INWESTYTURA. (Spory o Inwestyturę).

Spór o inwestyturę stanowi jedną z najtrudniejszych stron podejmowanego w średnich wiekach z wielką wytrwałością i natężeniem zadania, t. j. zgody pomiędzy władzą duchowną a władzą świecką. W szczególny jednak sposób spór o inwestyturę toczył się w Niemczech i obejmował bolesny ów okres walk cesarstwa z papiestwem, który się zaczyna od Grzegorza VII, a kończy na konkordacie Wormskim (1222 r.). Z jednej strony występowali do walki papieże: Grzegorz VII (1073—1085), Wiktor III (1086—7), Urban II (1088—99), Paschalis II (1099—1118), Gelazy II (1119) i Kalikst II (1119—24); z drugiej zaś strony — Henryk IV i Henryk V cesarze niemieccy.

Episkopat i godności kościelne w Niemczech XI w. wpadły w zupełną zależność od cesarstwa, a w żadnym innym kraju władza kościelna nie była tak dalece w lennem posiadaniu władzy świeckiej, jak tutaj. Smutny ten stan duchowieństwa był skutkiem dążności cesarzy niemieckich do opanowania Kościoła, skutkiem powszechnego prawie zniesienia elekcyi biskupich 1, a przedewszystkiem skutkiem zwyczaju tak zw. inwestytury przez pierścień i pastorał.

Trzeba sobie przypomnieć, że ówcześni biskupi, jako jednocześnie panowie świeccy i posiadacze wielkich latyfundyów, mogli otrzymywać władzę biskupią dopiero po odbyciu ceremonii inwestytury. Inwestytura polegała — dla osób świeckich — na udzielenie ze strony feodalnego zwierzchnika lennikowi płaszcza, miecza i t. p. symbolicznych znaków otrzymanej władzy,—dla biskupów zaś, polegała na udzieleniu im pastorału i pierścienia. A poniewaz pastorał i pierścień były już same przez się znakami duchownych atrybucyi biskupów, przeto cesarze, udzielając im te znaki, „zaczęli się rychło uważać za rzeczywistych kollatorów godności biskupiej i utrwalali się w swych pretensyach do rozporządzania biskupstwami i opactwami.

Zło to przybrało olbrzymie rozmiary, gdy Grzegorz VII wstąpił na stolicę apostolską. W Niemczech zwłaszcza zdawało się ono być nie do uleczenia. Mnóstwo stolic biskupich było obsadzonych przez niegodne kreatury, które otrzymały swe dostojeństwa albo za cenę złota, albo też z łaski Adalberta biskupa bremeńskiego, potulnego służalca namiętności książęcych. Taki stan rzeczy, sam przez się wysoce nieprawny, stawał nadto na drodze reformacyjnym planom, o jakich marzył św. Grzegorz. „Zwróćmy oczy ku Zachodowi, pisze on, gdzież się znajdują biskupi, którzyby prawowitą drogą doszli do swej godności, którychby życie zgadzało się z noszonemi przez nich nazwami, którzyby byli ożywieni miłością Chrystusa, a nie światową ambicyą? Gdzież są książęta, coby przekładali chwałę Boga nad chwałę własną?” 2. To co Grzegorz VII pod nazwą symonii albo pod tąż nazwą świeckiej inwestytury ścigał w książętach świeckich i w biskupach, było zawsze w tej lub owej formie udzielaniem godności kościelnych przez władzę świecką. Papież ten na jednym z synodów, odbytych w Rzymie, postanowił, że: każdy, ktoby przyjął z rąk człowieka świeckiego biskupstwo, opactwo, albo niższy jaki urząd kościelny, niech będzie z godności swej złożony; każdy książę panujący, któryby udzielił inwestyturę podobnych godności kościelnych, ma być wykluczony ze społeczności Kościoła.” Dążył zaś ten święty i wielki mąż do swego celu z niepohamowaną energią. „To konieczne, mawiał, ale jakaż szkoda, że na tem ucierpi feodalizm; to nie innowacya, to tylko jedno ze starożytnych praw Kościoła.” Z drugiej znów strony, własnem przekonaniem wiedziony, musiał się zwrócić przeciw panującemu a szkodliwemu zwyczajowi inwestytury, aby uchronić od niebezpieczeństwa zagrożone dobro Kościoła. Taka wyznawał zasadę: „Zdaje się nam rzeczą daleko lepszą, przeprowadzić sprawiedliwość bożą choćby nawet nowemi drogami, aniżeli pozwalać duszom ginąć przy starych prawach.” O tem silnem jego postanowieniu w początkach pontyfikatu powziętem, a następnie w ciągu całego życia papieskiego urzeczywistnianem, — odwołania się w tej sprawie do chrześcijańskiego sumienia ludów przeciw splamionemu duchowieństwu i siwemu monarsze biorącemu w niej stronniczy udział, świadczyły odezwy do niemców duchownych i świeckich 3, jak również udzielona im rada zerwania łączności z biskupami jawnie świętokupczymi 4. Precz z inwenstyturą udzielaną przez władzę świecką! Dla dopięcia tego to właśnie celu wydał Grzegorz VII tyle ekskomunik przeciw niemieckim biskupom, książętom, cesarzowi, i wyczerpał swe siły w walce, której zwycięstwa oglądać nie miał, ale której następcy jego rychło mieli po tem zbierać owoce.

