DYSPENSY.

I.

Dyspensa jest-to zwolnienie przez prawodawcę jednego lub wielu członków społeczeństwa na pewien czas albo na zawsze od istniejącego i wszystkich obowiązującego prawa. — Władza kościelna uznaje od czasu do czasu nawet dość często słuszne powody do udzielania zwolnienia od ślubów, święceń i obowiązków kościelnych, od postu, wstrzemięźliwości, a najczęściej od przeszkód małżeńskich.

II.

Dyspensa, w taki sposób rozumiana, jest łaską, której może udzielać jedynie prawodawca, albo jego zwierzchnik, albo wreszcie jego prawni następcy, dla zawieszenia bowiem skutków prawa, trzeba posiadać władzę prawodawczą; stąd od prawa boskiego może dyspensować jedynie Pan Bóg i Jego zastępcy; od praw Kościoła powszechnego — papież, sobór powszechny i ich zastępcy; od praw dyecezyalnych — biskup i jego zastępcy i t. d. — Od prawa natury, nie może dyspensować nikt, nawet Pan Bóg, ponieważ opiera się ono na poszanowaniu powszechnej prawdy i dobra. Jednakże Kościół może tłómaczyć prawo natury i orzekać, czy ten lub ów czyn, ten lub ów postępek zgadza się z prawem natury, czy też mu się sprzeciwia, ale prawo takiego tłómaczenia nie jest prawem dyspensowania. — Nie będziemy tutaj przytaczali dowodów na to, że Pan Bóg dał Kościołowi, a głównie św. Piotrowi i jego następcom, władzę stanowienia praw, a tem samem i dyspensowania od nich (ob. art. Kościół, Papież, Duchowieństwo). Nie chcemy też tutaj dochodzić, czy zwierzchnicy kościelni mają prawo przelewania swojej władzy na innych, w jakim zakresie i pod jakimi warunkami? Odpowiedź na te pytania znaleźć można w książkach prawno-kościelnych i w teologii moralnej. Natomiast pragniemy przytoczyć tutaj podług Soboru Trydenckiego ogólne zasady Kościoła odnośnie do dyspens, a zwłaszcza małżeńskich. „Niechaj wiedzą wszyscy, że święte kanony winny być ściśle i ile możności przez wszystkich bez różnicy zachowywane. Jeżeli ważna i słuszna przyczyna a niekiedy i większy pożytek wymagać będą dyspensy, można jej czasami udzielać; ci zaś, którzy udzielać jej będą, powinni pierwej poznać przyczyny i dyspensować z wielką roztropnością i zupełnie darmo; inaczej dyspensa będzie uważana za podstępnie uzyskaną.” (Sess. XXV. de Refor., cap. XVIII) „Co się tyczy mających się zawrzeć małżeństw, niech dyspensy wcale nie będą udzielane, albo przynajmniej rzadko, dla słusznej przyczyny i darmo. W drugim stopniu dyspensa nigdy nie będzie udzielana, chyba książętom, panującym i dla przyczyn publicznych.” (Sess. XXIV de Refor. matr. cap. V). Zwierzchnik kościelny dopuszczałby się świętokupstwa, gdyby udzielał dyspensy za pieniądze, gdyby kazał sobie płacić za wykonywanie swej władzy duchownej, gdyby nakoniec tym sposobem zbogacał siebie kosztem nienaruszalności prawa. — Atoli Sobór Trydencki nie miał zamiaru ganić tak zwanej taksy, opłaty albo komponendy, pobieranej od niektórych osób za pewne dyspensy: 1-o na pokrycie kosztów wygotowania i przesyłki dyspens, 2-0 na utrzymanie urzędników i sług kościelnych, którzy, zwłaszcza w tak ciężkich czasach jak nasze, utrzymują się jedynie z jałmużny i taks słusznie opłacanych przez tych, co prosząc o zwolnienie od prawa i naruszając ogólny porządek, mogą choć w części w formie pieniężnego zasiłku przyczynić się do utrwalenia tego porządku. Wreszcie 3-0 ustanowienie taks ma i to na względzie, by nałożyć wędzidło na - nieograniczoną żądzę zwalniania się od prawa i nieulegania przepisom i rozkazom, ustanowionym dla dobra Kościoła i całego społeczeństwa ludzkiego. Nie potrzeba dodawać, że dyspensy, o które proszą biedni, dla słusznych i sprawiedliwych przyczyn, bywają im udzielane bez taksy i bez żadnej opłaty, in forma pauperum. Koszta poczty i kancelaryi, które muszą ponosić albo oni sami albo ich protektorzy, są nadzwyczaj małe. Na to jeszcze zwrócimy uwagę, że ci, co najwięcej utyskują na rzekomo wygórowane wymagania władzy kościelnej, gdy sami starają się o uzyskanie dyspensy, zazwyczaj odznaczają się hojnością i w osobistej swej sprawie nie narzekają ani na Rzym ani na kancelarye biskupie; nadto ci sami mniej się uskarżają na opłaty, które w analogicznych wypadkach uiszczają władzy świeckiej, chociaż owe specyalne opłaty nie zwalniają ich od zwyczajnych podatków, niekiedy bardzo ciężkich, które państwo stale nakłada na poddanych, a Kościół nigdy. (Ob. Kongregacye rzymskie).

III.

