MAGDEBURG. (Zburzony nie przez Tylly'ego).

Już od lat dwunastu ciągnęła się krwawa wojna trzydziestoletnia, wojna w dalszym rozwoju swoim nie religijna, lecz wyłącznie polityczna, zażarcie prowadzona przeciw domowi Habsburskiemu, którego potęga w Niemczech ciążyła protestantom, a w Hiszpanii budziła zazdrość Francuzów. Dla osłabienia Habsburgów a tem samem i niemieckiego cesarstwa, połączyła się Francya przymierzem wojennem z protestanckimi książętami Niemiec, z Danią, Anglią, Hollandyą, Węgrami, Włochami, a wreszcie z Gustawem Adolfem, młodym, utalentowanym a wojowniczym królem szwedzkim. Szczęście wojenne już się przechylać zaczęło na stronę cesarza i połączonych z nim książąt katolickich („Liga”), a na niekorzyść książąt protestanckiej „Unii”, gdy przywołany na pomoc przez niektóre protestanckie stany, król Szwedzki uzbrajał flotę i wojsko za francuskie pieniądze. Francya obiecała Szwedom dostarczać rocznego zasiłku w ilości 400,000 talarów, w zamian za co król Gustaw Adolf, rzekomy ów bojownik za „czystą Ewangelię,” musiał złożyć swym katolickim sprzymierzeńcom we Francyi wyraźne zobowiązanie, że nie będzie prześladował wiary katolickiej w Niemczech. Gustaw Adolf wylądował z wojskami na brzegach Pomorza, gdzie nie zastawszy wielkiej armii cesarskiej, pomniejsze załogi jedne po drugiej łatwo pokonywał, zmusił księcia Pomorza i elektora Brandenburskiego do zawarcia ze sobą pokoju, do którego niebawem przyłączyli się elektorowie Saski i Heski, atak wzmocniony więcej niż o połowę wojsk swoich, wystąpił do walki przeciw Tylly'emu, głównodowodzącemu wojskami Ligi i, po oddaleniu Wallensteina, cesarskiemu generalissimusowi. W ciągu roku zdobył Lipsk, Bamberg, Würzburg, Monachium i Moguncyę, podczas gdy jego sojusznik zdobywał Pragę. Wtedy cesarz, przywiedziony do ostateczności, przywołał znów na pomoc Wallensteina, który w ciągu paru miesięcy zgromadził wojsko, pobił króla Szwedzkiego pod Norymbergą, a chociaż przegrał bitwę pod Lützen (6 Listop. 1632), to jednak przytem uwolnił się od swego przeciwnika, który sześcioma ranami pokryty, brocząc we krwi własnej, poległ na miejscu boju.

Na ten właśnie okres trzydziestoletniej wojny przypada t. zw. zburzenie Magdeburga przez Tylly'ego. Ten już na dwa lata przedtem oblegał to miasto, aby je zmusić do wykonania cesarskiego Edyktu Restytucyjnego, t. zn. do wydania katolikom zabranych im przez protestantów dóbr kościelnych. Oblężenie to wszakże prowadził niedołężnie i w końcu zawarł samowolnie umowę, na mocy której miasto nadal pozostawać miało przy swoich przywilejach i w posiadaniu dóbr kościelnych. Otóż na mocy utrzymanych przywilejów, załoga miasta połączyła się ze Szwedami, ci zaś zaczęli silniej obwarowywać miasto i zabierać okoliczne zamki i miasta klasztorne. Nie skutkowały upomnienia cesarza i Tylly'ego. Wtedy to ten ostatni, jako wykonawca woli cesarza, przeciw któremu buntowniczo występował Magdeburg do walki, gdy próby pokojowego porozumienia się z miastem zawiodły, rozpoczął ponowne oblężenie, które się zakończyło zdobyciem miasta i zwykłem w owych czasach kilkugodzinnem jego łupieniem. Jednocześnie w rozmaitych punktach miasta wybuchł groźny pożar, który całe miasto — z wyjątkiem niewielu domów i katedralnego kościoła, obrócił w perzynę.

