EWANGELIE APOKRYFICZNE.

Fałszywa moneta, mówią ludzie, jest dowodem istnienia prawdziwej: albowiem gdyby prawdziwa nie istniała, nikt nie marzyłby o wyrabianiu i rozszerzaniu fałszywej. To samo da się powiedzieć o Ewangeliach apokryficznych; są one sfałszowaniem Ewangelii kanonicznych.

Nazwę Ewangelii apokryficznych nadano opowiadaniom, odnoszącym się do życia Pana Naszego Jezusa Chrystusa, lecz nie uznanym przez Kościół za część Pisma św. Pierwsze tego rodzaju opowiadania napisane zostały w drugim wieku, jak się to później okaże; dzielą się one na dwie kategorye: jedne opisują narodzenie i dziecięce lata Jezusa, drugie — Jego mękę i zstąpienie do piekieł. Pierwszego rodzaju Ewangelii jest bardzo wiele, ale wszystkie one dadzą się sprowadzić do trzech pierwotnych typów:

a) Protoewangelia Jakóba, błędnie przypisywana św. Jakóbowi Mniejszemu. Opowiada ona o rodzicach Najświętszej Maryi Panny, o narodzeniu Jezusa i wypadkach, jakie potem zaszły aż do rzezi niewiniątek. b) Ewangelia Tomasza Izraelity, uważanego przez niektórych za św. Tomasza Apostoła. Opowiada o cudach zdziałanych przez dziecię Jezus od ucieczki do Egiptu aż do ośmiu lat wieku dziecięcia Jezus. c) Historya Józefa cieśli zajmuje się życiem i śmiercią św. Józefa, ojca-karmiciela Jezusa.

Opowiadaniem tych scen, w których pewna podniosłość stoi obok pospolitości i śmieszności, przedstawiony jest sam Jezus Chrystus, przemawiający do uczniów u stóp góry Oliwnej. Ewangelia pseudo-Mateusza, Ewangelia narodzenia Maryi i Ewangelia arabska o dziecięctwie, są to mniej lub więcej podrobione kompilacye Protoewangelii oraz Ewangelii Tomasza.

Drugi dział apokryficznych Ewangelii streszcza się w Ewangelii Nikodema, ułożonej z dwóch różnych części: a) Aktów Piłata, opisujących proces Jezusa przed trybunałem tego rządcy rzymskiego, jak również spełnienie wyroku; b) Zstąpienia do piekieł, które, jak sam tytuł wskazuje, przedstawia ze wszelkimi zmyślonymi szczegółami zstąpienia duszy Zbawiciela do otchłani, gdzie dusze patryarchów i sprawiedliwych starego prawa oczekiwały wyzwolenia. Do Ewangelii Nikodema odnoszą się liczne odrębne pisma: dwa listy Piłata do Tyberyusza; jeden list Piłata do Heroda oraz Heroda do Piłata, w których jeden drugiemu komunikuje pobudki swego nawrócenia się do wiary Jezusa Chrystusa; sprawozdanie Piłata o procesie, śmierci, zmartwychwstaniu i głównych cudach Jezusa; dwa opisy mniej lub więcej między sobą sprzeczne o śmierci Piłata; opowiadanie Józefa z Arymatei; wreszcie Zemsta Zbawiciela, niedorzeczna trawestacya zburzenia Jerozolimy przez wojska Wespazyana i Tytusa, które to zburzenie umieszcza rzeczone pismo za panowania Tyberyusza.

Wszystkie tu wyliczone pisma doszły do rąk naszych nie bez licznych zapewne sfałszowań i przeróbek, o których trudno urobić sobie dokładne pojęcie. Ojcowie pierwszych wieków czynią wzmiankę o wielu innych Ewangeliach (prawie każdy apostoł ma swoją Ewangelię), z których ledwie jakieś tylko fragmenty się zachowały. Zdaje się, że niektóre z tych Ewangelii są jednem i tem samem dziełem, o różnych tylko tytułach. Do takich częściowych Ewangelii zaliczyć trzeba także Ewangelię według Hebrajczyków często wspominaną i cytowaną przez Ojców. Zgodnie z tem, co przekazuje tradycya, Ewangelią według Hebrajczyków był oryginalny aramajski tekst Ewangelii św. Mateusza, sfałszowany przez sekty żydujących. Św. Hieronim miał ją w ręku i przetłómaczył; lecz przekład ten zarówno jak i sam tekst zaginął.

Uważamy za rzecz pożyteczną ze stanowiska apologetycznego podać tu treściwy rozbiór głównych utworów, zaliczonych do kategoryi Ewangelii apokryficznych.

Protoewangelia Jakóba. — Małżonkowie Joachim i Anna są nieszczęśliwi, gdyż nie mają potomstwa. Joachim dla tego powodu został usunięty ze świątyni przez arcykapłana; w swej rozpaczy udaje się na puszczę i tu pości przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy. Anna zaś zamyka się w swem mieszkaniu i opłakuje swą niepłodność. W jakąś jednak uroczystość, usłuchawszy namowy swej krewnej, ubiera się w najpiękniejsze szaty, zstępuje do swego sadu i siada pod cieniem lauru. Gniazdo wróbli, które ujrzała na gałązce, jest świadkiem jej boleści. Użala się przed Panem i błaga, aby usunął od niej hańbę. Wówczas ukazuje się anioł i zwiastuje, iż będzie miała dziecię od urodzenia poświęcone Panu. Jednocześnie poseł niebieski uwiadomił o tem samem Joachima; ten wychodzi z puszczy i powraca do domu; po dziesięciu miesiącach Anna wydała na świat błogosławione dziecię, któremu nadano imię Marya. Dziecię to po sześciu miesiącach już samo chodziło; w całem postępowaniu Maryi okazywało się działanie boskie, opiekujące się dziecięciem. Po trzech latach życia Marya została ofiarowana w świątyni.

