INKWIZYCYA (Zasady).

I.

Wykład ten oznacza w języku kościelnym i kanonicznym wyszukiwanie zbrodni, zwłaszcza zbrodni herezyi, czynione przez właściwą władzę.

Każde stowarzyszenie ma prawo stawiać członkom swoim pewne wymagania, a w razie ich niedochowania ma prawo winnych upominać, przestrzegać, karać, a nawet, jeśli potrzeba, ze swej społeczności wykluczać. Konieczność i nietykalność takiego prawa uznać musi każdy umysł, nie już po chrześcijańsku, ale rozumnie tylko myślący, a uznać je musi jako prawo podstawowe, samo istnienie stowarzyszenia warunkujące.

Jeśli to prawo przeniesiemy na pole kościelne, przekonamy się niebawem, że ono wypływa z samej istoty Kościoła. Kościół bowiem, przez Chrystusa Pana ustanowiony stróżem i obrońcą skarbnicy wiary, powinien mieć prawo i władzę odpierania zamachów na czystość tej wiary i karcenia takowych.

Taka była i jest wola samego Chrystusa, której z wielką stanowczością i surowością przestrzegali tacy apostołowie, jak „apostoł miłości.” Ten ostatni w liście do Galatów powiada: „Ale choćby my albo anioł z nieba przepowiadał wam mimo to cośmy wam przepowiadali, niech będzie przeklęctwem.” (Gal. I. 8). „Jeśli kto przychodzi do was, a tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go do domu, ani mu Ave mówcie.” (Jan. II. 10). „Jużem osądził tego, który tak uczynił... podać takiego szatanowi na zatracenie ciała, aby duch był zachowan w dzień Pana Naszego Jezusa Chrystusa.” (I Cor. V. 3, 5).

Kościół przebacza błędy, ale nie może dać się opanować złej, a z uporem połączonej woli przewrotnych jednostek.

Do biskupów, będących Kościołem nauczającym i spadkobiercami praw i władzy apostołów, należy z prawa bożego obowiązek wyszukiwania i nawracania zbłąkanych, przeszkadzania szerzeniu się heretyckich błędów i wykorzeniania ich w razie potrzeby przez zastosowanie środków odpowiednich. Oni też byli i są do dziś dnia inkwizytorami z urzędu (inquisitores nati), czy to sami przez się, czy przez swych delegatów. Już w pierwszych wiekach objawiała się inkwizycya kościelna, czyli sądowy trybunał wiary pod postacią przestróg, upomnień, wskazówek, a w najgorszym razie wykluczenia winowajcy z Kościoła. Dopiero począwszy od Konstantyna W. wskutek ścisłej łączności pomiędzy Kościołem a państwem zaszła ważna pod tym względem zmiana, a kara kościelna przeciw heretykom zaczęła mieć niekorzystne dla nich państwowe następstwa, naprzód wygnanie, później inne kary doczesne, a nawet karę śmierci. Kary te jednak, zauważyć tu trzeba koniecznie, były naznaczane nie przez Kościół, lecz przez państwo i w celach państwowych. Wychodzono mianowicie z zasady, która już bardzo wcześnie, bo w kodeksie Teodozyusza i Justyniana znalazła prawne uwzględnienie i przez całe średnie wieki, ba nawet przez reformatorów XVI w. była stosowana: „co się czyni przeciw boskiej religii, to się obraca na szkodę wszystkich.” 1 „Daleko cięższa jest obraza Majestatu bożego, aniżeli ziemskiego.” 2.