Ze śmiercią Grzegorza VII walka nie ustała. Następca jego Wiktor III papież podczas krótkiego swego pontyfikatu potwierdził wszystkie wyroki, wydane przez Grzegorza VII przeciw cesarzowi i świętokupczym biskupom, a ze swej strony wydał na synodzie w Benewencie nowe rozporządzenia przeciw świeckim inwestyturom: „Postanawiamy niniejszem, aby na przyszłość każdy otrzymujący biskupstwo albo opactwo z rąk osoby świeckiej nie był zaliczany do rzędu biskupów lub opatów, ani też kiedykolwiek był wprowadzany w tę godność. Pozbawiamy go łaski św. Piotra i wstępu do Kościoła aż do czasu, póki nie opuści uzurpowanego przez się stanowiska. Toż samo stanowimy względem niższych godności kościelnych. Podobnież, jeśliby jaki cesarz, król, książę, markiz, hrabia lub inna jaka osoba świecka, odważyła się nadać inwestyturę biskupstw albo innych jakich godności kościelnych, będzie podciągnięta pod też same kary kościelne. Skoro więc nie unikacie takich biskupów, takich opatów, takich księży, gdy słuchacie ich mszy św. i modlicie się wespół z nimi, wpadacie w ekskomunikę. Albowiem myliłby się, ktoby nawet przypuszczał, że to są księża. Tylko od księdza katolickiego przyjmujcie Sakrament pokuty św. i Komunii św., jeżeli zaś takiego nie ma, to lepiej pozostać bez Komunii św. i przyjąć ją nie widzialnie z rąk Pana Jezusa.”

Urban II papież nie zszedł z drogi utorowanej przez Grzegorza VII i Wiktora III; nietylko potwierdzono, ale nawet w natchnionych przez Urbana II postanowieniach synodalnych silniej, nizeli kiedykolwiek uzasadniano opór przeciw inwestyturom. Synod w Clermont (listopad 1095) orzekł hołd feodalny za niebezpieczny dla wolności Kościoła, a to dlatego, że obowiązywał biskupa do bezwzględnych usług i absolutnej zależności od jego zwierzchniczego Pana, jak również, że wszelki, nawet czysto religijnemi pobudkami spowodowany, opór feodalnemu panu, mógł być przezeń uważany za zdradę i za naruszenie złożonego mu hołdu. Na wszystkich stopniach hierarchii chciano poprzecinać lennicze węzły pomiędzy królami a duchowieństwem. W Rzymie Urban II usprawiedliwiał podobny dekret, mówiąc, że nie można było bez grozy patrzeć, jak ręce podniesione do najwyższego zaszczytu stwarzania Stwórcy i ofiarowywania Go Jego Ojcu za zbawienie wszystkich ludzi, były sprowadzane do tej niesławy poddawania się rękom, nieustannie plamionym haniebnemi dotknięciami, łupiestwem i krwi rozlewem.”