Sama z przedziwnym pośpiechem przebiegła piętnaście stopni, prowadzących do ołtarza całopalenia. (Ps. Matt. 4). W świątyni wychowywała się jako niewinna gołębica, karmiona przez anioła; przepędzała tam dni na modlitwie i pracy aż do lat dwunastu; proszona o rękę przez pewnego kapłana, odmówiła z powodu swego ślubu dziewictwa. (Ps. Matth., 7). Wówczas arcykapłan Zacharyasz na rozkaz otrzymany z nieba zebrał wszystkich wdowców Izraelskich i polecił każdemu położyć swą laskę przed Panem; ten, na którego lasce dokonany będzie cud, zostanie opiekunem wybranej dziewicy. Wkrótce z laski Józefa, rzemieślnika, pochodzącego z rodu Dawida, wyleciał gołąbek. Na ten widok zasmucił się Józef, wymawiając się podeszłym wiekiem i dziećmi, jakie już posiadał; jednakże arcykapłan zażądał, aby starzec usłuchał woli Boga. Józef zdecydował się i zabrał ze sobą dziewicę Maryę. Marya w domu Józefa zajmowała się tkaniem i ozdabianiem zasłony przybytku; razu pewnego, gdy była bardzo zajęta robotą, nawiedził ją anioł zwiastujący, iż zostanie matką Odkupiciela, nie tracąc swego dziewictwa. —Następuje opowiadanie o nawiedzinach Elżbiety i powrocie do Nazaretu. Pewnego razu Józef zauważył poważny stan Maryi. Następuje opis jego boleści i rozpaczy. Marya twierdzi o swej niewinności; Józef jest wzruszony, anioł zstępuje wybawić go z niepewności. Gdy się to dzieje, Józef i Marya zostali oskarżeni przed arcykapłanem: zostali poddani próbie gorzkiej wody. Wyszli z próby zwycięsko i naród uznał ich niewinność. W tym czasie August wydał edykt, nakazujący obliczyć rodziny, pochodzące z Betleemu; Józef z Maryą udali się do tego miasta. Czas Maryi nadszedł, Józef wprowadził dziewicę do groty i począł po Betleemie szukać niewiasty do pomocy. Wszystkie żywioły mieszać się zdawały. Niewiasta owa przybyła za późno; dziecię się już narodziło, a obłok napełnił jaskinię, oświeconą wielką jasnością. Niewiasta owa uwierzyła w tajemnicę; lecz inna niewiasta, chcąca zadowolnić nieprzystojną swoją ciekawość, została ukarana przez niebo, a następnie uleczona przez nowonarodzonego. Następuje historya Magów, przybywających w dwa lata po narodzeniu dziecięcia (Ps. Matth., 16), opis okrutnego rozkazu Heroda, odejście Jana Chrzciciela i jego Matki na pewną górę, która się otworzyła, a natychmiast po wejściu ich do otworu zamknęła się. Arcykapłan Zacharyasz, ojciec Przesłańca, został na rozkaz Heroda zabity w miejscu Najświętszem. Cała ta historya została napisana przez Jakóba, brata Pana.

Ewangelia Tomasza Izraelity i Arabska Ewangelia o dziecięctwie muszą być rozpatrywane razem. Ta ostatnia Ewangelia ma jedną część oryginalną, a mianowicie podróż świętej Rodziny przez Egipt, podróż zapowiadaną nadzwyczajnemi zjawiskami i zaznaczaną we wszystkich miastach najdziwaczniejszymi cudami, jakie tam dziecię Jezus działało. Dosyć długo zamieszkiwała święta Rodzina w Matarze; następnie przybyła do Memfis i tu odwiedziła króla Faraona. Po trzech latach pobytu wróciła do Betleemu: tu również pieluszki Jezusa i woda, którą był obmywany, leczyły chorych i oswobadzały od opętania. Między uleczonymi był też Judasz Iskariota. Reszta tego pisma jest naśladowownictwem greckiej Ewangelii Tomasza.

Ta ostatnia jest niezajmującem, bezdusznem wyliczeniem cudów, zdziałanych przez dziecię Jezus od pięciu do dwudziestu lat jego życia. Jezus jest tu przedstawiony jako dziecię straszne, kapryśne i okrutne; jest to mały czarnoksiężnik, igrający życiem i śmiercią otaczających go ludzi. Dziecko jakieś psuje małe dołeczki z wodą, jakie był sobie wykopał Jezus; za to umiera i schnie na miejscu; inne znów dotknęło jego ramienia, i ono również śmierć natychmiast poniosło. Pewnego dnia szabatu lepi z ziemi dziecię Jezus dwanaście wróbli; w odpowiedzi na wyrzuty, jakie mu za to czyniono, klaszcze w ręce, a wróble odzyskują życie i odlatują. Jezus leczy wszelkiego rodzaju choroby, wskrzesza umarłych i wzbudza wszędzie gorący podziw tłumów. — Ale również często oburzały się tłumy przeciwko niemu, przeciwko jego rodzicom, przeciw osobom z jego otoczenia, a to dla tego, że ktokolwiek się odważył sprzeciwić się mu w czemkolwiek, bywał karany śmiercią. Św. Józef łajał go i czuł się w obowiązku skarcić go pociągnięciem za ucho. Trzech doktorów próbowało nauczyć go czytać: on ich zatrzymywał na aleph, zapytywał o tajemnice i wykazywał ich niewiadomość. Jeden z nich uderzył Jezusa, ręka mu uschła i umarł natychmiast. Józef przy robieniu łóżka dla kogoś dużego wzrostu pomylił się w wymiarach: Jezus jednem uderzeniem ręki przedłużył drzewo ile było potrzeba. Posłany przez matkę po wodę, stłukł dzbanek i przyniósł wody w płaszczu i t. d., i t. d. Wszystko się kończy opowiadaniem ewangelicznem o zniknięciu i odnalezieniu Jezusa w Jerozolimie, dokąd, mając lat dwanaście, udał się z Józefem i Maryą.

Historya Józefa cieśli zachowała się tylko w arabskiem tłumaczeniu; zdaje się, że oryginał napisany był w języku koptyckim. Jezus, zebrawszy w około siebie na górze Oliwnej apostołów, opowiada im główne zarysy żywota swego ojca-karmiciela i wszystkie szczegóły jego śmierci. Dziesięć pierwszych rozdziałów zawiera to, co o Józefie mówi Protoewangelia Jakóba. Część oryginalna rozpoczyna się od rozdziału jedenastego. „Józef dożył stu jedenastu lat wieku przy doskonałem zdrowiu ciała i ducha. Wtedy anioł zwiastował Józefowi o zbliżającej się jego śmierci. Józef, drżący i wystraszony, udał się do świątyni: tam błagał Boga i swego anioła stróża o pomoc przy straszliwem przejściu. Powrócił do Nazaretu, i położył się do łóżka. Wkrótce poczuł zbliżający się koniec. Na wzór Joba złorzeczył dniowi swego urodzenia, uczynił przed Panem wyznanie wszystkich swych błędów, poczem przywołał na pomoc boskie dzieciątko. Jezus i Marya zbliżyli się do łoża i czule z Józefem rozmawiali. Jezus siadł w głowach, a Marya w nogach. Józef prosił Jezusa o przebaczenie za niedowierzanie, jakie ongi okazał co do czystości swej małżonki i za uwagi, jakie odważył się był czynić samemu Jezusowi. Ale naraz ukazała się śmierć w towarzystwie piekielnych potworów. Józef wydał pełne boleści jęki. Jezus usunął potwory i modlił się do swego Ojca niebieskiego za umierającego Józefa. Na głos Jego zstąpili Michał i Gabryel Archaniołowie i przyjęli duszę Józefa, okryli ją świetlaną osłoną i zabezpieczyli od napaści szatanów. Jezus objął martwe ciało swego karmiciela. Oznajmił obecnym o chwale, przywiązanej do pamięci świętego starca i o niebieskich błogosławieństwach, jakie otrzymają czciciele świętego. Gdy Jezus kończył opowiadanie, apostołowie zapytali go, dla czego Józef uległ śmierci, a nie pozostał nieśmiertelnym jak Eliasz i Henoch. Zbawiciel im odpowiedział, że wszyscy ludzie są podlegli śmierci: Eliasz nawet i Henoch nie wyłamią się z pod tego prawa, gdyż będą zabici przez Antychrysta.

