MICHEASZ. (Messyaniczne proroctwo Micheasza o Messyaszu).

Prorok Micheasz, podobnie jak współczesny mu Izaiasz, w ciągu długoletniego pełnienia swego obowiązku, widział nietylko zburzenie królestwa Izraelskiego i stolicy jego Samaryi, upadek Jerozolimy, niewolę Babilońską i powrót z tejże niewoli, lecz jednocześnie wpośród tychże wypadków i jak gdyby połączone z nimi widział czasy Messyasza ze znamiennemi cechami, jakie im zaznacza Izaiasz. Z pomiędzy wszystkich proroków, on jeden tylko imiennie wskazał miejsce narodzenia Odkupiciela.

Nie zawsze można z łatwością odróżnić u Micheasza to, co się odnosi do królestwa Izraelskiego lub Judzkiego, od tego, co się stosuje do królestwa Messyasza. Jednakże, kto przywykł do czytania proroków, nie łatwo się tu pomyli. Królestwo messyaniczne ma pewne właściwe sobie cechy, a Messyasz okazuje się zdobnym w przymioty, jakie Go w stanowczo od innych ludzi. To też przy czytaniu Micheasza należy sobie przypomnieć regułę egzegetyczną, którąśmy na innem podali miejscu. Proroctwa są jakoby obrazem w perspektywie. Na płótnie przedmioty się łączą ze sobą, ale przy pomocy umiejętnie zastosowanych cieniów umie nasz wzrok rozróżnić. Toż samo się dzieje ze światłem proroczem. Rysuje nam ono wypadki, ale nie oznacza nam czasu, jaki je od nas dzieli. Albowiem niemasz czasów dla Boga; wszelkie wydarzenia wobec nieskończonego Jego umysłu są wiecznie obecne. Pojmuje On je tem świetlanem spojrzeniem, które jest wiecznie jedno i to samo. Przeciwnie zaś nasz umysł widzi je kolejno jeden za drugim,—i nie może czynić inaczej, gdyż jest ograniczony. Umysł nasz rozróżnia czasy, gdyż one stanowią dlań miarę przypadkowego istnienia rzeczy. Do tłómacza zatem należy rozróżniać w obrazach proroka to, co się odnosi do czasów messyanicznych od tego co się stosuje do epoki, poprzedzającej takowe. Nie powinno się też nikomu wydawać dziwnem, że prorok przechodzi w ten sposób, bez wyraźnego zaznaczenia przejścia, od Starego do Nowego Testamentu, a w jednem i tem samem proroctwie miesza wypadki oddzielone od siebie wielkim przeciągiem czasu. Nietylko bowiem Stary Testament jest figurą Nowego i przedstawia skutkiem tego łatwe dla proroka przejście od jednego Testamentu do drugiego; lecz nadto, jakeśmy powiedzieli, oko prorocze przybliża częstokroć wypadki bardzo od siebie odległe. Toż samo dzieje się z naszym słabym wzrokiem. Zdaleka dwa przedmioty, od siebie bardzo odległe, wydają się nam jakoby się ze sobą łączyły. Tak naprzykład wydaje nam się, że widzimy tarczę księżycową wychodzącą z lasu, z poza którego się ona podnosi, albo że słońce łączy się z morzem, które je zakrywa przed naszemi oczyma.

Podczas gdy Micheasz powstaje przeciw występkom Samaryi i Jerozolimy, również gdy obu narodom ogłasza sąd Boży, gdy okazuje pomstę boską: „i położę Samaryą, jako gromadę kamienia na polu gdzie sadzą winnice”[^1]. „I przeto dla was Sion jako pole zorany będzie, a Jeruzalem jako gromada kamieni będzie, a góra kościelna wysokością lasów”[^2]. lecz i tak „w ostateczne dni,” to jest za dni messyanicznych, „górę domu Pańskiego przygotowaną na wierzchu gór i wyniosłą nad pagórki,” i widzi „wszystkie narody pieszące do niej.” I on tak samo jak Izaiasz słyszy narody wołające: „Pódźcie, wstąpmy na górę Pańską i do domu Boga Jakóbowego: a nauczy nas o drogach swoich i będziem chodzić ścieżkami jego: bo z Sionu wynidzie zakon, a słowo Pańskie z Jeruzalem. I będzie sądził między narody mnogimi, a będzie strofował narody mocne aż daleko, i potłuką miecze swe na lemiesze, a włócznie swe na motyki: nie weźmie naród przeciw narodowi miecza, ani się więcej będą wojować. I będzie siedział mąż pod winnem drzewem swoiem, i pod figą swą, a nie będzie ktoby odstraszył: bo usta Pana zastępów mówiły” (Mich. IV, 4).

