HUS JAN.

Gdy kazania i pisma Husa nie przestawały niepokoić ludności Czech, Morawy, Polski i Niemiec, cesarz Zygmunt i król czeski Wacław w porozumieniu z pap. Janem XXIII postanowili pociągnąć Husa przed Sobór Generalny, mający się zebrać w Konstancyi. Po tem wszystkiem co się było stało, Hus nie mógł odmówić stawienia się przed Soborem. Wszak przeciw wszelkim zarzutom utrzymywał zawsze, że nauka jego czysta i od wszelkiej herezyi wolna. Zaopatrzony tedy przez cesarza w list żelazny (salvus conductus) wyruszył do Konstancyi 11 Października 1414 r. w towarzystwie przyjaciół, trzech czeskich rycerzy: Jana z Chlumu, Henryka z Chlumu i Wacława z Duba. Nie mniej jednak zaraz po przybyciu do Konstancyi został poddany pewnemu nadzorowi, a niebawem zamykany kolejno w pałacu biskupim, w domu Kantora katedralnego, w klasztorach dominikanów i franciszkanów, aż nareszcie internowany w zamku Gottlieben. Gdy zaś upierał się przy swych błędach, został osądzony za heretyka, zdegradowany i oddany w ręce władzy świeckiej. Cesarz odesłał go do elektora Palatynatu, ten zaś oddał go wujtowi m. Konstancyi, a ten spełnił wyrok prawa i spalił Husa na stosie. Fakta powyższe dały sposobność do oskarżenia cesarza i Soboru o złamanie danego słowa i przysięgi.

Jest w tej sprawie coś niejasnego. Żeby tę niejasność usunąć, zobaczymy, jakiego znaczenia był cesarski ów list żelazny, oraz, jakie było zachowanie się Husa podczas jego pobytu w Konstancji.

Jeżeli to prawda, że cesarski list żelazny miał zapewnić Husowi całkowitą nietykalność, tak, iżby ten, nawet potępiony przez Sobór, mógł swobodnie powrócić do Czech i tam bezkarnie szerzyć dalej swoje doktryny, to ces. Zygmunt istotnie złamał swe piśmienne zobowiązanie, ale w takim razie łatwo byłoby zrozumieć, dla czego Sobór nie zwracał uwagi na taki dokument cesarski, tak przeciwny zasadom Soborowym i powszechnie uznanym prawom Kościoła — tępienia herezyi i heretyków. Zresztą, czyż można przypuścić, w braku pewnych niezawodnych dowodów, żeby cesarz, który wszystkimi środkami dążył do pokoju religijnego w Czechach, stosował do Husa tak szkodliwy liberalizm—i to w pełni XV w...?! Przeciwnie, cały przebieg procesu Husa dowodzi, że wydany na korzyść czeskiego nowatora list żelazny miał jedynie na celu zabezpieczenie pod pewnemi warunkami jego wolności i osobistą jego obronę w czasie podróży,—przywilej często wówczas stosowany do ekskomunikowanych i podejrzanych o herezyę.

Jakąż tedy wagę przyznawali owemu listowi żelaznemu Hus i jego przyjaciele?

Nawet w swem błędnem przekonaniu o poręczonej sobie przez cesarza, nietykalności, Jan Hus ani na chwilę nie przypuszczał, aby papież i Sobór byli czemkolwiek zmuszeni do nietraktowania go jako heretyka. Nazajutrz po swem przybyciu do Konstancyi tak pisze Hus w liście swym do narodu czeskiego i do swoich przyjaciół: „Mieszkamy w Konstancyi na placu blizko pałacu papieskiego, a przybyliśmy tu bez listu żelaznego.” A w innym liście tegoż dnia pisanym, powiada: „Przybyłem do Konstancyi bez papieskiego listu żelaznego. Proście więc Boga, aby mi udzielił stałości, gdyż wielu strasznych przeciwników występuje tu przeciw mnie.”