Ewangelia Nikodema. — Część pierwsza. Akta Piłata. — Dzieło to można z Variot'em nazwać „szkicem apologetyki chrześcijańskiej.” Jezus zostaje oskarżony o magię; donoszą o tem przed trybunał Piłata. Rządca każe szukać Jezusa, który też przybywa, a na Jego przybycie rzymskie orły pochyliły swe głowy, a kapłani zarzucają Jezusowi jego nieprawe pochodzenie, zabójstwo Niewiniątek i ucieczkę do Egiptu. Tłum oświadcza się przeciw obwinionemu. Piłat niespokojny bada Jezusa; Żydzi nastają bardziej, oskarżając go o zamach na świątynię, o przywłaszczenie sobie tytułu króla i o bluźnierstwo przeciwko Bogu. Piłat chwieje się, zasięga rady, uznaje Jezusa niewinnym.— Następuje druga część narad. Część ta rozpoczyna się od obrony osoby Jezusa przez Nikodema; potem występują świadkowie na korzyść Jezusa: paralityk przezeń uleczony, ślepi, szaleni, trędowaci, niewiasta krwotok cierpiąca imieniem Weronika, opętani, — wszyscy przez Jezusa oswobodzeni od nieszczęść. Ostatni świadek mówi o wskrzeszeniu Łazarza. Wszyscy świadkowie dla różnych pozorów zostają wykluczeni przez żydów. Piłat chce ocalić Jezusa; Żydzi przenoszą Barrabasza nad Zbawiciela. Piłat wreszcie ustępuje, strofując oskarżycieli w ten sposób, jak św. Szczepan dyakon w księdze Dziejów. Wyrok zostaje ogłoszony; ponury orszak posuwa się ku Kalwaryi.—Niektóre szczegóły zostały tu dodane do opowiadań Ewangelii, a najnowsze greckie obrobienie tekstu podaje obszerny opis boleści Maryi, którą nazywa ἡ ϑεοτόχος. Miejsce to nadzwyczaj rzewne. Jezus umiera i jeden z żołnierzy przebija mu bok prawy. Piłat i jego żona opłakują śmierć Jezusa, Żydzi przeciwnie dalej prowadzą swe dzieło nienawiści. Józefa z Arymatei wtrącają do więzienia, lecz w chwili, gdy między żydami powstał zamiar zabicia go, zostaje w cudowny sposób oswobodzony. Postawieni przy grobie stróże głoszą zmartwychwstanie ukrzyżowanego. Pieniędzmi okupiono ich milczenie. Po czterdziestu dniach Jezus wstępuje do nieba z góry Melek w Galilei. Ostatniemu temu objawieniu się było obecnych trzech znakomitych żydów, którzy opowiedzieli o tem co zaszło członkom Sanhedrynu. Żydzi pobudzeni przez Nikodema, nakazali szukać Chrystusa po całej Judei, lecz zamiast Jezusa znaleźli Józefa z Arymatei. Ten opowiada, w jaki sposób wyszedł z więzienia na skutek widzenia Jezusa zmartwychwstałego. Żydzi zostają przerażeni, lecz Nikodem dodaje im otuchy. Zarządzone nowe śledztwo nie dozwala im dalej wątpić o wniebowstąpieniu Jezusa. Wreszcie oddają oni chwałę Bogu za wszystkie te dziwne rzeczy.

Część druga. Zstąpienie do piekieł. — Jezus przy swem zmartwychwstaniu wskrzesił mnóstwo umarłych, między którymi znajdowali się dwaj synowie starca Symeona. Na przedstawienie Józefa z Arymatei powołano ich przed sanhedryn. Wezwani aby zdali sprawę z tego, co się z nimi działo, opisują zstąpienie Jezusa do piekieł.

Najpierw żywe światło zwiastowało mieszkańcom krainy ciemności, że Messyasz ukazał się na ziemi. Następnie przybywa Jan Chrzciciel i oznajmia, że widział Go na ziemi, że Go wskazał swoim uczniom i że Go ochrzcił. Na prośbę Adama opowiada Seth, że posiadając moc leczenia wszystkich słabości rodu ludzkiego, starał się o olej miłosierdzia: odpowiedziano mu wszakże, iż ten olej będzie dany ludziom dopiero po pięciu tysiącach pięciuset lat, gdy Syn Boży weźmie na się naturę ludzką; wówczas to Messyasz miał przywołać do życia Adama i jego potomków, obmyć ich w wodzie i w Duchu świętym, namaścić tym olejem i uleczyć ich od wszelkiej niemocy. To opowiadanie napełniło radością patryarchów i proroków. Natenczas ukazał się szatan, wszedł w rozmowę z Hadesem, czyli uosobieniem piekła. Hades był świadkiem cudów, dokonanych przez Jezusa, lecz popchnął żydów do ukrzyżowania tego człowieka, którego potęga wyrwała mu tyle ofiar. Ten Jezus, który siebie nazywa Synem Bożym, lecz który jest tylko zwykłym człowiekiem, zbliża się do miejsca pobytu umarłych, to jest do piekła dla zagarnięcia takowego i zatrzymania Go przy sobie. Z kolei znów i Hades okazuje obawę, ten człowiek (Jezus) jako pan rozkazuje życiu i śmierci, na jego to zapewne słowo Łazarz wydobył się z piekła, które go już posiadało: jakaż więc siła będzie zdolna jego samego w piekle zatrzymać? Dla tego to właśnie nie pozwala mu się wejść do piekła! Łoskot do grzmotu podobny przerwał ten piekielny dyalog; anielskie głosy zwiastowały przybycie Króla chwały. Napróżno Hades kazał umocnić i strzedz bram swego królestwa: same się one rozprysły i wkroczył Król chwały. Jezus opanowywa szatana, wydaje go Hadesowi z poleceniem trzymania go w więzach aż do wtórego przyjścia Syna Bożego. Rozkaz został spełniony i Hades gorzko wyrzucał księciu szatanowi napaści ich na Króla chwały. Wówczas Chrystus przyjmuje hołdy od Adama i wszystkich dusz sprawiedliwych, zwiastuje im oswobodzenie i wskrzeszonych wprowadza do raju. Tu spotykają Henocha, Eliasza i Dobrego Łotra.

Dwaj synowie Symeona, których łaciński tekst Ewang. Nikodema nazywa Leucyuszem i Charynusem, przerywają tu opowiadanie i znikają. W dodatku do tekstu łacińskiego, Annasz i Kaifasz na żądanie Piłata wyznają, że po zmartwychwstaniu Jezusa sprawdzili na nim urzeczywistnienie się przepowiedni i figur swych ksiąg świętych. Piłat po wysłuchaniu tego wysłał do cesarza krótkie sprawozdanie o tem co zaszło z Jezusem; jeśli Go potępił, to dla tego, że został przez żydów w błąd wprowadzony.

