa papiezkiego Breve nie zawiera żadnego potępienia Towarzystwa, i ponieważ żadnego nie wytoczono temu Towarzystwu procesu, przeto też żadnego wyroku toż Breve zawierać nie mogło; 4-o najwiarogodniejsi jezuici, biskupi całego katolickiego świata, katolickie miasta i książęta panujący, a nawet papieże, wszyscy aż do ostatnich lat przed zniesieniem zakonu, i jeszcze w ciągu ostatnich lat dwudziestu pięciu istnienia zakonu wystawiali mu zawsze najświetniejsze, jakie być mogą, świadectwa.

Wsparci na tych najpewniejszych danych z niezachwianą pewnością twierdzimy, że fakt zniesienia zakonu jezuitów bynajmniej służyć nie może za dowód rzekomego moralnego rozkładu tegoż zakonu, ani też niebezpieczeństwa, grożącego jakoby z jego strony ówczesnym społeczeństwom chrześcijańskim.

(Bernard Duhr, Jesuiten Fabeln. Freibg. im. Br. 1892, 4 Lieferung. Prw. art. Klemens XIV).

(West)

Footnotes

  1. Fischer, Beurtheilung d. Jesuitensache aus dem Gesichtspunkte der historischen Kritik. Leipzig, 1853, str. 89.

  2. Schoell. Cours d'Histoire des Etats européens. vol. 44. p. 71 ss.

  3. Joh. v. Müller. Sämmtl. Werke. Stuttgart. 1831. VI. 199—201.

  4. Ganganelli. Seine Briefe u. seine Zeit. Berlin, 1847, str. 73.

  5. Ranke. Die Röm. Päpste. III, 205, nst.

  6. Ranke. loc. cit. str. 210.

  7. Sämmtliche Werke, VI, 201.

  8. H. Leo. Universalgeschichte, Halle 1842. IV, 4.

  9. K. A. Menzel. Neuere Geschichte d. Deutschen. Breslau, 1835.

  10. Reumont. Ganganelli, str. 74.

  11. Ranke. Gesch. d. Päpste, II, 4.

  12. Saint-Priest. Histoire de la chute des Jesuites. Bruxelles, 1845, str. 70 nst.

  13. Theiner. Gesch. d. Pontifikats Clemens’ XIV. Leipzig. 1853, I, 366; dokumenta do Hiszpanii się odnoszące, I, 380 nst. II, 217 nst.

  14. Arneth, Maria-Teresia, IX, nst. 91 nst.

  15. Colleçao dos Negocios de Roma ne reinado del Rey dom Jose I. Lisboa, 1874, III, 54 ust. 180 nst. Znajdują się tu prawie wszystkie listy Pombala od Kwietnia 1768 r. do Września 1778 r, pisane do portugalskiego posła w Rzymie, Almady, a domagające się zniesienia jezuitów.

  16. Fr. Gomes. Le Marquis de Pombal. Esquise de sa vie publique. Lisbonne, 1869, str. 217—236 nst. Portugalski deputowany Gomes, który się w pracy swej opiera przeważnie na aktach ministeryów Lizbońskiego i Paryskiego, powiada: „En 17... Pombal fit les propositions suivantes à la cour de ce pays (Espagne) et à celle de France: „Les trois cours devaient se réunir pour demander au pape l’abolition complete “de la Compagie de Jésus et la démission de Torregiani. En cas de refus, les trois cours devaient envoyer une ambassade sollennelle à Sa Sainteté. Archives du ministere des aff. Etr. de France vol. XCVII, f. 244, 249.“ Jest tu odpowiedź Choiseul’a. Nieustanne groźby względem papieża przedstawia Gomes obszernie na str. 247 nst.