Przeciwnie, był przekonany, że ze strony cesarza nastąpiło zobowiązanie powrócenia go do Czech, jakikolwiek obrót wzięłaby jego sprawa na Soborze.

„Niech się Cesarz ulituje nad swem dziedzictwem – pisze on [^1] – niech nie ścierpi, aby jaki zły człowiek przyniósł mu szkodę. Czemuż nie mogę mówić z cesarzem przed mem potępieniem: boć przyszedłem tu podług jego życzenia i z obietnicą, że mi będzie wolno do Czech powrócić całym i zdrowym.”

Położenie Husa, postawionego między dwiema władzami, nie zobowiązanemi względem niego zadnem wspólnem zobowiązaniem, było pod pewnymi względami dwuznaczne; ale niezgodność obu władz mogła tylko dotyczyć pytania o osobistej wolności, pytania, które Sobór z pobudek, o których zaraz powiemy, rozstrzygnął w sposób ograniczający takową wolność, a którego sam cesarz absolutnie nie rozstrzygał. Co do głównego pytania, a mianowicie, co do pytania o obowiązkowem poddaniu się podsądnego soborowym orzeczeniom, pomiędzy obydwiema władzami nie było nigdy dwóch zdań różnych, zarówno u cesarza jak w gremium soboru. Hus przeto i jego przyjaciele nigdy nie myśleli poróżnić pod tym względem cesarza z Soborem, tylko na swój sposób pojmowali to poddanie się soborowi, a takie pojmowanie rzeczy mogło jedynie wzmocnić podejrzenia i zaostrzyć środki surowości przeciw Husowi. Ten bowiem w istocie nigdy nie przyznał się do herezyi. Jak wszyscy bezwiedni heretycy, lub którzy się za takich podają, zjawił się Hus w Konstancyi i bardzo głośno rozpowiadał, że poddałby się, gdyby został przekonany o herezyę. Ale nigdy nie myślał zasłaniać się listem żelaznym i mówić o swej nietykalności. Przed swym wyjazdem do Konstancyi złożył następujące oświadcze nie: „Si me de errore aliquo convincerit, et me aliena a fide docuisse probaverit, non recusabo quascunque haeretici poenas ferre” [^2].

Eskortujący Husa rycerze — przyjaciele jego, toż samo kładli za warunek jego poddania się Soborowi, ale dalecy byli od żądania dlań bezkarności w razie, gdyby się okazał winnym, „nec vero cupimus ut convictus falsaque doctrina ei osten impunitus abeat” [^3]. W tym samym duchu został zredagowany list panów czeskich, protestujących przeciw uwięzieniu Husa. Protestowali oni w imię cesarskiego listu żelaznego przeciw tej surowej, przez Sobór przedsięwziętej mierze względem Husa; żądali, aby on został przesłuchany publicznie, aby nie zdawał sprawy z niczego więcej, tylko ze swojego sposobu wierzenia, ale zgadzali się na to, że powinienby się poddać Soborowi w razie, gdyby go przekonano o błędzie: „Ut dictus Magister Hus audiatur publice et de fide sola reddat rationem, et si convictus fuerit pertinaciter quidquam contra Scripturam Sacram et veritatem asserere, quod in eo dictamini et decisioni concilii debeat subjacere” [^4].

Jeśli Hus i zwolennicy jego mieli swój sposób tłumaczenia żelaznego listu Zygmunta, to miał go również i Sobór, a soborowy sposób widzenia rzeczy przeważył, a przeważył w okolicznościach i z powodów następujących.

Na drugi dzień po swem przybyciu do Konstancyi (d. 4 Listopada 1414 r.), Jan Hus zawiadomił o tem papieża przez pośrednictwo życzliwych sobie protektorów i przyjaciół: Jana z Chlumu i Latzenbocka. Ci upraszali jednocześnie papieża o protekcyę dla Husa. Jan XXIII pp. na to im odpowiedział: „Gdyby nawet Hus zabił mego własnego brata, jeszczebym nie dopuścił, aby mu się stała jakaś krzywda w Konstancyi.”