Wszystkie apokryficzne Ewangelie są dziełem pseudonimowem, autorzy zaś, przypisujący takowe apostołom, uczniom lub innym współczesnym Chrystusowi osobistościom, złożyli w samych swoich pismach niezbite dowody sfałszowania. Najpierw tedy Protoewangelia nie może być dziełem św. Jakóba, biskupa Jerozolimy. Albowiem żyd, współczesny Jezusowi i żyjący w świętem mieście na czele chrześcijan nawróconych z żydów, musiałby wiedzieć, że nigdy nie było arcykapłana Rubima, Zacharyasza i Symeona. Nie mógłby nie wiedzieć, że arcykapłan Zacharyasz, zabity przez Żydów między świątynią a ołtarzem, nie był ojcem Jana Chrzciciela. Apostoł tak czysty i tak poważny jak Jakób Mniejszy nigdyby nie napisał i nie ogłosił publicznie sprośnych i odrażających szczegółów, jakie się znajdują w Protoewangelii przy opisie narodzenia Chrystusa. — Tomasz Izraelita, gdyby był jednym z dwunastu apostołów, nie przedstawiłby nam dziecięctwa Jezusa pod postacią niegodną Jego wysokiego posłannictwa i Jego boskich przymiotów. Zbawiciel w oczach jednego ze swych apostołów nie byłby czarnoksiężnikiem, igrającym z cudami w tym jedynie celu, aby wzbudzać podziw i sprowadzać przykrości swym rodzicom. — Autor łacińskiej Ewangelii pseudo-Mateusza chciał przedstawić swe dzieło za tłómaczenie, dokonane przez św. Hieronima z oryginalnego hebrajskiego tekstu św. Mateusza, i dla tego zmyślił istnienie korrespondencyi pomiędzy św. Hieronimem a biskupami Chromacyuszem i Heliodorem. Dowiedzieli się ci dwaj biskupi, że św. Hieronim znalazł jakiś hebrajski volumen, napisany ręką św. Mateusza, gdzie jest opisana historya narodzenia Maryi i Jezusa. Proszą go tedy o przesłanie im łacińskiego przekładu tego dzieła. Hieronim zgadza się na ich życzenie, posyła im swój przekład, zastrzegając tylko, że nie chce zaliczać tego pisma pomiędzy księgi kanoniczne. Tymczasem św. Hieronim w swych autentycznych pismach, z pogardą jako mrzonki apokryficzne odrzuca pewne szczegóły zawarte w tej mniemanej Ewangelii św. Mateusza, jak naprzykład o akuszerce wezwanej do groty Narodzenia, i o synach jakich Józef miał mieć z pierwotnego małżeństwa. W historyi Józefa cieśli sam Jezus za jedno bierze Heroda Wielkiego, który rozkazał zgładzić Niewiniątka, z Herodem Antipą, zabójcą Jana Chrzciciela.

„Arabska Ewangelia dziecięctwa,” jak mówią, miała być znaleziona w księdze współczesnego Chrystusowi arcykapłana Józefa; lecz dzieło to jest widocznie sfałszowanem odtworzeniem dzieł dawniejszych. Ewangelia Nikodema jest pełną wspomnień z Nowego Testamentu, zawiera dosłowne cytaty z listów św. Pawła; mówi się w niej, że prawo żydowskie zabrania żydom stosować karę Śmierci; górę, z której Jezus wstąpił do nieba umieszcza w Galilei, a z Olivetum czyni krainę, obejmującą górę wniebowstąpienia, którą nazywa Mamilch; przypuszcza, że straże grobu Pańskiego były obecne rozmowie anioła ze świętemi niewiastami, i t. d. i t. d. Tekst łaciński nadaje wskrzeszonym z martwych synom Symeona imiona Leucyusza i Charynusa, dwa imiona jednego i tego samego heretyka gnostyka, znanego w IV-m wieku. Jeden z tych mniemanych synów Symeona nadaje wyrazowi Alleluja znaczenie Pan przyjdzie przez wszystkie rzeczy; a zatem nie znał on hebrajskiego wyrazu.

Na każdym kroku widoczna jest ręka fałszerzy w Ewangeliach apokryficznych. Ale czy trzeba przypuszczać, że wszystko co one dodają do opowiadań prawdziwych Ewangelii jest pozbawione historycznej wartości? Tak mniemać byłoby to zanadto daleko posuwać pogardę dla tych dokumentów starożytności. Apokryficzne Ewangelie są odgłosem podań ludowych: a w tego rodzaju podaniach często prawda z fałszem bywa pomieszana. Wiemy z Ewangelii św. Jana (XXI, 25), że Ewangelie kanoniczne nie podają wszystkich szczegółów życia Zbawiciela. Dla czegóżby więc niektóre z tych miłych opowieści tu i owdzie w apokryfach pomieszczonych, nie mogły częściowo dopełnić owych braków, jakie znajdujemy w Ewangeliach autentycznych? Lecz jeżeli tak jest, to jakimże sposobem odróżnić można baśnie od rzeczywistej historyi?

Naprzód za zmyślone uważać trzeba owe mnóstwo dziwacznych czynów i innych szczegółów pospolitych, niezgodnych z powagą Syna Bożego i z pojęciem, jakie mieć trzeba o wzniosłem Jego posłannictwie. Mało również wiary przyznać można tym opowiadaniom, które właściwie przenoszą tylko do ukrytego życia Jezusa wypadki i czyny z Jego życia publicznego, znane z Ewangelii kanonicznych. Wobec tego Ewangelia Tomasza, Ewangelia pseudo Mateusza i Arabska Ewangelia o dziecięctwie winny być zupełnie wyrugowane z dziedziny historyi. Temuż losowi uledz winny niektóre szczegóły z historyi Józefa cieśli.

Co do Aktów Piłata, to łatwo domyślić się celu, jaki miał ich autor. Chce on z jednej strony choć w części uniewinnić rządcę rzymskiego, a z drugiej — okażać przełożonych Synagogi jako mimowolnych, a zatem niezaprzeczonych świadków zmartwychwstania Chrystusa Pana. W tym celu zdają się być zmyślonemi wszystkie rozprawy, odbywane wobec Piłata i Sanhedrynu. W całem tem piśmie, zdaje się, iż niema nic historycznego, chyba tylko dwa szczegóły z historyi ukrzyżowania: założenie chusty na biodra Zbawiciela i cierniowej korony na głowę Jego. Pamięć tych szczegółów musiało zachować podanie, gdyż inaczej niema powodu, dla któregoby je zmyślano. Być może, iż w ludowem prawdomównem podaniu należy również szukać imion dwóch łotrów: Dyzmasa i Gestasa. Imię Longinusa nadane strzegącemu krzyż setnikowi, a przez inną tradycyę przypisywane żołnierzowi, który przebił bok Jezusa, zdaje się raczej wskazywać na urząd, zajmowany w wojsku rzymskiem przez owego oficera. Pochodzi ono rzeczywiście od λόγχη, nazwy nadanej przez św. Jana orężowi użytemu na Kalwaryi (Jan. XIX, 34).