Któż w tych słowach nie widzi Kościoła ze znamiennemi jego cechami? z jego jednością, która wzywa wszystkie narody do świątyni, to jest do jedynego i jednego domu Pańskiego; z jego świętością, która zachowuje narody na drogach Pana i prowadzi je po ścieżkach Jego; z jego powszechnością czyli katolickością, która sprawia, że wszystkie narody dążą ku niemu. W tych słowach można dopatrzyć nawet apostolskości. Albowiem „prawo wyjdzie ze Sionu a słowa pańskie z Jeruzalem,” skąd przez pośrednictwo apostołów rozszerzy się Kościół aż po krańce ziemi.

Nie jest to nie szkodzi, że Micheasz zapożyczył te wyrazy od Izaiasza, czy też Izaiasz od Micheasza, lub wreszcie, że Bóg pouczył obu proroków i udzielił im prawie jednocześnie toż samo nadprzyrodzone objawienie. Co nas tu przedewszystkiem obchodzi, to, że mowa tu o Chrystusie i Jego Kościele, o Messyaszu i Jego Królestwie. I rzeczywiście prorok uprzedza nas z góry, że nas przenosi w czasy messyaniczne, wyrażenie bowiem „in novissimo dierum” albo też „in novissimis diebus,” to ma zazwyczaj znaczenie u proroków, i chyba wyjątkowo tylko co innego oznacza.

Ze stanowiska etymologicznego powyższe to wyrażenie hebrajskie oznacza tylko czas późniejszy, ale u proroków „koniec czasów” oznacza zwykle czasy messyaniczne, czas przyjścia Chrystusa, jak również okres czasu, jaki nastąpi później aż do skończenia wieków.

U proroków historya świata dzieli się na dwa tylko wielkie okresy: okres przygotowania, który zawiera czasy przedmessyaniczne, i okres wypełnienia, który zawiera przyjście Chrystusa Pana i następne czasy aż po koniec wieków. Ponieważ rozróżnia się pierwsze i wtóre przyjście Chrystusa, przeto wyrażenie „novissimi dies” może oznaczać zarówno jedne, jak drugie przyjście Jego; a nawet cały okres czasu, zawarty pomiędzy jednem a drugiem przyj ściem; Izaiasz w miejscu identycznem z tem miejscem Micheasza używa tego wyrażenia, gdy mówi o pierwszem przyjściu Jezusa Chrystusa. Joel czyni to samo, mówiąc o wylaniu Ducha świętego na apostołów w dzień Pięćdziesiątnicy. Jeremiasz w wielu miejscach, Ezechiel i Ozeasz również wyrażenie „novissimi dies” stosują do pierwszego przyjścia Zbawiciela[^3].

