NOWY TESTAMENT (Kanon N. T.)
Nasz boski Odkupiciel, zanim opuścił tę ziemię, powiedział do Apostołów: Idąc, nauczajcie wszystkie narody; opowiadajcie Ewangelię, dobrą nowinę, wszemu stworzeniu. Uczniowie, idąc za głosem swego Mistrza, napełnieni Duchem św., natychmiast zabrali się do dzieła. „A. oni wyszedłszy, mówi św. Marek, przepowiadali wszędy, a Pan dopomagał i utwierdzał mowę przez cuda pozad idące“ (Mark. XII, 20). Pierwsze swoje zabiegi około zbawienia ludzkiego, według porządku z góry ułożonego, rozpoczęli od swoich współrodaków Żydów. Lecz wkrótce zatwardziałość tychże i objawienie boskie skłoniło Piotra i jego towarzyszów do apostolstwa pomiędzy poganami. Piotr zebrał z nich pierwociny, Paweł rozpoczętemu dziełu nadał olbrzymie rozmiary, a inni apostołowie, zebrani naprzód w mieście św., rozeszli się stąd pomiędzy narody pogańskie. Na słowo Apostołów powstawały wszędzie liczne i wspaniałe kościoły i organizowały się pod ich przewodnictwem.
Wszystkie te skutki były owocem żywego słowa. Na wiele lat przedtem zanim się ukazały na świecie księgi Nowego Testamentu, Kościół Jezusa Chrystusa wzrastał i życie chrześcijańskie się w nim rozwijało. Zbawiciel nie powiedział do swoich uczniów: Spisujcie moją naukę i rozszerzajcie wszędzie zawierające ją księgi; to też układ ksiąg Nowego Testamentu nie był z ich strony wykonaniem jakiegoś ogólnego z góry powziętego planu; popchnięci byli do tego przez przypadkowe do pewnego stopnia okoliczności, aczkolwiek pod natchnieniem Ducha św. W tym lub owym poszczególnym Kościele wynikają jakieś trudności między wiernymi, i trzeba je jaknajprędzej wyrównać; — indziej jakieś nieporozumienie, które trzeba wyjaśnić, tam znów wciskają się nadużycia, które trzeba corychlej opanować i t. d. Tego to rodzaju wypadki zniewalają św. Pawła apostoła do pisania do tych Kościołów; listy jego, zastępujące go pod nieobecność, wprowadziły do tych Kościołów zbawienny wpływ apostolskiej działalności. Sw. Mateusz, zanim opuścił Palestynę, pozostawia nawróconym Izraelitom pisane sprawozdanie o życiu Zbawiciela; św. Łukasz układa podobneż opowiadanie na prośbę niejakiego Teofila; temu samemu przyjacielowi posyła swe Dzieje Apostolskie. Ogólniejsze potrzeby Kościołów wywołują listy św. Piotra, św. Jakóba, św. Judy i list do Żydów. Sw. Marek postanawia sobie w swojej ewangelii przechować piśmiennie naukę Piotra, swego nauczyciela. Listy do Tymoteusza, Tytusa, Filemona, również jak 2-gi i 3-ci list św. Jana, są owocem wzajemnych osobistych stosunków. Apokalipsa podaje szereg objawień, jakie otrzymał św. Jan pod koniec 1-go wieku ery chrześcijańskiej. Tenże sam wreszcie uczeń Chrystusów w podeszłej już starości, naglony prośbami biskupów Azyi, zamyka szereg ksiąg natchnionych, ogłaszając swą ewangelię i pierwszy list, który zdaje się być wstępem do jego ewangelicznego opowiadania.