Pierwszy zarzut walczy przeciwko dyspensom w samej zasadzie: jeżeli prawo jest dobre, czemu zezwalać na jego pogwałcenie? Przez udzielanie dyspens wytwarzają się niesprawiedliwe przywileje i tym sposobem zmierza się do pogwałcenia prawa. — Rzecz pewna, że teoretycznie dyspensy podkopują prawo, i dla tego Sobór Trydencki wyraża pragnienie, by wcale nie wydawano dyspens od przeszkód małżeńskich; mimo to w praktyce roztropność domaga się tego ustępstwa na rzecz słabości ludzkich i dobra społecznego; z tem wszystkiem roztropność powinna jednocześnie baczyć na to, by z tych ustępstw nie wynikły znaczniejsze szkody, lepiej byłoby znieść zupełnie prawo, aniżeli ustawicznie gwałcić je dyspensami, które ujmują mu powagi i zaciemniają samo pojęcie prawa. Zresztą nie sam tylko Kościół udziela dyspens; do tego środka uciekają się i rządy świeckie, tą samą względnością i roztropnością powodowane.

Drugi zarzut walczy przeciwko pewnym dyspensom, które, jak mniemano, udzielane bywały przez Kościół z pogwałceniem prawa natury, prawa boskiego, albo też ustaw soborów powszechnych. — Na to odpowiadamy, że nie można przytoczyć przeciwko papieżom żadnego rzeczywistego wypadku, żeby oni kiedykolwiek wydali dyspensę wbrew prawu natury. Papieże orzekali, że pewne prawo nie stosowało się do pewnych wypadków w takich a w takich warunkach, to prawda; ale nigdy nie przywłaszczali sobie prawa zwalniania siebie lub innych od przestrzegania tego prawa. Że heretycy, przeniewiercy i fałszywi nauczyciele, jak Luter, przez pobłażliwość na najbardziej rozhukane namiętności zezwalali na ustępstwa i zachęcali do gwałcenia praw natury, za to Kościół wcale nie może być odpowiedzialny. — Co się tyczy prawa boskiego pozytywnego, naprzykład w przedmiocie ślubów albo obowiązków przywiązanych do święceń kapłańskich, Kościół może dyspensować w wypadkach wyjątkowych i dla przyczyn bardzo ważnych, nie ludzką powagą, która w tym razie jest niedostateczna, ale mocą władzy, otrzymanej od swego boskiego założyciela; gdyż od prawa boskiego tylko Bóg może dyspensować; naprzykład, sam Bóg tylko przez usta Piusa VII dyspensował biskupów, kapłanów i zakonników, którzy poszli za prądem rewolucji, od zachowywania ślubów, jakie wykonali byli, i pozwolił im wrócić do życia świeckiego, zwalniając ich jednocześnie od obowiązku odmawiania modlitw liturgicznych i sprawowania ofiary świętej. — Co się tyczy wreszcie praw przez Kościół ustanowionych, „łatwo pojąć, że Kościół sam od nich dyspensuje i że najwyższy zwierzchnik Kościoła, papież, który nikomu nie podlega i którego ustawy nie krępują nawet, ustawy soborów powszechnych, również może od nich dyspensować, według swego uznania i z pobudek, które go do tego skłaniają. Nie będąc nieomylnym, podobnie jak i sam Kościół, w sprawach dotyczących zarządu i administracyi Kościoła, papież może się mylić i może być w błąd wprowadzony; dyspensa podstępnie uzyskana będzie nieważna, ale takie uzyskanie dyspensy dowodzi tylko złośliwości tych, co ją wyłudzili, i tych, co się nią z wiedzą posługiwali.

Trzeci zarzut podnosi nadużycia niejednokrotnie popełniane przy udzielaniu dyspens, bądź z bojaźni i słabości niektórych wyższych duchownych, bądź z chciwości i niskich namiętności drugich, bądź wreszcie, jak utrzymują, z bezgranicznej pychy papieżów, zastrzegających sobie pewne dyspensy, które wierni łatwiej mogliby otrzymać od bezpośrednich swoich pasterzy. — Czyż jeszcze raz mamy powtarzać, że nadużycia były, są i będą zawsze możebne, prawdopodobne i nawet rzeczywiste w każdem społeczeństwie ludzkiem, nawet w takiem, które pierwiastek boski nieustannie uświęca, a które własna wola bez przestanku skłania ku złemu. Przeto też ważną jest rzeczą wiedzieć, czy Stolica św. i sobory pochwalały te nadużycia? Otóż, tak nie jest wcale, one potępiały je, zwalczały i wykorzeniały o ile to było w ich mocy.

Nieco wyżej określiliśmy istotę taks i kosztów dyspens; wyjaśnienie to miejmy zawsze przed oczyma, kiedy się spotkamy z faktami, opowiadanemi przez niektórych złośliwych kronikarzy, tudzież kiedy się nam zdarzy oceniać skargi, podnoszone przez pewnych prawników w obronie skarbu publicznego i przez heretyków w obronie obrażonej moralności: jedne i drugie niewiele warte. Wreszcie co się tyczy papieżów, to oni, zastrzegając sobie władzę udzielania ważniejszych dyspens, nie mieli na względzie własnego interesu, ale tylko poszanowanie dla praw, które muszą być przestrzegane, gdyż zbytnia łatwość otrzymania dyspensy zachwiałaby powagę prawa, oraz zdyskredytowałaby je szybko i bezpowrotnie.

Ob. Thomassin, „Ancienne et nouvelle discipline de l'Eglise,” liv. III, ch. XXIV; Fiebach, „Dissertatio de indole ac virtute dispensationum secundum principia juris canonici” etc.

(Dr. J. D).