Prorok tedy przeniesiony został w czasy messyaniczne. W proroczem swem widzeniu dostrzega on „górę domu Pańskiego,” czyli górę świątyni, której przed chwilą przepowiedział był zburzenie, wzmocnioną i wyniesioną ponad inne góry; widzi nietylko już okoliczne ziemie izraelskie, ale wszystkie narody ziemi przychodzące do niej, aby się nauczyć prawa bożego, aby je spełniać i zakosztować słodyczy pokoju. Nie może tu być mowy o jakiemś wyniesieniu materyalnem. Niezbyt wysoka góra świątyni nie stanie się wyższą po nad inne góry; materyalnie pozostanie ona tem, czem dotąd była; ludy z krańców świata bynajmniej nie przybiegną do niej. Mowa tu raczej o wyniesieniu duchowem. To co prorok tu widzi, jest symbolem, figurą, której znaczenie odgadnąć łatwo. Góra świątyni jest to miejsce, gdzie się odbywa cześć boska, — jest to Kościół dla wszystkich widzialny, umieszczony na szczytach apostolskich i w pewnem znaczeniu zaczepiony na samej świątyni; jest-to Kościół powołujący do siebie wszystkie narody ziemi, nauczający narody zakonu Bożego, nakazujący im spełniać takowy, a tym sposobem obdarzający je pokojem, który to pokój wszyscy prorocy podają za jedną z cech królestwa Chrystusowego. Takie tłómaczenie tego proroctwa podają najlepsi dawni i nowsi komentatorowie, tacy jak św. Cyryl, Teodoret, św. Hieronim, Ribera, Sanctius, Korneliusz a Lapide, Calmet, Reinke, Trochon i Knabenbauer.

Gdy już owo prorocze widzenie ukazało prorokowi lud żydowski prowadzony do niewoli Babilońskiej, a następnie z niej uwolniony (Mich. IV. 16), wprowadza go potem w czasy messyaniczne i ukazuje mu Chrystusa, rodzącego się w Betleemie.

„A Ty Bethlehem Ephrata, malutkiś jest między tysiącami Judzkimi[^4]); z ciebie mi wynidzie (dosłownie: wyjdzie dla mnie), który będzie panującym w Izraelu, a wyjścia jego od początku, odedni wieczności.

„Przeto da je aż do czasu (oznaczonego), którego rodząca porodzi: a ostatek braciej jego wróci się do synów Izraelowych.

„I stanie, i paść będzie mocą pańską, w wysokości imienia Pana Boga swego: i nawrócą się, bo teraz rozwielmoży się aż do granic ziemi. A ten będzie pokojem” (Mich. V, 2—5).

Łatwo można wyrozumieć ogólne znaczenie tego proroctwa, pomimo pewnych jego niejasności, którychby nie było, gdyby tekst był mniej starożytny, i gdyby może wolno było zmienić w nim cokolwiek.

Prorok oznajmia, że Betleem będzie miejscem narodzenia tego panującego, czyli władzcy, który się zrodził przed wiekami na łonie Ojca, a który narodzi się w czasie z tej, która, według Izaiasza, ma porodzić. Panujący ten paść będzie trzodę swą mocą boską, jaka w nim będzie; będzie on znany i wywyższony aż po krańce ziemi przez narody, które się doń nawrócą. Będzie on pokojem czyli księciem pokoju, jak zapowiedział Izaiasz. Otóż w tych szczegółach rozpoznajemy Messyasza. Micheasz więc przepowiada narodzenie Messyasza w Betleemie Judzkim.

W ten też sposób rozumieli Micheasza książęta kapłańscy i doktorowie zakonni, zapytani przez Heroda. Gdy Heród zapytał ich, gdzie miał się narodzić Chrystus, odpowiedzieli: „W Bethleem Judzkim: Bo tak jest napisano przez proroka: I ty Bethlehem ziemio Judzka, z żadnej miary nie jesteś napodlejsze między książęty Judzkiemi: abowiem z ciebie wynidzie wódz któryby rządził lud mój Izraelski.” Członkowie Sanhedrynu przytoczyli te słowa dowolnie; oddali sens raczej aniżeli literę proroka. Gdy Micheasz mówił: Betleemie zbyt maleńki jesteś, abyś był zaliczony do miast posiadających tysiące mieszkańców, a pomimo to jednak, w tobie narodzi się Messyasz, gdy mówił to, powiadam, wskazał dosyć wyraźnie przyszłą zacność i wielkość Betleemu; mały jest Betleem liczebnie, ale będzie zacny i wielki przez tego, który zeń powstanie. Jak widać zatem, nie wielką przedstawia trudność różnica, zachodząca pomiędzy wolnym przekładem, uczynionym przez członków Sanhedrynu, a tekstem proroctwa Micheasza. Rzeczą zatem jest pewną, że w epoce narodzenia się Zbawiciela naród żydowski, wyrokiem najwyższego swego trybunału sądowego tak samo tłómaczył to proroctwo Micheasza, jak my je tłómaczymy. Mamy inne jeszcze świadectwo, z tej samej również epoki czasu, podane przez św. Jana. Jezus uzdrowił pewnego człowieka w dzień szabatu. Jedni mówili: to jest prorok. Inni znów: to jest Chrystus. Niektórzy zarzucali: azali Chrystus przyjdzie z Galilei? Wszak Pismo św. powiada: „Chrystus przyjdzie z nasienia Dawidowego, a z Bethlehem miasteczka gdzie był Dawid” (Jan VII, 41—42). Toż samo Talmud[^5] i wielu rabinów: Dawid Kimchi, Raschi, Abarbanel i t. d. Autor nawet chaldejskiej parafrazy dodaje do tekstu wyraz „Messyasz”: „z ciebie wynijdzie Messyasz dla wypełnienia władztwa i t. d.” Tak też rozumieją jednozgodnie Ojcowie Kościoła. Taki jest wreszcie sens tekstu, pomimo pewnych niejasności.