Ta zasada panuje przez całe Średnie Wieki i jest jednym z łączników państwa z Kościołem. „W Średnich Wiekach, powiada Döllinger, którego nawet liberałowie, przynajmniej teraz, sławią jako wielkiego historyka 3, zarówno lud jak jego panujący był członkiem katolickiego Kościoła, obok którego żaden inny nie istniał. Wszyscy się na to zgadzali, że państwo w ścisłej swojej z Kościołem łączności, nie powinno ścierpieć żadnego odeń odstępstwa, że wszelkie w tym kierunku usiłowanie jest zamachem na istniejący porządek społeczny. Wówczas każda wyłaniająca się nowa heretycka nauka, czy to otwarcie wypowiedziana, czy ujawniająca się w koniecznych swoich następstwach nosiła na sobie rewolucyjną cechę; w miarę jak dostawała się do władzy, miała sprowadzać rozprzężenie danego bytu państwowego, polityczny i społeczny przewrót. Owe sekty gnostyckie Katarów i Albigensów, które właściwie wywołały twarde owe i nieubłagane prawodawstwo średniowieczne przeciw heretykom, a następnie w krwawej wojnie musiały być pokonane, byli to socyaliści i komuniści swego czasu. Napadali na sakrament małżeństwa, na rodzinę i na zasadę własności. Gdyby byli zwyciężyli, nastąpiłby powszechny upadek, powrót do barbarzyństwa i pogańskiego rozprzężenia. Każdy zaś cokolwiek znający historyę przyzna, że ówczesne państwa europejskie również i innym heretykom nie mogły otworzyć u siebie gościnnych podwoi, zwłaszcza Waldensom, bardzo rozpowszechnionym, a zasadami swemi o przysiędze i o prawie władzy państwowej do wymierzania kar na winnych bardzo dla ogólnego spokoju szkodliwym.”

„W Średnich Wiekach tedy prawo i sądy były w rzeczach religijnych dla wszystkich jednakowe. '...Dobrze wiedział król, że swe zerwanie z Kościołem niechybnie przypłaciłby koroną, że niebawem przestałby być królem katolickiego narodu. Na tysiąc lat przed pseudo-reformacyą nigdy żadnemu królowi do głowy nie przyszło wprowadzać do swego państwa jakąś inną religiję, nową naukę, albo się w jakikolwiek sposób od Kościoła odrywać.”

Tak mówi Döllinger. 4

A zatem wobec ówczesnych powszechnie uznanych prawno-państwowych i kościelnych pojęć, wobec istoty Kościoła i wypływającego z niej stosunku tegoż do herezyi, inkwizycya jako zasada najzupełniej usprawiedliwić się daje. Inkwizycya bowiem we właściwem znaczeniu, jest tylko sądem kościelnym w przedmiotach wiary. Że zaś wspomniane herezye średniowieczne były nietylko antyreligijne, lecz i antyspołeczne, że występowały nietylko przeciw Kościołowi, ale i przeciw państwu, nie wystarczała przeto dla ich zwalczenia sama tylko broń duchowna Kościoła, lecz musiała przyjść jej w pomoc, choćby dla własnej obrony, władza państwowa (brachium saeculare).

To też, skoro straszna herezya Albigensów wykazała niedostateczność biskupiej wyłącznie, dyecezalnej inkwizycyi, którą nawet koncylium w Weronie r. 1184 starało się wzmocnić, Innocenty III pp. w początkach XIII w. założył pierwsze podwaliny pod powszechną inkwizycyę ściśle kościelną, którą Grzegorz IX w roku 1232 powierzył Dominikanom 5 a którą zaprowadzono w tym samym czasie w Hiszpanii, we Włoszech a po części i w Niemczech. Tym zostali tu i ówdzie dodani do pomocy Franciszkanie. W Rzymie trybunał inkwizycyi, zostający początkowo pod przewodnictwem papieża, a następnie kardynała prefekta, składał się przeważnie z Dominikanów, pomiędzy którymi dwaj główni byli Mistrz św. Pałacu i Komisarz Inkwizycyi. Paweł III pp. w r. 1542 wyposażył ją w sześciu komisarzy generalnych, których żarliwość uchroniła Włochy od zalewu protestantyzmu. Od tego czasu papież zastrzega dla siebie prefekturę Kongr. św. Officium, która się składa z wielu kardynałów, otoczonych gronem konsultorów czyli radców, trzech ich zastępców, jednego adwokata dla oskarżonych i jednego lub wielu notaryuszów. 6

II.