W ciągu tych pierwszych dni pobytu w Konstancyi Husowi wolno było wybierać sobie mieszkanie, urządzać wszystkie swe sprawy i znosić się z przyjaciółmi. Szczegóły te stwierdza list pisany do wiernych Pragi przez ucznia Husa, proboszcza z Janowicz. „Najdrożsi przyjaciele, pragnę, abyście wiedzieli, że wczoraj do naszego mieszkania przyszedł audytor św. pałacu apostolskiego wespół z biskupem i officyałem Konstancyi; rozmawiali z mistrzem, i pomiędzy papieżem a kardynałami odbyła się wielka narada w przedmiocie jego interdyktu i ekskomuniki. Uradzili, że ktoś z ich strony uda się do Mistrza w celu powiedzenia mu, że papież na mocy swej najwyższej władzy zawiesza interdykt i ekskomunikujący go wyrok, jak również celem proszenia go, żeby dla uniknięcia zgorszenia i zbiegowiska ludu nie pokazywał się w miejscach, gdzie uroczyście celebruje papież lub kardynałowie, zostawiając mu wszakże wolność zwiedzania miasta, kościołów i wszystkich miejsc, które mu się zwiedzić podoba. Zrozumieliśmy, że oni wszyscy się boją przyszłego kazania, które mistrz Jan ma zamiar wygłosić do duchowieństwa. I rzeczywiście, wczoraj ktoś—nie wiemy, czy wróg czy przyjaciel, rozpuścił pogłoskę, że w najbliższą niedzielę Jan Hus będzie kazał do duchowieństwa w katedrze Konstancyi, i że każdemu z obecnych da po dukacie. Dotąd jesteśmy zupełnie wolni w mieście: Mistrz odprawia codzień Mszę św. i wszędzie swobodnie działa.”

Dnia 28 Listopada Jan Hus w towarzystwie Jana z Chlumu stanął wobec kongregacyi kardynałów. Tu oświadczył, że wolałby raczej umrzeć, niż być przekonanym o herezyę, i jeżeliby go przekonano o błędzie jakimś, bez wahania by się go wyrzekł. Powrócił następnie do swego mieszkania, ale wieczorem tegoż dnia został zaprowadzony do mównicy papieskiego pałacu, a stamtąd do domu wielkiego Kantora, gdzie pozostawał dni osiem. Odtąd przechodził on kolejno rozmaite areszty: u Dominikanów, u Franciszkanów, i wreszcie (Marzec 1415 r.) w zamku Gottlieben.

I cóż wpłynęło na zmianę postępowania Ojców Soboru z Husem? Ulrych v. Reichenthal mówił o usiłowaniu ucieczki, ale ponieważ ono stać się miało dopiero w Marcu 1415 r., nie mogło przeto służyć za powód aresztowania, dokonanego już w Październiku roku przeszłego; mogło ono tylko przyczynić się do zamknięcia Husa w Gottlieben, nakazanego właśnie w Marcu 1415 r. Jakkolwiekby zresztą było, całe postępowanie Husa w Konstancyi było aroganckie i heretyckie: chociaż zawieszony w czynnościach kościelnych, nie przestał jednak odprawiać Mszy św. we własnem mieszkaniu; przed każdym, kto się trafił, wygłaszał zdania nieprzychylne dla Kościoła, a wrogie dla papieży, kardynałów i biskupów; nadto przybyła do Konstancyi w połowie Listopada deputacya od doktorów i proboszczów Pragi z prośbą o ukaranie Husa, zarzucając mu, że zrujnował uniwersytet praski przez wypędzenie Niemców, że szerzył błędne nauki Wiklefa i nawoływał lud do grabienia majątków kościelnych; deputaci żądali, aby zamknięto Husa w więzieniu, gdyż inaczej stronnicy jego mówić będą, że sobór pochwalił jego doktrynę, a wtedy „wynikłoby tak straszne prześladowanie Kościoła, jakiego świat nie widział od czasów Konstantyna.” Wszystko to, obok przykrego wrażenia, jakie mógł sprawić Hus na Ojcach Soboru, mogło im się wydawać dostateczną przyczyną ograniczenia przyznanej mu przez cesarza, lecz nie potwierdzonej wyraźnie przez władzę duchowną nietykalności osobistej [^5].