Pierwsze Kościoły chrześcijańskie, założone i urządzone przez apostołów, nie mogły nie wejść w stosunki jedne z drugimi. Że tak było, dosyć przebiedz imiona osób, jakie św. Paweł pozdrawia przy końcu swych listów. Widzimy mianowicie, że apostoł poleca Kolossanom (IV, 16), aby list, który im przesyła, postarali się przesłać kościołowi Laodyceńskiemu, i aby oni sami przeczytali ten list, który otrzymali odeń Laodycenowie. Taki był zapewne ogólny zwyczaj Kościołów. Każde pismo otrzymane od apostołów natychmiast przepisywano i odsyłano do sąsiedniej gminy, gdzie je starannie przechowywano. Drogocenny ten zbiór pism wzbogacał się następnie nowymi skarbami, tak iż każdy Kościół tworzył w ten sposób powoli swój Kanon Pism Nowego Testamentu. Skoro otrzymywano pisma apostolskie, czytano je natychmiast zgromadzonym wiernym publicznie, a tym sposobem ich treść stawała się dziedzictwem wszystkich i po pewnym czasie nabrała niezłomnej powagi w całym chrześcijańskim świecie. Ale czy pisma apostolskie od początku cieszyły się takąż samą powagą, co księgi święte Starego Testamentu? Czy zarówno tamte jak te uważano za natchnione przez Boga? Czy wierzono, że w nich znajduje się słowo boże? Zwolennicy racyonalizmu starają się temu wszystkiemu zaprzeczyć. Lecz wystarczy przejrzeć dzieła Ojców apostolskich, aby się o tem przekonać. Sw. Barnaba przytacza tekst św. Mateusza, dodając przytem: Sicut scriptum est; jak napisano; św. Ignacy (ad Philad. 5) pisze: „Uciekajmy się do Ewangelii, jako do Jezusa obecnego naszym oczom,i do Apostołów, jako do kapłaństwa Kościoła, znajdującego się wśród nas; kochajmy również Proroków, ponieważ i oni ogłaszali Ewangelię i pokładali nadzieję w Chrystusie.“ A. zatem, Ewangelie, Apostołowie czyli ich dzieła, stawiani są na jednej równi z Prorokami, t. zn. z natchnionemi dziełami Starego Testamentu. Wreszcie św. Piotr w 2-im swoim liście, mówiące o listach św. Pawła, umieszcza je wyraźnie pomiędzy Księgami natchnionemi (II Piotr III, 15): „niektóre rzeczy, mówi on, w listach św. Pawła trudne ku wyrozumieniu, nieuczeni i niestateczni wykręcają jako i inne pisma“ (ὡς καὶ τὰς λοιπὰς γραφὰς). Tymczasem wyrażenie: Pisma było uświęcone na oznaczenie zbioru ksiąg natchnionych.
Czy niema jednakże różnicy pomiędzy rozmaitemi księgami Nowego Testamentu pod względem powagi, jaką się cieszyły? Niegdyś wielu z protestantów tę różnicę głosiło, a obecnie racyonalizm tęż samą wogóle podtrzymuje różnicę. Trzeba, powiada, księgi Nowego Testamentu tak samo jak Starego podzielić na protokanoniczne i deuterokanoniczne. Tamte były od początku przez wszystkie Kościoły chrześcijańskie uznane, te zaś dopiero w późniejszym czasie zostały pomieszczenie w Kanonie. Wiele Kościołów odrzucało je początkowo a dziś niesłusznie gminy chrześcijańskie przyznają im tę samą powagę co pierwszym.
Twierdzenie to wymaga głębszego zastanowienia się nad niem. Zgadzamy się na chwilę przyjąć formułę naszych przeciwników: księgami deuterokanonicznemi nazwiemy razem z nimi list do Żydów, list 2-gi św. Piotra, list św. Jakóba, list 1-szy i 2-gi św. Jana, list św. Judy i wreszcie Apokalipsę.
Jeśli sobie przypomnimy, cośmy wyżej powiedzieli o sposobie, w jaki Kościoły pierwotne powoli formowały Kanon Now. Testamentu, to odrazu zrozumiemy, że wszystkie Kościoły nie mogły tej roboty ukończyć w jednym i tym samym czasie. Kryteryum, mające orzekać o wciągnięciu jakiegoś pisma do kanonu Pisma św., było wszędzie jedno i to samo, a mianowicie: pewność, na prawowitem świadectwie oparta, o apostolskiem pochodzeniu tego pisma. Bardzo łatwo było wyrobić sobie takie mniemanie o księgach, które przez apostołów były wysyłane albo do Kościołów szczegółowo określonych, albo do biskupów zarządzających głównymi Kościołami, albo też do osób prywatnych, używających wielkiej powagi. Tak było z trzynastoma pierwszymi listami św. Pawła, z księgą Dziejów Apostolskich i Ewangelii. To też nigdzie nie wątpiono o powadze tych ksiąg świętych, ale pisma bez szczegółowego przeznaczenia, albo też pisane do osób mało znanych, wolniej dawały się poznać w dalszych stronach i trudniej dawały rękojmię swojej autentyczności. Takiemi pismami były: list św. Jakóba, drugi list św. Piotra, pisany do świeżo nawróconych żydów w rozproszeniu będących, list św. Judy, pisany do wszystkich wiernych, nakoniec 2 małe listy św. Jana, pisane do Elekty i Gajusa, osobistości nieznanych wśród wiernych na obczyźnie.