Zupełnie różną od inkwizycyi kościelnej była t. zw. inkwizycya państwowa, lub jak chcą niektórzy — kościelno-państwowa, zaprowadzona po rozmaitych państwach w zakresie i w celach raczej politycznych aniżeli religijnych; Hiszpania, Portugalia, Rzeczpospolita Wenecka posiadały takie inkwizycye, które wywołały tyle oskarżeń. Najbardziej osławiona została inkwizycya hiszpańska, o której wypada czytelnikowi dać jakieś pojęcie, aby po niej mógł sądzić o innych inkwizycyach polityczno-religijnych. Została ona zatwierdzona przez Stolicę Apost. w 1478 r. na usilne błagania królestw hiszpańskich Ferdynanda i Izabelli, których pierwszorzędnem zadaniem było ścieśnienie żydów i maurów, nadzwyczaj niebezpiecznych dla wiary i narodowości hiszpańskiej. Ścieśnianie to swobód żydów było połączone z taką surowością, że Rzym wielokrotnie musiał się w to wdawać, aby ułagodzić wyroki sędziów i los oskarżonych, aby królestwom przypominać zasady sprawiedliwości i ludzkości, aby przeszkadzać nadużyciom w konfiskatach, w banicyach i w piętnowaniu hańbą oskarżonych. — Filip II utrzymał inkwizycyę i posługiwał się nią energicznie przeciw protestantyzmowi; lecz żadnej nie zaprowadził w niej zmiany ani na złe ani na dobre; nie on też ją otoczył temi tajemniczemi i dramatycznemi formami, które tak silnie rozogniały wyobraźnię romansopisarzy; istniały one od powstania średniowiecznych trybunałów sądowych. Czy się nią zaś często posługiwał przeciw swym przeciwnikom politycznym? Istnieją poważne przyczyny odpowiedzenia, że nie; co najwyżej podwoił niezłomność i surowość tych sądów względem przestępców, podejrzanych zarówno ze stanowiska religijnego jak politycznego. Gdy niebezpieczeństwo protestantyzmu minęło, jak przeminęła groza żydowstwa i maurytanizmu, postępowanie sądowe inkwizycyi hiszpańskiej stawało się coraz rzadsze, coraz łagodniejsze, prawie nic nie znaczące. Wreszcie znikła ta instytucya w początkach bieżącego stulecia, naprzód zniesiona dekretem Napoleona I w 1808 r., a następnie w 1812 po odczytaniu w Kortezach raportu zawierającego tyle pochwał dla inkwizycyi hiszpańskiej, że hr. Józef de Maistre w sławnych swych Listach mógł z niego zaczerpnąć wszystkie dane na usprawiedliwienie pod względem politycznym i filozoficznym tego strasznego rzekomo trybunału, który stanowił przez trzy wieki przeszło siłę i spokój korony królów bardzo katolickich. Nakoniec wznowiona pomimo protestów Anglii przez Ferdynanda VII w r. 1814, została inkwizycya hiszpańska ostatecznie zniesiona w r. 1820.

III.

Zarzucają, że wszelka inkwizycya — czy to kościelna czy państwowa — jest niemoralna, albowiem: 1-o wdziera się do nietykalnych tajników sumienia; 2-o zachęca do denuncyacyi; 3-o podtrzymuje w narodach fanatyzm i okrucieństwo; 4-o służy za polityczne narzędzie najgorszym tyranom, jak się to szczególnie działo w Hiszpanii; 5-o budzi widoczną odrazę w najoświeceńszych narodach, gdyż nie mogła wytrwać we Francyi, gdzie przecież wzięła początek; 6-o żaden rozsądny umysł nie śmiałby jej pochwalić; 7-o nawet sama Hiszpania musiała się jej wyrzec; 8-o zresztą, proces Galileusza od trzech wieków juz ją słusznie i całkowicie potępił.

Ponieważ ostatni zarzut omawia się w oddzielnym artykule (ob. Galileusz), przeto nic tu o nim nie powiemy; natomiast rozbierzemy pokrótce inne zarzuty.

1-o Niedokładnie się wyraża ten kto mówi, że inkwizycya się wdziera do wewnętrznych tajników sumienia: w rzeczywistości bowiem dzieje się wręcz przeciwnie; ona się zajmuje tylko zewnętrznymi objawami herezyi, szerzeniem błędów heretyckich za pomocą pisma i słowa, a jeśli kiedy dopytuje się o intencye, to na to tylko, aby się upewnić, czy jakiś czyn zewnętrzny spełniony został z wolną wolą i czy jest odpowiedzialny. Inkwizycya najzupełniej pomija czyny wewnętrzne, nie wychodzące po za owo sanctuarium sumienia, które przenika w imię Boże jedynie spowiednik, i to wtedy, gdy mu się samo dobrowolnie otworzy.

