EKSTAZA.
Ekstaza boska czyli zachwyt jest to pewien stan duszy, zatopionej w rozmyślaniu o Bogu i o rzeczach boskich, rozkoszującej się miłością Boga, — stan, w którym życie zewnętrzne i zmysłowe zostaje jakoby zawieszone, tak dalece, że ekstatyk bywa pozbawiony do pewnego stopnia ruchów ciała, czucia i wszystkich zmysłów.
Mistycy, według Ribeta (La Mystique, t. II, p. 556), rozróżniają trzy stopnie boskiego zachwytu. Pierwszy polega na prostem zawieszeniu zmysłów zewnętrznych i urzeczywistnia się zwykle w nadnaturalnych wizyach zmysłowych; w drugim stopniu przestaje być czynną nawet już wyobraźnia; trzeci stopień polega na pewnem rozmyślaniu czysto umysłowem, podczas którego przestają działać zmysły i rozum (to jest władza rozumowania), lecz tylko umysł, choć nie rozumuje, jest czynnym przy pomocy czystej intuicji.
Jak widzimy, w ekstazie trzeba odróżniać stronę wewnętrzną od zewnętrznej. Na wewnątrz, życie wyższych władz duszy a szczególnie miłość bywają spotęgowane do najwyższego stopnia; na zewnątrz zaś ustają mniej lub więcej całkowicie wszelkie objawy życia zmysłowego, a niekiedy nawet wegetacyjnego, tak dalece, iż czasami słabną a czasami zupełnie ustają oddech i krwi krążenie.
Większość teologów katolickich utrzymuje, iż to, co się dzieje zewnątrz, nie jest żadnym osobliwym darem, lecz raczej wynikiem tego, co się wewnątrz dokonywa.
„Nauka to ogólnie przyjęta, mówi Ribet, że skrępowanie zmysłów jest naturalnem następstwem stanu wewnętrznego. Tak, zdaje się, naucza i św. Tomasz (2-a 2-ae q. 175,a. 2). Suarez, który naukowo rozprawia o tym przedmiocie, podziela toż samo przekonanie i tak samo je objaśnia (de Relig. l. 2, c. 15, n. 5), mianowicie, że dusza nie jest w stanie podołać funkcyom organicznym w tej chwili, kiedy ją pochłania światło boskie.”
Charakterystyczne w boskiej ekstazie, to owa nadzwyczajna i nadprzyrodzona dzielność wyższych władz duszy, które skoro tylko znajdą się wobec Boga, posiadają tę własność, iż udzielają i pozostawiają duszy nadprzyrodzoną energię, posuniętą aż do heroizmu, i szlachetny zapał, który sprawia, że ekstatyk gotów jest ponieść dla Boga wszelkie straty i wszelkie cierpienia.
Dla tego też w procesach kanonizacyjnych nigdy nie przystępują do badania ekstazy, według przepisów podanych przez Benedykta XIV (de Beatif. et can. l. III, c. 49, n. 14), zanim uprzednio nie zbadają okoliczności istnienia cnót heroicznych; atoli i w tym razie chociaż ekstaza jest łaską nadprzyrodzoną, nie zalicza się ona do rzędu wymaganych do beatyfikacyi cudownych faktów, chyba że towarzyszą jej inne same z siebie cudowne zjawiska.
Z tego, cośmy powiedzieli, widać, jak bezzasadne jest rzekome podobieństwo, zachodzące jakoby pomiędzy ekstazą świętych a ekstazą, wywołaną przez histeryę lub inne choroby nerwowe, które to podobieństwo upatrywali nowocześni racyonaliści. (Ob. artykuł Hysterya).
Utrzymują oni, że te święte, których zachwyt Kościół uznał za nadprzyrodzony, były hysteryczkami; tymczasem cechy ekstazy boskiej, w którą wpadali święci, różnią się całkowicie od cech ekstazy hysterycznej, opisanej w artykule Hysterya na podstawie danych, sprawdzonych przez Charcot'a i D-ra Regnard'a.