Sądzimy z listów powyżej, że Hus — co najmniej aż do swego uwięzienia w Gottlieben, był raczej nadzorowany, aniżeli więziony. Dosyć naiwnie się użalał w liście do narodu czeskiego, (19 Stycznia 1415 r. że papież wszystko urządził, że każdy ma swoje zajęcie i że on sam tylko jest pominięty. Dziwne byłoby zaprawdę, gdyby było inaczej. U Braci Mniejszych, gdzie najdłużej przebywał, był zamknięty w refektarzu. Postępowano z nim względnie.

„Wszyscy duchowni dworu papieskiego i wszyscy moi stróże traktują mnie z wielką względnością.” (List do Jana z Chlumu). Ba, nawet rozprawy tam pisał: „Dziś rozprawę o ciele Chrystusa Pana; wczoraj napisałem inną rozprawę o małżeństwie. Każecie je przepisać. Odwiedziło mnie kilku polskich rycerzy i jeden czech z nimi.” (List do Jana z Chlumu). Wawrzyniec Bizemius wymienia cały szereg tematów teologicznych, o których pisał Jan Hus w swem więzieniu. „Scripsit de Mandatis Dei et Oratione Domini. Item: qualiter committatur peccatum mortale; de Cognitione Dei, de tribus hostibus hominis; de Poenitentia; de Sacramento Corporis et Sanguinis Domini; de Communione utriusque Speciei.” Prawda, wspomniany autor zaznacza, że pisma te i listy wysyłano do Czech bardzo ostrożnie (caute), ale w każdym razie nie dowodzą one ani surowości więzienia, ani pojednawczego usposobienia Jana Husa.

Przyjaciele mistrza Jana protestowali przeciw jego uwięzieniu, donieśli o niem cesarzowi, który początkowo zaprzeczył temu, co się stało, ale gdy przybył do Konstancyi w wigiliję Bożego Narodzenia, potwierdził środki przedsięwzięte przez biskupów. [^6]

Jak pojmował sam Zygmunt swój list żelazny, wyraźnie się okazało nieco później przy badaniu, jakiemu poddano Husa d. 7 Czerwca 1415 r. Cesarz na posiedzeniu soborowem oświadczył istotnie, że udzielił Husowi list żelazny na to, aby go dopuszczono do publicznego przesłuchania na soborze, a kiedy to nastąpiło, on (cesarz) jest z tego zadowolniony, gdyż stało się zadość jego woli; że gdyby Hus poddał się Soborowi, ten traktowałby go łagodnie, ale jeżeliby ktokolwiek chciał uporczywie trwać w swej herezyi, on sam, Zygmunt, oddałby go pierwszy w ręce kata. Trzeba dodać, że Hus wcale nie protestował przeciw takiemu tłómaczeniu listu żelaznego, i w swej odpowiedzi na powyższe oświadczenie cesarza nie wyrażał nic więcej, jak tylko swą wdzięczność dla niego. [^7]