2-o Dokładne dosyć pojęcie o znaczeniu inkwizycyi w Kościele, może dać porównanie jej z państwową — tajną lub nie tajną policyą. Żaden rząd nie może spełniać swego zadania bez policyi dobrze urządzonej i umiejącej przejrzeć najsubtelniejsze intrygi. Bez inkwizycyi, to znaczy bez starannej i umiejętnej czujności biskupów i papieża, Kościół bardzo rychło wydanyby został na łup błędu i występku. Być może iż z inkwizycyi tego rodzaju wynikły dla wielu pewne niedogodności, ale my, katolicy, należący do Kościoła i znając jego ducha, możemy zapewnić tych, którzy doń nie należą i którzy się zbytecznie lękają ponurych rzekomo i podziemnych działań inkwizycyi, że one nic w sobie nie zawierają strasznego i że policya kościelna jest bez porównania mniej czynna, aniżeli policya państwowa. Znajdujac się w nadzwyczajnych okolicznościach i ulegając wpływom politycznym, mogła inkwizycya niegdyś przyjmować, a nawet zachęcać do oskarżeń i donosicielstwa, ale w zasadzie i w duchu, w jakim ono było czynione, było to donosicielstwo szlachetne i ze względu na czasy najzupełniej usprawiedliwione.

3-o Inkwizycya nie budziła w ludzie fanatyzmu i okrucieństwa; jeśli zaś kiedy przychodziło do nadużyć, jak to było w Niemczech w XIII w., gdzie działał Konrad z Marburga, lub w Hiszpanii w w. XV, gdzie się wsławił Torquemada 7, to były one raczej skutkiem aniżeli przyczyną dzikich i barbarzyńskich obyczajów, których odbicie z taką grozą widzimy w średniowiecznym kodeksie karnym. Józef de Maistre i Jakób Balmés wykazali jak na dłoni, że Inkwizycya, o ile była sądem kościelnym, nigdy nie orzekała, a tem mniej nie zastosowywała kary śmierci za występki antyreligijne; kara śmierci była od wieków przyjęta przez prawo cywilne, które uważało wszelkie antyreligijne i heretyckie działania za naruszenie fundamentalnego ustroju państwa; wykonywana zaś kara śmierci była przez władzę świecką, której wydawała inkwizycya niepoprawnych heretyków.

  1. Bardzo żałujemy, że inkwizycya w Hiszpanii, w Portugalii, w Wenecyi it.d. do tego stopnia musiała uledz wpływowi władzy świeckiej, iż wywołała niezadowolenie Kuryi rzymskiej, zawsze w miarę możności zalecającej i wykonywającej sprawiedliwość i miłosierdzie; miłość. Jednakowoż ani Ferdynanda i Izabelli, ani samego Filipa II bezwzględnie za to potępić nie można, jeśli się zważy, jakie oni mieli niebezpieczeństwa do zażegnania i jak świetne dla swych krajów i dla całej Europy odnieśli zwycięstwa. Powtarzano już nieraz za Alfierim i De Maistrem, że okrucieństwo tych panujących, bardzo zresztą przesadnie wystawiane przez pisarzy, oszczędziło Hiszpanii potoków krwi i gór trupów, jakie zgrozą przejmowały Francyę XVI wieku. Zresztą za przelew krwi heretyków średniowiecznych odpowiedzialni są w pierwszym rzędzie sami heretycy, a nie ich sędziowie, boć nie sędzia spełniał czyny heretyckie, przez prawo ogólne, któremu i sędzia narówni z podsądnym podlegał, śmiercią karane. Stwierdzają akta, że właśnie inkwizycya okazywała miłosierdzie i przebaczenie heretykom, nie tak jak sądy świeckie, które sądziły winnego podług spełnionego przestępstwa i nie przebaczały nikomu. Wszakże inkwizycya nie wydawała heretyków w ręce władzy świeckiej, skoro ci uznawali swe błędy i szukali pojednania z Kościołem. Sami tylko heretycy oporni i powrotni, t. zn. po jednem sądowem uwolnieniu powtórnie w herezyę upadali, jako niepoprawni i złej woli, wytępieni bywali.

Rewolucya gardłowała przeciw inkwizytorom i łzy krokodyle roniła nad ich ofiarami, a sama co czyniła w Paryżu, Lyonie, w Nantes i w stu innych miastach Francyi i Europy?

  1. Choćby nawet inkwizycya była odepchnięta przez oświeceńsze narody, to jeszcze stąd nie wynika, aby miała być potępiona przez narody mniej oświecone. Jeśli po stłumieniu herezyi Albigensów nie przetrwała długo we Francyi, to tylko dowód, że episkopat i prawodawstwo rządowe sądziło się już dość silnem do zwalczania zła. Czy przetrwałaby była ona w swej sile, jak utrzymuje Józef de Maistre, inkwizycya we Francyi zabezpieczyłaby była ją samą i świat cały od wielkiej szatańskiej rewolucyi, której krwawy łańcuch po stu latach klęsk i rozczarowań do dziś dnia jeszcze się wlecze.