Wypada nam tu usprawiedliwić to nasze twierdzenie.

Myśmy przełożyli tak: „z ciebie mi wynijdzie.” Hebrajski tekst mówi tak: „Z ciebie wyjdzie dla mnie,” to jest z ciebie narodzi się dla mej chwały. Słowo bowiem יצא (wychodzić), używa się częstokroć dla oznaczenia narodzenia, pochodzenia od kogoś. Tak np. Bóg powiedział do Abrahama: „Królowie z ciebie wynijdą” (Ks. Rodz. XVII, 7).

Prorok, powiedziawszy, że Messyasz wynijdzie, że weźmie początek w Betleemie, dodaje: „a wyjścia jego od początku, odedni wieczności.” Wyraz, który tłómaczymy „wyjścia,” po hebrajsku brzmi מוצאת (motsaoth); od słowa יצא (wyjście). Siedmdziesięciu przełożyli dosłownie αἱ ἔξοδοι αὐτοῦ jego wyjścia, czyli narodzenie jego jest od wieków. Użyty tu przez proroka wyraz jest zarówno głęboki jak uzasadniony. Prorok powiedział przed chwilą, że Messyasz „wynijdzie” z Betleemu, to znaczy, że ma się narodzić w tem miasteczku. W wyrazach zaś, które potem dodaje, niema już mowy o narodzeniu doczesnem, lecz o narodzeniu podnioślejszem, o narodzeniu albo raczej o rodzeniu się wiecznem Messyasza na łonie Ojca. Jakkolwiek wyrazy hebrajskie, któreśmy przełożyli przez „od początku, odedni wieczności,” mogą się używać zarówno dla oznaczenia przeciągu czasu nadzwyczaj odległego, jak dla oznaczenia wieczności, to jednak tamto pierwsze znaczenie wcale tu zastosować się nie da. Prorok zapowiada narodzenie Messyasza w Betleemie jako rzecz przyszłą; a zatem nie może go oznaczać jako faktu, który się stał już oddawna. Mowa tu zatem o innem narodzeniu, któreśmy poznali przez światło chrześcijańskiego objawienia, które zakryte było przed oczyma żydów. Ten Messyasz, który się narodził w czasie w Betleemie, wychodzi wiecznie przez rodzenie z łona swego Ojca. To właśnie chciał tu zaznaczyć prorok. Używa też właśnie wyrazu „wyjścia,” posługuje się zaś tu liczbą mnogą, zwaną przez gramatyków majestatyczną, co właśnie doskonale oznacza ciągłość pochodzenia czyli rodzenia Słowa, które się przez to wydaje być bezustannie odnawianem. Te „wyjścia,” czyli to rodzenie stało się „od początku, odedni wieczności,” jest ono wieczne; Micheasz jest wiecznie rodzony; wychodzi on wiecznie jako Syn z łona swego Ojca. Nie mógł prorok tu użyć wyrazu odpowiedniejszego.