Zstąpienie do piekieł ma na pewno historyczną podstawę, znaną nam z objawienia. Dawid, król-prorok, przewidział fakt ten nadzwyczajny, gdy śpiewał na swej złotej harfie: O Boże! nie zostawisz dusze moiey w piekle (Psalm. XV, 10)! Spełniły się czasy i przyszli apostołowie, by opisać wszystkie szczegóły tego nadzwyczajnego wydarzenia. Ten, który miał wstąpić do miejsca chwały, zstąpił naprzód w głębokości ziemi (Efez., IV, 9); przeniknął do więzienia, gdzie dusze zmarłych były zamknięte i wypowiedział im słowa pociechy (I. Piotr., III, 19); umarli mieli również swą Ewangelię i tajemnicę życia w Bogu (I Piotr., IV, 6). Ten, przed którym winno klękać wszelkie kolano w niebie, na ziemi i w piekle (Fil., II, 10), wyrzekł swe zwycięskie słowo, i widziano Go unoszącego się tryumfalnie po skruszeniu mocy piekielnych i po wyzwoleniu z niewoli dusz patryarchów i proroków, które utworzyły Mu orszak na znak zwycięstwa (Kol., II, 15). (Variot. „Les évang. apocr.” str. 300). Oparci na powyższych zdaniach Pisma św., starożytni Ojcowie Kościoła: Ignacy, Ireneusz, Orygenes, Tertulian, wypowiadają w swych pismach ten dogmat naszej wiary, zaznaczony w symbolu wiary wyrazami: Descendit ad inferos, Zstąpił do piekieł. Część apokryficzna, odnosząca się do tego dogmatu, jest przeważnie poetycznem tylko rozwinięciem danych Objawienia. Apokryficzna ta księga tak opisuje okoliczności rzeczonej tajemnicy wiary, jak ją sobie przedstawiamy w pobożnych uniesieniach ascetycznych rozmyślań. Wyłączamy anegdotę o oleju miłosierdzia, poszukiwanym u bram raju przez Setha; przekształca ona bowiem znaczenie przenośne na znaczenie właściwe, w skutek czego powinna być odrzucona jako bajeczna, tembardziej, że zdaje się, iż ma ona pewną łączność z heretycką sektą Sethynów. Również zmyślony jest dodatek do łacińskich tekstów i wstęp, gdzie się ukazują synowie Symeona. Zresztą ta druga część Ewangelii Nikodema posiada prawdziwą literacką wartość, i należy ją umieścić obok najpiękniejszych epicznych fragmentów klasycznej starożytności.

Pozostaje nam jeszcze do zbadania pytanie, co może być historycznego w opowiadaniach o narodzeniu i dziecięctwie Najświętszej Maryi Panny. Najpierw zauważmy z Dom Calmet'em, że „nic nie zmuszało tych, co układali Protoewangelię w czasach tak bliskich apostołom, kiedy pamięć rodziców Najśw. Maryi Panny była tak świeża u wiernych, do zmyślania imion Joachima i Anny.” Prócz tego są w tych opowiadaniach dwa fakta, które za sobą mają powagę starożytnych Ojców, i które z tego powodu warto przyjąć za historyczne, przynajmniej co do samej ich istoty; a mianowicie ofiarowanie Najświętszej Panny w świątyni i Narodzenie Pana naszego w grocie Betleemskiej. O pierwszem z tych podań tak mówi św. Grzegorz Nysseński (De Nativ. Dom., t. III, str. 3246): „Ojciec Najświętszej Panny, człowiek czcigodny... doszedł do starości nie mając dzieci. Naśladując matkę Samuela, błagał Pana, aby mu nie odmówił błogosławieństwa przez prawo przywiązanego do płodności; dziecię, któreby się mu narodziło przyrzekł poświęcić Bogu. Modlitwa jego została wysłuchana; urodziła mu się córka, którą nazwał Marya. Natychmiast po odkarmieniu jej przez matkę zaprowadził ją do świątyni i dopełnił swego ślubu, poświęcając ją Bogu; poczem kapłani wychowali ją w tem świętem schronieniu, jak niegdyś Samuela.” Toż samo podanie zapisane zostało w czwartym wieku przez św. Epifaniusza (Haer., LXXIX), a następnie przez św. Jana Damasceńskiego (De fide orth, IV, 14). Skądinąd, podanie to zgadza się z obyczajami żydowskimi. „Według dawnego zwyczaju przyjętego u Żydów, niewiasty mogły czuwać u drzwi przybytku, a niektóre z pośród nich, jak np. małżonka arcykapłana Jojady, miały obowiązek wychowywania dzieci (IV Król, XI, 2, 3). Po powrocie z niewoli urządzono wokoło świątyni mieszkania, w których mieszkali oddzielnie mężczyźni, niewiasty i dzieci płci obojga. (Joseph., B. J., V, 14; Antiq., XV, 14). Niektórym dziewicom, tym mianowicie, które były przeznaczone na służbę świątyni, wolno było spędzać młodość w obrębie świątyni. Dla tego to, gdy Heliodor chciał wyłamać drzwi świątyni, dziewice tam zamknięte, całe drżące, przybiegły do arcykapłana Oniasza (II Mach., III, 19). W chwili Narodzenia Zbawiciela, Anna, córka Fanuela, należała do liczby niewiast, które nie wychodziły ze świątyni.” (Variot, op. cit., str. 189 i nast.)

Podanie o grocie Narodzenia zapisuje już w II-im wieku św. Justyn (Tryf., 78), który mówi, że Marya urodziła Chrystusa w jakiejś grocie (ἐν σπηλαίῳ τινὶ) w pobliżu Betleemu. Św. Hieronim (Ep. 58, ad Paul.) mówi również o grocie, w której boskie dziecię zapłakało po raz pierwszy. Dziś jeszcze w Betleemie wskazują kryptę kościoła Narodzenia, jako miejsce, w którem dokonała się ta wielka tajemnica wiary. „Hic de Virgine Maria Jesus Christus natus est”, brzmi napis wyryty na ziemi. Ewangelia pseudo-Mateusza mówi, że Marya trzeciego dnia po narodzeniu dzieciątka wyszła z tej groty i weszła do stajenki, gdzie złożyła Pana Jezusa w żłobku. Szczegół ten może mieć również pewną historyczną podstawę. Obecność wołu i osła jest bardziej niepewna, gdyż jest ona podana jako wypełnienie się jednego z proroctw Izajasza (I, 3), którego to proroctwa źle zrozumiano znaczenie.

Do jakiego czasu należy odnieść pierwsze ukazanie się apokryficznych Ewangelii?

