KONSTANTYN W. (Darowizna Konstantyna).

Władza kościelna w obronie swych praw doczesnych powoływała się nieraz na t. zw. Darowiznę Konstantyna W., która dziś nieprzyjaciołom papiestwa służy za broń zaczepną przeciw Kościołowi.

Podług brzmienia tego szczególnego dokumentu, udzielał Konstantyn świętym apostolom Piotrowi i Pawłowi, a przez nich papieżowi Sylwestrowi i wszystkim jego następcom mnóstwo praw i przywilejów, dążących ni mniej ni więcej tylko do zapewnienia biskupom rzymskim monarszej godności; biskupom tym istotnie przyznaje cesarz w dokumencie rzeczonym używanie złotego dyademu, mitry i lorum, purpurowego płaszcza i całego stroju cesarskiego, a duchowieństwu rzymskiemu — oznaki i ozdoby dworzan cesarskich, łącznie z prawem dosiadania konia pokrytego białym czaprakiem. Nadto, przyznawał Konstantyn Sylwestrowi i jego następcom władzę doczesną nad miastem Rzymem i nad wszystkiemi miejscowościami, nad wszystkiemi prowincyami i miastami Italii i krajów zachodnich.

Po takiem zrzeczeniu się większej połowy swego cesarstwa, pozostawało Konstantynowi ograniczyć się na samem tylko Bizancyum, co właśnie, jak mówi, gotów był uczynić: „Dla tego to właśnie, mówi dalej rzeczona Darowizna, uważaliśmy za właściwe przenieść nasze cesarstwo i stolicę naszego państwa do prowincyi wschodnich, oraz wybudować miasto, któreby nosiło imię nasze, w miejscu najwygodniejszem z całej prowincyi Bizantyjskiej. Niesłuszna bowiem, aby cesarz ziemski wykonywał swą władzę tam, gdzie król niebieski ustanowił pierwszeństwo kapłaństwa i głowę chrześcijańskiej religii.”

Darowizna Konstantyna nie jest dokumentem autentycznym; rzecz to już udowodniona i zbytecznie byłoby się nad tem zastanawiać; ale właśnie dla tego, że dokument ten jest podrobiony, tem ciekawszą byłoby rzeczą dowiedzieć się, jaki cel miał autor przy jego pisaniu, oznaczyć wpływ, jaki mógł wywrzeć ten dokument na rozwój władzy kościelnej, zbadać czy prawdą jest, co utrzymują wrodzy papiestwu historycy, że dokument ten jest pochodzenia rzymskiego, zmyślony przez papieży dla celów władzy doczesnej.

Odpowiedź na te pytania wynika z następujących uwag, obejmujących w sobie wszystko, co najdokładniejszego wiemy o epoce powstania Darowizny Konstantyna, o miejscu jej pochodzenia i o użytku, jaki z niej czyniono.

  1. Epoka powstania Darowizny. — Przypuszczali niektórzy, że pierwsze ślady Darowizny Konstantyna widzieć trzeba w liście papieża Adryana I z r. 777, lecz przypuszczenie to dostatecznie udowodnić się nie da. Mówi wprawdzie Adryan papież o władzy, udzielonej przez Konstantyna Kościołowi rzymskiemu na Zachodzie, „potestatem in his Hesperiae partibus,” ale znaczenie tych słów papieskich dalekie jest od znaczenia odnośnego ustępu w dokumencie Darowizny: „urbem Romam et omnes totius Italiae et occidentalium regnorum provincias loca et civitates,” które to wyrazy każą przypuszczać władzę daleko obszerniejszą i bardziej określoną. W każdym razie można zarówno przyjąć jak odrzucić przypuszczenie, że autor Darowizny zaczerpnął myśl do niej z listu Adryana papieża, i co za tem idzie, można śmiało utrzymywać, że krytycy, którzy na tym liście opierają czas powstania Darowizny, przedwcześnie się cieszą, że doszli na tym punkcie do posiadania prawdy historycznej. Wiadomo bowiem z danych gdzieindziej czerpanych, że Adryan przypisywał powstanie dziedzictwa św. Piotra nie wspaniałomyślności Konstantyna, lecz wielu darowiznom, których akta przechowywano w archiwum Lateraneńskiem: „Unde et plures donationes in sacro nostro scrinio Lateranensi reconditas habemus.” Ten sam papież w liście, pisanym w Październiku 785 r. do cesarza Bizantyjskiego, powiada, że Kościół Rzymski zawdzięczał swoje terytoryum, swoje miasta, swoje miejscowości wspaniałomyślności Karola Wielkiego.

