MOJŻESZ. (Prawodawca Żydów).

Cała tradycya żydowska jak chrześcijańska, przedstawiała nam Mojżesza zawsze jako prawodawcę ludu hebrajskiego, i jako autora księgi, która to prawo obejmuje, to jest Pentateuchu. Racyonaliści, pojmując całą doniosłość tej prawdy, ze stanowiska chrześcijańskiego rozumianej, próbowali z początku odmówić Mojżeszowi zasługi napisania Pentateuchu (ob. ten art. Pentateuch). Potem, ośmieleni swą własną odwagą, poszli dalej i odmówili Mojżeszowi nietylko już historycznego opisu, ale samego nawet ogłoszenia prawa. „Podług tej szkoły, powiada X. de Broglie, Mojżesz ma nie być nawet autorem większości praw, które imię jego noszą. Być może, iż jest on autorem Dekalogu i jakichś rzadkich praw, ogłoszonych w tym samym czasie, co te dziesięcioro przykazań. Ale i to nawet, podług nowożytnych uczonych nie jest pewne; co zaś jest podług nich rzeczą najpewniejszą, to, że Mojżesz nie jest autorem ani praw rytualnych Lewityku ani Deuteronomium. Twierdzą zaś oni, że prawodawstwo, przypisywane Mojżeszowi, jest w większej części odeń późniejsze.” Jak zaś racyonaliści tłómaczą utworzenie się tego prawa? Odnośne ich hypotezy wykładamy i odpieramy w różnych artykułach niniejszego Słownika; w obecnym zaś artykule wykazać chcemy, że twierdzenie, jakoby Mojżesz nie był prawodawcą Żydów, jest najzupełniej błędne i, jak obaczymy, odrzucone nietylko przez wiarę, ale i przez naukę.

  1. Naprzód tedy, autentyczność Pentateuchu, uważanego zarówno w części prawodawczej jak w części dogmatycznej, będzie udowodniona w art. „Pentateuch.” Skoro więc Mojżesz pisał te prawa, to niepodobna, rozumie się, twierdzić, aby one były odeń późniejsze.

  2. Atoli, pominąwszy nawet pytanie o autentyczności Pentateuchu, a nawet przypuściwszy, że autentyczność ta nie jest udowodniona, to niemniej jednak stanowisko Mojżesza, jako prawodawcy Hebrajczyków, stwierdzić się daje dowodami niezaprzeczonej powagi. Boć wiemy, iż racyonaliści nie próbowali nawet zaprzeczać tego faktu, że w czasie niewoli naród hebrajski był powszechnie przekonany, iż Mojżesz był jego prawodawcą. Ściśle biorąc, to-by nam wystarczało, gdyż niema już tu mowy, tak jak w zagadnieniu o autentyczności Pentateuchu, o fakcie literackim, że tak powiem, — lecz o fakcie społecznym, fakcie nadzwyczajnie prostym, a jednocześnie olbrzymiej doniosłości. Otóż, istnienie w danej chwili powszechnego u ludu przekonania o fakcie tego rodzaju wytłómaczyć się da jedynie — przynajmniej dowodami przekonywającymi—tylko starożytnością samego tego przekonania i prawdziwością faktu, o którym mowa. Bo jak słusznie powiada znakomity apologeta, X. de Broglie, „gdyby się nie uznało tradycyi za dowód podobnego faktu, runęłaby cała historya.”

  3. Ale, jeśli nie mogą zaprzeczyć, że Mojżesz był prawodawcą żydów, to przynajmniej utrzymują, że znaczenie jego nie było tak rozległe, jak to przypuszczać każe Pentateuch, że prawa ceremonialne w ogólności nie pochodzą od niego, lecz datują się dopiero od Ezdrasza. Odpowiadamy na to:

  1. Jakim sposobem pojąć można, aby współcześni Ezdraszowi, znający tak, jak wszystkie ludy znają swe dzieje, dali sobie narzucić, jako pochodzące od Mojżesza, prawa, aż do niewoli nikomu nie znane, zwłaszcza, że te prawa, jak utrzymują racyonaliści, stały w sprzeczności z historyą Izraelitów, że one narzucały żydom jedną jedyną świątynię, obrzędy ofiarne, a nawet jedną kastę kapłańską, dotychczas narodowi nieznaną! Soury traktuje żydów gdzieś w swoich książkach jako wyschłe mózgi; trzebaby rzeczywiście uważać żydów za niemądre istoty, jeśli by, na przedstawienie Ezdrasza i skutkiem przyjęcia przez się prawodawstwa nowego za mojżeszowe, zgodzili się widzieć w całej historyi swego narodu rzeczy przeciwne tym, jakie dotychczas widzieli.
  2. Z drugiej strony, mamy prawo powołać się tu na dowód posiadania, jaki rozwijamy w art. Pentateuch (ob. t. art. Pentateuch). Posiadamy mianowicie prawa ceremonialne, prawa o jedności świątyni, o kapłaństwie pokolenia Lewi i t. d., jako pochodzące od Mojżesza; otóż, posiadanie rzeczy znaczy tyle co prawny tytuł do jej posiadania, i aby nas tej rzeczy pozbawić, przeciwnicy nasi mają obowiązek udowodnić, nietylko że te rzeczy mogły istnieć tak jak oni utrzymują, ale nadto, że one nie mogły istnieć inaczej. Tymczasem, czy racyonaliści to udowadniają? Wcale nie, bo hypotezy ich nie mają nawet wartości prawdopodobieństwa, jakeśmy to zauważyli, i jak się łatwo o tem przekonać z odnośnych artykułów: Świątynia, Kapłaństwo i t. d.

Widzimy tedy, stojąc nawet na stanowisku czysto naukowem tylko, że nie ma się prawa zaprzeczać tradycyi, która w Mojżeszu widzi autora prawodawstwa hebrajskiego. Co się zaś tyczy stanowiska dogmatycznego, to musimy jeszcze na zakończenie zrobić jedną uwagę. W innem miejscu mówimy, że gdy właśnie teologowie uważali autentyczność Pentateuchu za pół-dogmatyczną, pewni chrześcijanie sądzili, że można pod tym względem uczynić jakieś ustępstwa. Nie myślimy tu wydawać sądu o tej ich skłonności, lecz zauważymy tylko, że kwestya o Mojżeszu prawodawcy nosi cechę bardziej dogmatyczną, aniżeli kwestya o Mojżeszu historyku. Jakim-że sposobem mógłby katolik odmawiać Mojżeszowi autorstwa praw Pentateuchu, skoro „urzędowy tytuł, pod którym są wypisane wszystkie te prawa, zarówno prawa świeckie jak prawa moralne lub ceremonialne, jest następujący: „Rzekł Bóg do Mojżesza: Tak powiesz synom Izraelowym?” (De Broglie). Chrześcijanin, wierzący w natchnienie Pisma św. nie może przypuszczać, aby Księgi święte przypisywały Mojżeszowi prawa, które odeń nie pochodziły. Coś podobnego przypuszczać znaczyłoby tyle, co uderzać na samo pochodzenie tych praw, nietylko już na ich pochodzenie mozaiczne, lecz nawet boskie; byłoby to przypuszczać, że biblijni pisarze natchnieni, od których miałyby pochodzić te prawa, „nadużyli wiary Hebreów w powagę Mojżesza, by im w imię boże narzucić prawa bardzo przykre i bardzo ciężkie.” Odtąd trafiałby umysł ludzki na taki dylemat: albo te prawa są boskie, i w takim razie byłby to szczególny jakiś objaw poszanowania względem tych praw boskich przez dopuszczanie się podstępu przy jego ogłaszaniu; albo te prawa są ludzkie, a wtedy przypuszcza się, że Biblia, podając je za boskie, popełnia błąd na punkcie dogmatu. Stąd wnosić trzeba, że omawiane w artykule niniejszym zagadnienie stanowi szczegół, odnoszący się do zakresu wiary.

Ob. X. de Broglie, Annales de philosophie chretienne 1887. Prw. Vigouroux, Bibles et découvertes modernes t. III. — Réligion mosaique et égyptienne; Les Livres Saints et la critique rationaliste, t. III. X, D. E.