Najstarożytniejszem z apokryficznych pism ewangelicznych jest bez wątpienia Ewangelia według Żydów, która, jakeśmy wyżej powiedzieli, jest tylko sfałszowaniem Ewangelii św. Mateusza. Ułamki tej ewangelii zachował nam św. Hieronim; przełożył ją na język łaciński, cenił ją bardzo i chętnie przytaczał z niej wyjątki, nie dla tego iżby ją uważał za kanoniczną, lecz że czerpał z niej wyjaśnienia niektórych trudnych miejsc św. Mateusza. Uszkodzenia, jakie znamionują Ewangelie Żydów, wprowadzili do niej zapewne Ebionici i Nazarejczycy wkrótce po odłączeniu się swem od prawdziwych wiernych nawróconych z żydowstwa, to jest pod koniec pierwszego wieku. Według niektórych racyonalistów, fragmenty te stanowiły część aramajskiego oryginału, napisanego przez samego św. Mateusza albo przez autora Ewangelii, noszącego imię tego apostoła. Opinię tę zdają sie podzielać niektórzy starożytni Ojcowie Kościoła, w szczególności św. Epifaniusz, który mówi, że Nazarejczycy posiadali Ewangelię św. Mateusza, napisaną po hebrajsku i bardzo kompletną (Haer., XXXIX, 9). Inni znów pisarze, jak Klemens Aleksandryjski, Orygenes, Euzebiusz nie mają odwagi przypisać ewangeliście tych miejsc, które się nie znajdują w greckim tekście Ewangelii św. Mateusza; Teodor Mopswesteński zarzuca nawet św. Hieronimowi, że wprowadził do Kanonu ksiąg świętych piątą Ewangelię. Ta chwiejność podania dostatecznie da się wytłómaczyć tem, że Ewangelia według Żydów co do swej istoty nie różniła się od Ewangelii św. Mateusza: prawdziwy tekst ewangeliczny, wiernie przetłómaczony na język grecki, miał być przekształcony przez sekty żydujące. Za naszych czasów Dr. Hilgenfeld (Libr. deperdit. fragm.) sądził, że zaznaczył istotną różnicę pomiędzy Ewangelią według Żydów i Ewangelią św. Mateusza, jaką dziś posiadamy: Ewangelia według Żydów miałaby być dawniejsza; kanoniczna zaś Ewangelia powstała z niej wskutek różnych dodatków i uszkodzeń. Zdaniem tegoż Dra Hilgenfelda, pozostałe do dziś dnia urywki Ewangelii według Żydów tchną duchem starożytności, cechą naiwności i dokładności, jakiej daleko mniej się spotyka w kanonicznej Ewangelii św. Mateusza. Zresztą dodaje tenże Hilgenfeld, czy można przypuszczać, żeby św. Hieronim zadawał sobie trud tłómaczenia tej Ewangelii, gdyby ona nie była utworem niezależnym? W odpowiedzi na te argumenta zaznaczamy najpierw, że niektóre pospolite i nieprawdopodobne szczegóły, zawarte w tej Ewangelii Żydów, nie odpowiadają apostolskiemu pismu; weźmy zwłaszcza miejsce, w którem Jezus powiada, że „matka Jego, Duch święty, przeniosła go na jednym jego włosie na górę Tabor.“ Co do postępowania św. Hieronima, to dosyć poznać krytyczny smak tego uczonego doktora, aby zrozumieć, że pismo, w którem on uznawał aramajski oryginał św. Mateusza dostatecznie w jego oczach zasługiwało na całkowite przetłómaczenie. W dziełach tego świętego nic się nie znajduje, coby wskazywało, że on przyjmował dwie istotowo między sobą różne Ewangelie Mateusza. Jeśli więc powiada, że wielu uważa Ewangelię według Żydów za oryginał Ewangelii. św. Mateusza, to dla tego, że między dwoma temi pismami znalazł tylko różnice przypadkowe. Początkowo starożytni Ojcowie Kościoła, źle powiadomieni o pochodzeniu tych pism, z poszanowaniem przytaczali niekiedy teksty apokryficzne; dopiero później rzecz się wyjaśniła i Ewangelię według Żydów uznano za apokryficzną „nie z powodu wspólnych punktów, jakie zachowała z naszą Ewangelią św. Mateusza, lecz wskutek dodatków, jakie zepsuły i przeistoczyły pierwszą kanoniczną Ewangelię. Nie mogła ona poprzedzić oryginału św. Mateusza; bo żadne pismo nie wyprzedza samo siebie. Lecz dodatki, które ją stawiają w niezgodzie z oryginałem, zawsze będą miały cechę kompilacyi i przeróbki.” (Variot, op. cit. str. 343).

Przejdźmy teraz do właściwych apokryficznych Ewangelii. Zaledwie Zbawiciel przeszedł z tego świata do chwały swego Ojca, wielu z Jego uczniów rzuciło się do zapisywania tego, co im przekazało podanie ludowe o czynach i mowach boskiego Mistrza: Wiele tym szkicom brakło dokładności, jak to dosyć wyraźnie daje do zrozumienia św. Łukasz we wstępie do swej Ewangelii. Tego rodzaju opowiadania prawdopodobnie stały się pierwszem źródłem właściwych apokryficznych Ewangelii. Wszystkie one widocznie przypuszczają istnienie Ewangelii kanonicznych, dążą do uzupełnienia rzeczy przez nie przemilczanych w celu apologetycznym. Nieraz bywają ubarwione alluzyami do faktów ewangelicznych, a nawet dosłownemi nieraz cytatami z prawdziwych Ewangelii. Są one zatem późniejsze od prawdziwych Ewangelii, a więc powstały po końcu pierwszego wieku. Skądinąd znów, w pismach tych znać widoczne ślady gnostycyzmu; pewne wyrażenia, zapożyczone z gnostyckiego słownika, nawet wątpić nie pozwalają o pokrewieństwie apokryficznych Ewangelii z sektami II-go wieku. Weźmy np. takie miejsca, w których dziecię Jezus przedstawione jest rozprawiające wobec nauczycieli w świątyni; posłuchajmy w Zstąpieniu do piekieł, jak Hades czyni wyrzuty Szatanowi, że się odważył zaczepić Jezusa, że nie umiał rozeznać tego drzewa mądrości (τῆς γνώσεως). To właśnie naprowadza nas na myśl, że jak apokryficzne urywki Ewangelii według Żydów ujrzały światło dzienne u Nazarejczyków, tak samo również gnostycyzm był podatnym gruntem, na którym zakiełkowały pierwsze ziarna, przyniesione przez tradycyę ludową; ziarna te, wyrosłe i zasilane nowymi tworami wyobraźni, wytworzyły powoli ów zbiór opowiadań, stanowiących rodzaj mitologii chrześcijańskiej. Mówimy mitologii, gdyż o ile ta myśl Straussa jest prawdziwa w odniesieniu do Ewangelii apokryficznych, o tyle najzupełniej jest błędna, gdy ją chce Strauss stosować do Ewangelii prawdziwych. To też Strauss, chcąc wprowadzić w błąd czytelnika, stara się ustawicznie mieszać szczegóły podane przez pisma apokryficzne ze szczegółami, dostarczonymi przez opowiadania kanoniczne. Wskutek tego podstępu, mógł zdradziecko stosować do pism kanonicznych zasady, które stosować się dają tylko do pism apokryficznych. Pod tym względem autentyczność Ewangelii kanonicznych wyraźnie zaznacza różnicę pomiędzy dziełami apostolskiemi a utworami anonimowymi, płodami wyobraźni i biblijnych spekulacyi.