Darowizny Konstantyna nie znali również bezpośredni następcy Adryana I. W liście Mikołaja I. papieża, w którym są bardzo starannie wykazane przywileje Stolicy świętej, o Darowiznie ani wzmianki niema.

Pomijamy milczeniem przypuszczenie O. de Marca i Pagi'ego, którzy początek Darowizny odnoszą do czasów papieża Pawła I (767), albo nawet wcześniej, około r. 752; te bowiem przypuszczenia nie opierają się na żadnej poważnej podstawie. Skądinąd znów, papieże w owych czasach byli tak słabi pod względem politycznym i wojskowym, iż trudno przypuścić, żeby się sami lub przez kogoś ubiegali o to stanowisko w świecie, jakie im nadawała Darowizna Konstantyna. W bezustannem odwoływaniu się do królów frankońskich o pomoc przeciw uciskowi longobardzkiemu, dalecy od żądania zwierzchnictwa nad całą Italią i nad całym Zachodem, myśleli tylko o zabezpieczeniu niepodległości Rzymu i o podtrzymaniu porządku w okolicznych prowincyach. Kiedy się znów zważy, że Darowizna rzeczona dąży do nadania prawnej podstawy doczesnej władzy papieży, to z trudnością będzie można zgodzić się na to, że ona ujrzała światło dzienne w Rzymie, i to w tej ostatniej połowie VIII wieku, kiedy we wszystkich umysłach żyła jeszcze pamięć darowizn Pepina i Karola Wielkiego (6 Kwietnia 775 r.), i tworzyła podstawę dobrych stosunków pomiędzy papieżami a cesarzami frankońskimi.

Trzeba zatem po za Rzymem szukać autora omawianego dokumentu, tem bardziej, że po za Rzymem istotnie składały się okoliczności umożliwiające ukazanie się takiego pisma w ciągu XI wieku, kiedy to na pewno Darowizna ujrzała światło dzienne.

Wiadomo jak niechętnie przyjęto w Konstantynopolu wiadomość o koronacyi Karola Wielkiego. Przyzwyczajono się bowiem od wieków uważać państwo rzymskie za niepodzielne, pomimo podziału władzy pomiędzy kilku wielkorządców. Świeże zaś wznowienie cesarstwa zachodniego w osobie Karola Wielkiego uświęcało niebywały dualizm: Konstantynopol tracił odrazu wszelką powagę we Włoszech, i tem się właśnie tłumaczy niezadowolenie ówczesnych cesarzów Bizantyjskich 1.

Akt koronacyi Karola Wielkiego potrzebował być usprawiedliwionym teoretycznie, choćby tylko ze stanowiska prawa publicznego, jak je podówczas pojmowano. Jakoż widzimy, że cesarz Franków utrudnia stosunki z cesarzami wschodnimi, a na wszelkie sposoby stara się im dorównać. Stąd łatwo zrozumieć, dla czego pisarz frankoński powziął myśl Darowizny Konstantyna. Ponieważ pierwszy chrześcijański cesarz ustąpił papieżowi godność cesarską, zatem akt koronacyi Karola Wielkiego przez papieża był tylko legalnym objawem niezaprzeczonego państwowego prawa papieża.