  17. Prw. listy markiza d'Aubeterre'ego do Choiseul'a u Carayona: Documents inedits, XV, 408 nst. — Pod dniem 18 Sierpnia 1767 r., zawiadamia z Lizbony poseł cesarski, Kail: „Das Breve des Papstes zu Gunsten der aus Spanien vertriebenen Jesuiten ist hier sehr übel aufgenommen worden; deshalb haben sich der Madrider und der hiesige Hof vereinigt, um mit Frankreich wegen Vertilgung des gesammten Jesuitenordens und gegen den Cardinal Torregiani gemeinsame Sache zu machen, und wollen auch an den K. K. Hof Vorstellungen richten.“ Wiedeń Tajne Archiwum państwowe: Portugalia. 1767.

  18. Carayon, XV, 409. Inne usiłowania przekupstwa ob. str. 412, 415.

  19. Carayon Documents inédits XV, 415.

  20. Theiner. Clemens XIV, I, 98.

  21. Carayon XV, 441 nst.

  22. Conclave-Acten w Wiedeńskiem tajnem archiwum państwowem.

  23. Z niewydanych dotąd listów poselstw cesarskich i agentów dyplomatycznych można by przytoczyć cały szereg świadectw, dowodzących, jak wielki przymus wywierano na Klemensa XIV. Tak np. pisze Brunati z Rzymu d. 28 Listopada 1772 r. „Questi ministri Borbonici e di Portogallo continuano sempre più a far spargere ogni sorta di scritti, di libelli, di stampe ingiuriosi per diffamare i Gesuiti; non lasciano respiro al Papa per la sollecita soppressione della Compagna.“ (Wiedeń Tajne archiwum państwow. Romana. 1772. — Dnia 9 Sierpnia 1769 r. zawiadamia Mercy z Paryża: „Choiseul powiedział tutejszemu nuncyuszowi z powodu udzielonych przez Klemensa XIV (12 Lipca) jezuickim missyonarzom żądanych przez nich odpustów, że papież musi znieść zakon jezuitów w ciągu sześciu tygodni, inaczej bowiem musianoby się uciec do innych środków przymusowych.“ (Wied. tajne archiwum państwowe. Frankreich. 1769).

  24. Podług listu posła cesarskiego w Paryżu, hr. Mercy, z dnia 17 Lipca 1773 r., u Arneth'a, Maria-Theresia, IX, 95.

  25. Oprócz zewnętrznej różnicy w pergaminie i pieczęci, oraz w sposobie pieczętowania oryginału pisma papiezkiego, z każdej kopii dekretu papiezkiego można odrazu poznać, czy dane jakieś pismo papiezkie jest bullą czy tylko brevem. Bulle rozpoczynają się od imienia papieża bez liczby porządkowej, z dodatkiem: Servus Servorum Dei. Tak się rozpoczyna bulla, zatwierdzająca Towarzystwo Jezusowe dnia 13 Stycznia 1764 r.: Clemens Episcopus servus servorum Dei, jak również bulla przywracająca do życia Towarzystwo Jezusowe, wydana dnia 7 Sierpnia 1814 r: Pius Episcopus servus servorum Dei, podczas gdy, przeciwnie, pismo znoszące jezuitów rozpoczyna się od słów: Clemens Papa XIV. Następnie, naturę pisma papiezkiego łatwo orzec z podpisu na niem położonego: bulle podpisuje Prodataryusz, brevia zaś Sekretarz breviów; pierwszy z tych tytułów bywa zawsze dodawany, drugi bywa zazwyczaj pomijany. Dalszą cechą, łatwo rozpoznać się dającą, jest dodatek przy breviach: Sub annulo Piscatoris, gdyż te pieczętują się pieczęcią rybaka, podczas gdy bulle noszą zupełnie inną pieczęć (Piotra i Pawła), o czem w osnowie bulli nie bywa żadnej wzmianki. Breve znoszące jezuitów ma dodatek: Datum Romae... sub annulo Piscatoris, i podpisane jest nie przez Prodataryusza Kardynała Malvezzi, lecz przez Kardynała Negroni, Sekretarza breviów. Nie ma więc najmniejszej wątpliwości co do natury pisma jako papiezkiego breve.