Ten tedy najwyższy panujący, którego doczesne narodzenie w Betleemie przepowiedział Micheasz, ma jeszcze według tegoż proroka, inne narodzenie; ma on to narodzenie wieczne, które Bóg okazuje w tych wyrazach: „Tyś jest synem moim, jam ciebie dziś zrodził:” „Z żywota przed jutrzenką zrodziłem cię.” (Ps: II, 7; CIX, 3).

Nie może tu być mowy o wodzu takim jak Zorobabel, gdyż Zorobabel nie narodził się w Betleemie; ani o Messyaszu idealnym lub fikcyjnym, jakiegoby chcieli niektórzy racyonaliści. Betleem bowiem nie miałoby żadnego zaszczytu z takiego Messyasza. Messyasz taki nie miał narodzenia odwiecznego. Że tu jest mowa o Messyaszu potwierdzają następujące jeszcze wiersze psalmu. I ta, która ma porodzić, nie jest kto inny, tylko Dziewica-Matka, o której mówi Izaiasz w swem sławnem proroctwie do Achaza: „Oto panna pocznie i porodzi.” Wyraz הרה (hara), którego używa Micheasz, jest literalnie ten sam, którego używa Izaiasz, jak również charakterystyczne cechy dziecięcia, jakie się narodzi, czyli Messyasza, u obydwóch proroków są jedne i te same. Tak naprzykład, dziecię to jest nazwane przez Izaiasza „Przedziwny,” „Bóg mocny, książę pokoju;” „rozmnożone będzie państwo jego, a pokoju nie będzie końca” (Iz. IX, 6, 7). U Micheasza znów powiedziano: „rządzić będzie mocą Bożą, rozwielmoży się aż do granic ziemi. A ten będzie pokojem.” To samo aniołowie powtórzyli w Betleemie przy narodzeniu Zbawiciela: „chwała Bogu na wysokości niebies, a pokój na ziemi ludziom dobrej woli.” Sam Zbawiciel przed śmiercią wyrzekł: „Pokój mój daję wam, pokój mój zostawuję wam.” Tłómacze, co prawda, rozprawiają o znaczeniu niejasnego zdania, które przetłómaczyliśmy: „i ostatek braciej jego wróci się (połączyć) do synów Izraelskich.” Zachodzi pytanie, co należy rozumieć przez „ostatek braciej jego?” Ribera, jeden z najznakomitszych tłómaczy proroków mniejszych, a za nim Reinke, rozumieją to wyrażenie jako Żydów, którzy za czasów Chrystusa, jak np. apostołowie, ich uczniowie i inni, którzy się nawrócili. Messyasz przez narodzenie się swoje z Dziewicy, pochodzącej z rodu Dawida, stał się bratem ich według ciała. Żydzi nawróceni nazywali się braćmi Chrystusa, jako należący do tegoż samego narodu i pochodzący z tego samego szczepu. Oni połączą się przez wspólną wiarę z synami Izraela, dziedzicami wyroczni proroków. I rzeczywiście, pouczają nas Ewangeliści, że Messyasz najpierw powołał żydów, którzy bez tego byli zgubieni: „Non sum missus nisi ad oves, quae perierunt, domus Israel.” Apostołowie rozpoczęli od opowiadania Ewangelii Żydom. Dopiero gdy ci ich odrzucili, zwrócili się do pogan: „et convertimur ad gentes” (Act. XVIII, 45). Zresztą choćby kto nawet inaczej te miejsca tłómaczył, nie mógłby zaprzeczyć messyanicznego znaczenia tego proroctwa.

Ob. Komentarze Sanctius'a, Ribeiry, Korneliusza a Lapide, Calmeta na proroków mniejszych: Ob. nowsze dzieła Reink'ego, „Die Messian. Weissagungen”, Giessen, 1861—1862, I, II, III. — Trochon, Coment. sur les petites propheties, Paris, 1881. Corluy, Spicileg. Bibl. Gand. 1884, I. — Knabenbauer, Comment. in Proph. min. Paris, 1885, 2 vol.

(Ks. Lamy).