Hus znowu w liście do jednego ze swych przyjaciół (Epist. 38) podsuwał inne intencye Zygmuntowi i inne nadawał znaczenie jego listowi żelaznemu. Podług tego listu Husa, cesarz miał podobno powiedzieć: „Dałem mu list żelazny; jeśli nie zechce się poddać wyrokowi Soboru, odeślę go razem z zapadłym nań wyrokiem do króla Czech, aby go król osądził i duchowieństwo.” Komu z nich wierzyć: Husowi czy cesarzowi? Jeżeli Husowi, — to należy przypuszczać, że cesarz wierzył, iż wyrok zapadły w Konstancyi na Soborze ekumonicznym, może być krytykowany albo zastosowany na jakimś synodzie w Czechach. Krytykowany? Ależ ani Hus, ani ces. Zygmunt nie mogli nawet myśli podobnej o krytyce Soboru powszechnego do głowy przypuścić. — Zastosowany? Ale jakaż w takim razie byłaby korzyść dla Husa? Wszak katowska ręka, której nie uszedł w Konstancyi, dotknęłaby go w Czechach.

Ale przedewszystkiem idzie tu o to, aby Sobór postawić ponad tą całą sprawą. Jeżeliby dla uwolnienia Soboru od wszelkiej odpowiedzialności powyżej przytoczone dane nie wystarczały, należałoby tylko powołać się na przykład Hieronima z Pragi; w tym samym czasie i na ten sam sobór upraszającego o list żelazny.

Następującą otrzymał on odpowiedź na swą prośbę: „Sobór, o ile to odeń zależy i podług wymagań wiary prawdziwej, udziela ci list żelazny, aby cię uchronić od wszelkiej przemocy, z zachowaniem wszakże praw sprawiedliwości, salva semper justitia;" to znaczy, że gdyby uznano, że Hieronim wyznaje jakąkolwiek herezyę, zmuszonoby go do wyrzeczenia się jej, albo. też, w razie odmowy, do przyjęcia słusznej za nią kary. Orzeczenie to należy do podstawowych zasad epoki. Godzenie tych zasad ze względnością dla Husa, byłoby niezrozumiałe zarówno ze stanowiska prawa państwowego, jak kościelnego w XV w. O jakiemkolwiek tedy złamaniu cesarskiego słowa, o naruszeniu listu żelaznego mowy być nie może. List bowiem żelazny, z natury swej i z treści, jak-eśmy to widzieli, był tylko najzwyczajniejszym paszportem, polecającym podróżnego opiece władz państwowych, ale bynajmniej nie uwalniającym go od jurysdykcyi sędziów i od wyroków sądowych. [^8]

Słowem, jakiejkolwiek krytyce mogłoby podlegać postępowanie cesarza w tej sprawie, to pewna, że zachowanie się Soboru było najzupełniej poprawne.

Tylko z największą niesprawiedliwością powtarzać można oklepane, a w żadnym aprobowanym dekrecie soborowym nie znajdujące się zdanie Gieselera [^9], przypisywane przezeń soborowi, że „heretykom żadnej wiary dochowywać nie trzeba.” [^10]

(O. Gutlleux)

Bibliografia

  1. O znaczeniu listu żelaznego ob. Pignatelli. Consult. Canon. t. V. Cons. 67 n. 66 — 78, str. 1688 ust. Wyd. Weneckie 1688 r.; Natalis Alex. Histor. Saec. XY, Dissert. VIII. t. XVII, str. 402 nst,; Hofłer. W czasop. Histor. Polit. Blatter. t. IV, str. 422 nst. Także t. XLI (r. 1858) str. 529 nst. Hefele, Conc. Gesch. t. VII, str. 218 — 227.
  2. Gieseler. Kirch. Geschichte. II. II, str. 418.
  3. O bezpodstawności zdania: nullam fidem haeretico esse servandam ob. Pallavicini. Histor. Conc. Trid. XII, 15, 8; Hefele. Conc. Gesch. VII, str. 227 nst. Hofler, w Hist. Pol. Blatter, t. IV, str. 421 nst. Prw. doskonały art. X. Nowodworskiego Encykl. Kośc. art. Hus, t. VII.