Co się zaś tyczy listu do Żydów i Apokalipsy, opór pochodzi ze strony odrębnych okoliczności, które później zaznaczymy.
Po tych wstępnych uwagach, okażemy teraz, że każda z ksiąg deuterokanonicznych Nowego Testamentu była od pierwszych wieków uważana i używana jako księga święta, że ten zwyczaj nigdy nie był przerwany, chociaż potrzeba było mniej lub więcej długiego czasu na to, aby się stał powszechnym w całym Kościele.
Naprzód tedy we wszystkich najstarożytniejszych rękopismach tekstu oryginalnego, jakie dotąd posiadamy, —w Aleksandryjskim, Watykańskim, w palimpseście Efrema, w Synaickim, znajdujemy te księgi pomieszane z protokanonicznemi bez żadnej różnicy. — To samo widzimy w starożytnych przekładach jak: w Itali, w Etyjopskim, Koptyckim i Syryjskim, aczkolwiek Peszyto, w tym stanie, w jakim do nas doszła, nie zawiera 2-go listu św. Piotra, 2-go i 3-go listu św. Jana, jak również listu św. Judy i Apokalipsy. I rzeczywiście, św. Efrem, który nie znał języka greckiego, tych wszystkich ksiąg używa w pismach swoich. Czytał więc je w przekładzie. Jeżeli się poradzimy dzieł starożytnych Ojców, dojdziemy do następnych wniosków: Wszystkie te księgi bez wyjątku były przyjęte jako kanoniczne w całym patryarchacie Aleksandryjskim. U łacinników zaś aż do III-go wieku włącznie brak w Kanonie listu św. Jakóba, 2-go listu św. Piotra i listu św. Pawła do Żydów. Te trzy księgi opuszczone są w sławnym katalogu rzymskim z II-go wieku, odnalezionym przez Muratoriego; wzmianki nawet niema o nich u św. Cypryana; Tertuljan zna list do Żydów, ale przypisuje go Barnabie i zdaje sie nie przyznawać mu boskiej powagi. W Rzymie Gajus i Hipolit nie odnajdują w nim ręki św. Pawła; św. Hieronim wreszcie, przyjmując ten list tylko na wiarę Kościoła Wschodniego, wyraźnie mówi, że łacinnicy nie mają zwyczaju listu tego przyjmować. Nic wszakże nie dowodzi, aby ta zachodnia część Kościoła św. pozytywnie odrzucała tę księgę. Św. Klemens Rzymski znał ją napewno; rzecz nawet bardzo możliwa, że ją sam pod kierunkiem św. Pawła układał; ale trzeba przypuszczać, że list ten wysłany do wiernych Palestyny, dla których był przeznaczony, śladu żadnego po sobie nie zostawił w Rzymie; i że później, powróciwszy do tego miasta, nie mógł początkowo zjednać sobie wiary jako dzieło św. Pawła, dla braku dostatecznych rękojmi. Skądinąd, nie nosi on napisu, zawierającego imię apostoła, i napisany jest w stylu bardzo różnym od stylu innych listów św. Pawła. Co więcej nadużywanie przez heretyków montanistów i nowacyanów niektórych tekstów tej księgi wystarczało do wzbudzenia podejrzeń u wiernych Rzymu, dopóki nie przyszło od wszystkich wschodnich Kościołów przychylne dla tego listu świadectwo i dopóki nie usunęło przez to wszelkich wątpliwości na Zachodzie.