Za pontyfikatu Urbana II i jego następców szarpały cesarstwo waśnie i wojny, przeciw papieżom występowali antypapieże, Henryk IV dwa razy na czele wojska rzucał się na Włochy i mścił na rzymianach swe żale do papieża.

Za Paschalisa II szczęśliwe okoliczności pozwoliły ujrzeć na chwilę koniec sporów; antypapież umarł, Henryk IV strącony z tronu, a syn jego Henryk V okazywał chęci porozumienia się z papiestwem. Zobaczymy, jak się te nadzieje ziściły. W pierwszych miesiącach roku 1111 Henryk V udał się do Rzymu na koronacyę. Wysłał naprzód poselstwo do Rzymu, mające się zgadzać z papieżem o warunki pokoju. Oto są warunki, na które się zgodzili papież i mandataryusze cesarscy: „Cesarz w dzień koronacyi zrzecze się wszystkich inwestytur kościelnych na rzecz papieża wobec duchowieństwa i ludu. Następnie gdy i papież ze swej strony zrzeknie się regaliów, cesarz zaprzysięże, iż zostawi wolność Kościołowi z jego ofiarami i dobrami, które zanim zostały przez Kościół w posiadanie objęte, nie należały wyraźnie do państwa, oraz uwolni od przysięgania sobie ludy, które już złożyły przysięgę biskupom. Cesarz zwróci ojcowizne i dziedzictwo Św. Piotra, jak to uczynili byli Karol, Ludwik, Henryk i inni cesarze, oraz podług możności pomagać będzie do dóbr tych zachowania. Nie przyczyni się on ani czynem, ani radą do odebrania papieżowi pontyfikatu, życia lub członków ciała, ani go też złośliwymi środkami nie każe pochwycić ani sam przez się ani przez osoby podstawione....” Ze strony zaś papieża takie nastąpiło zobowiązanie: „Jeżeli cesarz dotrzyma tego, co obiecał, papież poleci biskupom, w dniu cesarskiej koronacyi obecnym (w Rzymie), zostawić królowi wszystko, co należało do korony za czasów Ludwika, Henryka i innych jego poprzedników, jak również pod karą klątwy zabroni na piśmie, żeby żaden biskup czy to obecny czy nieobecny nie przywłaszczał sobie regaliów, to znaczy: miast, księstw, margrabstw, hrabstw, marchii, donacyi i ziem, które jawnie należały do korony, jak również, żeby pod tym względem nie niepokojono więcej cesarza. Papież przyjmie cesarza z odpowiednimi honorami, ukoronuje go tak samo jak i jego poprzedników, i pomagać mu będzie do utrzymania się na tronie.” Umowę powyższą zaprzysiągł Henryk V w Sutri d. 9 lutego. Papież Paschalis II miał w tej samej formie złożyć przysięgę w następną niedzielę.

Umowa ta była logicznem następstwem zasad, wyznawanych przez Paschalisa II i trzech jego poprzedników, a mianowicie, że osoby duchowne żadną miarą nie powinny pozostawać w lennej zależności od panów świeckich. Zwolennicy świeckiej inwestytury w ten sposób odpowiadali na reformy wychodzące w tej ważnej sprawie ze strony wszystkich papieży: „Nie chcecie, aby cesarz udzielał inwestytury?” Dobrze! Ale niech biskupi oddadzą w lenno cesarzowi ziemie i wszystkie swe posiadłości.