  26. Breve to Klemensa XIV używa nieco surowego wyrażenia o potwierdzającej bulli Klemensa XIII: „litteris extortis potius quam impetratis.“ (Pismo wymuszone raczej aniżeli wyproszone). Aby zrozumieć niektóre ostrzejsze wyrażenia, trzeba sobie przypomnieć, że szkic tego Breve musiał być przedstawiony dworom. Minister neapolitański, Tanucci, uważał to Breve za nadto umiarkowane i dla tego nie chciał pozwolić na jego ogłoszenie w Neapolu (Ravignan. Clem. XIII et Clem XIV, I, 397). Cordara opowiada w swych Pamiętnikach, że on się obawiał, aby papież, jak tego chcieli przeciwnicy, nie pomieścił w Breve potępienia ówczesnych niezliczonych pamfletów. Ale nic podobnego się nie zdarzyło. „Nullum nobis flagitium, nullam noxam imponebat, sed ita rem composuerat, ut societatis suppressio poena dici non posset, nec tam ulli nostro merito quam necessitati ac conditioni temporum assignanda videretur, proinde honori eius ac famae nihil detraheret.“ Döllinger. Beyträge, III, 54.

  27. „.. ut Reges Francorum, Hispaniarum, Lusitaniae et utriusque Siciliae suis ex regnis socios dimittere coacti omnino fuerint et. expellere.... sua idcirco apud praefatum Clementem pp. XIII praedecessorem exposuerunt słudia ac voluntatem et. qua valebant auctoritate et praecibus eonjunctis simul votis expostularunt, ut efficacissima ea ratione. Ecclesiae bono consuleret... Hinc nobis in eadem Petri Cathedra constitutis eaedem statim oblatae sunt praeces, petitiones et vota.Litterae Apostolicae. Florentiae, 1886, p. 322,

  28. Litterae Apostolicae, p. 313—328.

  29. Schoell, Cours d'Histoire des Etats européens XLIV, 83. Podobnież ma Spittler. Sämmtl. Werke, X, 159 nst.

  30. K. A. Menzel Gesch. d. Deutschen, VI, 55.

  31. Spittler. Sämmtliche Werke, X, 159.

  32. Coelestium munerum thesauros, quorum dispensatores esse Nos voluit Altissimus, libenter iis impertimur, quos pro sua in Deum et proximos charitate et Christianae religionis zelo, animarum salutem omni studio procurare intelligimus. Quo in genere cum Societatis Jesu religiosos habeamus....Litterae Apostolicae. p. 312.

  33. Niekrytycznie byłoby oznaczać pojedyncze wykroczenia, jako główne przyczyny upadku jezuitów, zwłaszcza gdy odnośne oświadczenia pochodzą od takich ludzi, którzy z największą stanowczością przeczą drugiemu z powyższych pytań. Ten właśnie wypadek zachodzi zarówno u H. Cordary jak u św. Alfonsa. Wprawdzie św. Alfons w listach swoich powiada w jednem miejscu: Perche un poco di superbia ci puo distruggere, comme ha distrutti i gesuiti— gdyż odrobina pychy, może nas obalić, jak obaliła jezuitów (Lettere, II, 370), ale 1-o słowa te służą za upomnienie ascetyczne, a nie za dokument historyczny, a 2-o przeciw temu zdaniu stoi cały szereg innych orzeczeń św. Doktora Kościoła, w których oddaje najwyższe pochwały Towarzystwu Jezusowemu w czasach jego zniesienia. (Prw. Lettere, I, 153, 441, 566; II, 55; III, 20, 27) Uczciwy krytyk nie będzie zwracał jednostronnie przeciw jezuitom jakiegoś tam upomnienia ascetycznego, a jednocześnie bez uwagi nie zostawi świetnych świadectw, składanych przez tych samych mężów w tym samym czasie o tychże samych jezuitach.