Podobnie też i list drugi św. Piotra przeszedł z Rzymu na Wschód; ale ponieważ napisał go Apostoł pod koniec swego życia (II Piotr. I, 14), przeto na Wschód został przyniesiony dopiero po śmierci swego autora; i skądinąd znowuż ponieważ różni on się znacznie stylem od pierwszego listu, i ma uderzające podobieństwo z listem św. Judy, przeto tem trudniej było go umieścić w kanonie ksiąg świętych obok listu pierwszego; ostatecznie w V w. zaliczono go do kanonu N. Test.; na Wschodzie jednak nie wątpiono nigdy o jego powadze. Sw. Hieronim powiada o liście św. Jakóba, że z czasem nabył on powoli powagi. Zdaje się, że go Afryka nie znała przed IV w., ale z niego prawdopodobnie zaczerpniętą cytatę znajdujemy u Hermasa (Mand. 12, 6) i u św. Klemensa Rzymskiego (I Kor. 10). Przeciwnie list św. Judy, 2-gi i 3-ci list św. Jana i Apokalipsa nie wywoływały żadnych zarzutów na Zachodzie. List św. Judy napotkał pewny opór na Wschodzie z powodu dwóch ustępów, zapożyczonych z ksiąg apokryficznych. Na Zachodzie znajdował się w kanonie juz w III-im wieku. Głównie patryarchat Antyocheński podaje nam kanon najbardziej niezupełny. Aż do początku V-go wieku uznawano tam tylko 3-y listy katolickie: św. Jakóba, 1-szy św. Piotra i 1-szy św. Jana. Apokalipsę wogóle również opuszczano. Świadczą o tem katalog św. Cyrylla Jerozolimskiego i pisma św. Jana Chryzostoma, któy zanim wstąpił na stolicę Konstantynopolitańską, był kapłanem Antyocheńskim. Egzarchat Efeski przedstawia odrębność, że Ojcowie II i III-go wieku uznają i przytaczają Apokalipsę, tymczasem dokumenty IV-go wieku usuwają ją z Kanonu. Na księdze tej wspierali się Millenaryści, przy szerzeniu swych błędów. W walce przeciw nim św. Dyonizy Aleksandryjski rzucił pewną wątpliwość co do autentyczności Apokalipsy, nie przecząc wszakże jej boskiej powagi: przypisywał ją kapłanowi Janowi, o którym mówi Papias. Zdanie tego wielkiego męża było wyrocznią w Azyi; przestano więc czytać na zgromadzeniach tę świętą księgę, jako niebezpieczną dla wiary, i tym sposobem zapewne się stało, że powoli zaczęto ją opuszczać w Kanonie.
Taka jest w krótkości historya Kanonu Nowego Testamentu. Przed końcem V-go wieku wszystkie wątpliwości były usunięte, i rozwiązane. Kościół dowiedział się od apostołów, które księgi Nowego przymierza były natchnione. Ale potrzeba było dłuższego czasu, aby ta tradycya, w jego łonie złożona, mogła się rozszerzyć do wiadomości wszystkich wiernych. Same nawet wątpliwości, spory, wahania się, jakie tu i owdzie powstawały, pomagały do wyjaśnienia tej tradycyjnej nauki, która w nauczaniu powszechnem raz przyjęta, musiała pozostać na zawsze nienaruszoną. Zupełnie inaczej się rzecz ma z kilkoma księgami apokryficznemi, które pewni pisarze pierwszego wieku przyjmują i przytaczają jako kanoniczne. Katalog Muratori'ego przyjmuje Apokalipsę św. Piotra; św. Ireneusz przytacza dzieło Pastor Hermasa jako pismo natchnione, Tertuljan uznaje za słowo boże księgę Henocha it. d. Lecz w miarę jak porozumienie pomiędzy Kościołami stało się dokładniejszem, pisma te powoli traciły swoje znaczenie; w V-m zaś wieku, zostały zupełnie wykreślone z kanonu.
Zdaje się, że wobec tego prostego przedstawienia faktów, powinny się same przez się rozproszyć wszelkie mgły, jakie nagromadziła herezya i bezbożność wokoło ksiąg kanonicznych Nowego Testamentu.
(Prw. Kirchhofer, Quellensammlung zur Geschichte des Neutestamentlichen Canons, Zurich 1884. Cornély, S. I., Introductio in utriusque Testamenti libros sacros, t. I, Paris 1885. — Ubaldi, Introductio in Sacram Scripturam, t. II. Romae 1882. — Lamy, Introductio in Sacram Scripturam, t. II, Mechliniae 1887. — Aberle, Einleitung in das Neue Testament, Freiburg 1877. — Hug, Einleitung zum N. T., t. II, Stuttgart 1847. — Adalb. Maier, Einleitung in die Schriften des N. T., Freiburg 1852. — Reithmayr, Einleitung in die Bücher des N. Bundes, Regensburg 1852. — de Valroger Introduction aux livres du Nouveau Testament, t. I. Paris 1861. Franzelin, Tract. de S. Scriptura, Sect. I, cap. 2. Romae 1870. Richard Simon, Histoire critique du Nouveau Testament). (J. Corluy).