Gdyby Sutrijska umowa była wprowadzona w życie, zapoczątkowałaby ważne zmiany w Kościele. Kościół uwolniony od gniotącej zbroi, w którą go okuł był feodalizm, pracowałby może swobodniej w kierunku wielkiego swego posłannictwa. Ale czyż taka rewolucya była możliwa w r. 1111? Czyż zadanie takie nie przechodziło sił papiestwa w początkach XII w.?

Nie długo jednak Henryk V dał się upajać korzyściom tej uczynionej przez Kościół zamiany dóbr wszelkiego rodzaju, które teraz miały wrócić do cesarstwa. Zanim jeszcze papież zdołał podpisać umowę, aż tu cesarz kazał go ludziom swoim schwycić, i razem z wieloma kardynałami, biskupami i świeckiemi osobami w więzieniu osadzić, a przytem zmusił go pod grozą okaleczenia i śmierci jego samego i jego zwolenników do przyznania mu prawa inwestytury. Bulla Paschalisa II, przyznająca to prawo, między innemi mówiła: „Przyznajemy ci i potwierdzamy przywilej, który poprzednicy nasi przyznali poprzednikom twoim, to jest, żebyś udzielał inwestyturę przez pastorał i pierścień biskupom i opatom twego królestwa, swobodnie i bez świętokupstwa wybranym, i ażeby nikt nie mógł być konsekrowany nie otrzymawszy uprzednio od ciebie tej inwestytury.”

Ten wymuszony na papieżu traktat uczynił dotychczasową walkę cesarza z papiestwem walką powszechną. Papież, ganiony przez biskupów, dręczony wyrzutami sumienia i żalem zgnębiony, sam się potępił na Soborze Lateraneńskim w r. 1116: „Dla uwolnienia Kościoła i ludu uczyniłem to, co uczyniłem. Zrobiłem to jako człowiek, albowiem jestem tylko proch i popiół. Wyznaję, żem zbłądził! ale proszę was wszystkich o modlitwę, aby mi Bóg ten błąd przebaczył. Przeklęte to na zamku wydane pismo wieczną klątwą potępiam; niechaj pamięć jego na wieki będzie w nienawiści, a was proszę, byście toż samo uczynili. Wszyscy wykrzyknęli: Amen!”

Po śmierci Paschalisa II (1118) Henryk V chciał siłą wymódz na następcy jego, papieżu Gelazym II zniesiony przez Sobór Lateraneński przywilej inwestytury. Naraz ujrzano cesarza w Rzymie na czele niemieckich żołnierzy; tu zamianował on antypapieża Burdina; Gelazy II widział się zmuszonym do ucieczki; zaledwie się przemknął po tronie papieskim. Dopiero następca jego Kalikst II papież (1119—1124) zniweczył wszystkie plany cesarza na synodach w Reims i w Mouson.

Nieustanna walka wyczerpała cierpliwość Niemiec. Stany Würzburskie zapoczątkowały zgodę pomiędzy papiestwem a cesarstwem (1121 r.), i wysłały do Rzymu biskupa ze Spiry i opata z Fuldy w celu ułożenia warunków pokoju. Ci przywiedli z sobą do Würburga trzech legatów papieskich, upełnomocnionych do zawarcia ugody. Sejm powinien był być ogólny, ale ponieważ cesarz był nieobecny, przeto sejm się odroczył do następnego miesiąca Września, i wtedy zebrał się w Wormacyi. Pokój zawarty został w następujących słowach: Papież zwracając się do cesarza, mówił: „Zezwalam, aby wybory biskupów i opatów odbywały się w twojej obecności — bez gwałtu i bez świętokupstwa; a jeśli się zdarzy przy wyborach jakie nieporozumienie, dawaj głos swój i poparcie stronie najzdrowszej, w ślad za zdaniem metropolity i biskupów. Elekt otrzyma od ciebie regalia przez berło, z wyjątkiem dóbr, należących do Kościoła rzymskiego, a z tytułu tych regaliów złoży ci hołd, który z prawa ci składać powinien. Mający być konsekrowany w innych częściach państwa, otrzyma regalia w ciągu sześciu miesięcy. Z obowiązku urzędu mego wspomagać cię będę, gdy tego zażądasz; daję ci pokój prawdziwy i tym wszystkim, którzy w czasie tego nieporozumienia byli po twojej stronie.”