Mówimy tu tylko, że podobna myśl mogła kiełkować w umyśle frankońskiego jurysty; wolno nam wszakże dalej pójść jeszcze w naszem przypuszczeniu, albowiem mamy pewne pozytywne dowody, że Darowizna Konstantyna jest rzeczywiście frankońskiego pochodzenia.

Najdawniejszy znany rękopism, zawierający Darowiznę Konstantyna, należy do fundum Colbert i na pewno ma początek frankoński. Co więcej, trzej pisarze, którzy w IX wieku mówili o nim jak o rzeczy pewnej, albo którzy z niego przytaczali wyciągi, są trzej pisarze frankońscy: Eneasz, biskup paryski (ok. r. 868), Adon biskup Vienneński (+ 875 r.) i Hinkmar biskup Reimski (+ 882 r.).

I to także zaznaczyć warto, że najdawniejszy z tych pisarzy, Eneasz, biskup paryski, spożytkował omawiany dokument w traktacie swym contra Graecos 2 i że przytoczył go tam prawie dosłownie.

„Skoro tylko cesarz Konstantyn został chrześcijaninem, pisze on, natychmiast porzucił Rzym, utrzymując, że nie wypadało, aby dwóch cesarzów, jeden książę ziemi, drugi książę Kościoła, rządzili w jednem i w tem samem mieście; jakoż rezydencyę swą przeniósł do Konstantynopola, a Rzym i znaczną część różnych prowincyi poddał Stolicy Apostolskiej. Biskupowi Rzymskiemu przyznał powagę królewską, i kazał o tem spisać akt autentyczny, który został następnie rozpowszechniony po całym świecie.”

Pierwszy papież, który znał Darowiznę, nie był, jak się zdaje, z urodzenia włoch, lecz lotaryńczyk, Bruno biskup z Toul, późniejszy papież Leon IX. I ten również w liście swym do Michała Cerularyusza zużytkował przeciwko Grekom omawiany dokument Darowizny, aby przypomnieć cesarzom bizantyjskim niezależność cesarstwa zachodniego 3.

  1. Zużytkowanie Darowizny Konstantyna w polityce papieży. — W ciągu X i XI w. tylko dwa razy jest wzmiankowana Darowizna Konstantyna, a mianowicie przez papieża Leona IX i przez św. Piotra Damiana (Opuscul IV). Papież Grzegorz VII, który z taką żarliwością i wytrwałością był oddany utrzymaniu w całości przywilejów papiestwa, który przeniósł tyle pamiętnych walk ze współczesnymi mu książętami, celem poparcia swoich żądań ani razu nie powołał się na Darowiznę Konstantyna. Niema też o niej wzmianki w ważnym dokumencie tego samego wieku, a mianowicie w dyplomie Henryka II (r. 1020), w którym cesarz ten odnawia wszystkie dawne koncesye, uczynione przez jego poprzedników na korzyść Kościoła rzymskiego. A przecież w dyplomie rzeczonym wspomina cesarz darowizny, uczynione przez Pepina, Karola Wielkiego, Ludwika Pobożnego i Ottona.

Dopiero w wieku XII i w następnych stuleciach apokryficzny ten dokument dzięki wcieleniu go do dekretu Gracyana, stał się znany i mógł się rozpowszechnić. Wtedy to politycy tacy jak Fryderyk Rudobrody, kronikarze jak Otto z Frisingen, kanoniści jak Godefroy z Viterbo, przytaczają go i wyjaśniają z niezachwianą wiarą w jego autentyczność. Wprawdzie tu i owdzie zdarzają się jakieś zastrzeżenia, np. pomiędzy zwolennikami Arnolda z Breszyi, ale dosyć rzadkie i zresztą oparte na argumentach bez znaczenia, niekiedy nawet na innych dokumentach apokryficznych. Do Kościoła greckiego przedostał się omawiany dokument Darowizny przez Teodora Balsamona, który go wcielił do swego komentarza kanonów kościelnych (r. 1194). Przytacza go także cesarz Michał Paleolog (r. 1270). Heretycy Waldensowie i Beguardowie odrzucali samo tylko jego prawne znaczenie.