Protoewangelia Jakóba znali św. Epifaniusz (+ 403) (Haer., LXXIX, 5) i św. Grzegorz Nysseński (+ 394). W III-m wieku Orygenes czyni wzmiankę o Księdze Jakóba i porównywa ją z Ewangelią Piotra. Poprzednik Orygenesa, Klemens Aleksandryjski czyni do niej alluzyę, a św. Justyn (z II-go wieku) być może, iż w niej właśnie znalazł to, co mówi o grocie betleemskiej. Zresztą w samej księdze nic nie świadczy o pochodzeniu jej wcześniejszem nad połowę drugiego wieku; przeciwnie, objawiająca się w tem dziele dążność do obrony dziewictwa Maryi Panny od wszelkiego podejrzenia doskonale odpowiada tej epoce, w której właśnie ta prawda była przedmiotem pośmiewiska i sekciarskich napaści ze strony Żydów i pogan. Księga ta niebawem dostała się na Zachód. Św. Hieronim nazywa apokryficznemi mrzonkami opowiadanie o obecności niewiasty, wezwanej na pomoc Maryi w Betleemie, i o dzieciach, jakie Józef miał mieć z pierwszego małżeństwa. W podobny też sposób piętnuje anegdotę o zabójstwie Zacharyasza, ojca Przesłańca Jana. Nieco później Innocenty I uroczyście potępia „księgi noszące imiona Macieja (in. Mateusza), Jakóba Mniejszego, Piotra i Jana, które były napisane przez niejakiego Leucyusza... jak również te, które noszą imiona Andrzeja, Tomasza albo inne jakieś jeszcze.” (Innoc. I ad Exuper). Łaciński więc apokryf, oznaczony imieniem Mateusza, istniał juz w IV-m wieku. Miesza on Protoewangelię z Ewangelią Tomasza. Pomiędzy apokryfami, które odrzucić należy, dekret Gelazego wylicza nadto Ewangelię Dziecięctwa i Ewangelię Narodzenia Maryi. Te ostatnie, jakeśmy wyżej powiedzieli, są raczej przeróbką niż tłómaczeniem greckiego tekstu Jakóba i Tomasza. Tischendorf (Evang. apocr., Proleg. XXXII) jest zdania, że Ewangelia Narodzenia Maryi ułożona została na Zachodzie przeciw manichejczykom i montanistom dla okazania pochodzenia Maryi od Dawida. Miałaby zatem ujrzeć światło dzienne w III-m wieku i później posłużyć do ułożenia Ewangelii pseudo-Mateusza. Tenże uczony odnosi ukazanie się Historyi Józefa cieśli do V-go wieku: miała ona być napisana w Egipcie. Ewangelia Tomasza jest współczesna Protoewangelii Jakóba. Znali ją już Orygenes i św. Ireneusz; autor dzieła Philosophumena wyjął z przypisywanej Tomaszowi Ewangelii całą jedną cytatę, która jednak nie znajduje się we fragmentach, jakie do nas doszły. Mówi on również, że ofiaci czyli gnostycy II-go wieku posługiwali się tą Ewangelią. Euzebiusz w IV-m wieku Ewangelię Tomasza zalicza do ksiąg pseudo-apostolskich, pisanych przez heretyków. Św. Cyryl Jerozolimski jest zdania, że prawdziwym autorem tego dzieła jest pewien Tomasz, uczeń Manesa. Opinia ta jednak jest niedokładna: albowiem apokryf, o którym mowa, jest dawniejszy od Manesa. Arabska Ewangelia Dziecięctwa, według Tischendorfa, jest syryjskiego pochodzenia. Czas ukazania się jej niewiadomy.

Imię Nikodema ukazuje się dopiero w VIII-m wieku na czele Aktów Piłata. Prolog podaje Nikodema już-to jako autora, już-to jako tłómacza księgi, wydanej przez Ananiasza lub Aeniasza, i znalezionej przez tego ostatniego za panowania Walentyniana i Teodozyusza. Z czego wynika, że księga ta nie była znana starożytnym pod nową nazwą Ewangelii Nikodema. Dla tego jednak nie należy wślad za niektórymi pisarzami sądzić, że sama ta księga została napisana dopiero w IV-m wieku. Znano ją dobrze w starożytności pod nazwą Pamiętników albo Aktów Piłata, po łacinie Gesta albo Acta Pilati. Wzmiankę o tej księdze jak również i o jej treści czyni Grzegorz z Tours (Hist. Franc., I, 20, 23). Ojcowie pierwszych wieków, jak Justyn i Tertulian, mówią o Aktach Piłata. Lecz zdaje się, iż uważają takowe jako autentyczne dokumenty, pochodzące rzeczywiście od tego rzymskiego rządcy Palestyny, gdyż w swych podanych cesarzowi apologiach powołują się na powagę rzeczonych aktów. Z drugiej strony wszystko to, co one przytaczają, znajduje się w pierwszej części posiadanej przez nas Ewangelii Nikodema. Czyżby więc rzeczeni Ojcowie mieli się pomylić? Wszak posiadane przez nas Akta Piłata są co najmniej dokumentami uszkodzonymi, jeżeli nie zupełnie sfałszowanymi. Czyżby to były te same, którym Maximin, jak nas poucza Euzebiusz, przeciwstawiał Akta Piłata, pełne obelg przeciw Chrystusowi i Jego czynom? Bardziej prawdopodobnem zdaje się być to, że znane tym Ojcom Akta nie całkowicie zaginęły, lecz że się mają co do swej istoty znajdować w posiadanej przez nas księdze apokryficznej. Akta te jak i wszystkie apokryfy z biegiem czasu uległy licznym uszkodzeniom. Sądzimy, że Piłat rzeczywiście posłał do cesarza sprawozdanie z procesu Jezusa, i że to jego sprawozdanie posłużyło za kanwę apokryfowi i zostało ogłoszone w II-im wieku w apologetycznym celu: przez jakiegoś nawróconego Żyda. Niepodobna rozstrzygnąć, czy Justyn i Tertulian mieli w ręku kopię owego urzędowego tekstu, czyli też tylko dzieło jakiegoś fałszerza, który pierwszy nadużył imienia Piłata dla nadania swemu dziełu powagi.

Zstąpienie do piekieł prawdopodobnie jest tak dawne jak Akta Piłata, lecz innego pióra. Oryginał napisany w języku greckim; autorem jego jest jakiś nawrócony żyd, lecz zdaje się, oddany błędom gnostycyzmu, mianowicie ofita. W sekcie tej rzeczywiście wierzono w zbawienną maść, wytworzoną w raju przez drzewo żywota i udzielaną duszy przy chrzcie św.; w sekcie tej również znakowi krzyża św. przyznawano moc otwierania bram królestwa Jaldabaota, i t. d.