Przez 200 lat z górą czyniono Tylly'ego odpowiedzialnym za zburzenie Magdeburga; teraz jednak nawet już protestanci uważają je za rozmyślne dzieło samych obywateli Magdeburskich, albo Szwedów. W każdym razie jest to bardzo zastanawiające, że Gustaw Adolf, który w chwili pożaru ledwie o kilka mil był odległy od Magdeburga, a na tyłach i bokach swej armii zupełnie był zabezpieczony od nieprzyjaciół, nawet palcem nie ruszył dla odsieczy sprzymierzonego ze sobą miasta, tak dalece, że już wówczas rozchodziła się pogłoska, iż król Szwedzki umyślnie wystawił miasto na niebezpieczeństwo, aby dać uczuć protestanckim stanom, które ganił za ich „niestanowczość” (t. zn. że nie chciały mu odrazu paść do nóg), że one zależą od jego pomocy. Inni wprost utrzymywali, że to Szwedzi w mieście obecni spalili Magdeburg. W każdym razie sam nawet protestant Ranke uwalnia Tylly'ego od zarzucanej mu winy1.

Ranke robi taką uwagę2: „Rzecz to bardzo prawdopodobna, że już naprzód ze strony naczelnika wojennego, niemca w służbie szwedzkiej (Falkenberga), a nawet ze strony energicznych członków rady miejskiej, zostały zrobione ewentualne przygotowania do pożaru Magdeburga. Byłaby to w takim razie druga wcześniejsza Moskwa, którą jak wiadomo, spalić kazał Rostopczyn, by ją uczynić bezużyteczną dla Napoleona.”

Albert Heising3 podaje bardzo ważny materyał historyczny, dowodzący, że nie Tilly spowodował pożar Magdeburga, lecz że przeciwnie napróżno starał się go opanować, gdy już został wszczęty częścią przez samych mieszczan, częścią przez Szwedów. Tilly zawiadamia cesarza i elektora bawarskiego, że „w czasie szturmu powstał w mieście silny pożar, którego nie można było stłumić z powodu wyjątkowo wielkiego gorąca i strasznego zamieszania.” — Do elektora zaś bawarskiego pisze on nadto, że „wielkie nieszczęście, jak on nazywa, tem było spowodowane, że nieprzyjaciel, z powodu podrzuconego prochu, jak powszechnie głoszą zeznania więźniów, pilnie i złośliwie działał, aby naszym nic na dobre nie wyszło”4. W urzędowej tej wiadomości saski tendencyjny historyk, prof. Opel5 widzi tę wadliwość, że jest ona „zanadto krótka” i że zeznania więźniów nie były „swobodne,” zaś Karol Wittig w swych źródłowych badaniach tej sprawy6, po przejrzeniu wszystkich zeznań naocznych świadków, zarówno ze strony katolickiej jak protestanckiej, przychodzi do przekonania, że aczkolwiek zachowanie się Tilly'ego względem Magdeburga nie da się „zupełnie” pochwalić, to jednak nie może on być przedstawiany, jak to wielu z apodyktyczną czyni pewnością, za przyczynę zburzenia tego miasta, że zatem kwestya ta raczej do dziś dnia podług znanych materyałów historycznych pozostać „jeszcze musi zupełnie nierozstrzygniętą;” w każdym atoli razie Tilly „nie był srogim okrutnikiem, za jakiego w tradycyi przez dwieście lat uchodził”7.