Lepiej jeszcze zrozumiemy, dla czego z taką łatwością obiegała po świecie ta kłamliwa Darowizna Konstantyna, skoro zważymy naprzód, że w czasach, kiedy ona się ukazała, żadnej już nie wnosiła zmiany w istniejące między obu władcami stosunki, a powtóre, że pomiędzy poważnemi dowodami, przemawiającymi w obronie władzy doczesnej, na korzyść papieża i papiestwa, Darowizna owa nie miała wielkiego znaczenia.

Wszystkie prawie dowody, przez obrońców papiestwa przytaczane w walce między Kościołem a państwem, czerpane bywają z dziedziny teologii. Jakoż Darowiznę Konstantyna bardzo niewielu papieży przytaczało na poparcie swego prawa mieszania się do politycznych niesnasek między chrześcijanami. Wspomnieliśmy już Leona IX jako jednego z papieży, którzy się powoływali na kłamliwą Darowiznę; zamkniemy zaś listę wszystkich, jeśli wymienimy jeszcze kilku: Innocentego III, Grzegorza IX, Innocentego IV, Mikołaja III i Jana XXII; słuszność wszakże każe dodać, że żaden z tych papieży nie uważał Darowizny za podstawowy argument praw swoich. Innocenty III np., którego polityczna działalność była tak olbrzymia a korespondencya tak rozległa, przy jednej tylko sposobności wspomina o Darowiźnie Konstantyna, a mianowicie w mowie swej o św. Sylwestrze.

Grzegorz IX wspomniał o Darowiźnie tylko dla tego, aby wobec wrogiego postępowania Fryderyka II uwydatnić przychylność Konstantyna Wielkiego dla Kościoła. Innocenty IV mówi o niej tylko, by wykazać, że doczesna władza papieży była udzielona św. Piotrowi, a zatem, że jest wcześniejsza od Konstantyna. Wreszcie Mikołaj III i Jan XXII wzmiankują o niej mimochodem, pierwszy aby przypomnieć o ustąpieniu miasta Rzymu papieżom, drugi aby wystąpić w sprawie naukowej przeciw wywodom Marsyliusza z Padwy. To też papieże nie potrzebowali podejrzliwem okiem patrzyć na kanonistów, oświadczających się przeciw autentyczności Darowizny Konstantyna.

W każdym razie, ta przeciwna Darowiźnie dążność kanonistów zarysowała się wyraźnie dopiero w XVI i XVII w. Jeszcze w 1500 r. Franz Bursatus pomiędzy zwolennikami autentyczności Darowizny policzył dwudziestu dwóch kanonistów i siedmdziesięciu trzech jurystów; ale liczba ich topniała z dniem każdym, a począwszy od Baroniusza, jeszcze gwałtowniej się zmniejszała. Obecnie zaś, oddawna już przestano podejmować obronę hipotezy o Darowiźnie Konstantyna.

Papieże obojętnem patrzyli okiem na upadek powagi dokumentu Darowizny, a to dla tego, że ani go do życia nie powoływali, ani korzyści zeń nie ciągnęli, ani wreszcie był on takiego znaczenia, iżby mógł stanąć w obronie najwyższych praw i przywilejów papiestwa. (Guilleux).

(X. W. Ś.)

Przypisy

Footnotes

  1. Zeinkard, Vita Caroli, cap. 16, 28, prw. Hergenröther, Kirchengesch. t. I, str. 732, nota 4, wyd. 1884 r.

  2. Tractatus contra Graecos, c. 209.

  3. Obszernie te sprawę omawia Grauert. Histor. Jahrbuch. 1882, I, str. 3 nst. 1883, I, str. 46 nst. Prw. Martens. Römische Frage, str. 327. Kaufmann, Deutsche Geschichte, II, 420.