  2. Sprowadzona do mądrych i roztropnych a przez prawo kanoniczne zakreślonych rozmiarów, inkwizycya nie miała tylu przeciwników, jak niektórzy przypuszczają. Józef de Maistre i Jakób Balmes, dwa te umysły wielkiej wiedzy i wielkiej podniosłości, przedsięwzięły jej obronę pełną siły, smaku i erudycyi. W ich ślady poszli inni publicyści, a banalne frazesy ich wolnomyślnych przeciwników straciły swój dawny wpływ na czytającą a rozsądną i poważną publiczność.

  3. Zniesienie inkwizycyi mogłoby do pewnego stopnia dowodzić jej bezpożyteczności, a nawet szkodliwości dla Hiszpanii nowożytnej, ale nie dla Hiszpanii dawnej. Ileż to wybornych niegdyś instytucyi z czasem straciło zupełnie racyę bytu, nie zasługując przez to jednak na pogardę lub niewdzięczność naszych czasów! Nie bądźmy więc ani tak skorzy do zapominania o przeszłości, ani tak skłonni do jej zniesławiania: od dziś sto lat co będą ludzie myśleli o nas i o naszych instytucyach?

Śmiało zakończyć możemy ten pogląd ogólny na inkwizycyę słowami hiszpańskiego historyka 8: „Z jakiegokolwiek stanowiska patrzyć będziemy na inkwizycyę, — czy to ze stanowiska prawa świeckiego, czy kościelnego, czy ze stanowiska dziejowego, w żadnym razie nie będzie ona zasługiwała na to zdanie, jakie o niej wypowiadano. Inkwizycya wprowadzona została wyłącznie w tym celu, aby bronić dogmatycznej i moralnej czystości wiary. Gdy Stolica Apostolska ustanawiała trybunały inkwizycyjne, działała na mocy swej najwyższej powagi, spowodowana prośbami świeckich mocarstw i zgodnie z prawami przez też same mocarstwa ustanowionemi. Łagodnością swą broniła inkwizycya pokutujących od surowości praw świeckich. Zaprowadzenie inkwizycyi było dobrze widziane przez różne sobory ekumeniczne i synody prowincyonalne, przez katolickich pisarzy, przez wybitnej nauki i świętości książąt Kościoła, którym świat dziś publiczną cześć na ołtarzach oddaje. A i wierni wyznawcy Kościoła z radością powitali Officium Inkwizycyi w Rzymie, upatrujac w niem słusznie jedyny ratunek przeciw powszechnemu upadkowi wiary. Sama tylko herezya stanęła oporem.” 9

Prw. J. de Maistre. Lettres a un gentilhomme russe sur l'Inquisition espagnole. J. Balmés. „Le Protestantisme comparé au catholicisme,” t. II. Jungmann. „Dissertat. in Hist. Eccles,” t. V. Dissert. XXVII. Previti. „Giordano Bruno e i suoi temp »Geschichtsliigen. Neunte Aufi.” Poderborn. 1889. n. 21, 22, 23, 24.

(Ks. A. K.)

Przypisy

Footnotes

  1. Cod. Justin. I. 5. De haer.

  2. Innoc. III. Epp. II. 1.

  3. „Kirche u. Kirchen, str. 50.

  4. Ob. Geschichtslügen. n. 21.

  5. Bullar. Ord. Praedic. I. 37, 88; Mansi. XXIII. 74.

  6. Prawną organizacyę i zakres władzy inkwizycyi. Ob. Henner. Beiträge zur Organisation u. Competenz der Päpstlichen Ketzergerichte. Leipzig. 1890. Recenzyę: Histor. Jahrb. 1893. 2 Heft. str. 332.

  7. Pochodzi nie od łacińskiego wyrazu torquere=brać na tortury, lecz od wyrazu Turris cremata=spalona wieża.

  8. Rodrigo, Historia verdadera de la inquisicion. Madrid. 1876. I. str. 192.

  9. Prw. recenzyę U. Grisar w czasop. Zeitschr. f. kath. Theol. 1879. str. 548 nst.