Ze strony cesarza napisano formułę, w której cesarz Henryk V tak mówił do papieża: „Dla miłości Boga, świętego rzymskiego Kościoła i papieża Kaliksta, jak również dla zbawienia mej duszy, odrzucam wszelką inwestyturę przez pierścień i pastorał, oraz przyzwalam na kanoniczne wybory i wolne konsekracye we wszystkich kościołach mego królestwa. Kościołowi rzymskiemu zwracam odjęte mu od początku tej niezgody i w moich rękach zostające ziemie i regalia św. Piotra, wiernie zaś pomagać będę do zwrotu tych, których obecnie w ręku nie posiadam. Zwrócę podobnież posiadłości innych kościołów, panów dziedzicznych i osób prywatnych. Udzielam prawdziwego pokoju papieżowi Kalikstowi i świętemu rzymskiemu Kościołowi i tym wszystkim, którzy są lub byli po jego stronie, oraz wiernie wspomagać go będę, skoro tego odemnie zażąda.”

Ugoda Wormska nie przeprowadziła w całości wielkiej reformy, wskazanej przez kanony i dekreta, wydane za Grzegorza VII i jego następców, a tak śmiało zakreślonej przez Paschalisa II w Sutri; ale ugoda ta zapewniła Kościołowi pokój, i, nie obalając porządku feodalnego, przecinała opłakany zamęt. Cesarz przy wyborze biskupa ma jedynie władzę policyjną, którą wykonywa na wezwanie metropolity i biskupów prowincyonalnych. Biskup, o ile jest książęciem świeckiem, przyjmuje inwestyturę, ale przez berło, nie zaś, jak dawniej, przez pierścień i pastorał; o ile zaś jest biskupem, jest on tylko Kościołowi podległy.

Nie można zatem więcej ganić Kaliksta II za jego umiarkowanie, aniżeli Grzegorza VII i innych papieży za ich niezłomność. Wolno przypuszczać, że gdyby władza świecka ofiarowała była tym papieżom warunki, jakie Henryk V był zmuszony przedstawić Kalikstowi II, zawarliby oni byli pokój z cesarstwem na gruncie umowy wormacyeńskiej. W każdym zaś razie papieże, żądając zupełnego rozgraniczenia rzeczy doczesnych od rzeczy duchownych, nie wymagali więcej nad to, do czego ich upoważniały panujące nadużycia, ani też czego jako papieże mieli prawo wymagać. Zdaje się być dziś rzeczą dowiedzioną, że prawo nadawania inwestytury przez pierścień i pastorał stanowiło dawny panów niemieckich przywilej, potwierdzony na korzyść Ottona I ces. przez usłużnego antypapieża Leona VIII 5. Lecz rzeczą w całej tej sprawie najważniejszą nie było godło żadne (pierścień, berło), ale istota rzeczy. Z chwilą, gdy opanowano godło, aby zniszczyć na szkodę Kościoła wolność wyborów biskupich, Kościół powinien był potępić to godło i usunąć tem samem rzecz przez nie oznaczaną. Tak postępując, papieże bronili tylko powierzonych swej pieczy praw Kościoła świętego.

Prw. X. Nowodworski. „Enc. kośc.” t. VII, 114 nst., t. VIII, 233 nst. Holzwarth—Nowodworski. „Hist. pow.” t. IV, 118 nst.

(O. Guilleux).

Footnotes

  1. Ob. Walter. Manuel du droit eccles. § 219.

  2. Gregor. Epistol. lib. II, ep. 49.

  3. Tamże n. 35.

  4. Ibidem.

  5. Ob. Henryk de l Epinois. Les gouvernements des papes, str. 33—34.