  34. Döllinger, Beiträge. Wien. 1882, III, 7. (Prw. str. 66 nst.).

  35. Cornova. Die Jesuiten als Gymnaziallehrer, Prag. 1804, str. 215 nst.

  36. Cornova. loc. cit. str. 67.

  37. Cornova. loc. cit. str. 108.

  38. Michael Denis literarischer Nachlas, herausgeg. v. J. Fr. Freiherrn v. Retzer, Wien 1801, I, 24—28.

  39. Experiebar homines divinae gloriae mortaliumque salutis studiosissimos, principibus suis addictissimos, in agendo prudentes et circumspectos, temporis avaros, modeste graves, frugi.“ (Nachlass. str. 40).

  40. Kim zaś był ten eks-jezuita, jako człowiek, jako myśliciel, jako pisarz i, w skutek tego, z jaką wiarą słowa jego przyjmować trzeba, ob. Hoffmann Wellenhofj, „Michael Denis,“ Innsbruck, 1881, oraz protestanta Nicolai „Reise durch Deutschland und die Schweiz,“ IV, 785 nst.

  41. Imiona i nazwiska wszystkich obecnych wymienia Murr, Journal zur Kunstgeschichte und allgemeinen Literatur. Nürnberg, 1789, IX, 370.

  42. Murr loc. cit. przytacza cały włoski tekst oświadczenia. Autentyczność tego ważnego dokumentu nie ulega najmniejszej wątpliwości. Na wypadek, gdyby raptowna niemoc lub inna jaka przyczyna przeszkodziła odczytaniu dokumentu, O. Ricci własnoręczny odpis tego protestu posłał O. Segui z poleceniem natychmiastowego jego ogłoszenia. Pismo to uznał za autentyczny rękopis generała eks-jezuita O. Rhomberg, niemiecki asystent przy generale, którego też O. Ricci naznaczył Wikaryuszem. Rhomberg pisze 25 Lutego 1781 r. z Rzymu: „Protestatio suprema Adm. Rev. Patris N. (Generalis) p. m. tam certe ac indubie ab eodem facta est, antequam reciperet SSmm. Viaticum, quam certum ac indubium est, quod obierit in castello S. Angeli.“ Francuskie tłómaczenie tego protestu u Ravignan'a, Clément XIII et Clément XIV, I, 388 nst.

  43. Prw. także uwagi. jakie zostawił Ricci o swym procesie. Wielokrotnie pytał on w czasie intestigacyi o przyczyny swego uwięzienia. Wreszcie odpowiedział mu Andreatti, że został uwięziony za żadne wykroczenie, o czem już choćby z tego samego może wnioskować, że nigdy o nie pytany nie był. (Murr. loc. cit. IX, 268. Ravignan, II, 447). Pod koniec powiada Ricci: „Kończę to moje oświadczenie zaręczeniem, żem je napisał jedynie dla przywrócenia czci zniesionemu Tow. Jez.; gdyż jako przełożony zakonu opinia moja ściśle się wiąże z opinią Towarzystwa. Uważam za swój święty obowiązek bronić tego imienia; gdyby szło tylko o moje osobiste imię, zdałbym je na boską Opatrzność." (Murr, IX, 270; Ravignan, II, 448). Inni uwiezieni jezuici zostali wypuszczeni na wolność natychmiast po śmierci generała Ricci.

  44. Ranke. „Gesch. d. Päpste.“ III. 194 nst.

  45. Döllinger. Beiträge, III. 26. Również ze względów podobnych musiano niejednej obrony zaniechać, a może nawet dlatego jej nie podejmowano, iż zanadto ufano swej dobrej sprawie, a działanie pism wrogich lekceważono. Zresztą trzeba zauważyć, że już Klemens XIII pp. polecił generałowi Ricci „milczenie i cierpliwość.“ Döllinger III. 22.