W ekstazie religijnej wyższe władze duszy do tego stopnia są zajęte, iż ekstatyk nie ma tyle skupienia zewnętrznego i tyle sił, iżby mógł wykonywać funkcye organiczne. W hysteryi i w chorobach nerwowych dzieje się przeciwnie, gdyż choroba niszczy zdolności przyjmowania i odczuwania wrażeń zewnętrznych; a stąd pochodzą hallucynacye, będące naturalnym stanem wprowadzonej w szał imaginacyi, nad którą nie mogą zapanować ani zmysły ani zdrowy rozum.
Innemi słowy, przyczyną ekstazy boskiej jest nadzwyczajna wrażliwość, której Bóg udziela umysłowi naszemu i naszej woli; przyczyną ekstazy hysterycznej, jest niemoc organizmu, którym zawładnęła choroba.
Nie wspominam tu o moralnych przymiotach ekstatyków: ekstaza boska jest udziałem dusz wielkiej cnotliwości, podczas gdy hysterya zdarza się u wszystkich ludzi, zarówno cnotliwych jak niecnotliwych.
A zatem, nawet zewnętrzne cechy tych dwóch stanów, zupełnie są odmienne; jedno tylko i tylko jedno obojgu jest wspólne, mianowicie znieczulenie cielesne; po za tem nic niema wspólnego.
W histeryi, chorobliwą ekstazę wyprzedza, według Charcot'a, katalepsia i nieprawidłowe ruchy; po ataku następuje ogólne osłabienie i czasami pomięszanie zmysłów. Otóż przekonamy się, że takie objawy znane były starożytnym teologom i że zawsze miano je za znak ekstazy naturalnej, nie zaś nadnaturalnej. Teologowie bowiem rozróżniają trojaką ekstazę: boską, dyabelską i naturalną.
Ekstaza dyabelska jest ta, w której szatan zagładza czucie zewnętrzne dla całkowitego owładnięcia duszą przez obrazy, które narzuca wyobraźni. Niema potrzeby wymieniać tu wszystkich jej charakterystycznych znaków.
Dla okazania niesprawiedliwości zarzutów racyonalistowskich, wolimy streścić naukę Benedykta XIV (ibid. n. 4) o ekstazie naturalnej w porównaniu z ekstazą boską. Podług niego, ekstaza naturalna jest ta, która pochodzi z przyczyn naturalnych, bądź z choroby, wprowadzającej ciało w stan katalepsyi i znieczulenia, bądź też z powodu długich rozmyślań, podniecających wyobraźnię i zwracających cały system nerwowy na mózg, tak dalece, że funkcye zmysłowe zupełnie nie mogą być czynne. Zdarzało się Platonowi, że niekiedy tak dalece bywał zajęty filozofią, iż tracił zupełnie władzę swych zmysłów.
Następnie Benedykt XIV podaje (ibid. n. 5) pewne znaki zewnętrzne, po których poznaje się ekstazę naturalną; naprzód wszystkie symptomaty chorób sprowadzają ekstazę; dalej, ekstazę uważać trzeba za naturalną, gdy się ona stale co pewien czas powtarza, tudzież jeżeli ekstatyk zostaje potem paralitykiem, jeżeli pada rażony apopleksyą lub inną chorobą, jeżeli po przejściu ekstazy jest zmęczony, ociężały, niejasno pamięta, co się działo, jest blady na twarzy, smutny i melancholijny.
Również i okoliczności, w jakich ekstaza się objawia, mogą dać wskazówki, że ona jest naturalną. Naprzykład, jeżeli kto wpada w zachwyt z powodu pociągu, jaki odczuwa ku jakiemukolwiek dobru naturalnemu, albo z powodu bojaźni lub boleści, następujących zwykle po jakimś nieprzewidzianym wypadku, wówczas nie podlega wątpliwości, że taka ekstaza będzie naturalna. To samo trzeba powiedzieć o ekstazie, wywołanej przez muzykę.