Jaką powagą cieszyły się w Kościele Ewangelie apokryficzne?

Mówiąc o pochodzeniu Ewangelii apokryficznych, mieliśmy nieraz sposobność zaznaczyć zdanie Ojców Kościoła o tych sfałszowanych utworach. Apologeci Justyn i Tertulian powołują się na powagę Aktów Piłata, jako na argumentum ad hominem przeciw cesarzom. Starożytni Ojcowie Kościoła dla tego zapewne przytaczają jako autentyczne niektóre teksty Ewangelii według Żydów, że sądzą, iż ta Ewangelia jest aramajskim oryginałem św. Mateusza, a może także i dla tego, że cytowane przez nią wyrazy były im znane z wiarogodnego ustnego podania. Rychło jednak nieporozumienie ustało, a razem z niem i cytaty apokryfów. Z wyjątkiem rzadkich wypadków Ojcowie Kościoła dla apokryficznych Ewangelii mają tylko słowa najwyższej pogardy; uważają je za utwory heretyckie i nie przyznają im żadnej powagi. Jeżeli czasem mówią z uszanowaniem o niektórych faktach, w tych apokryfach opisanych, nie pochodzi to stąd, jakoby opierali się na świadectwie tych ksiąg podrobionych, lecz że dowiedzieli się o nich skądinąd, z pobożnej tradycyi, której rozumnie zaufać mogli. Dziś jeszcze wierni i pasterze trzymają się tego samego sposobu postępowania, przyjmując za historyczne fakta ofiarowanie się Najświętszej Panny w świątyni, grotę Narodzenia, i t. d.

Sztuka chrześcijańska, która się zasila poezyą, nie bardzo jest oględna. Lubi przedstawiać wołu i osła przy żłobie boskiego dziecięcia, lub dawać do rąk Józefowi laskę kwitnącą, umieszczać świętą rodzinę pod palmą, pochylającą ku maleńkiemu Jezusowi swoje gałęzie, okryte owocami i t. d. Kościół chętnie toleruje te niewinne obrazy, które w niczem nie narażają dogmatu; ale zawsze czuwać będzie nad tem, aby te pobożne zmyślenia nie były uważane na równi z faktami, zapisanymi w Ewangeliach kanonicznych.

Zakończenie. — Porównanie Ewangelii kanonicznych z Ewangeliami apokryficznemi. — Ewangelie kanoniczne ukazały się w epoce współczesnej opowiedzianym w nich wypadkom; apokryficzne zaś powstały w sto lat później, gdy wyobraźnia ludowa, żądna rzeczy dziwnych, miała już czas się rozwinąć i ogarnąć życie Jezusa oraz świętej Jego Matki. Ewangelie kanoniczne wyszły z pod pióra apostołów lub mężów apostolskich, znanych i szanowanych w całem społeczeństwie chrześcijańskiem, apokryficzne zaś były utworami autorów nieznanych, nie przedstawiających żadnych rękojmi wiedzy i uczciwości. Pierwsze noszą wypisane na czele imiona swych autorów, a cały Kościół po wszystkie wieki bez wahania uznawał prawowite ich pochodzenie; drugie podstępnie przywłaszczają sobie apostolskie imiona albo kłamliwie wdzierają się pod opiekę szanownych nauczycieli kościelnych; ale podstęp został rychło wykryty; zaledwie jeden jakiś mąż znakomitszy w Kościele dał się na chwilę w błąd wprowadzić. Ewangelie apokryficzne spotkała ogólna pogarda ze strony doktorów Kościoła; przytaczają je tylko jako rzeczy zabawnie ciekawe, albo jako niedorzeczne mrzonki; Ewangelie zaś kanoniczne otacza powszechny szacunek, każde ich słowo ma znaczenie boskiej wyroczni; chrześcijański dogmat i chrześcijańska moralność wspierają się na zawartej w nich nauce; Ewangelie kanoniczne zawierają opowiadania trzeźwe, pełne szlachetnej prostoty; wszystko w nich jest godne charakteru Boga-Człowieka, wszystko zmierza do celu Jego boskiego posłannictwa; apokryficzne zaś ewangelie przedstawiają Syna Bożego jako dziwacznego i złośliwego cudotwórcę, działającego cuda jakby dla zabawki; cuda Jego bywają często pospolite i dla wywołania podziwu zdziałane, albo też opowiadania tych ewangelii mieszają szczegóły prawdziwe z urojeniami, pozbawionemi wszelkiego prawdopodobieństwa, albo wreszcie wchodzą w zakres heretyckich teoryi owej epoki czasu. Ewangelie kanoniczne dziwnie się zgadzają z danemi historycznemi, geograficznemi i etnograficznemi, wzmiankowanemi przez współczesnych świeckich autorów; apokryficzne zaś ewangelie pełne są anachronizmów i kłamstw historycznych; autorowie ich, mniemani współcześni, popełniają grube błędy odnośnie do geografii tego kraju, do obyczajów i urządzeń jego mieszkańców. Liczba Ewangelii kanonicznych jest dokładnie określona. Kościół zna ich ani mniej ani więcej tylko cztery; tekst ich po wszystkie czasy i po wszystkie miejsca jest stały i niezmienny; liczba zaś apokryfów z czasem się zwiększa, rozpada się na działy, a to wszystko z ruchliwością, do rozpaczy doprowadzającą krytykę nowożytną; tekst ich przekształca się bezustannie, względnie do czasów i narodów, przez które przechodził. Wreszcie, w Ewangeliach kanonicznych wszystko daje świadectwo prawdzie, w apokryficznych—wszystko tchnie oszustwem i kłamstwem. Duch złego przez wzniecenie w Kościele tych dzieł kłamstwa zamierzał roztoczyć zwątpienie i zamieszanie pojęć wokoło podstawowych prawd chrześcijaństwa; tymczasem jednak bardziej jeszcze roztoczył po nad niemi jasność bożą, choćby już przez samo to przeciwieństwo, jakie zachodzi między światłem a ciemnością.

Dzieła pomocnicze: Fabricius, „Codex apocryphus Novi Testamenti,” 1719.—Thilo, „Codex apocryphus Novi Testamenti,” 1832. Tischendorf, „Evangelia apocrypha,” 1876. Calmet, „Dissertation sur les Evangiles” na początku tomu VII Kommentarza, — Dissertacya o „Aktach Piłata” w tomie „Dissertation.” --- Michał Nicolas, „Études sur les Évangiles apocryphes,” 1866. — Hilgenfeld, „Evangeliorum... deperditorum fragmenta.” — Variot, „Les Evangiles apocryphes,” 1878. — Corluy, „Les Evangiles apocryphes,” w „la Controverse,” 1887. — „Theologischer Jahresbericht,” wydawany od roku 1880 przez Lipsiusza, przedmiotowi temu corocznie poświęca jeden ze swych artykułów.

(J. Corluy).