Również i breve Urbana VIII pp., wystosowane do Ferdynanda II, a winszujące cesarzowi zdobycia Magdeburga, nie może żadną miarą służyć za dowód, że Tilly i wojska cesarskie rozmyślnie z ziemią zrównały Magdeburg8. Urban VIII w rzeczonym dokumencie ani słowem nie wspomina o sposobie, w jaki zdobyte zostało miasto; mówi tylko o zdobyciu Magdeburga, jako o fakcie dokonanym, który, jak łatwo pojąć, musiał być szczególnego znaczenia, skoro chodziło o zdobycie jednej z najważniejszych ostoi buntowniczych protestantów. Z tego breve jak również z innych, drukiem nieogłoszonych brewiów Urbana VIII do Ferdynanda II, brewiów, pełnych uprzejmości dla cesarza niemieckiego i dla jego domu, oraz dowodów radości z odniesionego przez katolickie wojska cesarskie zwycięstwa, okazuje się najwidoczniej, jaki błąd historyczny popełniają ci, co utrzymują, iż Urban VIII aż tak dalece z politycznych i osobistych względów zapomniał o swem najwyższem pasterskiem powołaniu, że cieszył się ze zwycięstwa Szwedów i protestantów, a smutkiem się przejmował na wieść o pomyślności oręża wojsk katolickich. Poglądu tego broni przeważnie Gregorovius9.

Na sprawę zburzenia Magdeburga, rzuca jeszcze ciekawe światło dziennik Hamburger Zeitung z Czerwca 1631 r., zachowany w bibliotece magistratu Berlińskiego. W odnośnym egzemplarzu, który się ukazał na kilka tygodni po zburzeniu Magdeburga, znajduje się wiadomość, że w obozie szwedzkim pod Tangermünde (o kilka mil na północ od Magdeburga) zostało rozdzielonych dużo łupów Magdeburskich.

Jakąż więc drogą doszli Szwedzi do posiadania „łupów Magdeburskich,” jeśli nie brali udziału w łupieniu miasta?

Pytamy teraz, jakim sposobem stać się to mogło, że zarzut kanibalowego okrucieństwa przez wieki całe ciążył na Tilly'm, t. j. na człowieku, który osobistemi cnotami budził podziw nawet swoich przeciwników?10 Otóż, da się to jedynie wytłómaczyć ówczesną wyznaniową nienawiścią stronnictw, podsycaną nadto nie zawsze czystymi pobocznymi względami. Protestanci o pozyskanie dla siebie opinii publicznej zawsze więcej dbali, aniżeli katolicy, rozrzucili wówczas pomiędzy ludem mnóstwo ulotnych pismidet, pełnych najcięższych oskarżeń przeciw katolikom i ich przywódcom; opanowali też prawie wyłącznie wszystkie działy piśmiennictwa, okazali gorliwość, którą wobec katolików słusznie chwalić się mogli aż do XIX stulecia. Również i Szwedzi od siebie dorzucili cegiełkę do wyrobienia przychylnej sobie opinii publicznej, a jeśli się zważy, że Gustaw Adolf miał w tem swoją korzyść, by zburzony Magdeburg jako tarczę ostrzegawczą wywieszać przed oczyma nie dosyć mu uległych protestantów niemieckich, a przez płonące protestanckie miasto jaśniej rozżarzać pochodnie protestanckich namiętności, to się łatwo zrozumie, że i on sam mógł rozkazać w straszniejszych barwach przedstawiać obraz zburzenia Magdeburga.

(Ob. Geschichtsliigen. Paderborn, 1889, n. 45). X. W.

Footnotes

  1. Prw. Onno Klopp. Tylly im 30 jährigen Kriege. Stuttgard, 1861.

  2. Gesch. Wallensteins, Leipzig, 1872, III, Aufl. 148 i 149.

  3. Magdeburg nicht durch Tilly zerstört.” Berlin, 1846.

  4. Heising, loc. cit. str. 90.

  5. „Onno Klopp u. d. Gesch. d. Dreissigjährigen Krieges”, str. 52.

  6. Magdeburg, Gustaw Adolf u. Tilly”. Berlin, 1874, t. I str. 36.

  7. Karol Wittig, loc. cit. str. 207.

  8. Breve przytacza prof. Opel w „Magdeburger Zeitung,” z d. 16 Maja 1884 r.

  9. Urban VIII im Widerspruch zu Spanien und dem Kaiser” Stuttgard, 1879. Prw. wszakże znakomitą polemikę przeciw niemu Dr. Pieper'a w czasop. „Hist.-pol.-Bl.” t. 94, str 471—492.

  10. Prw. Wittig loc. cit. str. 28 nst. i Onno Klopp Tilly im Dreissigjahrigen Kriege, str. 24 nst.