Według Benedykta XIV (n. 7), ekstaza boska posiada zupełnie odmienne cechy. Można ją poznać po znakach, które ją poprzedzają, które jej towarzyszą i które po niej następują. Lecz nadewszystko cnoty praktykowane przez ekstatyka stanowią o istocie ekstazy. Podczas trwania zachwytu boskiego u ekstatyka nie ma nic takiego, ani na zewnątrz, ani wewnątrz, coby było nieprzyzwoite. Po ustaniu zachwytu, ekstatyk jest skromny, pełen szczęścia, w jego obliczu odbija się szczera radość, a jego serce pełne ufności; ma on nadto niezłomne postanowienie postępować w miłości, w pokorze i w innych cnotach chrześcijańskich.
Tak nauczał Benedykt XIV jeszcze w XVIII stuleciu. Takie więc są znaki, po których Kościół rozpoznawał prawdziwą ekstazę boską. Wizerunek ekstatyka, jakiśmy skreślili, jest prawdziwem odbiciem tych licznych ekstatyków, których Kościół uznał za takich. Czyż wobec tego można żądać innych dowodów bardziej przekonywających, że ekstazy boskie nie są zwykłymi objawami hysterycznymi, mającymi źródło w newrozie, jak utrzymują nasi przeciwnicy?
W powyższych wywodach odpowiedzieliśmy ubocznie na inny zarzut, mianowicie, że Kościół miał wpływać na rozszerzenie się owej rzekomej newrozy i owych rzekomych zachwytów naturalnych, ustanawiając wigilie, posty i inne umartwienia ciała. Umartwienia te, w istocie, osłabiają siły ciała i mogą sprowadzać omdlenie i otrętwienie zmysłów, podczas którego czucie i wyobraźnia, samym sobie zostawione, są spotęgowane jak w ekstazach hysterycznych i w hallucynacyach hysterycznych, wywołanych nadmiernem osłabieniem. Lecz z przytoczonych nieco niżej słów przekonamy się, że owe objawy otrętwienia zawsze były uważane w Kościele za niebezpieczne; mistycy radzą unikać ich przez powstrzymywanie się od umartwień, jeżeliby przyczyną ich były rzeczywiście umartwienia.
Przytaczamy słowa Ribet'a (La Mystique, t. II. p. 369), który, zgodnie z tradycyjną nauką mistrzów życia duchownego, przepisuje mistykom prawidła, jakim się poddać powinni.
„Niekiedy ma się za ekstazy najzwyczajniejsze omdlenia naturalne. Omdlenia te mogą być spowodowane zbyt silnemi wrażeniami i pochodzą z nazbyt wielkiego osłabienia, albo też z nadczułości ciała. Zbyt rzewne wewnętrzne słodycze, gwałtowne uniesienia, głębokie smutki sprowadzają u słabych i wrażliwych osób dłuższe lub krótsze odejście od zmysłów... Zaznaczamy jeszcze inny rodzaj naturalnego omdlenia. Podczas rozmyślania asceta się skupia, zamyśla i pogrąża w pewną bierność, podczas której traci przytomność, samowiedzę i odchodzi od zmysłów...”
„Św. Teresa (Les Fondations roz. VI) surowo nagania te nadużycia, będące po prostu zmysłowością w płaszczyk ascetyczny przybraną i sprowadzającą upadek sił fizycznych bez żadnej korzyści dla duszy; jeżeli się im zawczasu nie zapobiegnie, mogą one przyprawić nawet o pomięszanie zmysłów...” Święta dodaje jeszcze: „Radzę więc przełożonym wyrugować ze swych klasztorów z możliwą skwapliwością wszystkie owe zemdlenia. One to odbierają władzom (duszy) i nawet zmysłom energię, i dusza już niezdolna nakazać im posluszeństwa; one to są przyczyną utraty zasług, któreby można było nabyć wytrwałą usilnością podobania się Bogu. Skoro się spostrzeże, iż te ekstazy w zakonnicy pochodzą z wyczerpania sił: niechaj przełożona zakaże jej umartwień i postów, które nie są obowiązkowemi; w pewnych wypadkach będzie mogła zakazać jej i tych ostatnich bez żadnych skrupułów sumienia. W końcu, aby ją od tego oderwać, każe jej spełniać posługi domowe.
(J. M. A. Vacant).
Ks. A. K.