  46. Ravignan. Clément XIII et Clément XIV. Volume supplementaire. Documents historiques et critiques, Paris, 1854, p. 88, s. Prw. Wolfsgruber. Cardinal Migazzi. Saulgau, 1891, str. 168 —178 nst.

  47. Wolfsgruber. Card. Migazzi. Saulgau 1891, str. 168 nst.

  48. Diendorfer. Die Aufhebung d. Jesuitenordens im Bisthum Passau. str. 20.

  49. Diendorfer. loc. cit. str. 19.

  50. Oryginał: w Correspondenz Waldendorf.

  51. Histor. Jahrbuch. 1885, str. 414. Prw. także list hrabiego Holnstein z 3 Września 1773 r. pisany do biskupa suffragana Bamberskiego, przytoczony u Webera: Gesch. d. gelehrten Schulen im Hochstift Bamberg, Bamberg, 1870, I. 131.

  52. Huber. Der Jesuitenorden. str. 543.

  53. Die Gründung d. österreichischen Volksschule, str. 277 nst.

  54. Programm des ersten Staatsgimnasium zu Graz. 1872, str. 8.

  55. Arneth. Maria-Teresia, IX, 100. — Inne świadectwa ob. Ebner, Beleuchtung der Schrift: „Die Jesuiten-Gymnazien in Oesterreich.“ Linz. 1874, str. 533.

  56. Diendorfer. Die Aufhebung d. Jesuitenordens im Bisthum Passau str. 21.

  57. Prw. Histor. Jahrbuch, 1885, str. 427 nst.

  58. Ob. Histor. Jahrb. 1885, str. 430. — Correspondenz Waldendorf.

  59. Prw. Duhr. Jesuiten-Fabeln. Freib. im. Br. 1891, I Lieferung, str. 12. Ravignan. II, 454. K. A. Mentzel, Gesch. d. Deutschen VI, 70 nst.

  60. Duhr, loc. cit. str. 30 nst.

  61. Murr, Journal für Kunstgeschichte. Nürnberg. 1780, IX, 214 nst.

  62. Książe Corsini pisze pod d. 28 Marca 1776 r, że na prośby Kurfirsta Saskiego naznaczył papież na wikaryusza apostolskiego w Dreznie eks-jezuitę. Wiedeńskie archiw. państwowe, Romana, 1775. Wszyscy eks-jezuici pozostali na dawnych swych stanowiskach Theiner, Clemens XIV, II, 489. — Dowód to, że nie byli miani za niebezpiecznych.

  63. Nunc autem ad declarandum magis magisque propensum Nostrum studium tam erga pias huiusmodi Societates... quam etiam erga dilectum filium Franciscum Retz, praefatae Societatis Jesu praepositum generalem eiusdemque Societatis alumnos, quorum strenuam atque fidelem operam in propaganda aut asserenda per universum terrarum orbem catholicae fidei atque unitatis christianaeque doctrinae ac pietatis integritate et sanctitate eum Divini Nominis et Beatissimae Virginis cultu plurimi facimus; quosque pro devota, quam profitentur et exhibere non cessant in Nos et Apastolicam Sedem observantia. singulari paternae. charitatis affectu prosequimur.“ (Litterae Apostolicae, p. 287). Podobnież wielkie pochwały oddaje im Benedykt XIV w Breviach z d. 15 Lipca 1749 r., str. 293 z d. 29 Marca 1753 r. str. 301 nst., z d. 16 Maja 1753 r. str. 304.

  64. Były to listy przeszło 200 biskupów. Szczegóły ob. Ravignan, Clement. XIII et Clement XIV, I, 158.

  65. Litterae Apostolicae, str. 311.

  66. Rozmowę te podaje Cordara Ob. Döllinger, Beiträge, III, 86, Duhr. Jesuiten-Fabeln. 4 Lieferung, str. 357.